myśliwy

MYŚLIWY sprawdzał czy jeleń żyje. Skończyło się TRAGICZNIE

Ten myśliwy polował całe życie, a stał się ofiarą. Do tragedii doszło w stanie Arkansas (Stany Zjednoczone). Został on zaatakowany przez zwierzę, które wcześniej postrzelił. Był on przekonany, że jeleń nie żyje. Pech chciał, że tak nie było i dzika zwierzyna go zaatakowała. Mężczyzna odszedł z tego świata kilka godzin później w szpitalu.

To jedna z dziwniejszych rzeczy, jakie się tutaj wydarzyły – powiedział Keith Stephens z miejscowej straży leśnej, który pracuje w tych lasach już prawie 20 lat. Thomas Alexander, bo tak nazywał się myśliwy zabity przez jelenia polował w Yellville w hrabstwie Marion. Według niego oddał celny strzał. Poszedł sprawdzić, czy jego ofiara żyje. Wtedy właśnie miało dojść do niespodziewanego ataku przez dzikie zwierzę. Na pewno było to ogromne zaskoczenie dla Alexandra.

 

ZOBACZ:Spalili ją żywcem, bo oskarżyła dyrektora szkoły o molestowanie. Sąd bez litości dla sprawców

 

Wiadomo, że tuż po ataku był on jeszcze przytomny. Powiadomił on o wszystkim swoją rodzinę i poprosił o wezwanie pogotowia ratunkowego. Mimo prób, nie udało się go uratować. Stwierdzono na jego ciele kilka ran kłutych, które okazały się śmiertelne. Jednak eksperci mówią, że należy podchodzić do tego ostrożnie, gdyż mógł on również umrzeć na atak serca. Domyślam się, że nie będzie sekcji zwłok, więc możemy nigdy nie dowiedzieć się, co tak naprawdę zaszło – skwitował Stephens.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

braciszek

5-latek zabił swojego młodszego braciszka. W tym czasie ich matka spała!

Niewinna zabawa przerodziła się w koszmar. Jedno z dzieci przepłaciło życiem, podczas, gdy matka chłopców w tym czasie spała.

Dzieci przebywały w tym czasie w domu ze swoją mamą, nie wiadomo, gdzie znajdował się ojciec. Do makabrycznego zdarzenia doszło w niedzielne przed południem, kiedy kobieta jeszcze spała.

 

Chłopcy zerwali się z łóżek wcześniej i zaczęli bawić się bronią, która była naładowana. Chwilę później rozległ się przeraźliwy huk, który zwiastował tragedię. Ciężko ranny 4-latek został zabrany do szpitala natychmiast trafił do szpitala, niestety w stanie krytycznym i jego życia nie udało się uratować. 

Na miejscu zdarzenia pracowały służby z wydziału zabójstw, które specjalizują się w przestępstwach popełnionych przeciwko i przez dzieci. Dotychczas nikt nie usłyszał zarzutów. Tragedia miała miejsce w mieście Fort Worth, które sąsiaduje z Dallas.

 

ZOBACZ TEŻ:To rak na własne życzenie! Urządzenia nie spełniają norm!

 

Szacuje się, że prawie 32% gospodarstw domowych w USA posiada broń. W niektórych stanach takich jak Kolorado nie jest nawet wymagane pozwolenie na posiadanie broni, ani jej rejestrację. Wystarczy tylko okazać dowód osobisty lub prawo jazdy.

 

Źródło:popularne/pixabay

tulipanie, szefowi, palce, emeryta, benzyną, walizki, zadusił matkę i 3-letniego synka kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

Strzelił w głowę swojemu szefowi i uciekł. Dramat i obława policyjna w Wielkopolsce

Prawdziwy dramat rozegrał się we wsi Zadowice w powiecie kaliskim w Wielkopolsce. 53-letni Krzysztof K. strzelił w głowę z pistoletu swojemu szefowi, 34-letniemu właścicielowi farmy drobiu. Mężczyzna nie przeżył, a sprawca uciekł w pole kukurydzy. Zaczęła się policyjna obława. 

Zamordowany z zimną krwią 34-latek kupił niedawno fermę drobiu i wprowadził się tam wraz z rodziną. Traf chciał, że pracował i mieszkał tam również 53-letni Krzysztof K. Panowie, mówiąc delikatnie, nie przypadli sobie do gustu. Wczoraj w godzinach porannych doszło między nimi do awantury. W pewnym momencie Krzysztof K. wyjął pistolet, strzelił swojemu szefowi prosto w głowę, odrzucił broń i uciekł w pole kukurydzy.

 

ZOBACZ TEŻ: Przez kobietę zamordował brata. Młody mężczyzna skonał na stacji benzynowej

 

Na miejsce bardzo szybko przybyła policja, kilkudziesięciu funkcjonariuszy zablokowało drogi dojazdowe do Zadowic, ściągnięto także śmigłowce z kamerami termowizyjnymi i psy tropiące. 

 

W godzinach popołudniowych Krzysztof K. wpadł w ręce policji w Kaliszu. Policja przekazała, że otrzymała wiele zgłoszeń od ludzi, którzy widzieli 53-latka. Jego znakiem szczególnym był bowiem wytatuowany na policzku napis „Kocham Cię Beatko”. Jak na razie nie wiemy dlaczego doszło między nim a zamordowanym do awantury,  ani skąd 53-latek miał broń.

 

Z informacji opublikowanych przez Polsat News wynika, że w poniedziałek około 7.30 Krzysztof K. pojawił się w Urzędzie Gminy Godziesze Wielkie. Miał do odpracowania kilkanaście godzin prac społecznych, jednak pracownica urzędu wyczuła od niego woń alkoholu i nie wyraziła na to zgody.

 

Po 53-latka przyjechał jego szef i odwiózł na fermę drobiu. Tam około 9 rano doszło do tragedii.

 

o2.pl/ polsat news/ foto: youtube screenshot/zdjęcie ilustracyjne

postrzelił

To jedno z najdziwniejszych zdarzeń w historii. PIES POSTRZELIŁ MYŚLIWEGO

Do kuriozalnej, a za razem groźnej sytuacji doszło w Niemczech. Pies postrzelił tam myśliwego, a ten od razu stracił pozwolenie na broń oraz licencję. Do wydarzenia doszło w niemieckiej miejscowości Ossling (Saksonia) w 2016 roku. Wszystko zdarzyło się przypadkowo, więc dlaczego odebrano myśliwemu najważniejsze dla niego dokumenty?

A no dlatego, że zgodnie z obowiązującym prawem u naszych zachodnich sąsiadów, myśliwemu nie wolno przewozić naładowanej broni w aucie. Niestety, sytuacja wyglądała tak, że zostawił on naładowaną broń w samochodzie i wyszedł porozmawiać z kolegą. Wtedy pies przypadkowo nacisnął spust i go postrzelił. Myśliwy odwołał się od decyzji sądu, lecz ten postanowił jej nie zmieniać, ze względu na to, że zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie. Mężczyzna zamierza jednak walczyć i nie ustępować.

 

ZOBACZ:Twórca szokującego dokumentu „Tylko nie mów nikomu” wylądował w szpitalu! Miał poważną operację…

 

Zrobił Wam kiedyś psikusa Wasz psiak? Jeżeli tak, to na pewno nie takiego, jak temu gościowi.

źródło: wp.pl , fot. youtube.com

autem

Śląsk: mężczyzna zwrócił uwagę piratowi drogowemu. Ten wyjął broń i zaczął strzelać do niego i jego dziecka

W Radlinie na Śląsku doszło do strzelaniny niczym z amerykańskich filmów akcji. 37-letni mężczyzna zwrócił uwagę piratowi drogowemu. Dla niego okazało się to ujmą na honorze, więc wyjął wiatrówkę i zaczął do niego strzelać. 23-latek spytał najpierw, czy kierowca ma jakiś problem, a następnie siedmiokrotnie go postrzelił. Nie przeszkadzało mu to, że na fotelu obok siedział syn zaatakowanego.

Mimo, że zdarzenie miało miejsce w piątek, to policja dopiero dziś o nim poinformowała. 37-letni mężczyzna jechał ze swoim 8-letnim synem, gdy nagle zauważył szarżujące auto. Wtedy wykonał gest puknięcia się w czoło piratowi drogowemu. Temu się to na tyle nie spodobało, że spytał najpierw czy facet ma jakiś problem. Kierowca odpowiedział, że nie powinien tak szybko jeździć bo w okolicy bawią się małe dzieci i stwarza ogromne zagrożenie. 23-latek wyjął wiatrówkę i oddał w jego stronę serię strzałów, z których aż siedem trafiło w ciało 37-latka z Radlina. Na linii ognia znajdował się również 8-letni syn poszkodowanego, dla którego takie wydarzenia mogą się okazać traumą do końca życia. Ranny mężczyzna trafił do szpitala, lecz jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policjanci szybko dotarli do napastnika. Okazało się, że wcześniej był już karany za rozboje. Znaleziono przy nim również wiatrówkę z której strzelał do kierowcy. Grozi mu 5 lat pozbawienia wolności.

 

ZOBACZ:Facebook usunął seksowne zdjęcie niepełnosprawnej. Powód jest zupełnie absurdalny!

 

Ludzie lubią sobie szybko zmarnować życie. Ileż nienawiści musi być ukryte w człowieku, który strzela do drugiej osoby. Druga sprawa – przy wszystkim było dziecko. Trzeba być pozbawionym jakichkolwiek ludzkich odruchów, żeby dopuścić się takiego czynu…

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

sportowiec, pielgrzymów, teledysku, legenda, zmarł aktor, żałoba, świeczki

Znany muzyk zmarł tragicznie podczas kręcenia teledysku. Przyczyną śmierci było…

Świat zawsze opłakuje gwiazdy, które nagle zmarły. Tym razem odszedł Justin Carter – popularny muzyk country. Podczas kręcenia teledysku doszło do sytuacji, której nikt nie mógł przewidzieć. Został postrzelony z broni, która miała być tylko rekwizytem. W tej sprawie nie wypowiedziała się póki co policja oraz menadżer artysty.

Całe Stany Zjednoczone pogrążone są w żałobie po nagłej śmierci Justina Cartera. Muzyk zmarł w swoim apartamencie podczas nagrywania teledysku do jego nowej piosenki. Ważnym elementem scenografii była broń, która niespodziewanie wystrzeliła i trafiła artystę w oko. Informację potwierdziła dla FOX News Cindy McClellan – matka artysty. Matka Cartera podkreśla, że był dobrym człowiekiem, wierzył w Boga, wspierał organizacje charytatywne. Teledysk, który kręcili, miał być wstępem do zbliżającej się trasy koncertowej.

 

ZOBACZ:Zażył LSD i na golasa przebiegł z Polski do Niemiec! Kiedy go schwytano upierał się, że jest (…)!

 

Niestety, śmierć przyszła zbyt wcześnie. Nie znamy czasu ani godziny. Justin Carter miał wiele planów, które zniweczyła tragedia. Nikt się tego nie  spodziewał i ciężko jest odpowiedzieć na pytanie – dlaczego?

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

czterolatek

Czterolatek strzelił matce w głowę. Skąd w jego rękach znalazła się broń?!

Do strasznej sytuacji doszło w Stanach Zjednoczonych w stanie Waszyngton. Czterolatek strzelił matce w głowę. Śledczy już ustalili jak chłopiec wszedł w posiadanie broni. Naładowany pistolet znalazł pod materacem.

Kobieta znajdowała się aktualnie w ósmym miesiącu ciąży. Czterolatek nieumyślnie wymierzył jej w twarz – broń wypaliła. Jego matka została przewieziona do szpitala w Seattle, gdzie lekarze długo walczyli o jej życie. Ostatecznie jednak wszystko zakończyło się szczęśliwie, a kobieta przeżyła. Tylko tu pada pytanie: jak broń znalazła się u nich w domu? Chłopak kobiety tłumaczył policji, że pożyczył ją dla własnego bezpieczeństwa. Nie była ona zarejestrowana. Sprawą zajęła się policja, która wszczęła śledztwo mające wyjaśnić wszystkie nieścisłości.

 

ZOBACZ:Nauczyciel z Wielkopolski uprawiał seks z… 14-latką. Grozi mu wiele lat za kratkami!

 

Przez rażące zaniedbania w prawidłowym zabezpieczeniu posiadanej broni, dorośli ludzie mogli doprowadzić do tragedii, której uczestnikiem byłby mały chłopiec. Było blisko, na szczęście lekarze stanęli na wysokości zadania!

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com

Strzały na planie filmowym. Pocisk niemal rozerwał nogę operatora

Petro Aleksowski jeszcze kilka miesięcy temu kręcił zdjęcia do filmu. Stał na podnośniku, 20 metrów nad ziemią, kiedy doszło do strzału. Teraz jego życie to ciągły ból, operacje, rehabilitacja i utrudnione poruszanie się.

 

Na warszawskim lotnisku bemowo 21 grudnia kręcono zdjęcia do filmu promocyjnego dla serwisu ShowMax. Film reżyserował Patryk Vega, za produkcję odpowiadała firma Opus Film. Ujęcia miały być efektowne. Operator sam ustawił podnośnik. Przez kamerę obserwował helikopter i siedzącego w nim żołnierza.

 

Początkowo operator miał znajdować się w odległości 50 metrów od helikoptera. Jednak jak twierdzi Aleksowski reżyser sam zdecydował o zmiejszeniu dystansu do 30 metrów.

 

„Do kręcenia ujęcia miały być użyte „ślepaki”. W założeniu miało to być celowanie laserem w kamerę. Strzał miał być dokręcony osobno.”

 

Niewiadomo dlaczego helikopter znajdował się bliżej, ani z jakiego powodu żołnierz użył ostrego pocisku. Gdyby operator nie dostał w nogę, a w klatkę piersiową lub głowę to już by nie żył. „Odłamki pozostały we mnie. Jeden jest kilkanaście milimetrów od aorty, ale mam nadzieję, że się nie przesunie.”

 

Ratowali go kaskaderzy. Szybko zatamowali krwawienie za pomocą paska i drutu. Na lotnisku nie było ani karetki ani ratowników medycznych, którzy zgodnie z regulaminem grupy zdjęciowej powinni być na miejscu. Mężczyzna ma w sobie około 20 odłamków. Jego kość udowa jest roztrzaskana, zastąpiono ją implantem.

 

Po wypadku otrzymał jednorazową wypłatę z ubezpieczenia. Było to 16 proc. z ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków. Nie może pracować, dlatego nie zarabia, a rehabilitacje kosztują. Do tego musi wychowywać dzieci, ma też chorych rodziców.

 

Liczył na pomoc od producenta, jednak jej nie otrzymał. Jak opowiada po wypadku do szpitala przyjechali producent i asystentka z jego firmy. Zagrozili, że jeśli weźmie prawnika, to oni wezmą międzynarodowego i go zniszczą. Operator zapowiada pozew do sądu o zadośćuczynienie i odszkodowanie od Opus Film. „Domagam się około 2 mln zł, które nie zrekompensują mi zniszczonego życia, ale pomogą żyć.”

 

Ubezpieczyciel firmy Opus Film odmówił wypłaty odszkodowania. Powodem ma być brak ubezpieczenia producenta od użycia broni i amunicji na planie filmowym. Jak donosi polsatnews na konto Fundacji im. Darii Trafankowskiej, która zbierająca pieniądze na leczenie Aleksowskiego wpłynęła darowizna od reżysera filmu.

 

Film mozna obejrzeć już w sieci. Kampania na ShowMaxie ruszyła w lutym. Aleksowski mimo wszystko zgodził się, aby serwis użył jego ujęć.

 

kd, źródło: polsatnews

Strzelanina na dworcu. Wyciągnął nieoczekiwanie broń i strzelił do policjantki

Niemiecka policjantka oraz dwie inne osoby zostały ciężko ranne podczas strzelaniny, do której doszło we wtorek na dworcu szybkiej kolei miejskiej (S-Bahn) w Unterfoehring pod Monachium. Sprawca ataku, który też odniósł obrażenia, został zatrzymany.

 

Według policji incydent nie miał podłoża terrorystycznego. Rzecznik monachijskiej policji Michael Riehlein powiedział telewizji N24, że sprawca jest obywatelem Niemiec i ma 37 lat.

 

Jak pisze agencja dpa, do strzelaniny doszło podczas rutynowej kontroli na peronie dworca. Sprawca podczas szamotaniny odebrał jednemu z policjantów pistolet i oddał kilka strzałów. Jeden z pocisków trafił w głowę funkcjonariuszkę, której życie jest poważnie zagrożone. Funkcjonariusze odpowiedzieli ogniem, raniąc napastnika.

 

Zdaniem funkcjonariuszy napastnik działał w pojedynkę. Policja zapewniła, że sytuacja jest pod kontrolą. Akcja policyjna została zakończona.

 

Źródło: PAP
kd