wczasy, zapłacił

Zapłacił za wymarzone wakacje FORTUNĘ. Na miejscu czekała na niego niemiła niespodzianka

Każdemu marzą się egzotyczne podróże. Często jednak nie wszystko jest tak, jak byśmy chcieli i jak sobie to zaplanowaliśmy. Ten mężczyzna zapłacił za wczasy 12 tysięcy złotych. Udał się z żoną i trójką dzieci do czterogwiazdkowego hotelu na Dominikanie. Gdy Tim i Becky Hill dotarli na miejsce, wakacje zamieniły się w koszmar.

Opcja all inclusive, piękny kraj – to coś, o czym marzy każdy z nas. Tim zapłacił za nie prawie 12 tysięcy złotych za osobę, czyli 60 tysięcy za całą rodzinę. Szybko się jednak okazało, że te wczasy nie będą takie, jak sobie je wymarzyli. Mężczyzna opisał w Internecie to, co zastał, czyli brudny basen, plamy zaschniętego alkoholu przy leżakach, ludzie wymiotujący na korytarzach i balkonach, karaluchy wielkości szczurów w pokojach. Jednym słowem – porażka. Dodatkowo, obiekt nie wyglądał tak, jak przedstawiało go biuro podróży. To zrujnowało nasz urlop. Dwa tygodnie łez i stresu i to wszystko za ciężkie pieniądze. To był koszmar – tłumaczył mężczyzna w rozmowie z „Daily Mail”. Pracownicy Riu Bambu na Dominikanie nie skomentowali danej sytuacji, a biuro podróży obiecało, że zajmie się całą sprawą.

 

ZOBACZ:Mieszkają w domu znajdującym się po środku morza. Mogą przez to zginąć, bo…

 

A Wam zdarzyło się kiedyś trafić taki niewypał na wakacjach? Jeżeli tak to piszcie w komentarzach i dajcie znać jak się to skończyło.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

kolegami

Pił z kolegami i urwał mu się film. Kiedy się obudził dowiedział się, że znajduje się 3 tysiące kilometrów od swojego kraju!

To co przeżył pewien Rumun jest gotowym scenariuszem na dobrą komedię. Bohaterem tej zabawnej historii jest bezrobotny Mihai Danciu. Mężczyzna wybrał się wraz z kolegami do lokalnego baru, by w alkoholu utopić swoje smutki. Musiał tam wypić tak dużo, że nie pamięta tego co działo się z nim później. Kiedy odzyskał świadomość okazało się, że znalazł się na jednym z londyńskich osiedli! Jak tam trafił? Nie miał pojęcia.

Mocno oszołomionego i skacowanego grubą balangą  z kolegami mężczyznę odwieziono do szpitala. Na ciele miał liczne siniaki i ślady pobicia. Okazało się, że miał wiele szczęścia, gdyż  pracowała tam pielęgniarka rumuńskiego pochodzenia, a on nie władał językiem angielskim. Adina Costache historię człowieka z rumuńskiej wioski Albesti opisała na jednej z facebookowych grup dla Rumunów przebywających na terenie Wielkiej Brytanii. Myślała, że dzięki temu zagubiony imprezowicz przypomni sobie, w jaki sposób znalazł się za granicą.

 

 

 

 

„Został przywieziony do naszego szpitala i był bardzo zaskoczony, że nie jest w Rumunii. Nie znał nikogo w Londynie. (…) Jeśli ktokolwiek go rozpoznaje, niech prześle mi prywatną wiadomość, a ja mu przekażę”.

 

 

 

Danciu do dziś nie wie jak pokonał tak ogromną odległość. Jego wioskę i Londyn dzielą aż 2700 km. Nie kojarzył, co miało związek z jego przyjazdem do stolicy Anglii. Jedyne co zapamiętał z tamtego pijackiego wieczoru to rozmowa z kolegami, z którymi założył się, że znajdzie pracę. Mihai na co dzień mieszka wraz ze swoją partnerką i dziećmi w domu dziadków kobiety. O jego powrót w rodzinne strony mają zadbać rumuńskie władze.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

języka, konta

Dziecko przez przypadek kupiło bilety lotnicze. Z konta rodziców zniknęła spora sumka

Gdy dzieci bawią się na telefonie, tablecie lub na innym urządzeniu to lepiej je pilnować. Przekonała się o tym para z Nowej Zelandii. Z ich konta nagle zniknęła spora sumka pieniędzy. Po tym jak prześledzili co mogło się stać wyszło na jaw, że za całą sprawą stoi… ich dziecko. Okazało się, że kwota około 6 tysięcy złotych zniknęła dlatego, że młodzieniec kupił im bilety lotnicze do… Brazylii.

Kiedy odkryliśmy, że to prawda, moje serce waliło jak dzwon, zacząłem dzwonić do linii Qantas i firmy Webjet, żeby wyjaśnić sprawę. Próbowaliśmy odkręcić sytuację przez cały weekend – powiedział ojciec chłopca. Sprawca tego zdarzenia ma 13 lat. Gdy z konta znika spora ilość pieniędzy to zawsze szybciej bije serce. Warte pochwały jest tutaj zachowanie linii lotniczych. Początkowo zrozumiały sytuację i zapowiedziały, że trzeba uiścić tylko opłatę związaną z rezygnacją. W toku wydarzeń wyszło na jaw, że chłopiec jest chory na autyzm. I tutaj pojawiło się wspaniałe zachowanie przedstawicieli linii. Postanowili, że oddadzą rodzicom całą kwotę, czyli 2400 NZD – ok. 6 tysięcy złotych.

 

ZOBACZ:Niesamowite odkrycie naukowców na Syberii. Czy ludzie mieli innych przodków o których nie wiedzieliśmy?

 

Zachowanie godne pochwały, wielu ludzi chętnie by skorzystało z takiej pomyłki i nie obchodziłyby ich okoliczności. Oby więcej takich przypadków w których człowiek jest dla drugiego człowieka dobry i wyrozumiały.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

sportowiec, pielgrzymów, teledysku, legenda, zmarł aktor, żałoba, świeczki

Okropny wypadek autobusu, który przewoził pielgrzymów. NIE ŻYJE wiele osób

W Meksyku miał miejsce okropny wypadek autobusu, którym podróżowało wielu pielgrzymów. Jak ustalili śledczy, miały w nim zginąć 23 osoby. Autobus zderzył się z ciężarówką w mieście Veracruz. Nagle oba pojazdy stanęły w płomieniach. Tragedia miała miejsce w środę przed południem na trasie między miastami Puebla i Orizaba.

Autokar przewożący pielgrzymów jechał z Bazyliki Matki Bożej z Guadelupe. Celem podróży miało być miasto Textla Gutierrez w stanie Chiapas. W tragedii zginęły 23 osoby (21 podróżujących autokarem oraz 2, które jechały ciężarówką). Mówi się, że większość z nich spłonęła żywcem. Śledczy ustalają oficjalną przyczynę wypadku, lecz najprawdopodobniej była to awaria hamulców w ciężarówce i dlatego doszło do tragedii. Początkowo mówiło się o tym, że to autobus miał zjechać na przeciwny pas.

 

ZOBACZ:Nietoperz ukrył się w najmniej spodziewanym miejscu. Mężczyzna został zarażony groźną chorobą

 

Jeżeli tylko będziemy mieli oficjalne ustalenia meksykańskich śledczych, to poinformujemy o oficjalnej przyczynie tragedii. Dla tych pielgrzymów była to ostatnia podróż. Straszna tragedia.

źródło: o2.pl fot. ilustr.

bestialsko

Polski podróżnik bestialsko zamordowany w Meksyku. To co złoczyńcy zrobili z jego ciałem przechodzi ludzkie pojęcie

Podróże to jedne z najpiękniejszych rzeczy jakie mogą człowieka spotkać w życiu. Niestety, są również bardzo niebezpieczne, szczególnie w dzisiejszych czasach. Przekonał się o tym polski podróżnik, który został bestialsko zamordowany w Meksyku. Krzysztof Chmielewski, bo to o nim mowa, przed śmiercią był torturowany. Jego siostra Izabela Schmidke wybrała się do Meksyku z dziennikarzami Superwizjera.

Jak donosi Super Express, Krzysztof Chmielewski został zamordowany w połowie 2018 roku. Odbywał wtedy podróż z Kanady do Argentyny. Początkowo informowano o tym, że uległ nieszczęśliwemu wypadkowi. Szybko jednak się okazało, że prawda jest zgoła inna. Wszystko wyszło na jaw po odnalezieniu zwłok Niemca Holgera Franza Hagenbuscha, który przez jakiś czas podróżował wraz z Krzysztofem. Siostra zamordowanego Izabela Schmidke od początku czuła, że coś jest nie tak. Pochowano go bez niczyjej zgody, a władze sprawę chciały zamieść pod dywan. Wiadomo, że był on bestialsko torturowany. Na zdjęciach, które zrobiono podczas oględzin tuż przed pierwszym pochówkiem widać nacięcie przez które wyrwano mu serce. Chmielewski miał również odrąbaną głowę a w czaszce widoczny był ślad po kuli. Pochowano go… 2 godziny po odnalezieniu zwłok. To właśnie zaniepokoiło panią Izabelę. Zarówno Polak, jak i Niemiec mieli zostać ofiarami karteli narkotykowych. Ich podróż prowadziła przez tereny, gdzie są plantacje opium. Podejrzewa się, że mogli zobaczyć coś, czego nie powinni. Gdy reporterzy zbierali informacje, zostali otoczeni przez policję z karabinami. Na rozkaz prokuratury musieli zakończyć podróż w poszukiwaniu prawdy i wrócić do hotelu – pisze Super Express. Ciało 37-latka udało się jednak przetransportować do Polski.

 

ZOBACZ:PILNE! Nie żyje piłkarz reprezentacji CZECH. W wypadku obrażeń doznali również byli gracze PREMIER LEAGUE!

 

Uprawiali swoją pasję, którą były podróże. Pech chciał, że natrafili na bardzo złych ludzi i znaleźli się w niewłaściwym miejscu. Jak wiemy, meksykańskie gangi należą do jednych z najgroźniejszych i bezwzględnych na całym świecie.

źródło: se.pl fot. screenshot

znalazł

Porwał go melanż i nic nie pamięta! Pił z kolegami, gdy się obudził znalazł się tysiące kilometrów od swojego domu!

To co przeżył pewien Rumun jest gotowym scenariuszem na dobrą komedię. Bohaterem tej zabawnej historii jest bezrobotny Mihai Danciu. Mężczyzna wybrał się wraz z kolegami do lokalnego baru, by w alkoholu utopić swoje smutki. Musiał tam wypić tak dużo, że nie pamięta tego co działo się z nim później. Kiedy odzyskał świadomość okazało się, że znalazł się na jednym z londyńskich osiedli! Jak tam trafił? Nie miał pojęcia.

Mocno oszołomionego i skacowanego grubą balangą mężczyznę odwieziono do szpitala. Na ciele miał liczne siniaki i ślady pobicia. Okazało się, że miał wiele szczęścia, gdyż  pracowała tam pielęgniarka rumuńskiego pochodzenia, a on nie władał językiem angielskim. Adina Costache historię człowieka z rumuńskiej wioski Albesti opisała na jednej z facebookowych grup dla Rumunów przebywających na terenie Wielkiej Brytanii. Myślała, że dzięki temu zagubiony imprezowicz przypomni sobie, w jaki sposób znalazł się za granicą.

 

 

 

 

„Został przywieziony do naszego szpitala i był bardzo zaskoczony, że nie jest w Rumunii. Nie znał nikogo w Londynie. (…) Jeśli ktokolwiek go rozpoznaje, niech prześle mi prywatną wiadomość, a ja mu przekażę”.

 

 

 

Danciu do dziś nie wie jak pokonał tak ogromną odległość. Jego wioskę i Londyn dzielą aż 2700 km. Nie kojarzył, co miało związek z jego przyjazdem do stolicy Anglii. Jedyne co zapamiętał z tamtego pijackiego wieczoru to rozmowa z kolegami, z którymi założył się, że znajdzie pracę. Mihai na co dzień mieszka wraz ze swoją partnerką i dziećmi w domu dziadków kobiety. O jego powrót w rodzinne strony mają zadbać rumuńskie władze.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Po mocno zakrapianej imprezie poszli na lotnisko zjeść hamburgery. Kiedy się ocknęli byli w samolocie lecącym do (…)!

Nieprawdopodobną przygodę przeżyła para 19-latków z Wielkiej Brytanii. Tara Hammersley i jej chłopak Jack Messer wracali z mokro zakrapianej imprezy. Młodzi ludzie byli bardzo głodni dlatego postanowili wstąpić do McDonalda  znajdującego się na londyńskim lotnisku Gatwick. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że kilka godzin później obudzili się w samolocie lecącym do Barcelony! Jak do tego doszło?

 

 

Jack przyznał później, że wszystko pamięta jak przez mgłę i ma pewne przebłyski. 19-latek zdradził, że kiedy zobaczył samoloty wpadł na pomysł wybrania się w szaloną podróż. Mężczyzna zdecydował się na lot do Barcelony ze względu na korzystną cenę biletów. Natomiast jego partnerka w ogóle nic nie pamięta i nawet nie wiedziała, że jest w samolocie. Tara obudziła się dopiero podczas lądowania w Barcelonie.

 

 

 

 

Młodzi ludzie o swojej szalonej podróży opowiedzieli lokalnym mediom. Para nie wie jakim cudem przeszła kontrolę bezpieczeństwa i przedostała się przez bramki na lotnisku.Cały lot przespali i ocknęli się dopiero podczas lądowania w Barcelonie. Przygoda jaką przeżyli na długo zostanie w ich pamięci i będą ją wspominać bardzo miło.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Seszele

Niesamowita oferta pracy! 489 tys. złotych i podróż dookoła świata. APLIKUJ!

Firma Royal Caribbean zamieściła na Instagramie nietypową ofertę pracy. Poszukują śmiałka, który…opłynie świat i sfotografuje swoją wyprawę. Oferują bardzo poważne warunki finansowe.

Zadaniem podróżnika ma być opłynięcie świata i sfotografowanie wyprawy. Wynagrodzenie to 104 000 funtów czyli równowartość 489 tys. złotych. .

Podróżnik będzie wyłoniony w drodze konkursu. Będzie musiał spędzić trzy tygodnie na statku towarzysząc fotografowi Russowi Francisowi. Dwuosobowy zespół odwiedzi m. in. Norwegię, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Japonię i Bahamy.

Aby ubiegać się o pracę należy spełnić warunki:  wiek 21 lat i starszych, znajomość angielskiego, umiejętność obsługi Instagrama, kontaktowość i dużo wolnego czasu. Konieczny będzie też paszport.

Do obowiązków będzie należało wyszukiwanie najciekawszych miejsc i największych atrakcji turystycznych. Zebrany materiał trzeba będzie publikować na Instagramie.

Aby aplikowaćależy zamieścić na Instagramie swoje ulubione zdjęcie i film z podróży. Materiał ten  trzeba wrzucić jeszcze na Instastories i IGTV, do wszystkich dodając hasztag #ShoreExplorer i oznaczając @RoyalCaribbeanUK.

Rekrutacja ruszyła 4 lutego i potrwa do 1 marca.

Źródło: Dobre Wiadomości

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/mezczyzna-nie-wyrazil-zgody-na-swoje-przyjscie-na-swiat-teraz-pozywa-rodzicow/

 

podróż

Lubisz samotnie podróżować? Zobacz gdzie możesz czuć się najbezpieczniej

Eksperci przeanalizowali światowy wskaźnik pokoju, w oparciu o który stworzyli listę najbezpieczniejszych krajów dla osób, które samotnie podróżują.

Eksperci zapytali mieszkańców 142 krajów o to, gdzie czują się bezpiecznie nocując samotnie, czy ufają policji w danym kraju, czy zostali napadnięci. Pomocniczo posłużono się też światowym raportem na temat praworządności.

Z uzyskanych odpowiedzi utworzono tzw. indeks praworządności.

Za najbezpieczniejszy kraj świata uznano Singapur. Następne w kolejności były Norwegia i Irlandia. Kolejne kraje w rankingu to Finlandia, Uzbekistan, Hongkong, Szwajcaria, Kanada, Indonezja i Dania.

Życzymy spokojnej podróży!

Źródło: Sputniknews.com

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/wideo-policjantka-pacyfikuje-nozownika-co-za-babeczka-tam-mozna-czuc-sie-bezpiecznie/