Trafiła z ropniem na SOR. Lekarz potraktował ją jak śmiecia: „Prawie się przez panią porzygaliśmy!”

ropniem, SOR

Maria Kos trafiła niedawno do szpitala na Solcu w Warszawie z bolesnym ropniem na pośladku. Jak twierdzi, została fatalnie potraktowana przez lekarza z SOR, który odnosił się do niej w sposób obelżywy. Szpital jak i lekarz zaprzeczają. 

Kobieta spędzała urlop w Dubaju i to właśnie wtedy stan jej zdrowia zaczął się pogarszać. Na pośladku pojawił się i szybko zaczął rosnąć bolesny ropień. Po konsultacji z lekarzami na miejscu pani Maria uznała, że lepiej będzie wrócić do Polski i tam przeprowadzić zabieg. Wygląda na to, że popełniła wielki błąd zgłaszając się na SOR.

 

ZOBACZ TEŻ: Szalony Rosjanin chciał zdemolować samolot. Pasażerowie unieszkodliwili go przy pomocy…

 

Bolało mnie bardzo, nie mogłam prawie w ogóle siedzieć ani się poruszać. Co więcej wkrótce po wylądowaniu w Warszawie dostałam gorączki – to był znak, że trzeba jak najszybciej jechać na SOR

– pisze na Facebook pani Maria. Dopiero tam przeżyła piekło

Continue reading „Trafiła z ropniem na SOR. Lekarz potraktował ją jak śmiecia: „Prawie się przez panią porzygaliśmy!””

Lekarz pomylił pacjentki! Przez przypadek usunięto jej ciążę!

pacjentki

Lekarz dosłownie przeprowadził aborcję niewłaściwej kobiecie. Jak to możliwe, że pomylono pacjentki?

Pielęgniarka myślała, że pacjentka przyszła na zabieg aborcji i nie zapytała jej, by to potwierdzić. Kobieta została uśpiona, a po chwili lekarz przeprowadził zabieg.

 

Do straszliwej pomyłki doszło w klinice ginekologicznej w Seulu w Korei Południowej, gdzie do szpitala na zastrzyk z witaminami zgłosiła się kobieta w 6 tygodniu ciąży.

 

Kobieta nawet nie zdawała sobie sprawy co zaszło i dopiero następnego dnia ponownie zgłosiła się do szpitala, ponieważ zaczęła krwawić. Wtedy wytłumaczono jej, że zaszła pomyłka.

 

Personel medyczny, lekarz oraz pielęgniarka zostali oskarżeni o zaniechanie swoich obowiązków i niedopilnowanie. Oboje przyznali się do popełnionego czynu.

 

Trwa śledztwo mające ustalić dokładne czynniki, które wpłynęły na straszliwą pomyłkę u pacjentki, u której niepotrzebnie wykonano aborcję.

 

ZOBACZ TEŻ:Niania zapomniała o dziecku. Dziewczynka umierała w męczarniach

 

W większości przypadków aborcja w Korei Południowej jest nielegalna, chyba, że powstała ona w wyniku gwałtu. Wyjątek stanowi też choroba genetyczna dziecka lub, gdy płód zagraża życiu matki.

 

Źródło:02/pixabay

Nie mogła usnąć, bo pacjentka leżąca z nią na sali ciągle chrapała. Sposób w jaki ją uciszyła jest przerażający!

pacjentka

Do wstrząsającej tragedii doszło w szpitalu w brytyjskim mieście Hull. Dramat rozegrał się w nocy 22 marca. 64-letnia Eileen Bunting, która przeszła zabieg wprowadzenia stenu do przewodu żołądkowego feralnego wieczoru wzięła przed snem tabletki nasenne. Kobieta zaczęła chrapać, czym wyprowadziła z równowagi kobietę leżącą na łóżku obok. Wściekła pacjentka nie mogła dobudzić Eillen. Aby ją uciszyć wzięła kubek i uderzyła ją z całej siły w głowę!

Niestety dwa tygodnie po incydencie z kubkiem pacjentka zmarła. Oficjalną przyczyną śmierci jaką podały władze szpitala Hull Royal Infirmary była niewydolność nerek. Potwierdziła to przeprowadzona sekcja zwłok. Bliscy kobiety chcą jednak wiedzieć czy uderzenie kubkiem nie przyspieszyło zgonu 64-latki. Jej syn domaga się ukarania kobiety, która dotkliwie pobiła jego matkę.

 

 

 

Mężczyzna w rozmowie z brytyjskimi mediami przedstawił dokumentację medyczną matki. Napisano w niej, że w wyniku brutalnego pobicia, Eileen doznała poważnych obrażeń głowy i założono jej aż 14 szwów na głowie. Mark Bunting przyznał, że po incydencie miał z matką ograniczony kontakt, ponieważ ciągle spała, a kiedy się budziła gadała od rzeczy. Niestety dwa tygodnie później zmarła. Rodzina zapewniła, że nie zostawi tej sprawy i zrobi wszystko, by winni ponieśli konsekwencje.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Przez koszmarną pomyłkę lekarze zabalsamowali ją żywcem! Zamiast zwykłej kroplówki podłączyli jej (…)!

pomyłkę

Ogromną tragedią zakończył się pobyt w szpitalu 27-letniej Jekateriny Fediawej. Rosjanka zmarła przez  szokującą pomyłkę lekarzy. W czasie przeprowadzanej operacji medycy podali jej w kroplówce płyn do balsamowania zwłok zamiast soli fizjologicznej. Młoda kobieta umierała w strasznych męczarniach. Matka Jekateriny oskarża personel szpitala w Uljanowsku o dokonanie „morderstwa” i domaga się sprawiedliwości.

Formalina, jaką przez pomyłkę podano 27-latce doprowadziła do nieodwracalnych zmian w jej organizmie. Pacjentka umierała prawie dwie doby. Z relacji matki, która czuwała przy córce wynika, że Jekaterina miała przerażające drgawki, bóle brzucha i ciągle wymiotowała. Zdaniem kobiety lekarze wiedzieli, że popełnili błąd, jednak nie chcieli wyjawić bolesnej prawdy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie próbował pomóc umierającej dziewczynie.

 

 

 

Z każdą godziną stan zdrowia Fediawej ulegał pogorszeniu. Dziewczyna zapadła w śpiączkę, a zrozpaczona rodzina robiła wszystko, by uzyskać prawdę od lekarzy ze szpitala w Uljanowsku. Jedyne czego się dowiedzieli to, że jej narządy wewnętrzne przestały funkcjonować. 27-latka została zabrana do najlepszego szpitala w Moskwie. Dopiero tam matka Jekateriny usłyszała bolesną prawdę. Mimo tego, że młoda kobieta wybudziła się ze śpiączki lekarzom nie udało się jej uratować. Oficjalną przyczyną jej śmierci była niewydolność wielonarządowa powstała w wyniku kroplówki z formaliną jaką podano jej w pierwszej placówce.

 

 

 

źródła: wprost.pl, foto youtube.com

Lekarze byli pewni, że nowotwór zaatakował węzły chłonne pacjentki. Kiedy poznali prawdziwą przyczynę byli zszokowani!

pupę, nowotwór, 1000 amputacji penisów rocznie

O wielkim szczęściu może mówić 30-letnia kobieta z Australii. Mieszkanka Sydney trafiła do szpitala, po tym gdy zdiagnozowano u niej znaczne powiększenie węzłów chłonnych. Wykryto na nich również drobne guzki. Lekarze zajmujący się pacjentką spodziewali się najgorszego i podejrzewali, że kobieta zgłosiła się do szpitala za późno. Wszyscy przewidywali zaawansowany nowotwór.

Zbytnia pewność siebie lekarzy wynikła z ich wiedzy i doświadczenia, ponieważ jak wyjaśnił doktor Christan Bryant, aż 99 na 100 podobnych przypadków okazuje się zmianami nowotworowymi. Tym razem „przypadek” był naprawdę wyjątkowy! Podczas zabiegu usuwania rzekomo zaatakowanych węzłów chłonnych z pachy pacjentki lekarze przeżyli niemały szok. Okazało się, że są wypełnione ciemnym pigmentem i to wcale nie nowotwór!

ZOBACZ:Cierpiała na nieuleczalny nowotwór, a lekarze dawali jej tylko kilka tygodni życia! Po kolejnym badaniu przecierali oczy ze zdumienia!

 

Dzięki wnikliwej analizie wycinka dowiedziono, że za stan jej zdrowia odpowiadał tatuaż! Układ odpornościowy 30-letniej kobiety, gromadził czarny pigment w węźle chłonnym przez 15 lat, czyli od momentu, w którym wykonała tatuaż. To właśnie on okazał się przyczyną problemów Australijki. Na szczęście dzięki przeprowadzonemu zabiegowi pacjentka czuje się zdecydowanie lepiej. Podobnych przypadków jest zapewne więcej, jednak jak podkreślają lekarze to pierwszy z jakim mieli do czynienia.

ZOBACZ TAKŻE:Jej narządy ocaliły życie czterech osób, niedługo później trzy z nich zmarły! Okazało się, że dawczyni chorowała na (…)!

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

[WIDEO] Dramatyczne sceny na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Dąbrowie Górniczej. Kobieta zwijała się z bólu…

Oddziale

To, że polskie SOR-y działają tragicznie, wiemy doskonale. Ileż razy słyszy się, że komuś nie udzielono pierwszej pomocy i zmarł. Dramatyczne sceny rozegrały się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Dąbrowie Górniczej. Kobieta mdlała, zwijała się z bólu i nikt się nią nawet nie zainteresował. Dopiero wpływ pacjentów coś zmienił. Mimo to, męczyła się tak ładnych parę godzin…

Niektórzy mówią, że to co się dzieje jest winą rządzących krajem. Może i tak, ale ludzkie odruchy trzeba zachowywać w każdej sytuacji. Wyobraźcie sobie, że takie coś spotyka Waszą matkę, babcię, córkę czy brata. Jak byście zareagowali? Dramatyczne sceny rozegrały się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Dąbrowie Górniczej. Ciężko się na to patrzy…

ZOBACZ:Znany muzyk zmarł tragicznie podczas kręcenia teledysku. Przyczyną śmierci było…

źródło fot. i wideo: youtube.com

NOSISZ SOCZEWKI KONTAKTOWE? HISTORIA TEJ KOBIETY POWINNA BYĆ DLA CIEBIE OSTRZEŻENIEM. ONA MIAŁA DUŻO SZCZĘŚCIA, ŻE NIE STRACIŁA WZROKU.

Przestroga dla wszystkich, którzy noszą szkła kontaktowe. Historia, jak z koszmaru.

 

67 – kobieta, mieszkanka Birmingham, w Wielkiej Brytanii miała zaplanowaną operację usunięcia katarakty w szpitalu w Solihull, West Midlands. Jednak zanim do niej doszło chirurg odkrył przerażającą prawdę.

 

Podczas badania oka lekarz znalazł 27 soczewek kontaktowych, które dosłownie stopiły się w coś, co nazwano „niebieskawą masą”.

 

Byliśmy zszokowani. Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy – powiedział okulista Rupal Morjaria w rozmowie z brytyjskim czasopismem medycznym BMJ.

 

Co ciekawe, pacjentka była nieświadoma brakujących soczewek i głęboko przekonana, że uczucie dyskomfortu, jakiego doświadczyła spowodowane było, co najwyżej starczym wiekiem i suchością oka.

Pacjentka używała szkieł kontaktowych od 35 lat. Jak długo gromadziły się jej pod powieką, nie wiadomo. Za każdym razem jak traciła soczewkę, była przekonana, że ją zgubiła, brała następną i zakładała. 

 

Soczewki kontaktowe stosowane są od wielu lat przez miliony ludzi, jednak, jeśli nie są używane właściwie mogą spowodować poważne problemy jak np. infekcje oka, a nawet doprowadzić do utraty wzroku. Kobieta z 27 – soczewkami pod powieką miała dużo szczęścia, że w porę zgłosiła się do lekarza, mogło się to skończyć znacznie gorzej.

Źródło indy 100

MM

 

Skandal w szpitalu. 82-letnia kobieta półtorej dobry spędziła na…

82-letnia Polka została przyjęta na wydział geriatryczny do szwajcarskiego szpitala w sobotę. Dzień później ślad po niej zaginął. Sprawa została zgłoszona na policję.

 

Kobieta została odnaleziona we wtorkowy poranek na schodach ewakuacyjnych szpitala. Przez cały czas nie opuściła terenu placówki, spędziła półtorej doby zamknięta na klatce schodowej. Wycieńczona, jest obecnie hospitalizowana. Została ona znaleziona na schodach 1. pietra zupełnie przypadkowo przez lekarza pogotowia, który skorzystał tego przejścia. Ciężko zrozumieć, jak personel, który zajął się poszukiwaniami natychmiast jej nie znalazł.

 

Jak przyznaje szef geriatrii szpitala Brugmann Luis De Morais:

„Drzwi od naszego wydziału geriatrycznego prowadzące do wyjścia ewakuacyjnego powinny być zamknięte, ale były otwarte (…) Nie wiem jak ochrona, która miała przeszukać szpital mogła popełnić taki błąd.”

 

Sprawa tym bardziej szokuje, że o całym zdarzeniu szpital nie poinformował rodziny pacjentki. Bliscy odkryli jej zaginięcie dopiero podczas odwiedzin. Wnuczka Bożeny G. relacjonowała zdarzenie:

„Gdy przyszliśmy na oddział zaalarmowani przez wujka, który nie mógł znaleźć babci w pokoju, nikogo z personelu nie było na oddziale, nikogo nie było także w salach. Kompletne pustki i brak nadzoru. Każdy mógł wejść i wyjść. Jeden z pacjentów wołał o pomoc, ale nikt do niego nie przychodził.”

 

Sytuacja została zgłoszona na policję i do konsulatu RP w Brukseli. Otrzymali kontakty do stron internetowych SOS dla Polaków, mediatora szpitala, rzecznika praw pacjenta, polskich prawników.

 

Dziś nad ranem dowiedzieli się, że kobieta się odnalazła. Szpital początkowo próbował zatuszować całe zdarzenie. Dopiero szef wydziału geriatrycznego Luis De Morais opisał zajście zgodnie z prawdą. Co prawda przyznał, że jest mu „wstyd”, ale zrzucił winę na ochronę i na policję. Dodał jednak, że jego wydział nie dysponuje kamerą monitorującą, ma za mało personelu, a zgubienie pacjenta z demencją nie zdarzyło mu się po raz pierwszy.

 

Rodzina kobiety nie zamierza pozostawić sprawy bez wyjaśnienia. Wynajęła adwokata i zamierza dochodzić swoich praw w sądzie.

 

Źródło: rmf24.pl
kd