POLKA poślubiła arabskiego szejka i….! Dziennikarz ujawnił SZOKUJĄCE fakty

Dziennikarz jest autorem wielu książek na temat arabskich szejków. Teraz postanowił ujawnić historię 24-letniej Polki, która poślubiła arabskiego szejka i…

 

Marcin Margielewski bo o nim mowa w najnowszej książce pt. „Zaginione arabskie księżniczki” opisuję historię 24-letniej Polki – Reiny, która postanowiła poślubić arabskiego szejka, jednak słuch po niej zaginął. W książce przestawia polski paszport dziewczyny oraz dokumenty pod zmienionym nazwiskiem. Jedna z żon księżniczka Haya uciekła do Londynu.

 

Reina – Polka również chciała uciec, ale powróciła do męża. Od tej pory słuch o niej zaginął. Nie znane są jej dalsze losy. Reina prowadziła swój profil na Instagramie i wrzucała tam mnóstwo zdjęć, ale teraz jej profil został zamknięty, a zrozpaczeni fani nie wiedzą, czy kobieta jeszcze w ogóle żyje.

 

Jej ostatnie wpisy również nie powodują, że fani czują się uspokojeni, wręcz przeciwnie jej ostatnie wpisy wskazują na to, że będąc żoną arabskiego szejka nie czuła się dobrze.

 

Zapłaciłam za wszystko, co otrzymałam, a ciosy i tak wylądowały na mojej twarzy.

-możemy przeczytać pod jednym z ostatnich wpisów.

 

Dotarłam do punktu, w którym trudno jest umrzeć, a jeszcze trudniej żyć.

-tak brzmi kolejny wpis.

 

Myślicie, że kiedyś dowiemy się co się stało z 24-letnią Polką? Kupicie książkę pt. „Zaginione arabskie księżniczki”? Interesuje Was taka tematyka?

 

Źródło: pudelek.pl

Foto: Pixabay.com

Polka SKATOWANA przez imigrantów w Rimini! „Nie interesowały ich drobne”

rimini

Rimini znów wraca do polskich mediów i po raz kolejny – w jak najgorszym świetle. Po nieco ponad dwóch latach od potwornego gwałtu na Polce, kolejna nasza rodaczka została w tym mieście zaatakowana przez imigrantów. 

Pani Violetta mieszka na co dzień w północnych Włoszech, ale sezonowo przyjeżdża do Rimini, żeby sobie dorobić. 23 listopada około 7 rano opuściła hotel, żeby popytać w okolicznych sklepach, barach i innych punktach usługowych o wolne miejsca pracy.

 

ZOBACZ TEŻ: Przeżyła szok na badaniu USG dziecka. Twierdzi, że objawił jej się duch…

 

Chwilę po wyjściu z hotelu, jak relacjonuje kobieta, dopadło do niej dwóch ciemnoskórych mężczyzn. Zażądali pieniędzy, przy tym w ogóle nie interesowały ich drobniaki – żądali wydania banknotów 20 i 50 euro.

 

Mężczyźni, najpewniej imigranci, zaczęli wyrywać kobiecie torebkę i bić ją, a w końcu jeden z nich uderzył ją tak mocno, że padła na ziemię.

 

Uratowałam się tylko dlatego, że po tym, jak mnie uderzyli, pomimo krwawienia i bólu, znalazłam siłę, by wstać i zacząć biec. Uciekałam tak szybko, jak to możliwe, nawet nie oglądając się za siebie. Miałam nadzieję, że moi napastnicy mnie nie ścigają. Bałam się o swoje życie

– powiedziała pani Violetta lokalnym mediom, cytowanym przez portal o2.pl.

 

40-latce udało się uciec, trafiła do szpitala na ostry dyżur. Przeprowadzono szereg badań, w tym ginekologicznych, aby upewnić się, że napastnicy jej nie molestowali. Wciąż na jej twarzy i ciele utrzymuje się opuchlizna i siniaki.

 

Sprawę bada też włoska policja, która poszukuje sprawców. Miejscowość ta, będąca niegdyś jednym z najpopularniejszych kurortów włoskich nad wybrzeżem Adriatyku, teraz coraz częściej słynie z gwałtów, rozbojów, kradzieży i przemocy.

Tajemnicza śmierć Polki w Himalajach. Oddzieliła się od znajomych i…

Polka zginęła w Himalajach

Milenia Piasecka zamierzała przejść cały, liczący 1700 kilometrów Wielki Szlak Himalajski, biegnący przez cały Nepal, wśród najwyższych szczytów świata. Niestety, w niewyjaśnionych jak na razie okolicznościach zginęła w trakcie trekkingu w Himalajach. 

Milena pochodziła z Gniezna i jej wielkim marzeniem był Wielki Szlak Himalajski. Na przejście trasy liczącej 1700 kilometrów potrzeba nawet ponad 150 dni. Milena zamierzała go przejść w mniej niż cztery miesiące. To nie była jej pierwsza wyprawa w Himalajach.

 

ZOBACZ TEŻ: Spalili ją żywcem, bo oskarżyła dyrektora szkoły o molestowanie. Sąd bez litości dla sprawców

 

Polka rozpoczęła swoją wyprawę we wrześniu. Przez pierwsze sześć tygodni wszystko szło zgodnie z planem. Swoje postępy publikowała na swoim fanpage na Facebooku. Pojawiały się zdjęcia i opisy kolejnych etapów. Dodatkowo miała ze sobą nadajnik GPS, który na bieżąco przesyłał koordynaty gdzie aktualnie znajduje się Milena. 17 października wysłał ostatni sygnał. Wtedy też rodzina straciła kontakt z kobietą. 

 

Dzień później rodzina dostała wiadomość o odnalezieniu zwłok Mileny, w okolicach miejscowości Nemcze Bazar, na wysokości około 3500 m. n. p. m. Dziennikarze „Głosu Wielkopolskiego” ustalili, że dwa dni przed śmiercią odłączyła się od swoich towarzyszy i rozpoczęła samotny trekking.

 

Rodzina czyni starania by ciało Mileny przetransportować do Polski. Miejmy nadzieję, że miejscowe służby zabezpieczyły odpowiednie ślady i dowody, które będą pomocne w ustaleniu przyczyn śmierci kobiety. Napaść, nagły atak choroby, nieszczęśliwy wypadek? Na odpowiedzi na te pytania przede wszystkim będzie czekać rodzina.

 

PRZECZYTAJ TEŻ: Trupy poprzedników jak drogowskazy. Ośmiotysięczniki to prawdziwe CMENTARZYSKA – ciała muszą tam zostać na zawsze

Koszmarny wypadek Polki we Włoszech. Zmarła na oczach dziecka!

wypadek polki we Włoszech, osierociła trójkę dzieci

Okoliczności i opis wypadku, który znamy wskazuje na to, że – niestety – tej ofiary można było uniknąć. 35-letnia Polka zginęła w wypadku samochodowym we Włoszech, a co gorsza, stało się to na oczach jej dziecka. 

Rodzina wracała ze wspólnej wycieczki do prowincji Lukka w Toskanii. Na jednym z zakrętów drogi kierującym oplem zafira partner kobiety stracił panowanie nad autem, które spadło z kilkumetrowego wzniesienia do rowu.

 

ZOBACZ TEŻ: Zgwałcił 13-miesięczną dziewczynkę w Szczecinku. Każdego dnia w więzieniu przeżywa PIEKŁO

 

Siła uderzenia o ziemię była tak silna, że kobieta wypadła przez przednią szybę samochodu. Jej partnerowi i dziecku praktycznie nic się nie stało. Niestety, ani wysiłki ratowników ani wcześniej bliskich, nie mogły uratować 35-latki. Kobieta zmarła, a jej 8-letni synek krzykiem i płaczem próbował ją budzić…

 

Mężczyzna i chłopiec w ciężkim szoku trafili do szpitala na badania. Kobieta osierociła poza tym jeszcze jedno dziecko. Opis wydarzeń wskazuje na to, że kobieta mogła nie mieć zapiętych pasów. Niech więc ta historia pokaże, że naprawdę warto je zapinać i mieć w pełni sprawne w swoim samochodzie.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

Okazało się, że Polska jest przynętą gangu. Trwają poszukiwania na Rodos!

gangu

Polka podająca się za Grace Williams okazała się przynętą gangu wyłudzaczy. Mówiła, że na co dzień jest pielęgniarką z Manchesteru. Szybko na jaw wypłynęły informacje, że jest najzwyczajniejszą w świecie oszustką. Cały proceder polega na wyłudzaniu pieniędzy za pośrednictwem internetowych romansów. Kobieta jest poszukiwana na greckiej wyspie Rodos.

Policjanci z Grecji poszukują kobiety w greckich hotelach i restauracjach na wyspie Rodos. Portal „o2.pl” pisze, że towarzyszą im również detektywi z Polski. Kilku restauratorów i m.in. właściciel kawiarni na lotnisku potwierdzili, że znają tę panią. To Polka. Prawdopodobnie korzysta z pomocy środowisk przestępczych z osiedli afrykańskich uchodźców, położonych na wyspie – powiedział detektyw Dariusz Korganowski z Warszawy. Ponoć pracuje dla gangu wyłudzaczy. Jej głównym zadaniem miało być nawiązywanie romansów przez Internet. Schemat zazwyczaj był ten sam. Najpierw rozkochiwała mężczyzn, a następnie pisała dramatyczną wiadomość, że zachorowała lub są jej nagle potrzebne środki finansowe. Jeden z nich przekazał jej 15 tysięcy euro. Zorientował się w końcu, że jest oszukiwany i w sprawę zaangażował policję oraz prywatnych detektywów, ślad doprowadził na wyspę Rodos. Liczymy na pomoc Polskich turystów, którzy są na wyspie. Gdyby udało się odszukać kobietę, byłby to jeden z pierwszych przypadków, gdy łapiemy za rękę internetowych naciągaczy – kończy detektyw.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Monitoring zarejestrował żebrzącą Cygankę. Zero szacunku za to co zrobiła

 

W dzisiejszych czasach jest wiele oszustw internetowych na których nie ma dobrej metody. Być może będzie to jeden z pierwszych przypadków, gdy detektywi rozwiążą taką sprawę. Trzymamy kciuki.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

Polka zesikała się na środku samolotu. Jej skandaliczne zachowanie zostało nagrane [VIDEO]

zesikała się w samolocie

Są takie rzeczy, których nigdy nie chcielibyśmy zobaczyć. Jedną z nich jest dziwnie zachowująca się Polka, która jak gdyby nigdy nic oddaje mocz pod drzwiami samolotowej toalety. Jej zachowanie wywołało lawinę komentarzy, w których obrywa się wszystkim Polakom.

Według informacji dostarczanych przez „The Sun”, Polka leciała z Luton do Warszawy samolotem Wizz Air. Przed startem, gdy samolot jest tankowany, nie wolno korzystać z toalet. Pasażerka próbowała prosić obsługę o pozwolenie na skorzystanie z ubikacji, ale nie dostała zgody.

 

Wtedy przykucnęła tuż przy toalecie i… oddała mocz na oczach pasażerów i obsługi!

 

Pomóż mi Chester, bo nie wiem co mam robić. Zapytałam czy mogę się wysikać, nie pozwolili mi. No teraz sikam w przedpokoju. Właśnie przed nimi wszystkimi. Teraz policja jedzie, bo to jest moja wina wszystko

 

– mowi w trakcie nagrania do telefonu. W międzyczasie tłumaczy się, zdegustowanym świadkom, że nie mogła wytrzymać. Nie znamy jej dalszych losów po przyjeździe policji, ale wierzyć się nie chce, żeby zrobiła coś takiego na trzeźwo!

 

 

 

Internauci wylewają całe wiadra pomyj na pasażerkę, ale nie obyło się też bez rasistowskich komentarzy pod adresem wszystkich Polaków. Nas zastanawia jedynie, czy naprawdę nie dało się rozwiązać tej sytuacji inaczej?

 

youtube/ fakt. pl/ the sun foto: screenshot/ youtube. com

[WIDEO] Polka opętana przez szatana w Holandii. Co ona wzięła, że doprowadziła się do takiego stanu?!

szatana

Wszelkie używki źle wpływają na nasze zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Tej Polce w Holandii wydawało się, że jest opętana przez szatana. Co trzeba wziąć, żeby doprowadzić się do takiego stanu? Opowiada tak niestworzone rzeczy, że ciężko określić, co aktualnie dzieje się w jej głowie. Koledzy mają z niej niezły ubaw a powinni zareagować w inny sposób, niż mówiąc „zamknij ryj”.

Niestety, co raz częściej młodzi ludzie sięgają po psychoaktywne używki, które w ich organizmie wprowadzają nieodwracalne zmiany. Opętanie przez szatana. Oglądajcie!

ZOBACZ:[WIDEO] Podczas oględzin jednego z domów, odkryli śmiertelne zagrożenie. Ktoś zastawił na nich pułapkę!

źródło fot. i wideo: youtube.com

Polak napadł 100 letnią kobietę, która przeżyła Holocaust. Modliła się za niego

Holocaust

40 latek z Polski napadł na 100 letnią kobietę. Była ocaloną z Holocaustu. Ofiara zmarła na skutek obrażeń i powikłań po napadzie. Został uznany za winnego i usłyszy wyrok.

Do zdarzenia doszło w Normanton w hrabstwie Derbyshire pod koniec maja 2018 roku. 40 letni Polak napadł na ulicy na 100 latkę. Został uznany przez ławę przysięgłych za winnego. Sąd wyda wyrok w czwartek.

Napastnik poszukiwał łatwego celu ponieważ potrzebował około 20 funtów na zakup heroiny. Wybrał 100 letnią Zofię Kaczan. Wyrwał jej torebkę i poturbował. Kobieta doznała obrażeń szyi. W szpitalu na skutek obrażeń zapadła na zapalenie płuc po czym zmarła.

Kobieta to Polka, która przeżyła hitlerowski obóz śmierci. Po wojnie, w 148 roku osiadła w Anglii. Była tu znaną i szanowaną obywatelką. Wszyscy ją lubili.

Policja wspomina, że Zofija Kaczan gdy dowiedziała się, że jej  oprawca została złapany, modliła się za niego.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/zydowski-premier-zapowiada-w-polsce-wojne-z-iranem-czy-bedziemy-ginac-za-izrael/

 

Polka była więziona w skrzyni na owoce. Prokuratura zakończyła dochodzenie w jej sprawie

więziona

44-letnia kobieta była więziona przez dwa tygodnie w skrzyni na jabłka. Sprawa sięga jeszcze  sierpnia. Polkę znaleźli robotnicy, którzy kosili trawę.

Historię 44-latki opisywały włoskie media w sierpniu tego roku. Polka była więziona przez swojego pracodawcę w miejscowości Sommacampagna. Prokuratura z Werony zamknęła właśnie dochodzenie w jej sprawie.

 

 

 

 

Kobieta pochodziła z Warszawy, a do Włoch wyjeżdżała na pracę sezonową. Kiedy nie odzywała się przez pewien czas o jej zaginięciu poinformowano policję. Okazało się, że Polka była została uwięziona. W połowie sierpnia odnaleźli ją koszący trawę robotnicy, którzy podczas pracy usłyszeli wołanie o pomoc. Mężczyźni zawiadomili włoskich karabinierów, którzy uwolnili przerażoną kobietę.

 

 

 

 

Podczas zeznań 44-latka wyjawiła, że w skrzyni spędziła dwa tygodnie. Jej oprawca dawał jej tylko raz dziennie skromną porcję jedzenia oraz pół litra wody. Mężczyźnie postawiono zarzut uwięzienia oraz tortur. Oskarżony  w czasie trwania dochodzenia przyznał się, że przetrzymywał kobietę, ale tylko przez jeden dzień.

 

 

 

 

ZOBACZ:Były policjant zaginął niemal miesiąc temu. Jego poszukiwania zakończyły się potwornym odkryciem

 

 

 

 

foto pixaby / źródło fakt.pl / dziennik.pl