grabarz

[WIDEO] Pijany grabarz urządził sobie rajd karawanem. Miał powód, by uciekać przed policją

Policjanci z Bobrujska na Białorusi postanowili zatrzymać dziwnie zachowujący się pojazd do kontroli. Jak się szybko okazało, kierowca nawet przez chwilę nie miał w głowie tego, aby się zatrzymać. Okazało się, że ścigają busa, który służy jako karawan w jednym z miejscowych zakładów pogrzebowych. Ryzykowna jazda i szalona ucieczka nic jednak nie dały. Grabarz został zatrzymany i okazało się, że miał 1,3 promila alkoholu we krwi.

Funkcjonariusze jednego z patroli zauważyli samochód jadący wężykiem. Postanowili zatrzymać go do kontroli. Prowadzący busa jednego z zakładów pogrzebowych mężczyzna od razu stwierdził, że spróbuje uciec. Początkowo mu się to udawało, mimo że manewry które wykonywał były bardzo ryzykowne. W końcu jednak sprawiedliwość go dopadła i został zatrzymany. Karawan zakładu pogrzebowego „Obsługa Rytualna” zapewne uciekłby, gdyby nie to, że wezwano wsparcie. Grabarz stwierdził, że wziął auto, gdyż miał ochotę na przejażdżkę. Po zbadaniu alkomatem wyszło, że miał 1,3 promila alkoholu we krwi. Policja poinformowała, że podczas szalonego pościgu mężczyzna popełnił… 28 wykroczeń. Firma zdecydowała się również zgłosić kradzież auta. Białoruskie prawo przewiduje dla niego 5 lat pozbawienia wolności.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Pijana blondyna daje popis podczas wywiadu w dyskotece. Im to tylko jedno w głowie

 

Ciężko powiedzieć, czy dla przyjemności można wsiąść w karawan i uciąć sobie przejażdżkę. Ten facet zapewne zapamięta ją do końca życia. Zapewne na wspomnienia przyjdzie czas dopiero w więzieniu.

źródło: se.pl fot. youtube.com

pirat

[WIDEO] Uciekał przed policją, a we krwi miał 2,3 promila. Pirat drogowy w rękach policji!

Żeby wsiąść w samochód gdy jest się pod wpływem alkoholu, to trzeba nie mieć wyobraźni. Ten pirat drogowy miał 2,3 promila we krwi i dodatkowo uciekał przed policją. Dla takich ludzi nie powinno być żadnej litości. Należałoby ich wsadzać za kratki na długie, długie lata bez możliwości wcześniejszego wyjścia na wolność. Co byście zrobili, gdyby kiedyś doszło do sytuacji w której taki delikwent zabiłby Wasze dziecko?!

Ja osobiście nie wyobrażam sobie, żeby doszło do takiej sytuacji i nie chce o tym myśleć. Ten koleś miał 2,3 promila we krwi i… wsiadł do auta. Postanowił jeszcze uciekać przed policją. Na szczęście pirat drogowy trafi do więzienia.

ZOBACZ:Sprawdź co mówi o Tobie miesiąc urodzenia. Dowiedz się, jaka jest Twoja najlepsza cecha!

źródło fot. i wideo: youtube.com

rowerzystę

Rowerzystę jadącego bez świateł zatrzymała policja. Gdy dmuchnął w alkomat, policjanci byli w szoku!

Problem pijanych kierowców to w Polsce codzienność. Ludzie, którzy wsiadają za kółko po wypiciu są zagrożeniem dla każdego z nas. Nieważne, czy jedziesz samochodem, rowerem czy hulajnogą. Zawsze jest to niebezpieczne. Tego rowerzystę, który jechał bez świateł zatrzymała policja. Gdy dmuchnął w alkomat, funkcjonariusze byli zdumieni. Zapewne widzieli takie coś pierwszy raz w życiu.

Policja zatrzymała do kontroli rowerzystę jadącego bez świateł. Okazało się, że nie było te jedyne wykroczenie 40-latka z gminy Nowy Korczyn. Gdy dmuchnął w alkomat, w sprzęcie brakło skali pomiarowej. Dopiero na komendzie policjanci otrzymali konkretną odpowiedź dotyczącą trzeźwości mężczyzny. Wynik? 4,24 promila alkoholu we krwi. Funkcjonariusze nie mogli w to uwierzyć. Zapewniają, że 40-latek odpowie za swój czyn i poniesie konsekwencje wybryku.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Wzajemny nokaut zawodników w muay thai. Takiej historii jeszcze nie było!

 

Na prawdę trzeba nie mieć wyobraźni, żeby wsiąść na rower w takim stanie. Przecież 4 promile to ponoć dawka śmiertelna. Jak widać – nie dla wszystkich… Rodzina jest pewnie dumna z jego osiągnięcia.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

flaszkę

Kierowca w Olsztynie uwięził w autobusie ludzi. Później postanowił wyskoczyć po flaszkę!

Do niecodziennej sytuacji doszło w Olsztynie. Kierowca autobusu miejskiego postanowił zrobić sobie mały postój. Wyszedł z samochodu i go zamknął razem ze wszystkimi pasażerami. Zostali oni uwięzieni. Niepokorny kierowca w międzyczasie wyskoczył sobie po flaszkę.

Sytuacja iście komediowa. Kierowca mający na sumieniu setki pasażerów dziennie, wychodzi i kupuje sobie flaszkę wódki. Świadkowie mówią, że miał on wyskoczyć w pośpiechu i krzyknąć: ja  pier***, gorzałę sobie muszę kupić”. Wszystko załatwił w ciągu najbliższych trzech minut. Mimo to, jego zachowanie strasznie zdziwiło pasażerów autobusa. W Olsztynie nie da się kupić alkoholu po 22. Być może właśnie przez to mężczyzna postanowił tak żywiołowo zareagować. Ostatecznie dowiózł wszystkich do celu i pojechał w dalszą trasę.

 

ZOBACZ:PILNE! Lekarze chcą odłączyć od APARATURY MAŁEGO SZYMKA! „ZWŁOK to oni nie będą WENTYLOWAĆ”

 

Niezłą komedię mieli w tym autobusie. A Wy przeżyliście jakąś dziwną sytuację związaną z komunikacją miejską? Piszcie!

źródło: se.pl

fot. youtube.com

 

Awantura w domu POSŁA PiS! Dźgnął kolegę NOŻEM?

Prokuratura stara się ustalić okoliczności bójki, która miała miejsce na warszawskim Wilanowie, w domu posła PiS, Przemysława Czarneckiego. Do zdarzenia doszło w noc sylwestrową. Onet podaje, że jeden z uczestników imprezy zostać dźgnięty nożem.

Czarnecki zdecydowanie zaprzecza tym zarzutom. W rozmowie, opowiada, że w domu znajdował się ze swoją żoną oraz chrzestnym ich córki. To on miał paść ofiarą posła. Mężczyzna według mojej wiedzy rozciął sobie dłoń. Podobno mnie za to obwinia, ale to nieprawda, gdyż nawet nie byłem bezpośrednim świadkiem zdarzenia. Był pijany, gdy przyjechała policja, miał bodajże 2,3 promila. A ja byłem całkowicie trzeźwy. Nie chcę opowiadać, jak wyglądała ta sytuacja, gdyż jestem świadkiem w tej sprawie – komentuje dla Onetu.

 

ZOBACZ:Południe kraju ZASYPANE. Północy grozi POWÓDŹ!

 

Przypomnijmy, że Przemysław Czarnecki to syn polityka PiS, Ryszarda Czarneckiego. Ma 35 lat, w tej kadencji został posłem zbierając 9200 głosów. Zrobiło się o nim głośno po tym, jak Onet opublikował nagrania kelnerów, na których Mateusz Morawiecki mówił m.in. o tym, że Ryszard Czarnecki próbuje załatwić prace swojemu synowi. Wypowiadał się o nim również Zbigniew Jagiełło, prezes PKO, który mówił, że młody Czarnecki miał stwierdzić, że myślał że na stażu będzie luźniej i nie będzie aż tak dużo pracy. Wtedy to, obecny premier, miał rozmawiać telefonicznie z jego ojcem o tym, że syn chciałby pracować gdzieś, gdzie są wyższe zarobki. Wydaje się jednak, że teraz ma o wiele większe problemy, niż „słabe” wynagrodzenie.

źródło: fakt.pl , onet.pl

fot. youtube.com

 

 

znaleźli kozę w bagażniku

Pijany 18-latek wiózł kozę w bagażniku. Obok siedział jego ojciec

Nietypową interwencję zaliczyli policjanci patrolujący ulice Morąga w województwie warmińsko-mazurskim. Dostrzegli osobowego opla, którego kierowca na widok radiowozu zmienił kierunek jazdy. Kontrola przyniosła zaskakujące rezultaty – w bagażniku znaleziono… kozę!

Policjanci ostródzkiej drogówki na pewno niejednego spodziewali się zatrzymując kierowcę zielonego opla. Chwilę wcześniej mężczyzna na widok patrolu skręcił w boczną uliczkę, a potem… wraz z pasażerem udawali, że naprawiają w aucie usterkę! Ale kto mógł przypuszczać że obok jazdy po pijaku, bez uprawnień, z pijanym ojcem na fotelu pasażera znajdzie się jeszcze kozę w bagażniku?!

 

Kierowcą okazał się 18-latek, a pasażerem – jego ojciec.  Żeby było ciekawiej, obaj byli pijani, a nastolatek nie miał nawet prawa jazdy! Wydmuchał aż 1,5 promila. W związku z tym funkcjonariusze postanowili sprawdzić całe auto.

 

 

ZOBACZ: Kierowca był tak pijany, że sam doniósł na siebie policji

 

 

Jakież było ich zdziwienie, gdy po otwarciu bagażnika usłyszeli… beczenie kozy! Pijani mężczyźni wskazali osobę, która przyjechała specjalnie na miejsce aby przejąć kluczyki od auta i zwierzę. Można powiedzieć, że pod opieką miała kozę i dwa barany…

 

18-latkowi za prowadzenie pod wpływem alkoholu i bez prawa jazdy grozą 2 lata więzienia.

 

wprost.pl/ foto: warmińsko-mazurska policja

szedł środkiem drogi i zginął

Śląsk: szedł w środku nocy środkiem drogi. Przejechały go dwa samochody

Dramatyczny wypadek rozegrał się w niedzielę w nocy na Drodze Krajowej nr 1 w Goczałkowicach Zdroju niedaleko Pszczyny. Niezidentyfikowany jak dotąd mężczyzna idąc środkiem drogi został potrącony przez samochód. Wkrótce przejechał po nim kolejny pojazd.

Około 3:30 w nocy dyżurny policji otrzymał powiadomienie, że środkiem Drogi Krajowej nr 1 idzie zataczający się mężczyzna. Na miejsce wysłano patrol, który miał złapać pijanego i nieodpowiedzialnego mężczyznę, ale policjanci nie zdążyli przed przeznaczeniem – zanim dotarli na miejsce, powiadomiono służby, że mężczyzna został potrącony.

 

 

ZOBACZ: Makabryczny wypadek zawodnika MMA. Zdjęcie mrozi krew w żyłach!

 

 

Mężczyzna został uderzony przez szybko jadące auto. Siła uderzenia była tak duża, że jego ciało zostało wyrzucone na przeciwległy pas. Po chwili po jego brzuchu przejechało auto jadące z naprzeciwka. Pechowa ofiara po chwili zmarła.

 

Tożsamość ofiary wciąż nie jest znana. Jednak wszystko wskazuje na to, że ona sama jest w pełni odpowiedzialna za dramatyczne wydarzenia ubiegłej nocy.

 

śląsk.onet.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

Sosnowiec: pijany Ukrainiec chciał urządzić wyścig. Źle wybrał konkurentów, a potem było tylko gorzej!

Wielkie zdziwienie musieli przeżyć funkcjonariusze katowickiej prewencji, którzy nieoznakowanym radiowozem przejeżdżali przez Sosnowiec. Na światłach ustawił się obok nich mężczyzna w… Ładzie i dawał znaki do rozpoczęcia wyścigu wraz z zielonym światłem.

 

Mężczyzna wciskał pedał gazu i głośno odliczał „adin, dwa, tri”, prowokując do podjęcia wyzwania. Gdy światła się zmieniły, ruszył swą Ładą z piskiem opon i oglądał się za siebie, czy rywale podjęli wyzwanie.

 

Policjanci nie zamierzali odpuszczać – wyciągnęli kogut i z wyciem syren ruszyli do „wyścigu”. Widząc kogo sprowokował, Ukrainiec od razu zatrzymał się na poboczu.

 

Gdy tylko funkcjonariusze podeszli do auta, wyczuli od kierowcy smród alkoholu. Kierującym okazał się 21-letni obywatel Ukrainy, który miał w organizmie aż 2 promile alkoholu!

 

Jakby tego było mało, usiłował wręczyć policjantom… 200zł łapówki! Obiecywał, że dopłaci im 400zł jeśli puszczą go wolno. Funkcjonariusze bez skrupułów zatrzymali pijanego łapówkarza.

 

Prokurator objął Ukraińca dozorem policyjnym. Za próbę przekupstwa i jazdę po alkoholu grozi mu nawet 8 lat więzienia! Jak widać chłopak myślał, że to co udaje się z ukraińską drogówką za hrywny lub dolary, przejdzie też w wypadku spotkania z polskimi policjantami.

 

moto.interia.pl/ foto: screenshot

parkingu

Lubelskie: chciała wyjechać z parkingu, samochód ani drgnął. Nie mogła uwierzyć w to co widzi…

Są takie sytuacje, które naprawdę ciężko skomentować. Niecodzienna historia przytrafiła się 56-letniej kobiecie z gminy Miączyn. Chcąc wyjechać z pola – prowizorycznego parkingu, natrafiła na dziwny opór swojego auta. Oniemiała gdy zobaczyła, co go powoduje!

 

26 sierpnia okolice Woli Śniatyckiej stały się polem inscenizacji Bitwy pod Komarowem z 1920 roku. Kilka pól zamieniono na parkingi dla samochodów tych, którzy chcieli obejrzeć rekonstrukcję tego epizodu.

 

56-latka kierująca Fiatem Panda po zakończonej inscenizacji chciała wyjechać z jednego z takich prowizorycznych parkingów. Jednak gdy odpaliła silnik i wrzuciła bieg samochód za nic nie chciał ruszyć.

 

Pomoc zaoferował jej przechodzący mężczyzna. Gdy oboje obeszli auto odkryli, że za nim… śpi w najlepsze pijany mężczyzna!

 

Na miejsce przybyła policja i pogotowie ratunkowe. Okazało się, że mężczyzna to 68-letni mieszkaniec  gminy Komarów-Osada. A co najśmieszniejsze, badania w szpitalu wykazały, że mimo spotkania z fiatem panda… nic mu się nie stało! Być może to dzięki 0,5 promila alkoholu we krwi?

 

Zastanawia nas jednak czy w tej sytuacji konsekwencje nie powinny spotkać także 56-letniej kobiety – jak można nie zobaczyć leżącego mężczyzny za tak mały autem jak Fiat Panda?

 

wp.pl/ foto: policja