zaprojektowali

[WIDEO] Sami zaprojektowali zjeżdżalnię. Pokazali jak wyglądał jej BOLESNY test…

Nie każdy ma dobry zmysł konstruktorski. Na przykład oni zaprojektowali swoją własną, unikalną zjeżdżalnię. Któryś z projektantów musiał czegoś nie zaplanować zgodnie z projektem, gdyż na końcu ewidentnie coś poszło nie tak. Panowie powypadali z niej jak z katapulty, a nas zastanawia tylko jedna rzecz. Ciekawe czy komuś z nich się coś stało. Poobijania są pewne.

Nie ma to jak zgrana paczka kumpli, gdzie każdy każdego rozumie. Tutaj nie wyłamał się nikt. Najpierw wszyscy zaprojektowali zjeżdżalnię, a później nie wystawili jednego śmiałka na pośmiewisko, tylko wszyscy jak jeden mąż z niej skorzystali. Konsekwencje również poniósł każdy z nich, gdyż jak widać na nagraniu, atrakcja okazała się być dosyć bolesną i po prostu głupią.

 

ZOBACZ:Dziewczynka zmarła w tragicznych okolicznościach. Nie uwierzysz jakie urządzenie przyczyniło się do jej śmierci

 

Oni jednak skwitowali to śmiechem. Po drugie, człowiek po alkoholu mniej odczuwa ból, a na załączonym obrazku raczej nikt z nich nie należał do najtrzeźwiejszych ludzi na ziemi. Niby dorośli faceci, ale przez chwilę poczuli się jak w czasach szkoły podstawowej lub średniej. Mężczyzn cieszy to, gdy się uwalą po kolana w błocie. Nie ma w tym nic dziwnego, bo my chyba raczej nigdy nie dorośniemy, prawda? Jak Wam się podoba taka zjeżdżalnia? Jeździlibyście?

źródło fot. i wideo: youtube.com

turysta

Turyście jako pierwszy otworzył stary sejf. TO CO SIĘ W NIM ZNAJDOWAŁO ZWALIŁO GO Z NÓG

Nie każde wakacje lub wycieczki muszą być zwykłe. Ten turysta, który zwiedzał sobie spokojnie z rodziną podjął się otworzenia sejfu, który był zamknięty od lat 70-tych. Nie udało się to zrobić specjalistom, przedstawicielom muzeum ani nawet byłym przestępcom. Zawartość którą miał sejf pozostawała tajemnicą. Aż do momentu, gdy mężczyzna odwiedził muzeum. Kanadyjczykowi udało się to za pierwszym razem.

Sejf pochodzi z 1907 roku, kiedy to został kupiony do hotelu w Nowym Brunszwiku (Kanada). Przekazano go do Vermilion Heritage Museum na początku lat 90-tych a ostatni raz otwierany był w latach 70-tych. Korzystano z pomocy ekspertów, specjalistów i ogólnie ludzi, którzy znają się na rzeczy. Nikomu się to jednak nie udawało. Aż do momentu, gdy muzeum odwiedził Kanadyjczyk. Za pierwszym razem złamał szyfr i sejf stanął przed zwiedzającymi otworem. Próba otworzenia sejfu była jedną z rozrywek zwiedzających. Turysta zdradził jaki wpisał kod. Stwierdził, że będzie to 20-40-60. I trafił idealnie. Szybko się jednak okazało, że nie było tam skarbu, a jedynie stare karty płatnicze oraz lista zamówień z restauracji…

 

ZOBACZ:[WIDEO] Wyszli na ryby tak jak w każdy inny dzień. NIE SPODZIEWALI SIĘ, ŻE WYŁOWIĄ Z RZEKI…

Liczy się fakt, że się udało. Niby przypadek, ale w końcu ktoś to musiał zrobić. Zatem jedna z rozrywek już na stałe zniknie z listy atrakcji dla zwiedzających muzeum.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com