[WIDEO] Po placu zabaw biegał groźny pies. Nagle doszło do DRAMATYCZNYCH wydarzeń!

pies

Mówi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. My zgadzamy się z tym w stu procentach. Jednak należy pamiętać, że chodzi o udomowione zwierzęta, a nie dzikie. Jeżeli na placu zabaw dla dzieci pojawia się groźne zwierzę to należy reagować. Niestety, w tym przypadku wszystko trwało bardzo długo i pies zdążył wyrządzić dzieciom wiele krzywdy. Najbardziej ucierpiała jedna dziewczynka.

Na nagraniu widać jak pies początkowo próbuje się bawić z dziećmi i je zaczepia. W pewnym momencie jednak sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zwierzę zaczęło emanować niesamowitą agresją i rozpoczęło atak na dzieci. Dziewczynka która stała najbliżej została przez nie przewrócona, a w pewnym momencie nawet zaczął szarpać ją za głowę.

 

ZOBACZ:Żonę niepokoiło zachowanie męża. Zamontowała w kuchni ukryte kamery i zobaczyła coś strasznego

 

Aż strach pomyśleć co by było gdyby nie opiekunka, która co prawda przybiegła dość późno. Jednak nie za późno żeby uratować życie małej dziewczynki. Nie mamy wątpliwości, że 2 minuty później mogłoby już być za późno. Zwierzę szarpało dziecko za głowę i gryzło. Dziewczynka z obrażeniami trafiła do szpitala, lecz na całe szczęście jej życie udało się uratować. Co do pani opiekunki – powinno się wyciągnąć wobec niej konsekwencje. Jak można stracić panowanie nad dziećmi bawiącymi się na placu zabaw?

źródło fot. i wideo: youtube.com

Amstaff pożarł swojego martwego właściciela! Makabra w Lublinie

kobieta, amstaff, pies

 Amstaff nigdy nie był agresywny i sąsiedzi nie skarżyli się na niego. Gdy jednak przez długi czas wył i szczekał, postanowiono wezwać policję i straż, a w mieszkaniu dokonano przerażającego odkrycia. 

42-letni Tomasz G. był informatykiem. Od jakiegoś czasu mieszkał sam, bo rozwiódł się z żoną. Dla towarzystwa kupił sobie psa – suczkę rasy amstaff. Agatka, bo tak nazywała się suka, była oczkiem w głowie Tomasza. Schodząc po schodach, znosił ją pod pachą. Sąsiedzi nigdy nie skarżyli się na psa, ani na właściciela.

 

ZOBACZ TEŻ: Labrador rzucił się na 9-latkę. Rodzice zdjęli lustra w domu, żeby nie widziała swojej buzi

 

 Kiedy był w pracy Agatka bardzo za nim tęskniła. Piszczała, szczekała pod drzwiami. Zawsze podchodziłem i mówiłem żeby się uspokoiła, tłumaczyłem pan zaraz wróci. Uciszała się. Ale w ostatnią niedzielę nie chciała mnie słychać. Wyła, piszczała, szczekała. Dlatego zaalarmowałem policję

– powiedział dziennikarzom „Faktu” sąsiad z naprzeciwka.

 

Policjantom nie udało się sforsować drzwi od mieszkania, bo były bardzo solidne. Dlatego wezwali na pomoc strażaków, którzy weszli przez drzwi balkonowe do środka. W mieszkaniu dokonano makabrycznego odkrycia.

 

Suczka Agatka szczekała i wyła, była bardzo pobudzona. Zaś na ziemi leżały poszarpane zwłoki Tomasza, z odgryzioną głową. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że mężczyzna mógł umrzeć z powodu choroby i nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Z kolei pies, przez kilka dni pozostawiony bez opieki i jedzenia w końcu zaczął pożerać swojego właściciela.

 

Agatka została odłowiona przez pracowników schroniska, którzy będą ją obserwować. Jeszcze nie wiadomo jaki będzie jej dalszy los.

 

ZOBACZ TEŻ: Mama kąpała trójkę swoich dzieci! W pewnym momencie STAŁO SIĘ COŚ STRASZNEGO

 

fakt.pl/ foto: google maps/ zdjęcie ilustracyjne

Horror w Jeleniej Górze: psy ROZSZARPAŁY człowieka. Strażacy nie mogli ich odgonić od zwłok!

rozszarpały, pies rzucił się, psy, wataha, dzikie, psów

Makabryczne sceny rozegrały się przy ulicy Wincentego Pola w Jeleniej Górze. Cztery agresywne psy zaatakowały i powalił dorosłego mężczyznę. Dosłownie rozszarpały go, a co gorsza, były tak agresywne, że nie dało się do nich podejść. Strażacy mieli ogromny problem aby odgonić je od umierającego mężczyzny. 

Mężczyznę zaatakowały cztery owczarki niemieckie. Przybyli na miejsce strażacy nie byli w stanie ich odgonić. Usiłowali polewać agresywne zwierzęta wodą pod wysokim ciśnieniem, jednak to w niczym nie pomagało.

 

ZOBACZ TEŻ: Wściekli imigranci podłożyli ogień. W płomieniach zginęła matka z dzieckiem!

 

Tymczasem liczyła się każda minuta, by dotrzeć do umierającego i udzielić mu pomocy. Strażakom w odpędzaniu psów pomogli ratownicy medyczni, którzy obrzucili oszalałe zwierzęta kamieniami i odstraszyli sygnałami dźwiękowymi karetki. Niestety, mężczyzny nie udało się uratować. 

 

Weterynarz, który przybył na miejsce zdecydował o uśpieniu wszystkich czterech psów. Po tym co zaszło wydaje się to jedyną rozsądną decyzją.

17-letnia Natalia z Klonowa ledwo uszła z życiem. Bestie chciały ją rozszarpać!

autem

Jedna chwila prawie zmieniła się w tragedię. O cudzie może mówić mieszkanka Klonowa (woj. kujawsko-pomorskie), która ledwo uszła z życiem. Jak pisze „Fakt”, 17-letnią Natalię Nelke zaatakowało osiem wilczurów sąsiada. Dziewczyna myślała, że chcą się one z nią pobawić. Nic bardziej mylnego, w momencie zaczęły wbijać ogromne kły w jej ciało. Gdyby nie pomoc taty, to strach pomyśleć do czego by doszło.

Szłam na trening do pobliskiej hali sportowej. Nagle usłyszałam ujadanie zza płotu sąsiada – mówi zdruzgotana 17-latka dla „Faktu”. W pewnym momencie, aż osiem wściekłych wilczurów wybiegło przez otwartą bramę i skoczyło na przerażoną nastolatkę. Szarpały nie tylko moje nogi i ręce, ale też włosy – dodaje Natalia. Jakimś cudem zdołała zadzwonić jednak do swojego taty i wykrzyczeć przerażające „RATUNKU!”. Później rozwścieczone bestie powaliły ją na ziemię. Gdy tylko usłyszałem przerażony głos córki, wybiegłem z domu tak jak stałem. W samych skarpetkach! – mówi ojciec Natalii – pan Wiesław. Droga wydawała się być dla niego wiecznością. Gdy w końcu dobiegł na miejsce, wiedział, że musi uratować swoją córkę. Darłem się wniebogłosy. Moja córka leżała, zakrywała głowę, a psy wgryzały się w jej uda. To był przerażający widok: wszędzie krew, zdarta skóra, wychodzące z ran mięso – kontynuuje pan Wiesław. Natalia ledwo uszła z życiem, ale nie ma ran twarzy oraz przerwanych tętnic. Dochodzi do siebie w jednym ze szpitali. Właścicielem hodowli zajęła się prokuratura.

 

ZOBACZ:Lekarz przechowywał szczątki zamordowanych kobiet. Po 74 latach odbędzie się pogrzeb!

 

Strach pomyśleć, co by było, gdyby nie tata i to, że odebrał telefon. Ileż razy jest tak, że dzwonimy gdzieś, a ta osoba nie odbiera? Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, bo mogło się skończyć o wiele gorzej…

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

 

 

Gryzie, powoduje zapalenie spojówek, astmę i chce wejść do Twojego domu! Tej jesieni to prawdziwa plaga

biedronki azjatyckie

Od razu mówimy – to nie jest zwykła biedronka. Po raz pierwszy ten groźny owad został zaobserwowany zaledwie 11 lat temu, w 2006 roku w Poznaniu. Od tego czasu zdobywa coraz to nowe obszary, które zasiedla i mnoży się na potęgę. Mowa o bardzo niepozornym stworzeniu – biedronce azjatyckiej, którą łatwo można pomylić z typową dla naszego regionu biedronką siedmiokropką. Ich wysyp jesienią to prawdziwa plaga.

We wrześniu i październiku biedronki azjatyckie tłumnie ruszają na poszukiwania bezpiecznych i ciepłych schronień na zimę. W ten sposób ogromne ich ilości mogą próbować dostać się do naszych domów. A nie jest to mile widziany gość. Wyjątkowo dużo jest ich w południowych województwach – gdzieniegdzie to wręcz plaga!

 

Biedronki azjatyckie potrafią być bardzo agresywne, ich ukąszenie powoduje świąd, pieczenie i zaczerwienienia, a hemolimfa wydzielana przez nie w sytuacji zagrożenia trwale brudzi sprzęty domowe. Może doprowadzić do reakcji alergicznych, zapalenia spojówek, a nawet astmy. Dlatego lepiej unikać kontaktu z tym owadem.

 

 

 

O tym jak rozpoznać biedronkę azjatycką, przeczytasz na kolejnej stronie 

Jej pies rzucił się na 2-latkę. Postanowiła obronić dziecko za wszelką cenę, skończyło się tragicznie!

rozszarpały, pies rzucił się, psy, wataha, dzikie, psów

Dramatyczne zdarzenie miało miejsce w hrabstwie Rocky View w prowincji Alberta w Kanadzie.  Na posesji 50-letniej kobiety pojawiła się mała dziewczynka. Pies kobiety rzucił się na dziecko. Właścicielka postanowiła za wszelką cenę je obronić. Skończyło się tragicznie.

Nie znamy dokładnych okoliczności zdarzenia. Służby nie informują czy kobieta i dziecko były spokrewnione, czy może 2-latka znalazła się na posesji przypadkowo. Niemniej, gdy 50-latka dostrzegła, że jej pies rzucił się na małe dziecko, od razu ruszyła na ratunek.

 

Zwierzę, która jest mieszanką boxera i pit bulla, odciągnięte od dziecka zaatakowało ją samą. Kobieta nie dała rady się obronić i zginęła na miejscu. Dziecko zostało zaś przetransportowane do szpitala w Albercie i jego życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.

 

 

ZOBACZ:MAKABRA na Śląsku: okaleczone ciało mężczyzny i pies wyjedzonymi wnętrznościami! Co tam się stało?

 

 

 

Pies, który zaatakował, jak i drugi pies zmarłej kobiety poddano kwarantannie. O ich losie zadecyduje rodzina lub policja, która ma możliwość zawnioskowania do sądu o uśpienie zwierzęta. Co ciekawe, wszyscy kojarzyli psa mordercę jako zwierzę bardzo spokojne i dobre. Jak widać – do czasu.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

Odwiedził wynajmowany dom. Dokonał MAKABRYCZNEGO odkrycia pod balkonem!

komornik, w domu 90-latka był prawdziwy arsenał

Pewien mieszkaniec Grodziska Mazowieckiego wynajmował pokój w swoim domu 62-letniemu mężczyźnie. Ponieważ przez długi czas nie odwiedzał posesji, postanowił na nią zajrzeć. To co zastał na miejscu mrozi krew w żyłach!

 

Gdy właściciel wszedł na posesję, tuż pod balkonem odkrył zmasakrowane zwłoki swojego 62-letniego najemcy. Całe ciało nosiło ślady ugryzień, prawdopodobnie to przez nie mężczyzna zmarł.

 

Na miejsce przybyła policja i prokurator, którzy mają wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Jak na razie są one bardzo niejasne. Przypuszczalnie mężczyznę pogryzł pies pilnujący posesji. Pozycja ciała tuż obok balkonu może sugerować, że mężczyzna wypadł przez balkon i wtedy został zaatakowany przez psa.

 

Światło na sprawę powinna rzucić sekcja zwłok, która odbędzie się w tym tygodniu. Niestety policja nie dysponuje żadnymi zeznaniami świadków, dlatego przynajmniej częściowo sprawa ta może pozostać niewyjaśniona.

 

se.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/pixabay

MASAKRA! Wyszła na spacer z dwoma ukochanymi PITBULLAMI, dzień później znaleziono jej ROZSZARPANE ZWŁOKI!  

pitbullami

„Przez 40 lat pracy nie widziałem czegoś podobnego” – powiedział szeryf James Agnew zajmujący się tą sprawą. 

 

Bethany, młoda 22-letnia kobieta była miłośniczką psów. Od jakiegoś czasu zajmowała się dwoma pitbullami. Jednak gdy niedawno wyszła z nimi na spacer do lasu, już z niego nie wróciła.

 

Zaniepokojona rodzina zawiadomiła policję, która kolejnego dnia odnalazła zwłoki Bethany w lesie, do którego wyruszyła na przechadzkę. Ciało było zmasakrowane, dookoła walały się strzępki ubrań, a obok warowały jej dwa psy.

 

Służby dopiero po półtorej godziny schwytały zwierzęta. Były to te same pitbulle, z którymi Bethany wyszła na spacer. Wygląda na to, że zagryzły ją własne psy. Dziewczyna musiała się bronić – wiele obrażeń miała na rękach, którymi usiłowała zasłonić się przed ostrymi kłami psów.

 

Jak to możliwe, że ukochane pupile stały się krwiożerczymi bestiami i rzuciły na właścicielkę? Potwierdza się, że agresywne rasy psów nie są dla każdego, szkoda tylko, że potwierdzenie to przyszło w formie tak tragicznego wypadku.

 

Według informacji przekazanych przez policję psy zostaną wkrótce uśpione.

Wp.pl

Watahy bezpańskich psów sieją TERROR! Upodobały sobie dzieci – ZABIŁY już sześcioro malców!

rozszarpały, pies rzucił się, psy, wataha, dzikie, psów

Jeśli kiedykolwiek wydawało Wam się, że mamy problem bezpańskich psów – byliście w błędzie. Oczywiście i u nas takie są, ale to nic w porównaniu do sytuacji, która spotkała mieszkańców okolic miasta Sitapur w północnych Indiach. Tam wygłodniałe czworonogi zagryzły już kilkanaście osób, w tym sześcioro dzieci.

 

Szóstka maluchów, które padły ofiarą dzikich psów została zaatakowana tylko od początku tego miesiąca. W sumie od listopada 2017 śmierć poniosło aż 12 osób. Większość z nich została zaatakowana w czasie zbiorów owoców mango, lub gdy w pojedynkę wracały do domów.

 

Część mieszkańców podejrzewa, że wzmożona żarłoczność i agresja psów wynika z… zamknięcia nielegalnej rzeźni, która działała w tym rejonie. Dopóki zwierzęta miały dostęp do resztek poprodukcyjnych i odpadów nie atakowały ludzi. Teraz być może głód zmusił je do szukania nowych źródeł pożywienia.

 

Władze apelują o niepozostawianie dzieci bez opieki. W szkoła zanotowano spadki frekwencji, bo część rodziców boi się posyłać pociechy same. Mieszkańcy starają się już samodzielnie polować na psy, gdyż pomoc profesjonalnych hyclów jest niewystarczająca. Jak dotąd złapali 24 psy. W kraju gdzie włóczą się ich miliony to kropla w morzu.

 

Do tej pory bezpańskie psy w Indiach raczej poszukiwały żywności w śmietniskach. Do przypadków śmiertelnych pogryzień dochodziło stosunkowo rzadko. Dlatego sytuacja z okolic Sitapur jest wyjątkowa i może budzić niepokój lokalnych mieszkańców i władz.

 

o2.pl