Rosjanie ćwiczyli desant ze zrzutem wozów bojowych. Zaliczyli sporą wtopę! [VIDEO]

rosjanie i ich desant

Na poligonie w Orenburgu w centralnej Rosji trwają ćwiczenia wojskowe „Centr-2019”. To potężne manewry, w których udział biorą setki tysięcy żołnierzy, sztuk sprzętu z kilku różnych państw, między innymi Rosji, Chin, Indii i Kazachstanu. W ich trakcie Rosjanie chcieli przećwiczyć desant dużych sił z ciężkim sprzętem. Wyszło tak sobie… 

Co ciekawe, Rosjanie od razu uznali, że taki poziom strat w wypadku desantu jest dopuszczalny. W wozach bojowych BMD-2 nie było załóg, w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, poza samymi wozami, które rozbiły się w drobny mak.

 

 

ZOBACZ TEŻ: APOKALIPSA: niebo przybrało kolor krwistej czerwieni, mieszkańcy w szoku. Powód jest wstrząsający

 

Jak na razie nie wiadomo, co spowodowało wypadek i dlaczego spadochrony nie zadziałały. Kilka lat temu podobna sytuacja miała miejsce w amerykańskiej armii, kiedy to zniszczono w trakcie zrzutu dwa samochody terenowe HMVV. Wtedy jednak winny był żołnierz, który umyślnie źle zamontował pojazdy, aby zemścić się na przełożonym. A przynajmniej taka była oficjalna wersja.

 

 

rp.pl/ foto: domena publiczna/ministerstwo obrony FR

[WIDEO] Czołg z ogromną prędkością zderzył się z osobówką. Zobaczcie ile z niej zostało

osobówką

Potęga wojskowego sprzętu jest ogromna i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Na tym filmie widać jak wypada czołg w starciu ze zwykłą osobówką. Patrząc na efekty i wyobrażając sobie to, że w środku znajdują się jakieś osoby, można się domyśleć, że raczej nic by z nich nie zostało, podobnie jak z samochodu. Niesamowicie to wygląda i pokazuje, że z wojskiem nie ma co zaczynać, gdyż może ono wiele.

Czołg w zderzeniu z osobówką wypada niesamowicie. Z samochodu praktycznie zostały tylko pojedyncze elementy, a tak naprawdę nic z niego nie zostało. Fajnie mają w tym wojsku, mogą sobie poeksperymentować, a i dla nas jest pożytek, bo mamy co oglądać.

ZOBACZ:Lubisz często zmieniać partnerów? Możesz zachorować na raka

źródło fot. i wideo: youtube.com

Helikopter ostrzelał dziennikarzy?! Zobacz wideo!

awaria, wojskowy

 

Podczas tajnych ćwiczeń wojskowych „Zapad-2017” rosyjski helikopter miał wystrzelić rakietę, która zamiast trafić w cel, trafiła w postronnych obserwatorów manewrów.

Według rosyjskich mediów dwie osoby, prawdopodobnie dziennikarze, zostały ranne, a stojące nieopodal samochody uszkodzone.

 

Ostrzał miał miejsce podczas trzymanych w tajemnicy ćwiczeń wojskowych na poligonie pod Sankt Petersburgiem. Gdy nagranie wyciekło do sieci, wojskowi stwierdzili, że odpalenie rakiet nastąpiło w wyniku awarii celownika maszyny. Nikt miał nie ucierpieć. Jednakże co innego donoszą media podając, że ranni są dziennikarzami relacjonującymi wydarzenie.

 

 

Biuro prasowe rosyjskiej armii twierdzi, że nagranie pochodzi z zupełnie innych ćwiczeń i nie przedstawia domniemanego wypadku. W specjalnym komunikacie czytamy, że samo nagranie i nieprawdziwe doniesienia są celową prowokacją „lub głupotą”. Rosyjskie siły zbrojne podkreślają w nim, że wypadek był spowodowany awarią celowonika oraz dodają, że nikt nie ucierpiał.

 

 

(kk) Źródło: twitter.com , youtube.com , internet

Wypadek na poligonie. Są poszkodowani

Trzech żołnierzy z załogi czołgu 21. Brygady Strzelców Podhalańskich zostało poszkodowanych podczas ćwiczeń na poligonie w Nowej Dębie (Podkarpackie). Do zdarzenia doszło w środę. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali w Nowej Dębie i Rzeszowie.

 

Z nieoficjalnych informacji wynika, że badane jest, czy żołnierze mogli zatruć się spalinami. Zdarzenie bada Żandarmeria Wojskowa oraz komisja powołana przez dowódcę brygady.

 

Jak powiedział rzecznik 21. BSP kpt. Konrad Radzik:

„W trakcie ćwiczeń poligonowych utracono łączność z załogą jednego z czołgów. Żołnierze z innego wozu pobiegli sprawdzić, co się wydarzyło. Okazało się, że załoga potrzebuje pomocy medycznej. Zaraz potem poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali w Nowej Dębie i Rzeszowie”.

 

Dwóch żołnierzy czuje się już dobrze, choć nadal jest na obserwacji. „Natomiast trzeci żołnierz jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo”.

 

Według niego, poszkodowani nie mieli żadnych obrażeń fizycznych lub ran. O wypadku zostały powiadomione rodziny. Poszkodowanych odwiedził w środę dowódca 21. BSP.

 

PAP
kd

Kazachstan radzieckim POLIGONEM nuklearnym. NOWE fakty tragedii

Zimna wojna pochłonęła więcej ofiar, niż komukolwiek wydawać się może. W sierpniu 1956 r. opad radioaktywny, spowodowany przez radzieckie próby nuklearne na poligonie niedaleko kazachskiego Semipałatyńska, 100 razy przekraczał dopuszczalne międzynarodowe normy.

Z nowo ujawnionych dokumentów wynika, że z powodu chorób popromiennych trafiło tam do szpitala ponad 600 osób. Zdrowotnie skutki radzieckich eksperymentów jądrowych odczuwają okoliczni mieszkańcy do dziś. W sumie szacuje się, że ucierpiało w taki czy inny sposób ponad 100 tys. osób. Naukowcy szacują, że musi minąć co najmniej 300 lat, by tamte tereny oczyściły się z radioaktywnego skażenia.

Poligon koło Semipałatyńska był jednocześnie pierwszym i największym radzieckim poligonem jądrowym. Pierwszą próbę z bombą atomową przeprowadzono tam 29 sierpnia 1949 r. o godz. 7 rano. Semipałatyńsk obecnie nazywa się Semej. Pobliski poligon zamknięto w 1991 r., a ostatnią próbę jądrową przeprowadzono w 1989 r.

ROSYJSKA armia wkroczyła na KRYM

Armia rosyjska rozpoczęła w poniedziałek manewry na poligonie Opuk na anektowanym Krymie. Bierze w nich udział ponad 2,5 tys. żołnierzy wojsk desantowych. Zaangażowano pododdziały wojsk powietrznodesantowych i powietrznokosmicznych Rosji oraz siły Floty Czarnomorskiej.

Ćwiczeniami kieruje dowódca wojsk powietrznodesantowych gen. Andriej Sierdiukow. Po raz pierwszy w ramach tego typu ćwiczeń jednocześnie ogłoszono alarm dla trzech formacji i część z nich przerzucono na Krym wraz z uzbrojeniem i sprzętem. Podczas manewrów użytych zostanie około 600 jednostek sprzętu bojowego. Zakres ćwiczeń obejmuje działania przeciwko nielegalnym formacjom zbrojnym i regularnym siłom zbrojnym umownego przeciwnika.

Żołnierze wojsk desantowych mają przećwiczyć „różnorodne sposoby prowadzenia obrony przeciwdesantowej we współpracy z siłami Floty Czarnomorskiej”. „Następnie przy wsparciu samolotów sił powietrznokosmicznych zakończą niszczenie przeciwnika w głębi terytorium półwyspu, po czym przejdą do obrony ważnych rubieży i rejonów” – wyjaśnił dowodzący manewrami.

Sierdiukow informując o przyczynie manewrów na krymskim poligonie powołał się na rosnące zagrożenie terrorystyczne i na wykorzystanie wojsk desantowych „jako sił szybkiego reagowania w celu rozwiązania sytuacji kryzysowych w różnych regionach świata”.

PAP