pościg

[WIDEO] Seba rekordzista, czyli jak zdobyć 167 punktów karnych. Pościg zakończył się w rowie

19-latek postanowił nie zatrzymywać się do kontroli. Wtedy rozpoczął się pościg. Policjanci przez długi czas nie mogli złapać pirata drogowego, aż do momentu, gdy zdecydował się na bardzo ryzykowny manewr i wjechał do rowu. Z BMW E36 zostało niewiele. Mężczyzna podczas swojej szaleńczej przejażdżki uzbierał… 167 punktów karnych, co jest jednym z „lepszych” wyników w historii. Prawo jazdy oczywiście zatrzymana dożywotnio.

167 punktów karnych to wynik zatrważający, a właśnie na tyle ocenili wykroczenia funkcjonariusze. Pościg trwał dosyć długo, aż do momentu, gdy 19-latek wykonał bardzo ryzykowny manewr (jeden z wielu) i wjechał do rowu. Tam wszystko się zakończyło, a mężczyznę zatrzymali policjanci.

2-letnia dziewczynka przez 9 dni mieszkała z martwymi rodzicami! Kiedy policjanci weszli do środka zastali makabryczny widok!

źródło fot. i wideo: youtube.com

ciężarną

Jaki ojciec taki syn. Pijany 17-latek z Rzeszowa wiózł swojego pijanego ojca samochodem

Gdy słyszymy o takich historiach, to zastanawiamy się kto jest bardziej nie odpowiedzialny – ojciec czy syn? Pijany 17-latek z Rzeszowa wiózł swojego pijanego ojca samochodem. Mężczyzna nie miał nic przeciwko, żeby odwiózł go potomek. Dodatkowo uciekali jeszcze przed policją. Uwagę policji zwrócił biały nissan, który ruszył ze świateł z piskiem opon.

Funkcjonariusze postanowili zatrzymać samochód. Jednak mężczyźni – ojciec i syn nie zamierzali się zatrzymywać i zaczął się szaleńczy pościg. W pewnym momencie auto osiągnęło prędkość 130 km/h jadąc przez miasto. Pościg zakończył się na Alei Powstańców Warszawy. Okazało się, że za kierownicą siedział pijany 17-latek, który miał 1,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Jego ojciec miał dokładnie 1 promil więcej. Dodatkowo, parę chwil wcześniej rodzinka zatankowała samochód na jednej ze stacji i postanowiło, że nie zapłaci. Skończyło się tak, że ojciec trafił na izbę wytrzeźwień, syn pod opiekę matki, a auto na parking policyjny. 7-latkowi grozi odpowiedzialność za kierowanie w stanie nietrzeźwości i niezatrzymanie się do kontroli, za co grozi do 5 lat więzienia. Sprawa kradzieży paliwa będzie rozpatrywana w oddzielnym postępowaniu.

 

ZOBACZ:Kulminacja ataków nożowników w Warszawie. W ich wyniku nie żyje dwóch mężczyzn, a poważnie ranny ksiądz trafił do szpitala

 

To się panowie dorobili ciekawych wrażeń. Zamiast wrócić jak ludzie do domu, to postanowili jechać pijani. Na szczęście policja ich złapała i być może więcej się to nie powtórzy. Dobrze, że nikt nie ucierpiał.

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

kawalerski, zginęła, córeczkę, kontrolowanych, suwałk, ledwo, piratowi, wyłudzenie, żonę, narkotyków, akcja, oczku, tragedia

Śląsk: mężczyzna zwrócił uwagę piratowi drogowemu. Ten wyjął broń i zaczął strzelać do niego i jego dziecka

W Radlinie na Śląsku doszło do strzelaniny niczym z amerykańskich filmów akcji. 37-letni mężczyzna zwrócił uwagę piratowi drogowemu. Dla niego okazało się to ujmą na honorze, więc wyjął wiatrówkę i zaczął do niego strzelać. 23-latek spytał najpierw, czy kierowca ma jakiś problem, a następnie siedmiokrotnie go postrzelił. Nie przeszkadzało mu to, że na fotelu obok siedział syn zaatakowanego.

Mimo, że zdarzenie miało miejsce w piątek, to policja dopiero dziś o nim poinformowała. 37-letni mężczyzna jechał ze swoim 8-letnim synem, gdy nagle zauważył szarżujące auto. Wtedy wykonał gest puknięcia się w czoło piratowi drogowemu. Temu się to na tyle nie spodobało, że spytał najpierw czy facet ma jakiś problem. Kierowca odpowiedział, że nie powinien tak szybko jeździć bo w okolicy bawią się małe dzieci i stwarza ogromne zagrożenie. 23-latek wyjął wiatrówkę i oddał w jego stronę serię strzałów, z których aż siedem trafiło w ciało 37-latka z Radlina. Na linii ognia znajdował się również 8-letni syn poszkodowanego, dla którego takie wydarzenia mogą się okazać traumą do końca życia. Ranny mężczyzna trafił do szpitala, lecz jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policjanci szybko dotarli do napastnika. Okazało się, że wcześniej był już karany za rozboje. Znaleziono przy nim również wiatrówkę z której strzelał do kierowcy. Grozi mu 5 lat pozbawienia wolności.

 

ZOBACZ:Facebook usunął seksowne zdjęcie niepełnosprawnej. Powód jest zupełnie absurdalny!

 

Ludzie lubią sobie szybko zmarnować życie. Ileż nienawiści musi być ukryte w człowieku, który strzela do drugiej osoby. Druga sprawa – przy wszystkim było dziecko. Trzeba być pozbawionym jakichkolwiek ludzkich odruchów, żeby dopuścić się takiego czynu…

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

uzbrojeni

Uzbrojeni mężczyźni napadli na samolot pełen pieniędzy. Później wzięli udział w strzelaninie i wyrzucili rannego kolegę przez okno!

Wczoraj na lotnisku w stolicy Albanii Tiranie doszło do wydarzeń rodem z hollywoodzkiej produkcji. Samolot do Wiednia czekał już na odlot. Właśnie ładowano do niego worki z pieniędzmi, kiedy zaatakowali bandyci. Byli uzbrojeni i bez żadnego problemu sforsowali ochronę płyty lotniska i podjechali do samolotu linii Austrian Airlines.

Zamaskowani, uzbrojeni mężczyźni sforsowali ochronę oraz konwojentów ładunku i zabrali wszystkie pieniądze. Postanowili, że odjadą samochodem. Wtedy padły strzały ze strony policji, która próbowała zatrzymać napastników. Trafili jednego z bandytów. Gdy jego kompani zorientowali się, że mężczyzna nie żyje, wyrzucili go po prostu przez drzwi z samochodu. Podczas trwania ucieczki ciało zmarłego złodzieja leżało na płycie lotniska. Te drastyczne sceny obserwowali przez okna samolotu jego przerażeni pasażerowie. Bandytom udało się zbiec. Policja ma nadzieję, że identyfikacja porzuconej ofiary naprowadzi służby na trop sprawców napadu. Albańskie media szacują, że skradziona kwota mogła sięgać nawet dwóch milionów euro. Samolot z dwugodzinnym opóźnieniem udał się do Wiednia. Ciężko stwierdzić, dlaczego złodzieje dali radę uciec i nikt ich nie zatrzymał.

 

ZOBACZ:[FOTO/WIDEO] Krwawy pojedynek na gołe pięści dwóch fighterów UFC. Po walce pokazali swoje twarze, POPEK przy nich to pikuś!

 

Pasażerowie, którzy obserwowali całą sytuację na żywo, mieli niezły pokaz… Mogli się poczuć jak podczas oglądania filmu, który dział się tuż obok nich. Niestety, nie było tam reżysera i scenarzystów, tylko wydarzyło się to naprawdę…

źródło: se.pl fot. youtube.com

poligonu atomowego

Wjechał na teren poligonu atomowego. Makabryczna śmierć Amerykanina

Do dość niecodziennego zdarzenia doszło na terenie poligonu atomowego  w Nevadzie w USA. Pewien mężczyzna nie zatrzymał się przed bramą ośrodka i z pełną prędkością wjechał na jego teren. Na nic zdały się nawoływania i sygnały wysyłane przez strażników.

Nevada National Security Site to zarządzany przez Departament Energii poligon o powierzchni 3500 kilometrów kwadratowych. Przeprowadzono na nim niemal 90% prób jądrowych Stanów Zjednoczonych. Obecnie jest to poligon konwencjonalny, zarazem częściowo udostępniony do zwiedzania. Po obszarze poligonu atomowego nie można jednak poruszać się bez pozwoleń.

 

Z tego powodu za mężczyzną, który wtargnął na teren poligonu ruszono w pościg. Po kilku kilometrach strażnicy wraz z policjantami z biura szeryfa hrabstwa Ney zatrzymali go. A raczej mężczyzna sam zatrzymał auto i wyszedł na pobocze.

 

ZOBACZ: Podejrzane trzęsienie ziemi na Dalekiej Północy. Rosjanie przeprowadzili PRÓBĘ ATOMOWĄ?

 

Policjanci i strażnicy twierdzą, że dzierżył w ręku „owalny” przedmiot. Dodatkowo nie zatrzymał się mimo kategorycznych poleceń. To sprawiło, że otworzono ogień – mężczyzna został zastrzelony na miejscu.

 

W sprawie śledztwo prowadzi FBI. Służby nie podały, czy przedmiot trzymany przez mężczyznę był bronią. Jaki cel mu przyświecał, jeśli wiedział, że policja w Stanach bardzo łatwo i szybko sięga po broń?

 

o2.pl/ foto: wikipedia

strzała

Strzała przebiła jego twarz. Strażnik zamiast martwić się o swoje życie ruszył w pościg

William Hofmeyr cudem uniknął śmierci, po tym jak został postrzelony z łuku. Strzała przebiła jego twarz. Ranny kontynuował jeszcze przez godzinę pościg za napastnikiem.

Do zdarzenia doszło w Olarro Conservancy w Kenii. 51-latek podczas patrolu zobaczył śpiącego pod drzewem jednego z członków tamtejszej grupy etnicznej Masajów. Postanowił go obudzić oraz ostrzec przed znajdującymi się w okolicy lwami, które łatwo mogą go upolować. Kiedy zbliżał się do niego został postrzelony z łuku. Strzała przebiła mu policzek i utkwiła między zębami.

 

 

 

Z powodu rany w ustach strażnika tak dużo krwi, że nie był w stanie wezwać pomocy przez radio. Zdecydował się w pojedynkę ruszyć za napastnikiem. Jak sam wyznał to był instynkt. Spędził wiele lat w wojsku oraz policji, w związku z czym ból nie był mu obcy. Kiedy próbował najpierw dotrzeć do auta strzelec zaczął go gonić. 51-latek oddał dwa strzały ostrzegawcze, wtedy role się odwróciły. Napastnik zaczął uciekać, a strażnik ruszył za nim. Pościg trwał niemal godzinę, jednak ranny mężczyzna zgubił ślad poszukiwanego.

 

 

 

 

William Hofmeyr, z wciąż tkwiącą w ustach strzałą, zgłosił się do pobliskiej kliniki. Na miejscu okazało się, że lekarze nie są w stanie mu pomóc, więc mężczyzna sam wyjął strzałę.

 

 

 

51-latek jest przekonany, że zdarzenie było próbą zabicia go przez miejscowych kłusowników, którzy wyznaczyli nagrodę za jego głowę. Napastnicy łatwo mogli go podejść, bowiem patrolowany przez niego rezerwat nie posiada żadnego ogrodzenia, które oddzielało by go od terenów zamieszkałych przez pozostałą lokalną społeczność.

 

 

 

 

ZOBACZ:Czuł się samotny, więc zdecydował się na psa. Zamiast zwierzaka domowego kupił sobie przysmak kulinarny

 

 

 

 

foto Twitter / Facebook / źródło  independent.co.uk / thetimes.co.uk

czym

Nie ważne jak, byle nie dać się złapać. To mógł być pościg roku, mężczyzna uciekał przed policją czym się dało

Do nietypowego pościgu doszło w Nowej Zelandii. Ścigany przez policję mężczyzna uciekał przed funkcjonariuszami dosłownie czym się dało.

W miniony czwartek funkcjonariusze dostali zawiadomienie o tym, że ktoś porzucił podejrzany pojazd. Na miejsce udał się patrol. Po dwóch godzinach do auta wrócił właściciel, kiedy tylko zobaczył policję zaczął uciekać czym tylko wpadło mu ręce.

 

 

 

To zdecydowanie jeden z najdziwniejszych pościgów w historii. Podejrzany 37-latek rozpoczął ucieczkę na nogach. Następnie przesiadł się na rower, który ukradł z pobliskiego pola golfowego. Po paru chwilach podejrzany próbował zamienić jednoślad na samochód. Ta sztuka jednak mu się nie udała. Mając policję na ogonie, jego jedyną opcją pozostało uciekać wpław. Wtedy na plaży Omanu Beach dostrzegł kajak. Pech chciał, że w pośpiechu zapomniał o wiośle. W pewnym momencie mężczyzna wpadł do wody i to był już koniec jego ucieczki.

 

 

 

Zatrzymania dokonali funkcjonariusze z Armed Offenders Squad oraz ratownicy z Omanu Surf Club. Aresztowanemu postawiono zarzuty posiadania broni palnej oraz przestępstw narkotykowych. Tamtejsze media donoszą, że może pojawić się ich jednak więcej.

 

 

 

 

 

ZOBACZ:Polka bohaterką niemieckich mediów. Wraz z koleżanką uratowały kobietę od gwałtu

 

 

 

 

 

foto pixaby / źródło newshub.com

pościgu

Śmiertelny finał pościgu policji. Przyczyną zgonu był stres [WIDEO]

Hiszpańska policja miała do schwytania nietypowego zbiega. Udało się zarejestrować sceny pościgu za emu. Nie wiadomo, jak zwierzę wydostało się na wolność. 

Do zdarzenia doszło w środę w miejscowości w Santa Cugat del Valles, położonej niedaleko Barcelony. Policjanci na motocyklach gonili ulicami miasteczka emu. Według informacji policji zwierzę nie przeżyło pościgu w wyniku stresu. Funkcjonariusze próbują ustalić skąd uciekł ptak.  

 

 

 

 

 

 

Sprawą zainteresowali się także obrońcy praw zwierząt. Domagają się, aby służby przeszły szkolenia na wypadek podobnych sytuacji. Zwłaszcza w kwestii tego jak się bezpiecznie obchodzić z dzikimi zwierzętami.  

 

 

 

 

Emu należą do największych ptaków na świecie, potrafi urosnąć do 2 metrów wysokości. Do tego dochodzi umiejętność szybkiego biegania, bowiem ten nielot może rozwinąć do 50 km/h.  Najwięcej przedstawicieli tego gatunku żyje w Australii.  

 

 

 

ZOBACZ:Żeby to zrobić trzeba być mistrzem w swoim fachu. Wygrał walkę z żywiołem [WIDEO]

 

 

 

 

foto youtube / źródło dailymail.co.uk

ukradł radiowóz, ubera

Szybki, wściekły i małoletni. Ukradł radiowóz z przed nosa policji

12-latek ukradł radiowóz, gdy Ci interweniowali u niego w domu. Policja musiała ruszyć za nim w pościg. 

Do zdarzenia doszło we wtorkowy poranek. Policjanci z Michigan, po otrzymaniu zgłoszenia o przemocy domowej udali się na interwencję. Na miejscu okazało się, że chodzi o sprzeczkę ojca i syna. Podczas, gdy funkcjonariusze zajęci byli rozmową z ojcem, chłopak wykorzystał ich nieuwagę i wskoczył do policyjnego radiowozu.  

Następnie po tym jak znalazł się na miejscu kierowcy zaczął uciekać skradzionym autem. W pościg za nim natychmiastowo ruszył inny radiowóz. Całe zajście nie trwało długo. 12-latek przejechał zaledwie trochę ponad milę. Bowiem funkcjonariusz prowadzący pościg zatrzymał małoletniego chłopaka uderzając w jego auto. Podczas zajścia nikt nie został ranny. 

Nie wiadomo co spowodowało, że chłopak ukradł radiowóz[ZOBACZ]. Z informacji policji udało się jedynie dowiedzieć, że 12-latek zostanie poddany badaniom psychologicznym.

foto pixaby / źródło foxnews