W KOŚCIELE można połączyć się z WiFi o nazwie „Lucyfer”. PARAFIA WYDAŁA OFICJALNY….

WiFi

Z udostępnianym WiFi mogą łączyć się księża, wierni oraz każde osoby przebywające w pobliżu kościoła lub w nim. Parafia wydała oficjalny…

Wszystko przez ruter znajdujący się w jednym z pobliskich domów nieopodal kościoła.

 

W małej miejscowości Magdalenka po Warszawą któryś z mieszkańców postanowił zrobić sobie żart i udostępnił publicznie WiFi o nazwie „Lucyfer”. Internet tak więc o nietypowiej nazwie jest widoczny również dla samego proboszcza i księży, którzy przybywają gościnnie do parafii.

 

Grupa wiernych oraz sam proboszcz potraktowali bardzo poważnie nazwę sieci, której autorem nadania tytułu jest jeden z mieszkańców okolicy. Dlatego też parafia wystosowała oficjalny list do właścicieli rutera. Jego treść brzmi następująco:

 

Parafia świętej Marii Magdaleny, której jestem proboszczem, zwraca się do Państwa o zmianę nazwy Państwa Wi-Fi na inną. Ze względu na to, że (…) Państwa zabudowania graniczą bezpośrednio płot w płot z Parafią nazwa sieci Wi-Fi (…) jest widziana w urządzeniach aktywnych osób przebywających w Parafii, jak i w Domu Rekolekcyjnym. (…) martwi nas fakt, że mimo rozmowy jaką przeprowadził z Państwem jeden z naszych parafian nazwa szkodliwa dla uczuć religijnych osób przebywających w Parafii nie została zmieniona. Liczymy na to, że w sposób polubowny dokonają Państwo stosownej zmiany a to pismo zakończy ten temat.

 

 

ZOBACZ TEŻ:Kobieta święta spędza z mężem i jego KOCHANKĄ! Nie miała wyjścia bo…

 

 

Nadawanie charakterystycznych czy śmiesznych nazw dla WiFi nie jest czymś niestosownym, ale w tym przypadku można przypuszczać, że jest to w jakiś sposób obraza uczuć religijnych, kiedy na urządzeniach mobilnych księży w kościele pojawia się dostępna sieć o nazwie  „Lucyfer”.

 

 

 

 

Źródło:androidcom/pixabay

[WIDEO] Ksiądz zabawiał się z 18-latkiem. Jego babcia postanowiła, że wszystko chce zamieść pod dywan

babcia

Ostatnio bardzo dużo mówi się o pedofilii oraz homoseksualizmie w kościele. Niebawem na jaw wyjdzie produkcja nad którą pracuje dziennikarz Tomasz Sekielski. Ma tam ujawnić szokujące informacje na temat polskiego kleru. Reporterzy „Uwagi!” dotarli do proboszcza jednej z parafii, który zabawiał się z 18-latkiem. Ten powiedział im, że mogą pójść do rodziny chłopaka i wszystko załatwi oraz przeprosi. To co zrobiła babcia nastolatka przechodzi ludzkie pojęcie…

„On się w ogóle nie słuchał…” – mówi babcia 18-latka. Ksiądz jeszcze pyta się dziennikarza czy może sobie zapalić papierosa. W głowie się nie mieści to, jak zamieszał tej starszej pani w głowie. Sama zaproponowała żeby tego nie nagłaśniać. Nie możemy dopuszczać do takich sytuacji!!!

ZOBACZ:[WIDEO] Miał minutę aby zrobić darmowe zakupy. Nie uwierzycie w to co wybrał

źródło fot. i wideo: youtube.com

Jak dotrzeć do PARAFIANINA? PIJĄ na rekolekcjach!

Kobiety stanowią większość osób chodzących do kościoła. Do mężczyzn jest ciężej dotrzeć, więc trzeba stosować różne metody. Proboszcz z Dolnej Frankonii, wpadł na nietypowy pomysł zachęcenia wiernych do udziału w rekolekcjach. Postanowił połączyć je z degustacją whisky.

Wydarzenie jest skierowane wyłącznie dla mężczyzn i ma się odbyć 11 stycznia w Hammelburgu. Proboszcz Thomas Eschenbacher, który sam należy do fanów whisky, wiedział, że przy pomocy tego trunku będzie mógł dotrzeć do większej ilości wiernych. I miał rację, bo miejsca na rekolekcje, natychmiast się zapełniły. Wieczorami biblijnymi nikt nie był zainteresowany, ale przy pomocy whisky docieram do wielu mężczyzn. To temat, który ich interesuje – powiedział 53-letni ksiądz cytowany dla niemieckiego „Deutsche Welle”.

 

ZOBACZ:Syn BEATY SZYDŁO po kolędzie! Parafianie są nim zachwyceni!

 

Bawarski proboszcz już wcześniej zasłynął z nietypowych form ewangelizacji. Wygłaszał kazania w formie rymowanej i zorganizował piłkarską pielgrzymkę w intencji awansu klubu 1. FC Nuernberg. Dobra parafia, co?!

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com

Syn BEATY SZYDŁO po kolędzie! Parafianie są nim zachwyceni!

29-letni syn Beaty Szydło, w parafii we wsi Buczkowice, czuje się już jak w domu. Tegoroczna wizyta duszpasterska, cieszyła się wielkim zainteresowaniem, a parafianie nie zamykali drzwi przed księdzem Tymoteuszem. Niektórzy, nawet wzięli wolne, żeby tylko przyjąć syna byłej pani premier.

To jest bardzo w porządku, dobry ksiądz. Był u nas po raz pierwszy z kolędą i bardzo ciekawie się nam rozmawiało. Ma dobre kazania. W dodatku dużo robi dla dzieci. Niedawno koncert dzieciakom zorganizował. Ciągle się też kształci. Byle tak dalej – chwali go jeden z parafian. Z informacji, do jakich dotarł SE.pl, wynika, że syn Beaty Szydło ma dobry kontakt z dziećmi oraz nie zajmuje się polityką, tylko kościołem.

 

ZOBACZ:Znamy kolejne WYNAGRODZENIA NBP! Kolejna kobieta z SZOKUJĄCĄ pensją!

 

Mama jest dumna z syna. Tuż po tym, jak Tymoteusz przyjął święcenia, była pani premier komentowała, że bycie księdzem to wielkie marzenie jej syna.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

Opolszczyzna: cała wieś szuka METEORYTU – poszukiwania rozreklamował PROBOSZCZ! Kosmiczny kamień może mieć POTĘŻNĄ WARTOŚĆ!

meteoryt, meteorytu, domeck, opolszczyzna, kosmos

Prawdziwa gorączka zapanowała w niewielkiej miejscowości Domeck, w województwie opolskim. Od trzech tygodni mieszkańcy, dzięki informacji księdza proboszcza, żyją sprawą meteorytu, który miał spaść gdzieś koło ich wsi. Niektórzy rozpoczęli już poszukiwania. To prawdziwy wyścig z czasem, który zarazem podzielił lokalną społeczność.

 

Okruch kosmicznej skały spadł w okolicy Domecka 14 lutego. Został wypatrzony przez czeskich obserwatorów kosmosu, którzy informację i przypuszczalną lokalizację przekazali Polakom. Wagę skały ocenili na trzy kilogramy. Sprawa dotarła do Narodowego Centrum Badań Jądrowych, któremu bardzo zależy na odnalezieniu meteorytu.

 

Instytucja zwróciła się do… proboszcza lokalnej parafii, aby poinformował mieszkańców o poszukiwaniach! Parafianie zainteresowali się sprawą, bo otworzyła się przed nimi wizja bogactwa. Jeżeli bowiem kosmiczna skała wpadnie w prywatne ręce, to szczęśliwy znalazca stanie się jej właścicielem! Wprawdzie trafi ona na badania do NCBJ, ale potem znalazca będzie mógł zrobić z nią co zechce – np. sprzedać za bardzo dobre pieniądze.

 

„Na takich okazach wykonuje się mnóstwo badań. To darmowe próbki, które kosztują, tyle co wyjazd na poszukiwania. NASA wysyła sondę w kosmos po to samo za miliardy dolarów”

 

– powiedział „Nowej Trybunie Opolskiej” Zbigniew Tymiński z Ośrodka Radioizotopów POLATOM Narodowego Centrum Badań Jądrowych.

 

Jest to jednak wyścig z czasem – NCBJ nagłośniło sprawę wśród mieszkańców, ale sama wyśle grupę poszukiwawczą ze specjalistycznym sprzętem w ciągu dwóch najbliższych tygodni. A jeśli znajdą go naukowcy, to widoki na fortunę przepadną. Potrzebują jeszcze trochę czasu aby dokładnie wszystko policzyć i zawęzić obszar poszukiwań.

 

Nie wszyscy w Domecku ulegli tej kosmicznej gorączce – niektórzy uważają, że meteoryt przyniósł ze sobą coś złego. Boją się strasznych chorób i nieszczęścia, dlatego konserwatywna część społeczności apeluje o porzucenie poszukiwań.

 

3-kilogramowy meteoryt – o ile nie rozpadł się na malutkie okruchy – to wielka gratka dla uczonych. Interesują ich tylko okazy powyżej 300 gramów. A takich na Polskę spada zaledwie 3-4 w roku. Być może dzięki nagłośnieniu sprawy przez media i księdza proboszcza faktycznie uda odnaleźć się kosmiczny okruch?

 

nto/o2.pl foto: pixabay 

Parafianie są oburzeni. Pijany ksiądz przejechał pieszego

Fala krytyki ze strony parafian zalała proboszcza z bydgoskiej parafii św. Krzyża. „Kapłan powinien świecić przykładem, a nie rozbijać się autem po pijaku!”

 

Ksiądz mając we krwi ponad 1,5 promila alkoholu bez oporu wsiadł do samochodu i pojechał na miasto. Duchowny zaczął wyprzedzać samochód, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych. Doszło do wypadku. Został potrącony 56-letni pieszy, który uderzył głową w przednią szybę samochodu.

 

W wyniku wypadku mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala. Doznał wielu pęknięć czaszki i obrzęku mózgu.

 

Podobno ksiądz zmaga się z alkoholizmem już od kilku lat. Rzecznik bydgoskiej kurii zapewnia, że proboszcz „poniesie wszelkie konsekwencje przewidziane prawem karnym, a także kanonicznym”.

 

Za spowodowanie wypadku duchownemu grozi kara nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

 

Źródło: fakt.pl
kd