boeing malaysia airlines mh370

NOWE informacje o zaginionym samolocie MH370. Czy to wyjaśni tajemnicę sprzed czterech lat?

Boeing 777 miał odbyć rejs oznaczony jako MH370 z Kuala Lumpur do Pekinu. Niestety, nigdy nie doleciał do miejsca przeznaczenia. A co gorsza, choć minęły 4 lata, to wciąż nie wiemy co dokładnie wydarzyło się w 2014 roku. Nowe światło na tą tajemnicę postanowili rzucić australijscy eksperci.

 

Specjaliści ds. lotnictwa przyjęli założenie, że piloci lub jeden z nich w pełni świadomie skierowali maszynę takim kursem aby zniknął w radarów. Przekładając tą teorię na faktyczne warunki, okazało się że faktycznie samolot przez długi czas leciał w taki sposób jakby chciał uniknąć wykrycia!

 

To było zaplanowane, celowe i wykonane w wyznaczonym czasie

powiedział szef australijskiego departamentu ds. bezpieczeństwa transporu, Martin Dolan.

 

W tej opinii wtóruje mu Simon Hardy, instruktor szkolący pilotach na samolotach Boeing. Zwraca uwagę, że samolot najprawdopodobniej leciał wzdłuż granicy tajlandzko-malezyjskiej, w ten sposób nie będąc w zasięgu radarów ani jednego, ani drugiego państwa.

 

Dlatego kontrolerzy obu stron nie musieli martwić się o ten tajemniczy samolot. Po prostu zareagowali, „Och, już poleciał. To już nie nasza przestrzeń powietrzna”. Gdybym to ja miał sprawić by boeing 777 zniknął, zrobiłbym dokładnie to samo.

– wyjaśnił Hardy.

 

Instruktor dodaje do tego jeszcze jeden ciekawy wątek. Zwrócił uwagę, że w pewnym momencie samolot obrał kurs na malezyjskie miasto Penang. To z tej miejscowości wywodził się pilot maszyny, Amad Shah. Czy w ten sposób pożegnał swoje rodzinne strony przed samobójstwem?

 

Pomimo zaangażowania wielu państw nie udało się ustalić dokładnego losu rejsu MH370. Nigdy nie odnaleziono wraku maszyny, ciał pasażerów, ani czarnych skrzynek. To i wiele innych dziwnych wydarzeń wokół sprawy powoduje, że jak dotąd narosło wiele teorii spiskowych o feralnym locie.

 

o2.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne/ wikipedia

parking, kradzież, samochód, złodziej, auto

ZŁODZIEJ ROKU: ukradł samochód, a gdy silnik zgasł zadzwonił po POMOC do… właścicielki! Historia, którą wymyślił BAWI DO ŁEZ!

Taki złodziej to prawdziwy ewenement. To co wymyślił i zrobił przekracza wszelkie możliwe kanony głupoty. Zresztą, zachowanie właścicielki samochodu też nie należało do najrozsądniejszych. Poznajcie historię kradzieży pewnego samochodu!

 

Do zdarzenia doszło pod jednym z Walmartów w Minneapolis w stanie Minnesota. Kobieta, która autem wybrała się na zakupy do centrum handlowego zostawiła je na parkingu i ruszyła po sprawunki. W pewnym momencie uznała, że najlepiej byłoby rozgrzać samochód przed drogą do domu. Korzystając z pilota uruchomiła wóz i kontynuowała zakupy.

 

Ten moment wykorzystał 37-letni Edward Leroy Wilson. Przechodząc przez parking zobaczył auto z włączonym silnikiem i… nie mógł się powstrzymać. Wsiadł do samochodu i odjechał w siną dal!

 

Gdy po godzinie zatrzymał się na moment i chciał ponownie ruszyć, oczywiście nie był w stanie tego zrobić bez pilota. W samochodzie znalazł jednak numer właścicielki auta i… postanowił do niej zadzwonić.

 

 

Wilson wcielił się w pracownika warsztatu samochodowego, który nie mógł poradzić sobie z odpaleniem samochodu. Wypytywał kobietę, czy ktoś nie mógłby mu w tym pomóc. Właścicielka auta w międzyczasie odkryła kradzież i skontaktowała się z policją. Telefon od rabusia umożliwił jego zlokalizowanie i odkrycie samochodu.

 

Zatrzymany przez policję mężczyzna przyznał, że od początku wiedział, że wejście do czyjegoś samochodu nie jest najlepszym pomysłem. Teraz będzie musiał odpowiedzieć za kradzież. A my zachodzimy w głowę – na co liczył dzwoniąc do okradzionej kobiety?

 

rmf24pl

Cichy BOHATER akcji pod Nanga Parbat. Poznaj jednego z pilotów, który dokonał NIEMOŻLIWEGO! [FOTO & VIDEO]

Na połowiczny sukces akcji ratunkowej pod Nanga Parbat złożyło się wiele czynników. Począwszy od gwarancji finansowych polskiego MSZ, przez determinację i gotowość do poświęcenia polskich himalaistów działających na K2, po kunszt pakistańskich pilotów. Teraz możemy dowiedzieć się kim jest jeden z nich.

 

Major Jahanzeb Quazi to bardzo doświadczony pilot pakistańskiej armii. Cieszy się świetną opinią wśród kolegów z wojska, przełożonych, a teraz – także milionów Polaków! Osoby, które go znają piszą na Facebook, że posiada wprost niesamowite zdolności latania w trudnych warunkach pogodowych, kiepskiej widoczności i na znacznych wysokościach.

 

Jest to o tyle ważne, że pakistańska armia nie posiada maszyn, które są wstanie wzbić się powyżej 6000 tysięcy metrów. A i ten pułap możliwy jest do osiągnięcia jedynie w wypadku wyjątkowo sprzyjających warunków pogodowych. Zazwyczaj śmigłowce nie dolatują powyżej obozów bazowych w dolinach pod szczytami 8-tysięczników.

 

Major Quazi w nienajlepszą pogodę przyziemił maszynę na 4850 metrach. W tym miejscu jeszcze nikt nigdy tego nie zrobił.  Pilot musiał walczyć z wiatrem, rozrzedzonym powietrzem i kaprysami maszyny, która w takich warunkach nie była stabilnym statkiem powietrznym.

 

Aby akcja była w ogóle możliwa, 4 polskich ratowników musiały transportować dwa śmigłowce – aby ważyły jak najmniej. W drodze powrotnej spod ściany zabierały zaledwie jednego pasażera, w związku z czym musiano wykonać kilka kursów. A każdy z nich to potencjalne ryzyko potwornego wypadku.

 

Profil Facebook, który opisał postać majora zalewają pozytywne komentarze z Polski. Niestety imion pozostałych pilotów nie znamy. Nie ma się co oszukiwać – gdyby nie oni, akcja prawdopodobnie mogłaby zakończyć się tragicznie. Mamy jednak nadzieję, że tego typu wyczyny będą jak najrzadsze, a wszystkim himalaistom życzymy dokładnie tylu samo wejść jak i zejść z wierzchołków!

 

obronili go przed deportacją

AFERA na lotnisku: pijany jak bela PILOT chciał lecieć z 300 pasażerami na pokładzie! Policja powstrzymała go w ostatnim momencie

Gdyby nie trzeźwa reakcja reszty załogi, trzy setki pasażerów wyruszyłoby w 11-godzinny rejs z pijanym pilotem. W momencie gdy Policja wpadła na pokład samolotu, napruty pilot rozpoczynał procedurę startową!

 

Do skandalu doszło na lotnisku Gatwick w Londynie. Samolot Boeing 777 linii British Airways miał ruszyć aż na Mauritius. Jednak gdy pierwszy oficer zasiadł za sterami, pozostali dwaj piloci wyczuli od niego alkohol.

 

Ponieważ wszyscy pasażerowie byli już na miejscach i w zasadzie samolot mógł kołować na pas startowy, załoga miała małe pole manewru. Jeden z jej członków chwycił za telefon komórkowy i po prostu zadzwonił na policję informując, że od pilota „zionie wódką”, a na pokładzie maszyny jest trzysta osób!

 

49-letni pilot spędził weekend za kratami. Zapewne to koniec jego lotniczej kariery. Zaś liniom lotniczym udało się po dwóch godzinach znaleźć zmiennika i finalnie Boeing dotarł na Mauritius z niewielkim opóźnieniem.

 

„Weszli wprost do kokpitu i po chwili wyprowadzili pierwszego oficera w kajdankach. Ludzie z pierwszych rzędów obserwowali to z otwartymi ustami. Dopiero po chwili dotarło do nich, co mogło się stać”

– opowiedział brytyjskiej prasie jeden z pasażerów.

 

Choć ludzie na pokładzie udawali się w naprawdę rajską część globu, to jednak nie zazdrościmy im tej przygody. Myśl o tym, że w powietrzu nasz los mógłby być w rękach pijaka przyprawia o gęsią skórkę!

 

o2.pl

piloci pobili się w locie

LOT Z KOSZMARU: Piloci pokłócili się, POBILI i wyszli z kokpitu! Samolot z 324 osobami zostawiony sam sobie! Omal nie doszło do tragedii…

O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Okazuje się, że nerwy mogą puścić nawet takim przygotowanym na wszystko specjalistom jak piloci. Tym razem jednak narazili na niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale setki pasażerów!

 

Rejs linii Jet Air z Londynu do Mumbaju nie zapowiadał się na wyjątkowy. Jakie jednak musiało być zdziwienie pasażerów, gdy z kokpitu usłyszeli odgłosy kłótni, po czym zapłakana kobieta-pilot wypadła z niego jak strzała i nie chciała wrócić?

 

Jakby tego było mało, wkrótce za kobietą wyszedł pierwszy pilot – mężczyzna. Maszyna została bez żadnego nadzoru! Jak się okazuje, między nimi doszło do kłótni z rękoczynami. Kobieta miała zostać uderzona przez pierwszego pilota. Wróciła do kokpitu dopiero po namowach reszty załogi.

 

Linia lotnicza chciała na początku zamieść incydent pod dywan, ale ten został zgłoszony do Dyrekcji Generalnej Lotnictwa Cywilnego. W toku postępowania okazało się, że pilot aż dwukrotnie opuszczał kokpit zostawiając maszynę bez opieki! Ostatecznie linie Jet Air zadecydowały o ukaraniu obu pilotów.

 

Do czego doszło pomiędzy dwójką pilotów? To niestety już na zawsze pozostanie tajemnicą. Dobrze, że sprawa zakończyła się w sposób niezagrażający życiu pasażerów – miejmy jednak nadzieję, że ta dwójka już nigdy nie zasiądzie wspólnie za jednymi sterami. Z jakiegoś powodu zupełnie do siebie nie pasują! Co by się jednak stało gdyby w momencie nieobecności pokłóconych pilotów wydarzyło się coś równie niespodziewanego jak bójka członków załogi?

wprost.pl

Ranni podczas Air Show w Radomiu! Pokazy przerwane – Galeria zdjeć

26 sierpnia rozpoczęła się w Radomiu kolejna edycja Air Show. Jest to największa tego typu impreza w Polsce, a pokazy odbywają się co dwa lata. Jak zwykle lotnisko Sadków przyciągnęło tysiące osób, chcące podziwiać popisy pilotów. Niestety w pewnym momencie nad lotniskiem przeszła burza, która na moment przerwała pokazy. Ucierpiało 5 osób. Continue reading „Ranni podczas Air Show w Radomiu! Pokazy przerwane – Galeria zdjeć”

Pilot ostrzegał! Samolot rozpadł się w powietrzu. Nikt nie przeżył tajemniczej katastrofy

Do wydarzeń doszło w w stanie Wisconsin w Stanach Zjednoczonych. Szóstka osób wybrała się do Kanady na wycieczkę i łowienie ryb małym samolotem. Podczas lotu rozpadł się w powietrzu. Żadnego z uczestników nie udało się uratować.

 

W poniedziałek rzecznik federalnego Urzędy ds. Bezpieczeństwa Transportu poinformował o katastrofie małego samolotu Cessna 421. Według doniesień samolot leciał z Waukegan, w stanie Illinois do Winnipeg, w kanadyjskiej prowincji Manitoba. Szczątki maszyny były rozrzucone na dużej przestrzeni.

 

 

Przyczyna tej katastrofy pozostaje jeszcze nieznana. Eksperci jako jedną z prawdopodobnych podają niesprzyjające zjawisko atmosferyczne, o którym przed lotem wspominał pilot.

 

kd, źródło: polsatnews

Pasażerowie samolotu byli przerażeni. Pilot dwukrotnie wzywał do modlitwy (VIDEO)

Do zdarzenia doszło na pokładzie samolotu linii Air Asia podczas rejsu z Australii do Malezji. Samolotem przez ponad dwie godziny targały potężne turbulencje. Pasażerowie relacjonowali, że pilot lotu dwukrotnie prosił ich o modlitwę.

 

Amerykańska stacja CNN opublikowała nagranie z lotu. Widać na nim ogromne wstrząsy. Pasażerowie byli zdezorientowani i przerażeni. Kiedy wstrząsy się nasilały i sytuacja nie ulegała poprawie pilot poprosił wszystkich o modlitwę. W końcu pilot zdecydował o powrocie na lotnisko w australijskim Perth. Prawdopodobnie przyczyną wstrząsów była awaria silnika.

 

Po szczęśliwym, zakończonym locie pilot wszystkim pasażerom uścisnął dłonie.

 

Nagranie z niebezpiecznego lotu:

 
kd, źródło: fakt, twitter, youtube