Pacjent

20-letni pacjent budzi się po długiej operacji! Swoim pierwszym pytaniem rozbawił pielęgniarkę do łez. (wideo)

Operacja to ciężkie przeżycie dla każdego człowieka. Pacjent podchodzi do niej z niepokojem i strachem. Zawsze mamy przed oczami najczarniejszy scenariusz i nie ma w tym nic dziwnego. Jak każde stworzenie na Ziemi cechuje na instynkt samozachowawczy i chcemy żyć.

Do nietypowej sytuacji doszło w jednym ze szpitali. Wybudzony z narkozy pacjent, który zapewne był jeszcze pod wpływem środków przeciwbólowych, miał nietypową prośbę do opiekującej się nim pielęgniarki! Chłopak na dowód tego, że żyje poprosił ją, by ta pokazała mu swoje piersi! Zabawną sytuację nakręcił telefonem siedzący  przy łóżku pacjenta kolega.

 

ZOBACZ:Wstydziła się swoich piersi więc powiększyła je o kilka rozmiarów. Kilka tygodni po operacji z jej ciałem stało się coś przerażającego!

 

Filmik jest naprawdę zabawny i pokazuje, że nawet w trudnych chwilach niektórzy potrafią żartować.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

ogłoszenie

Kuriozalne ogłoszenie w częstochowskim szpitalu. Pacjentki były oburzone!

W szpitalach obowiązują pewne ściśle określone zasady. Na przykład nie wolno palić i wychodzić na zewnątrz bez zgody lekarza. Lecz ogłoszenie, jakie wywieszono w częstochowskim szpitalu oburzyło pacjentki. Nic dziwnego, chodziło o… „zakaz spodni”.

Oto treść ogłoszenia: „Pacjentki do badania kolan i zastrzyków do stawu kolanowego proszone są o zgłaszanie się w dniu badania w spódnicy. ZAKAZ SPODNI!”. Nic dziwnego, że kobiety były tym szpitalnym rozporządzeniem oburzone. Ja się pytam kto i jakim prawem tworzy takie wymogi? Nie ma we mnie zgody na takie ograniczenia dla kobiet w dostępie do świadczeń medycznych. Żeńska końcówka w słowie ‚pacjent’ już w tym przypadku nikogo nie razi. Szkoda tylko, że używana jest głównie do wyodrębnienia tej grupy pacjentów z możliwości swobodnego dostępu do świadczenia – napisała jedna z pań. Na jednej z grup pacjentki zastanawiały się, co będzie w przypadku, gdy akurat w szafie nie mają żadnej spódnicy. Niektóre pomyślały również o mężczyznach, dla których alternatywą mogłyby być krótkie spodenki. Lecz, gdy badanie miałoby się odbyć w grudniu… Co wtedy? Ciężko stwierdzić, bo w ogłoszeniu czytamy wyłącznie o płci pięknej.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Bogaty łebek całuje dziewczyny za kasę na oczach ich facetów. Ich reakcje są bezcenne!

 

Niektóre zakazy i nakazy są na prawdę chore i wymagają interwencji. Panowie zawsze chodzą w spodniach, więc co? Ich zakaz nie dotyczy? A może chodziło o komfort kobiet, aby nie musiały zdejmować spodni? Szpital nie wypowiedział się na ten temat.

źródło: wp.pl fot. pixabay.com

HIV

Pacjent został wyleczony z wirusa HIV. Lekarze przecierali oczy ze zdumienia, gdy zobaczyli wyniki badań!

Jak dobrze wiemy, wirus HIV należy do nieuleczalnych chorób świata. Nie ma na niego konkretnego lekarstwa. Natomiast jest terapia, która spowalnia jego rozwój, lecz nie daje ona świetnych efektów. Mężczyzna, który na co dzień mieszka w Londynie był nosicielem – był, bo od 19 miesięcy nie zdiagnozowano u niego żadnych objawów. Dodatkowo, nie kontynuuje on terapii związanej z braniem leków antyretrowirusowych.

Osiągając remisję HIV u drugiego pacjenta, wykazaliśmy, że pacjent z Berlina nie był anomalią – stwierdził profesor Ravindra Gupta z Uniwersytetu Cambridge. Lekarze opisali przypadek w prestiżowym czasopiśmie „Nature”. Wirus HIV całkowicie zniknął z organizmu mężczyzny. Zdiagnozowano go u niego w 2003 roku, a od 2012 zaczął przyjmować leki antyretrowirusowe. Dodatkowo, jakby tego było mało – wykryto drugą poważną chorobę – chłoniaka Hodgkina. Po czterech latach przeprowadzono u niego przeszczep szpiku kostnego. Dawca szpiku miał mutację genu CCR5. To receptor wykorzystywany przez wirusa HIV w zakażonym organizmie. Efekt był taki, że 16 miesięcy po przeszczepie pacjent z Londynu przestał przyjmować leki antyretrowirusowe, bo nie były już potrzebne. Od 19 miesięcy jest zdrowym, szczęśliwym człowiekiem.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Największe wpadki w polskich teleturniejach. Po obejrzeniu tego filmu nie przestaniecie się śmiać!

 

Chcielibyśmy słyszeć częściej o takich przypadkach. Jest to bardzo budujące, gdy widzimy jak medycyna idzie do przodu.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

pracownka, żniwa, potrąciły go trzy samochody

„BOTOKS” na żywo: pijana ratowniczka reanimowała pacjenta, skończyło się TRAGICZNIE! Wskazanie alkomatu było PORAŻAJĄCE

Skandaliczne zdarzenie miało miejsce w Drzewicy w województwie łódzkim. Karetka pogotowia została wezwana do 74-letniego mężczyzny. Z powodu zatrzymania akcji serca niezbędna była reanimacja, która jednak się nie powiodła. Pacjent zmarł, za to rodzina miała duże wątpliwości czy ratowniczka jest trzeźwa. 

 

45-letnia kobieta prowadziła reanimację mężczyzny około 8 rano w poniedziałek. Zdaniem rodziny zmarłego, mogła być pod wpływem alkoholu, dlatego zasugerowano lekarzowi, który kierował zespołem wizytę na posterunku i kontrolę trzeźwości. Trzyosobowy zespół karetki udał się wkrótce na komisariat.

 

Badanie alkomatem dało przerażający rezultat. Ratowniczka wydmuchała ponad 3 promile alkoholu! W takim stanie pracowała i reanimowała pacjenta. Czy jej stan miał wpływ na skuteczność podejmowanych działań?

 

Prokuratura zabezpieczyła zwłoki zmarłego mężczyzny, aby przeprowadzić sekcję zwłok. Gromadzona jest wszelka dokumentacja i zeznania w tej sprawie. Na ich podstawie zostanie podjęta decyzja o ewentualnym postawieniu kobiecie zarzutów.

 

Być może w tym wypadku trzeźwy ratownik nie zrobiłby wiele więcej. Ale od takich osób zależy często nasze zdrowie i życie, więc nie może być zgody na to, by w pracy pojawiały się kompletnie pijane. Mamy nadzieję, że w związku z tym kobieta nie uniknie odpowiedzialności.

 

 

tvp.info/ foto: youtube.com/klodzkoneedsbatman screenshot

Bezduszne pielęgniarki WYRZUCIŁY pacjenta na tyłach szpitala. „Zabierzcie go sobie, my go nie chcemy”. Czym sobie na to zasłużył?[VIDEO]

To po prostu nie mieści się w głowie. Skandaliczna sytuacja miała miejsce w Soczi w Rosji. Dwie pielęgniarki wywiozły pacjenta na wózku inwalidzkim poza teren szpitala i zrzuciły go z niego jak worek śmieci. Nie reagowały na protesty przechodniów mówiąc, żeby sami zabrali go do domu. Co wywołało tak potworną reakcję personelu?

 

Kobiety pracowały w szpitalu nr 4 w Soczi. Na nagraniach monitoringu widać jak wywożą mężczyznę na wózku inwalidzkim w zaułki za szpitalem, a po chwili wracają do placówki z pustym wózkiem. Przechodnie nagrali leżącego przy brudnych garażach mężczyznę, którego pielęgniarki wyrzuciły. Wygląda jakby nie miał sił się podnieść, a dodatkowo na nodze ma brzydką, w ogóle niezabezpieczoną ranę.

 

 

Według relacji świadków pielęgniarki nie zareagowały na uwagi osób postronnych. Jednemu z mężczyzn miały odpowiedzieć, że jeśli chce, to może sobie pacjenta zabrać do domu, ale one go nie chcą. W związku z tym na miejsce wezwano policję i karetkę pogotowia.

 

Mężczyzna z powrotem trafił do szpitala nr 4, ale już pod opiekę innych specjalistów. Obie pielęgniarki zostały dyscyplinarnie zwolnione. Utrzymują, że mężczyzna był pod silnym wpływem narkotyków i sam poprosił o odtransportowanie go we wskazane miejsce, gdyż miał tam czekać jego kolega.

 

Dyrekcja szpitala podkreśla, że pacjent ma prawo odmówić leczenia, ale należy taką procedurę przeprowadzić z poszanowaniem wszelkim procedur, a nie wyrzucać człowieka jak śmiecia. Dlatego obie pielęgniarki pożegnały się z pracą.

 

W niektórych mediach pojawiały się doniesienia o tym, że mężczyzna jest „stałym gościem” szpitala w Soczi. Niewątpliwie musiał zaleźć za skórę personelowi, skoro kobiety zdecydowały się na taki krok. Jednak nawet to nie może ich usprawiedliwiać.

 

 

wprost.pl

Zakażona krew uśmierciła 2400 osób. Skandaliczna sprawa ujrzała światło dzienne

Niebawem w Wielkiej Brytanii ruszy śledztwo w sprawie zakażonej krwi, po podaniu której zmarło 2400 osób. Sprawa dotyczy pacjentów cierpiących głównie na hemofilię, czyli wrodzony brak krzepnięcia krwi. W latach 70. i 80. lekarze przepisywali im lek wytwarzany z krwi dawców. Miał on zapobiegać pojawianiu się zagrażających życiu krwotoków.

 

Jak zapowiedział Philip Dunne z brytyjskiego ministerstwa zdrowia:

 

„Rząd ma zamiar rozpocząć śledztwo w sprawie wydarzeń, które doprowadziły do tego, że tak wiele osób zostało zakażonych wirusem HIV i wirusem żółtaczki typu C, poprzez krew i jej produkty dostarczane przez National Health Service.”

 

Chorzy przyjmowali czynnik krzepnięcia krwi, tak zwany czynnik osiem, który miał poprawić ich stan zdrowia. Okazało się, że sprowadzany ze Stanów Zjednoczonych czynnik osiem został wytworzony z krwi więźniów zakażonych wirusem HIV i wirusem HCV. HIV zakaziło się 1,2 tysiąca osób, z czego 900 zmarło. HCV wszczepiono pięciu tysiącom osób, w skutek czego półtora tysiąca pacjentów zmarło.

 

Testy wykrywające wirusa HIV pojawiły się dopiero w połowie lat 80. Dlatego lekarze zorientowali się, że coś jest nie tak dopiero kiedy u pacjentów wykryto AIDS. Teraz taka sytuacja nie może mieć miejsca. Krew każdego dawcy jest w szczegółowy sposób badana pod kontem wszelkich chorób i wirusów. Badania dają ostateczną odpowiedź, czy dana krew nadaje się do uratowania życia innym ludziom.

 

kd, źródło: tvn24

PACJENCI dostaną nawet 300 tysięcy złotych ODSZKODOWANIA. SZPITALE zapłacą za BŁĘDY

Nieważne czy doszło do błędu medycznego, czy powód był inny. Jeżeli pacjent doznał uszczerbku na zdrowiu podczas pobytu w szpitalu będzie miał prawo ubiegać się o odszkodowanie. Wypłacane ono ma być ze specjalnego funduszu wypadkowego, na który złożą się szpitale, budżet państwa i NFZ.

 

Ofiary zdarzeń medycznych będą dostawać odszkodowania od 1,5 do 300 tys. zł. Resort zdrowia ma już gotowy projekt, chociaż na razie leży on w ministerialnej zamrażarce – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

 

W pierwszym roku działalności fundusz dysponować ma kwotą 400-500 mln zł. Pierwotnie mówiło się nawet o miliardzie zł rocznie.

 

O tym czy pacjent ma prawo otrzymać odszkodowanie decydować będzie odpowiednio przeszkolony orzecznik (najprawdopodobniej lekarz) zasiadający w specjalnej komisji. Kwota odszkodowania byłaby zależna od poziomu uszczerbku na zdrowiu.

 

Obecnie pacjenci mogą ubiegać się o odszkodowanie na drodze sądowej, lub przed komisjami przy urzędach wojewódzkich. Problem polega jednak na tym, że szpitale proponują im żenująco niskie kwoty – nawet 1 zł za śmierć pacjenta.

 

PAP
kd

AFERA Lekarka i pacjenci staną przed sądem

Była ordynator oddziału neurologii szpitala w Sanoku Agata Ś. została oskarżona o przyjmowanie łapówek. Podkarpacki wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej zarzucił jej łącznie 74 przestępstwa korupcyjne. Wraz z lekarką oskarżono 39 pacjentów.

 

Według oskarżenia, 54-letnia lekarka Agata Ś. – była ordynator w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Sanoku i specjalista neurologii w przychodni Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Sanoku, podczas udzielania świadczeń medycznych przyjmowała od pacjentów po 100 zł.

 

Miała się tego dopuszczać od marca do prawie końca czerwca 2015 roku. Jak poinformowała PK, kobieta przyznała się do popełnienia zarzucanych jej przestępstw i złożyła wyjaśnienia. Razem z lekarką na ławie oskarżonych zasiądzie jeszcze 15 pacjentów, którzy odpowiedzą za wręczanie łapówek, w wysokości 100 zł. Sześcioro z nich przyznało się do zarzucanych im czynów, pozostałych dziewięciu zaprzeczyło.

 

Ponadto 24 pacjentów Poradni Neurologicznej w Sanoku, którym prokuratura zarzuciła także udzielanie korzyści majątkowych, wyraziło chęć dobrowolnego poddania się karze. Prokuratura skierowała zatem do sądu wniosek o wydanie wyroku skazującego wobec tych pacjentów bez przeprowadzania rozprawy.

 

Wobec lekarki Agaty Ś. zastosowano dozór policji, zakaz opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu oraz poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł. Została też zawieszona w czynnościach służbowych. Ponadto z majątku oskarżonej pobrano kwotę 8,9 tys. zł na poczet grożącej jej kary grzywny oraz pokrycia kosztów postępowania.

 

Naczelnik Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie Rafał Teluk wyjawił, że wobec 10 pacjentów sprawa została umorzona. Są to pacjenci, którzy sami zgłosili się do prokuratury i przyznali się do wręczenia łapówek. Mogli przez to skorzystać z klauzuli niekaralności.

 

PAP/foto: pixabay.com

kd