jeleniem

[WIDEO] Motocyklista zderzył się we Wrocławiu z jeleniem przy dużej prędkości. Zwierzę pobiegło dalej, a on…

Chyba większość z kierowców miała taką sytuację, że pod koła wypadło dzikie zwierzę. Kończyło się to zapewne z różnym skutkiem. Ten motocyklista zderzył się we Wrocławiu z jeleniem przy dużej prędkości. Wszystko wyglądało bardzo niebezpiecznie. Samochody się zatrzymały, żeby pomóc mężczyźnie. Leżał on nieprzytomny i nie dawał oznak życia. Zwierzę natomiast pobiegło dalej…

Przerażający wypadek. Nie wiadomo kiedy można się spodziewać nieszczęścia. Ten motocyklista zderzył się we Wrocławiu z jeleniem. Prędkość była spora, więc padł jak rażony prądem. Zwierzę pobiegło dalej, cała sytuacja wyglądała bardzo groźnie. Mimo pierwszych nieciekawych wrażeń na temat jego życia, wszystko skończyło się na poobijaniu.

ZOBACZ:Polski pielęgniarz w Niemczech okazał się bestią. Zabijał bez opamiętania!

źródło fot. i wideo: youtube.com

Bundesligi

[WIDEO] O tym strzale mówi cały piłkarski świat. Nietypowy bramkarz na meczu Bundesligi!

W miniony weekend Bayer Leverkusen pokonał Hannover 96 3:2. Nikt jednak po tym spotkaniu nie mówi o wyniku meczu Bundesligi. Za to wszyscy piszą o strzale Genki Haraguchiego. Po kulminacji błędów w obronie miał on szansę na strzelenie kontaktowego gola. Niestety, na jego drodze stanął nietypowy bramkarz. Mianowicie… śnieg!

Cała sytuacja miała miejsce w 33. minucie spotkania Bundesligi pomiędzy Bayerem Leverkusen a Hannoverem 96. Goście prowadzili już 2:0 i byli na najlepszej drodze do zwycięstwa. Wtedy to Lukas Hradecky popełnił błąd, a sam na sam z pustą bramką stanął Japończyk Genki Haraguchi. Uderzył on piłkę w kierunku bramki, lecz ta nagle wyhamowała przez śnieg. Patrząc na tę sytuację można dostrzec jej kuriozum. Zawodnik powoli zaczynał się cieszyć, bo normalne by było, gdyby przy normalnych warunkach piłka wpadła do siatki. Cóż, nie było mu dane strzelić tak ważnej bramki, ale 18 minut później zaliczył asystę.

 

ZOBACZ:Studentka dodała wieczorem zdjęcie na Instagrama. Nad ranem była już martwa

 

Kto wie, co by było, gdyby wtedy wpadł gol. Być może Hannover odrobiłby straty i wygrał mecz z „Aptekarzami”. Już na pewno się tego nie dowiemy. Największym szczęściarzem był zdecydowanie bramkarz gości Lukas Hradecky, którego błąd nie zakończył się straconą bramką.

źródło fot. i wideo: youtube.com

 

gadatliwa matka, złodziej, policja, kradzież

Włocławek: Pechowy złodziej sprzątnął samochód sprzed nosa właściciela – zakablowała go gadatliwa matka!

Tak się chciała pochwalić synusiem, że wydała go wprost w ręce policjantów! Sytuacja godna filmu komediowego miała miejsce we Włocławku. Złodziej, który w bezczelny sposób ukradł osobowego citroena wpadli bardzo szybko w ręce służb, a wydatny w tym udział miała jego gadatliwa matka! 

 

Mieszkaniec Włocławka chciał sprzedać auto. Ogłosił się w Internecie i bardzo szybko pojawili się pierwsi zainteresowani, by obejrzeć osobowego citroena. Z jednym z nich – 20 letnim mężczyzną właściciel pojazdu umówił się na sobotę.

 

Potencjalny kupiec przyjechał z kolegą i w czasie oględzin auta wykorzystał fakt, że kluczyki znajdują się w stacyjce. Chwila nieuwagi właściciela wystarczyła, by 20-latek pognał w siną dal. Fakt ten szybko zgłoszono na policję, która rozpoczęła poszukiwania.

 

Następnego dnia citroena odpowiadającego opisowi jeden z patroli wypatrzył na osiedlowym parkingu. Gdy funkcjonariusze oglądali auto i zastanawiali się jak namierzyć złodzieja, podeszła do nich kobieta. Pochwaliła się, że auto należy do jej syna. Policjanci od razu złapali trop i jak po sznurku dotarli do całkowicie zaskoczonego 20-latka!

 

Za przywłaszczenie cudzego samochodu grozi mu kara do 5 lat więzienia. Pojazd trafił na policyjny parking, a wkrótce wrócił do właściciela. Policja poszukuje jeszcze kolegi, z którym pechowy złodziej udał się na „zakupy”.

 

Ciekawe czy gadatliwa matka złodzieja tak chętnie chwaliłaby się nabytkiem syna, gdyby wiedziała, że pochodzi z kradzieży. Summa summarum, być może zrobiła mu przysługę – chłopak jest młody, może ta sprawa jeszcze go naprostuje? Choć zaznaczamy, że nie należymy do wierzących w resocjalizacyjną funkcję polskiego wymiaru sprawiedliwości!

 

wp.pl/ foto: kujawsko-pomorska.policja.gov.pl

Wyjątkowo pechowa podróż licealistów. Toaleta zalała korytarz pociągu. To nie koniec przygód!

Licealiści z Małopolski nie mieli szczęścia podczas podróży. Grupa młodzieży jechała pociągiem Intercity relacji Sopot – Kraków.

 

Najpierw okazało się, że sprzedano podwójne bilety na te same miejsca. W trakcie podróży wyszło na jaw, że więcej niż jedna osoba miała prawo do tego samego miejsca w wagonie. Licealistom zaproponowano miejscówki w innym wagonie. Na kolejnej stacji okazało się jednak, że i te miejsca są zajęte. W efekcie młodzież wylądowała na korytarzu.

 

Jak tłumaczyła rzecznik PKP Intercity Marta Ziemska:

 

„To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, błędy w systemie sprzedażowym jednak się zdarzają.”

 

To jednak nie koniec przygód! Im dalej na południe Polski, tym gorzej. Na trasie były niedrożne tory. To spowodowało kilkugodzinne opóźnienie. Na domiar złego w pociągu wylała ubikacja. Podróż spędzili więc na zalanym korytarzu.

 

Rzeczniczka zapewniła, że sprawa została już wyjaśniona. Jest szansa, że licealiści mają jeszcze szansę na stuprocentowy zwrot kosztów, w przypadku, kiedy okaże się, że wina leży po stronie przewoźnika.

 

Źródło: rmf24
kd