pakistański reporter

[VIDEO] Pakistański reporter relacjonuje powódź. To się nazywa dziennikarskie poświęcenie!

W pakistańskiej prowincji Pendżab doszło właśnie do niszczycielskiej powodzi. Woda zalała pola, drogi, wioski i miasta, odcinając tysiące ludzi od świata. Na miejsce od razu udały się krajowe media, a wśród nich ten dzielny pakistański reporter, który jest naprawdę oddany pracy!

Nie znamy języka urdu na tyle dobrze, by wiedzieć, co mówi reporter, niemniej jednak obraz, który przekazuje – stojąc po szyję w wodzie – każe nam sądzić, że opisuje dramatycznie wysoki poziom wody, która przelewa się przez cały Pendżab. Dzielnie trzyma mikrofon, a drugą ręką zapewne przytrzymuje się za coś, aby nie odpłynąć razem z falą powodziową!

Pakistański reporter G-TV Azadar Hussain i jego niezwykła relacja z powodzi w Pendżabie.

Gepostet von KiKŚ – Konflikty i katastrofy światowe am Montag, 29. Juli 2019

 

Do mediów światowych nie przebiły się w zasadzie żadne informacje o samej powodzi. Ale ta relacja może to zmienić, bowiem dziennikarz stał się gwiazdą internetu! Filmik z jego brawurowym wyczynem pojawia się na kolejnych portalach i witrynach internetowych

awaria, wojskowy

[WIDEO] PILNE! Samolot wojskowy runął na dzielnicę. Mnóstwo OFIAR i RANNYCH!

Wtorkowy poranek nie był dobry dla każdego człowieka. Dla niektórych był on ich ostatnim porankiem w życiu. Samolot wojskowy runął na jedną z dzielnic miasta Rawalpindi. Jak na ten moment można mówić już o 17 ofiarach śmiertelnych, a liczba może wzrosnąć. Większa część zabitych to osoby, które podczas katastrofy były na ziemi.

Już chwilę po katastrofie w której samolot wojskowy runął na ekskluzywną dzielnicę miasta Rawalpindi w Internecie pojawiły się nagrania z miejsca tragedii. Do upadku na obrzeżach miasta doszło w trakcie rutynowego lotu szkoleniowego, niedaleko od siedziby pakistańskiej armii. To wówczas niewielka maszyna wojskowa nieoczekiwanie runęła na ziemię. Na miejscu szybko wybuchł pożar. 17 osób nie żyje, a wiele osób jest rannych.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Niesamowity Kenijczyk rozmawia z polskimi turystami. Prawie doprowadził ich do łez

 

Nie wiadomo jaka będzie ostateczna liczba zmarłych.

źródło: se.pl fot. i wideo: twitter.com

nanga parbat, revol, mackiewicz, himalaizm, pakistan

Pakistańczycy bronią się przed OSKARŻENIAMI REVOL: „tylko ich odwaga i zuchwałość sprawiają, że zdobyli szczyt zimą”

Wygląda na to, że w sprawie Nanga Parbat prędko nie uda się ustalić jednej spójnej wersji, akceptowalnej dla wszystkich. Do ostatnich oskarżeń Elisabeth Revol odnieśli się przedstawiciele pakistańskich władz. Wspinaczka obwiniła je o nieuratowanie Tomasza Mackiewicza i oskarżała o opieszałość, kłamstwa i bezduszność.

 

Zdaniem Revol to właśnie zwlekanie przedstawicieli władz pakistańskich sprawiło, że akcja ratunkowa nie przebiegła w pełni pomyślnie. Gdyby została uruchomiona natychmiast po pierwszych prośbach o pomoc – jej zdaniem – byłaby możliwość dotarcia do Tomka Mackiewicza.

 

Pakistańczycy odpierają zarzuty. Po pierwsze przypominają, że w ich kraju po prostu nie ma instytucji ratowniczych, które świadczyłyby takie usługi. Agencje turystyczne i firmy, które są nie posiadają odpowiedniego zaplecza, umiejętności i sprzętu.

 

W drugim punkcie swojego oświadczenia wręcz atakują himalaistów ogółem. Uważają, że tylko „odwaga i zuchwałość” pozwala im zdobywać Nangę zimą. Urzędnicy piszą, że pakiety (ubezpieczeniowe? Pozwolenia wspinaczkowe? – tego nie precyzują) wybierane przez nich na Nanga Parbat są podstawowe i nie zawierają wielu elementów. Ten argument jednak jest zupełnie sprzeczny z pozostałymi, w których Pakistańczycy twierdzą, że i tak nie mają sprzętu i instytucji, które mogłyby nieść pomoc wysokogórską. Cóż więc za różnica jaki pakiet wybierze wspinacz?

 

Kwestia sprzętowa jest też poruszona w dalszej części oświadczenia. Firma Azari Aviation, która operuje śmigłowcami w rejonie Nanga Parbat nie posiada helikopterów zdolnych na wzniesienie się powyżej 6000 metrów. To z kolei powinna doskonale wiedzieć i Elisabeth i Tomek, którzy od kilku lat, niemal rok, w rok przybywali pod ten szczyt. Tak samo jak powinni zdawać sobie sprawę, że gdyby nie polska ekipa pod K2, nikt by po nich nie wyruszył.

 

Na koniec urzędnicy podkreślają, że władze Francji i Polski nie kontaktowały się z nimi po akcji ratunkowej i że sama Revol nie skarżyła się na nic w trakcie pobytu w pakistańskich szpitalach.

 

Niestety, ale wydaje się, że ta wymiana zdań do niczego nas nie przybliża.

 

Z jednej strony Pakistańczycy zrzucający winę na nieodpowiedzialnych himalaistów w jednym zdaniu, a w drugim twierdzący, że i tak nie mają możliwości pomocy.

 

Z drugiej Elisabeth Revol, która tuż po tragedii utrzymuje, że stan Tomka był „agonalny” w momencie rozstania się z nim, a dwa tygodnie później twierdząca, że była możliwość uratowania Polaka i że przez cały czas był świadomy choć bardzo słaby.

 

Zbyt wiele różni te stanowiska, abyśmy mogli z nich ułożyć jedną, spójną historię. Ale może czas i opadające emocje pozwolą na to w przyszłości?

 

wp.pl

Duch Tomka na Nandze Nanga Parbat, Tomasz Mackiewicz

To może być PRZEŁOM w sprawie Tomasza Mackiewicza. Karkołomny plan grupy wspinaczy pozwoli nam poznać PRAWDĘ?

Profil Facebook Pakistan Mountain News podał dziś do wiadomości, że grupa wspinaczy z tego kraju planuje wybrać się na Nanga Parbat w poszukiwaniu ciała Tomasza Mackiewicza. Jeśli akcja dojdzie do skutku, być może w ciągu kilku miesięcy nasza wiedza o tragedii na tym ośmiotysięczniku poszerzy się.

 

Niestety profil od razu zastrzega, że informacja ta nie jest potwierdzona. Rzekomo ma chodzić o lokalnych wspinaczy, pod wodzą Hasana Jaana, który w 2014 roku zdobył K2. W tej wiadomości może być jednak ziarno prawdy. Po pierwsze wiemy, że ojciec Mackiewicza nie składa broni i jest bardzo zmotywowany, aby potwierdzić los swojego syna.

 

Po drugie Tomasz Mackiewicz jest osobną znaną lokalnej społeczności, bardzo przez nią cenioną i szanowaną. Polak wielokrotnie pomagał lokalnym mieszkańcom, przywoził im ubrania, zabawki, słodycze i leki. Był bardzo zżyty z mieszkańcami dolin wokół Nanga Parbat i zawsze mógł liczyć na ich pomoc.

 

 

Czy i tym razem ludzie, których serce zdobył polski himalaista odpłacą mu się tą ostatnią posługą? Akcja na wysokości 7400 metrów może być bardzo ryzykowna i nie możemy od nikogo wymagać, aby z narażeniem własnego życia poszukiwał zwłok i próbował je znieść na dół. To ostatnie będzie z pewnością niewykonalne. Być może jednak uda się zlokalizować ciało Tomka, określić jak wyglądały jego ostatnie chwile, a dzięki temu zweryfikować relację Elisabeth Revol.

 

Poza tym, Mackiewicz zasługuje na to, aby jego ciało zostało pochowane i skryte przed wzrokiem innych wspinaczy. Miejmy nadzieję, że informacja ta okaże się prawdą, a Nanga pozwoli ekipie na odnalezienie i godne upamiętnienie Tomka. Na razie jednak ostudźmy emocje – dopóki trwa zima nikt rozsądny nie ruszy w górę. Być może wiosną, gdy pogoda się uspokoi doczekamy się takiej ekspedycji. Jednak i wtedy pogoda, m.in. duże opady śniegu, mogą uniemożliwić odnalezienie Polaka.

 

wp.pl/facebook.com

Cichy BOHATER akcji pod Nanga Parbat. Poznaj jednego z pilotów, który dokonał NIEMOŻLIWEGO! [FOTO & VIDEO]

Na połowiczny sukces akcji ratunkowej pod Nanga Parbat złożyło się wiele czynników. Począwszy od gwarancji finansowych polskiego MSZ, przez determinację i gotowość do poświęcenia polskich himalaistów działających na K2, po kunszt pakistańskich pilotów. Teraz możemy dowiedzieć się kim jest jeden z nich.

 

Major Jahanzeb Quazi to bardzo doświadczony pilot pakistańskiej armii. Cieszy się świetną opinią wśród kolegów z wojska, przełożonych, a teraz – także milionów Polaków! Osoby, które go znają piszą na Facebook, że posiada wprost niesamowite zdolności latania w trudnych warunkach pogodowych, kiepskiej widoczności i na znacznych wysokościach.

 

Jest to o tyle ważne, że pakistańska armia nie posiada maszyn, które są wstanie wzbić się powyżej 6000 tysięcy metrów. A i ten pułap możliwy jest do osiągnięcia jedynie w wypadku wyjątkowo sprzyjających warunków pogodowych. Zazwyczaj śmigłowce nie dolatują powyżej obozów bazowych w dolinach pod szczytami 8-tysięczników.

 

Major Quazi w nienajlepszą pogodę przyziemił maszynę na 4850 metrach. W tym miejscu jeszcze nikt nigdy tego nie zrobił.  Pilot musiał walczyć z wiatrem, rozrzedzonym powietrzem i kaprysami maszyny, która w takich warunkach nie była stabilnym statkiem powietrznym.

 

Aby akcja była w ogóle możliwa, 4 polskich ratowników musiały transportować dwa śmigłowce – aby ważyły jak najmniej. W drodze powrotnej spod ściany zabierały zaledwie jednego pasażera, w związku z czym musiano wykonać kilka kursów. A każdy z nich to potencjalne ryzyko potwornego wypadku.

 

Profil Facebook, który opisał postać majora zalewają pozytywne komentarze z Polski. Niestety imion pozostałych pilotów nie znamy. Nie ma się co oszukiwać – gdyby nie oni, akcja prawdopodobnie mogłaby zakończyć się tragicznie. Mamy jednak nadzieję, że tego typu wyczyny będą jak najrzadsze, a wszystkim himalaistom życzymy dokładnie tylu samo wejść jak i zejść z wierzchołków!

 

nanga parbat, revol, mackiewicz, himalaizm, pakistan

NANGA PARBAT: oto co usłyszeli piloci śmigłowców przed KARKOŁOMNĄ misją! Przed nimi NIKT tego nie robił!

Wiele już napisano o wyczynie naszych himalaistów, którzy z narażeniem własnego życia ruszyli, by uratować parę wspinaczy Revol-Mackiewicz. Stosunkowo mało zaś mówi się o udziale strony pakistańskiej, bez której w zasadzie byłoby niemożliwe przeprowadzenie jakiejkolwiek akcji. Jeśli już, to raczej krytykuje się ją za wielki formalizm. Tymczasem piloci, którzy ruszyli na akcję także wykazali się wielką odwagą i umiejętnościami.

 

Bazę pod K2 od bazy pod Nanga Parbat dzieli 200 kilometrów. W zasadzie nie da się inaczej dotrzeć z jednej do drugiej niż używając śmigłowca. Jakikolwiek transport pieszy lub pieszo-kołowy zająłby kilka bardzo długich dni i przekreślił szanse na ratunek kogokolwiek.

 

Pakistańczycy chcieli mieć gwarancje finansowe, żeby ruszyć na akcję. I tu prawdziwych cudów dokonywali przedstawiciele polskiego MSZ, np. pracownik polskiej ambasady Zbigniew Wyszomirski. O tym etapie akcji ratunkowej nie można zapominać, bo to on zagwarantował, że w ogóle była ona możliwa do przeprowadzenia.

 

Gdy pieniądze się znalazły śmigłowce mogły wzbić się w powietrze. Ale to też nie było takie proste – śmigłowce pod Nanga Parbat lądowały dotąd wyłącznie w obozie bazowym, który jest daleko od postawy ściany Kinschofera – kluczowej trudności w drodze na szczyt. Lądowanie nad nią, na wysokości 6 tysięcy metrów było niemożliwe.

 

Piloci usłyszeli jednak od swojego przełożonego przed lotem: „pokażcie, że jesteście prawdziwymi mężczyznami”. I pokazali – dolecieli pod samą podstawę ściany, na wysokość 4800 metrów. Nikt nigdy wcześniej tam nie przyziemił śmigłowca!

 

Ale również odebranie ekipy ratowniczej z Elisabeth nastręczało sporych trudności. Warunki pogarszały się, Denis i Adam byli bardzo wyczerpani, podobnie jak uratowana himalaistka. I choć cała piątka musiała zejść jeszcze 700 metrów niżej, to piloci znowu stanęli na wysokości zadania – mimo pogarszającej się pogody dolecieli na miejsce i odebrali ich. Gdyby nie to, nie miałby im kto pomóc.

 

Warto mieć to też na uwadze – cała nasza uwaga koncentrowała się na wyczynie Denisa Urubki i Adama Bieleckiego, często nawet z pominięciem jakże ważnego wsparcia Piotra Tomali i Jarosława Botora. A tymczasem poza nim, na sukces przedsięwzięcia pracowała cała armia ludzi – nie tylko Polaków.

rp.pl

Zofiówka, sygnał kopalnia, premier

PILNE! ZAMACH NA KOŚCIÓŁ, kilkadziesiąt ofiar! Eksplozje i strzelanina – trwają starcia zamachowców ze służbami bezpieczeństwa!

Celem zamachowców stał się kościół metodystyczny w mieście Kweta w Pakistanie.

 

Do zamachu doszło przed godziną 12 czasu lokalnego. Według wstępnych informacji najpierw do kościoła wpadł zamachowiec samobójca, który zdetonował ładunki wybuchowe, następnie zaś masakrę kontynuowali jego wspólnicy ostrzeliwując budynek kościoła.

 

W tym momencie mówi się już o co najmniej 25 rannych i 5 zabitych osobach, ale bilans może jeszcze wzrosnąć. Dochodzą do nas informacje o trwającej strzelaninie – najpewniej zamachowcy walczą z siłami bezpieczeństwa zmierzającymi na miejsce.

 

Scenariusz zamachu wydaje się podobny do tego, który nie tak dawno miał miejsce na meczet na półwyspie Synaj w Egipcie. Najpewniej zaatakowani ludzie nie mieli praktycznie żadnej bezpiecznej drogi ucieczki.

twitter.com/onet.pl 

16-latka ZGWAŁCONA na oczach rodziny! Rodzice nie mieli nic przeciwko!

Nastolatka została zgwałcona przez swojego kuzyna. Wszystko wydarzyło się w obecności całej rodziny oraz członków lokalnej rady. Była to kara za uczynek brata, który wcześniej zgwałcił siostrę kuzyna. Co najgorsze obie rodziny zgodziły się na taki rodzaj kary. Policja dowiedziała się o dramacie od targanych wyrzutami sumienia matek nastolatek. Continue reading „16-latka ZGWAŁCONA na oczach rodziny! Rodzice nie mieli nic przeciwko!”

Z ostatniej chwili! Eksplozja cysterny! Ponad 100 ofiar śmiertelnych i 70 rannych!

Co najmniej sto osób zginęło w niedzielę na wschodzie Pakistanu, w prowincji Pendżab, po wypadku eksplozji cysterny. Ponadto 70 zostało poszkodowanych.

Continue reading „Z ostatniej chwili! Eksplozja cysterny! Ponad 100 ofiar śmiertelnych i 70 rannych!”