Chińczycy już wiedzą jaka będzie zima w Polsce! Nadchodzą ciężkie czasy…

Chińczycy już wiedzą jaka będzie zima w Polsce! Nadchodzą ciężkie czasy…

Pogodowe przepowiednie na zimę to coś, co pojawia się bardzo często w okresie jesiennym. Każdy z nas jest ciekawy, czy w tym roku zaszczyci nas swą obecnością Dziadek Mróz i jego biały puch! Choć na Zachodzie są co do tego sceptyczni, to Chińczycy mają na ten temat zgoła odmienne zdanie! 

Chińczycy z  BCC, a więc centrum badań nad klimatem w Pekinie uważają, że zima 2019/20 będzie w Polsce bardzo mroźna. Stoją więc w opozycji do specjalistów z Ameryki, Francji czy Belgii, którzy prognozują koleją łagodną zimę.

 

ZOBACZ TEŻ: Wytatuowała sobie oczy na niebiesko. Wkrótce rozpoczął się jej koszmar

 

Chińczycy prognozują nam obfite opady śniegu, deszczu i długie okresy z trzaskającymi mrozami. Zauważają, że ostatnia mroźna zima w naszym regionie była w 2013 roku, kiedy to śnieg grubą warstwą leżał jeszcze w marcu i na początku kwietnia. Ich zdaniem po kilku latach łagodniejszych zim, czeka nas powtórka z rozrywki.

 

Prognozy tego typu opierają się na analizie danych pochodzących z pomiarów ciśnienia i cyrkulacji powietrza. Te zaś dały chińskim analitykom podstawy by sądzić, że w tym sezonie nad Europą Środkowo-Wschodnią dominować będzie chłodne powietrze znad Skandynawii i to przez to czeka nas więcej mrozu i śniegu niż zazwyczaj.

 

Choć wydaje się, że pogodowe modele różnych agencji analizują właściwie te same dane, to wyniki symulacji o nich opartych bywają diametralnie różne. Co przyniesie więc zima 2019/20 i jaka będzie pogoda zimą w tym roku? Tego nie wiemy, ale jesteśmy pewni jednego – co by się nie działo, zima i tak zaskoczy drogowców! 

Co dalej z cenami WARZYW? Wzrosną czy zmaleją?

Co dalej z cenami WARZYW? Wzrosną czy zmaleją?

Ostatnimi czasy ceny warzyw i owoców znacząco poszły w górę, a pietruszka kilogram pietruszki stał się droższy od kilograma… schabu. Pytanie – co dalej z cenami? Wzrosną czy zmaleją? „Super Express” pisze, że idą one w dół i niebawem wszystko może wrócić do normy. Tylko kiedy? Mówi się, że produkty wytwarzane przez rolników znowu będą kosztowały tyle, że będzie na nie stać każdego.

Powodem takich cen warzyw i owoców były złe warunki atmosferyczne i brak urodzaju. Dlatego za kilogram młodych ziemniaków w najwyższej fazie musieliśmy zapłacić 7 złotych! Uspokajamy konsumentów, że kwietniowa susza mogła wpłynąć jedynie na wschody warzyw gruntowych na nienawadnianych plantacjach – część rolników ponownie dokonała siewów na początku maja – podaje cytowana przez „Super Express” Giełda w Broniszach. W artykule widzimy również porównanie cen konkretnych produktów. Za ziemniaki płaciliśmy 6 zł/kg, teraz już cena wynosi 3,50 zł/kg. Pęczek dymki kosztował 3,04 zł, a teraz kosztuje 2,89 zł. Ogórki staniały z 7 zł/kg do 5,90 zł/kg – podobnie jest w przypadku fasolki, której cena z zawrotnych 35 zł/kg spadła na 26 zł. Za jedną kapustę płaciliśmy 5 złotych, a teraz musimy się liczyć z wydatkiem około 4,50 zł.

 

ZOBACZ:[WIDEO+18] Dziewczyna złamała kręgosłup na tyrolce. Chyba wolałaby zginąć…

 

Nie ukrywamy, że ta informacja trochę nas uspokoiła, lecz zobaczymy jak to wszystko dalej się potoczy. Miejmy nadzieję, że ceny warzyw i owoców pójdą już tylko w dół i znowu ze smakiem zjemy tanie czereśnie.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

Jasnowidz Jackowski przewiduje tegoroczne lato. Prognozy nie pozostawiają złudzeń

Jasnowidz Jackowski przewiduje tegoroczne lato. Prognozy nie pozostawiają złudzeń

Jasnowidz Krzysztof Jackowski już nie raz pokazał, że potrafi przewidzieć wiele rzeczy. Jedną z nich była między innymi tegoroczna zima. Twierdził on, że będzie dosyć ostra oraz długa. Przewidział również, że będą straszne mrozy, jakich nie było od lat. Tym razem podjął się opisania najbliższego lata dla „Super Expressu”. Wydaje się być pewny w swoich przepuszczeniach. Zatem, co nas czeka?

Tegoroczna zima już się kończy i nic nie wskazuje na to, aby był jakiś powrót opadów śniegu. Temperatury się powoli normują, więc jasnowidz Krzysztof Jackowski postanowił podjąć się opisania najbliższego lata. Tegoroczne lato kojarzy mi się z ciepłem, ale jednocześnie może być bardzo kapryśne. W moim odczuciu lato będzie się przeplatało z dużymi zawirowaniami pogody. Uważam, że w tym roku lato będzie długie, z tym, że będą gwałtowne zmiany pogody: z burzami i nawałnicami. Wydaje mi się, że lipiec będzie bardzo ładny i ciepły, podobnie jak pierwsza połowa sierpnia. Potem do Polski nadejdzie ochłodzenie – powiedział w rozmowie z „Super Expressem”.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Pijana blondyna daje popis podczas wywiadu w dyskotece. Im to tylko jedno w głowie

 

Czy tym razem również wszystko się sprawdzi i pogoda będzie taka, jak zapowiada ją jasnowidz z Człuchowa? Przekonamy się wkrótce, lecz trzeba przyznać, że przewidywania Jackowskiego co do warunków atmosferycznych są ostatnimi czasy bezbłędne.

źródło: se.pl fot. youtube.com

NAJNOWSZE PROGNOZY NIE NAJLEPSZE DLA POLAKÓW! POMIMO PROGRAMU 500 PLUS, MA BYĆ NAS CORAZ MNIEJ. Pod koniec wieku Polska populacja spadnie do 21 mln.

NAJNOWSZE PROGNOZY NIE NAJLEPSZE DLA POLAKÓW! POMIMO PROGRAMU 500 PLUS, MA BYĆ NAS CORAZ MNIEJ. Pod koniec wieku Polska populacja spadnie do 21 mln.

Wg. prognoz przedstawionych przez ONZ, Polska populacja jest jedną z najszybciej kurczących się na świecie.

Eksperci ONZ zakwalifikowali Polskę do grupy krajów, których populacja między 2017 a 2050 r. będzie spadała. W tym czasie liczba rodowitych Polaków zmniejszy się o 15 proc., a do końca wieku wyniesie prawie 45 proc. To oznacza, że zostanie nas tylko 21 mln.

Eksperci Instytutu Badań Strukturalnych ostrzegają również, że gwałtownie przyspiesza również proces starzenia się naszego społeczeństwa.

Mediana wieku w 2050 r. ma wynosić w Polsce 50 lat. Będzie to piąta najwyższa wartość w UE.

Czy mamy się zatem czego obawiać? Chyba tak! Jeśli prognozy ONZ są prawdziwe to biorąc pod uwagę, jak niewiele zostanie nas około 2100 r. można spokojnie stwierdzić, że za 200, góra 300 lat, Polaków już nie będzie.

Chciałoby się zadać pytanie: skąd ONZ wytrzasnęło te prognozy? Biorąc pod uwagę fakt, że dzięki programowi 500+ rodzi się w Polsce coraz więcej dzieci, pod koniec wieku powinno nas być dużo więcej niż 40 mln.

 

Źródło TVP info

MM

 

Zagrożenie powodzią. Nakaz ewakuacji 40 tys. ludzi

Zagrożenie powodzią. Nakaz ewakuacji 40 tys. ludzi

Australijskie władze nakazały w czwartek ewakuację 40 tysięcy ludzi z kilku obszarów na północy i wschodzie kraju z powodu zagrożenia powodziowego po przejściu potężnego cyklonu Debbie.

 

Żywioł dotarł na ląd w stanie Queensland jako cyklon czwartej kategorii w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona, ale w środę przekształcił się już tylko w burzę tropikalną. Debbie atakowała kurorty turystyczne, powalała słupy energetyczne, pustoszyła uprawy trzciny cukrowej i doprowadziła do zamknięcia kopalń.

 

Towarzyszące burzy tropikalnej silny wiatr i ulewne deszcze przemieściły się następnie na południe, do stanu Nowa Południowa Walia. W czwartek ulewy występowały wzdłuż całego wschodniego wybrzeża Australii, które liczy 1200 km. Władze zwróciły się do 40 tys. ludzi, by opuścili domy. Meteorolodzy prognozują, że poziom rzeki Wilsons, w zamieszkanym przez 25 tys. ludzi i już znajdującym się pod wodą mieście Lismore w Nowej Południowej Walii, będzie wyższy niż podczas poprzednich powodzi z 2001 i 2005 roku – podały media.

 

Władze Queensland ogłosiły, że na południu stanu, gdzie z powodu Debbie 11 tys. domów i biur było pozbawionych prądu, szkoły i przedszkola pozostaną zamknięte do piątku, gdy opady mają ustać. W dotkniętych skutkami przejścia Debbie częściach stanu Queensland nie działają także sądy i uniwersytety. Linie lotnicze Virgin i Qantas anulowały wiele lotów w regionie.

 

Na północy stanu Queensland, gdzie straty są największe, zaczęto otwierać odcinki autostrad, aby ułatwić prace porządkowe i transport pomocy. Śmigłowce wojskowe, promy i samoloty przewożą wczasowiczów z popularnych wśród turystów wysp, na których utknęli, gdy zaatakował je cyklon. Na wyspie Daydream, gdzie po przejściu żywiołu brakowało wody pitnej, żołnierze dostarczyli żywność, paliwo i napoje. Kurort będzie zamknięty przez co najmniej miesiąc, gdyż tyle zajmie przeprowadzenie niezbędnych napraw.

 

Debbie była najpotężniejszym cyklonem, który nawiedził Australię od 2011 roku, kiedy cyklon Yasi zniszczył domy, kurorty i plony na północy stanu Queensland.

 

PAP