kosmetyczka

Gdy kosmetyczka zobaczyła oczy prostytutki wyrzuciła ją z salonu. Brzydziła się wykonać zabieg!

Salony piękności mają też swoją mroczną stronę. Choć mają być świątyniami piękna, relaksu, zdrowia i dobrego samopoczucia, to odwiedzające je klientki nie zawsze mają wiele wspólnego z tymi ideałami. Pewna kosmetyczka opowiedziała o najgorszych sytuacjach związanych z pracą w tej branży.  

Magda od sześciu lat pracuje jako kosmetyczka w jednym z warszawskich salonów urody. Zajmuje się przedłużaniem rzęs. W rozmowie z dziennikarką Wirtualnej Polski opowiedziała o najgorszych sytuacjach jakie spotkały ją w pracy.

 

ZOBACZ: Brutalnie zamordowali własną matkę: „wyłupili oczy, wyciągnęli wnętrzności”. Powód PRZERAŻA

 

Po pierwsze, bardzo często klientki zwierzają się jej z największych sekretów. Opowiadają o zdradach, problemach z mężem, pracą, seksem, zdradzają firmowe tajemnice i wiele, wiele innych. Znoszenie takich wyznań, to bardzo duży ciężar dla psychiki.

 

Może nawet gorsze są jednak klientki nie dbające o higienę. Czasem wynika to z braku świadomości, a czasem… z racji zawodu. Magda rzadko odmawia wykonania zabiegu, ale w wypadku tej prostytutki była zmuszona poprosić ją o wyjście z lokalu:

 

Ostatnio pojawiła się też prostytutka, która zdecydowanie nie była ekskluzywna. Miała bardzo przetłuszczone włosy, ubrudzone kuse ubranie, do szpilki przyczepiony był papier toaletowy. „Chyba u pani zasnę, bo wracam prosto z nocki” – powiedziała.

Kiedy zobaczyłam jej rzęsy, musiałam odmówić wykonania przedłużania. Nigdy nie widziałam takiego brudu. Rzęsy były obklejone czymś białym i lepkim… Zapytałam jej, co to jest, choć się domyślałam. Odpowiedziała, że to tylko tusz, bo nie zdążyła jeszcze zmyć makijażu.

 

– opowiedziała dla kobieta.wp.pl kosmetyczka.

 

Cóż, ten sugestywny opis sprawił, że odechciało nam się w redakcji drugiego śniadania!

 

kobieta.wp.pl/ foto: pixabay

prezerwatywy

[WIDEO] Przebrał się za bezdomnego i zapytał prostytutki, czy go obsłuży bez prezerwatywy. Nie uwierzysz, za ile zgodziła się z nim pójść!

Pewien znany youtuber przebrał się za bezdomnego, wymazał się jakąś breją, aby wyglądać jak najbardziej realistycznie. Następnie podjechał na rowerze do prostytutki i spytał się czy mógłby skorzystać bez prezerwatywy. Jej odpowiedź była oczywiście negatywna. Zatem zaczął się targować. I wiecie co? Zgodziła się na pewną kwotę. Wydaje się ona być śmieszną, patrząc na to, w jakim stanie był owy mężczyzna. A jednak!

Spytał się prostytutki czy może skorzystać bez prezerwatywy. Oczywiście pani powiedziała, że nie. Postanowił jednak zawalczyć i… udało mu się! Zobaczcie, za ile ta dziewczyna zgodziła się go obsłużyć! Jak widać, nie dla wszystkich zdrowie jest najważniejsze.

ZOBACZ:[FOTO] Nastolatka zrobiła sobie na wakacjach tatuaż wykonany henną. To, co stało się z jej ręką to MASAKRA!

źródło fot. i wideo: youtube.com

pijaku, córkę, prostytutka

Prostytutka ze Szczecina zrobiła coś potwornego. Prawda wyszła na jaw po 12 latach

43-letnia Eleonora Z. przez wiele lat zarabiała swoim ciałem przy drodze ze Szczecina do Stargardu. W 2007 roku prostytutka zaszła w ciążę, najpewniej z jednym z klientów. Niemal do samego porodu dalej świadczyła seksualne usługi. Gdy wreszcie nadszedł czas rozwiązania, kobieta na działkach na Wyspie Puckiej zrobiła coś okropnego.

O tajemnicy Eleonory Z. wiedziały tylko dwie osoby – jej alfons i jeden z klientów. Kobieta urodziła dziecko samodzielnie, do wiaderka. Następnie pozwoliła mu utopić się w wodach płodowych. Zwłoki noworodka wyniosła na śmietnik, szczelnie owinięte w foliowe torebki.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Horror na A4: kobieta spłonęła żywcem w samochodzie. Wszystko przez kierowcę BMW!

 

Policja o sprawie usłyszała po dziesięciu latach. W 2007 roku jeden z informatorów policyjnych przekazał wiadomość o strasznym czynie prostytutki. Zatrzymano ją i przeprowadzono konfrontację. O dziwo, kobieta szybko zmiękła i przyznała się do zbrodni, choć nigdy nie odnaleziono ciała dziecka, a więc koronnego dowodu w sprawie.

 

Proces kobiety rozpoczął się w poniedziałek. Oskarżono ją o dzieciobójstwo, nie zaś o zabójstwo. Różnica między obiema sprawami dotyczy ewentualnej odpowiedzialności – za dzieciobójstwo można trafić do więzienia na zaledwie pięć lat, a nie na np. dożywocie, jak w wypadku oskarżenia o morderstwo.

 

Kobieta przed sądem wyznała wszystko. Wkrótce więc powinniśmy się dowiedzieć, na jaką karę skaże ją sąd.

bracia

Bestie w ludzkiej skórze. To, co ci bracia robili kobietom, przechodzi ludzkie pojęcie!

O Krystianie i Sebastianie Sandulache zrobiło się głośno w całej Hiszpanii. Bracia pochodzą z Rumunii. Hiszpańska policja oskarża ich o handel ludźmi, gwałty, zmuszanie do prostytucji i handel ludźmi. Mężczyźni mieli między innymi zmuszać kobiety w jednym z domów publicznych w Oviedo do jedzenia banknotów. Była to kara za to, że za mało zarobiły.

Mieli grozić kobietom, że następnym razem będą łykać monety. Podczas pobytu w więzieniu, mieli sobie naciąć penisy i wszczepić metalowe kulki. Wszystko po to, aby stosunek z nimi był bardziej bolesny. Bracia swoje ofiary upatrywali w Rumunii. Następnie zapraszali kobiety do Hiszpanii, gdzie miały one zacząć lepsze życie. Niestety ich życie natychmiastowo zmieniało się w koszmar. Pieniędzy nie widziały, a były zmuszane do prostytucji oraz gwałcone. Jedna z kobiet mówiła przed sądem, że młodszy z oskarżonych – Krystian – straszył, że spali jej matkę i babcię. Druga zeznała, że mężczyźni grozili, że zgwałcą jej siostrę. Jeszcze inną z kobiet mężczyźni mieli tak pobić, że przez tydzień nie potrafiła podnieść się z łóżka. Hiszpański sąd skazał ich na astronomiczne kary więzienia – Krystiana na 55 lat pozbawienia wolności, a Sebastiana na 53 lata za kratami.

 

ZOBACZ:Publiczna egzekucja w Korei Północnej. Kim Dzong Una lepiej nie denerwować!

 

Skąd na świecie biorą się takie bestie? To, co musiały przeżyć te kobiety, po prostu nie mieści się w głowie…

źródło: fakt.pl

fot. youtube.com

siostrzyczkę, martwą matką, dzieci zginęły w zamrażarce

Zakochał się w bułgarskiej prostytutce z sex-kamerek. Zrobił dla niej coś potwornego

29-letni Grant Amato zrujnował życie swoje i najbliższych. Został wyrzucony ze szkoły, stracił pracę, a wreszcie wypędzono go z domu. On wciąż jednak przede wszystkim myślał o swojej miłości – bułgarskiej prostytutce, która od dłuższego czasu sprzedawała mu swoje wdzięki na sex-kamerkach internetowych.

 

Dramat wydarzył się w ubiegły piątek w mieście Chuluoty na Florydzie w USA. Jednak tą historię warto opowiedzieć od początku, a nie od końca. Grant Amato jakiś czas temu uzależnił się od seksu i Internetu. Na witrynie internetowej Cam Girls poznał pewną Bułgarkę, która za pieniądze okazywała mu swoje wdzięki.

 

Mężczyzna tak mocno zadurzył się w tej relacji, że zaczął kraść swoim bliskim pieniądze na kolejne seanse przed seks-kamerką. Łącznie urosło to do kwoty 200 tysięcy dolarów! Przy tym Amato cały czas uważał, że z Bułgarką tworzy silny związek i że się kochają!

 

ZOBACZ: Na imprezie urwał jej się film. Gdy się obudziła, działo się coś okropnego

 

Gdy nie zerwał kontaktów z kobietą mimo ostrzeżeń rodziny, ci wyrzucili go w końcu z domu. Wcześniej Amato stracił pracę jako pielęgniarz i został wyrzucony ze szkoły.

 

Jego 31-letni brat mówił wprost, że Grant jest tak zakochany w prostytutce, że w końcu ich pozabija. Niestety, nie mylił się. W ubiegły piątek policja znalazła ciała jego i rodziców Granta w ich domu. Wszyscy mieli rany postrzałowe. Broń, z której ich zabito znaleziono na miejscu.

 

Ślady bez wątpliwości zaprowadziły policję do hotelu, w którym zatrzymał się Amato. Został zaaresztowany, ale nie przyznaje się do winy. Choć wyznał, że rodzice i brat od dawna wytykali mu, że zniszczył im życie. Sędzia nie wyznaczył kaucji, za którą Amato mógłby wyjść. A my zastanawiamy się czy zamiast więzienia nie należałoby go umieścić w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym?

 

se.pl/ foto: screenshot

Jest męską prostytutką i zarabia krocie. Teraz opowiedział czego pragną kobiety

Ryan James ma 31 lat i jest mężczyzną do towarzystwa. Jeszcze kilka lat temu wiódł spokojne życie speca od finansów, ale postanowił coś zmienić. Jego była partnerka namówiła go do nietypowej branży i… zostania prostytutką!

Jego partnerka także była kurtyzaną. Zapewne więc dobrze wiedziała do czego go namawia. Pochodzący z Sydney mężczyzna robił to początkowo anonimowo, później jednak przestał wstydzić się swojego zajęcia. I chyba wiemy czemu – jego konto zapełnia się z zawrotną prędkością!

 

James wydał swoją książkę pt. „Wspomnienia męskiego eskorta. Sekrety sex-biznesu”. Opisuje w niej wszystko, czego chcielibyście się dowiedzieć o zawodzie żigolaka.

 

 

ZOBACZ: Łódzkie: kupił Bułgarkę i kazał jej się prostytuować. W pół roku zarobił krocie

 

 

Ryan James inkasuje od kobiet od 400 do nawet 6,5 tysiąca dolarów. Randka z kolacją to 3,5 tysiąca, a rozszerzona o śniadanie i szereg innych „atrakcji” 6,5 tysiąca. Jak mówi mężczyzna z jego usług korzystają zarówno 20-latki jak i starsze kobiety. Ale wszystkie je łączy jedno – zazwyczaj wcale nie chodzi tylko i wyłącznie o seks!

 

Nie zależy im tylko na seksie. Oczywiście jest to dla nich ważne, ale ważniejsze jest po prostu towarzystwo. One po prostu chcą z kimś pogadać i czuć się zauważone. Marzą, by ktoś w końcu poświęcił im całą swoją uwagę

 

– opowiada.

 

Jak twierdzi jego ceny wcale nie są wygórowane, biorąc pod uwagę, że przy nim kobieta ma wręcz gwarancję satysfakcji. Jak mówi każda może pójść do klubu i znaleźć sobie kogoś na jedną noc, ale czy na pewno partner sprosta jej wymaganiom? On twierdzi, że zawsze daje radę.

 

o2.pl foto pixabay

tirówki i zwłoki przy trasie, Bułgarkę kupił

Łódzkie: kupił Bułgarkę i kazał jej się prostytuować. W pół roku zarobił krocie

Pewien „przedsiębiorczy” mężczyzna z województwa łódzkiego postanowił zainwestować swoje pieniądze w żywy towar. Za 1500 euro kupił Bułgarkę którą zmienił w seksualną niewolnicę wystawianą przy podłódzkich trasach. W pół roku koszta wielokrotnie mu się zwróciły.

Kobieta przepracowała dla swojego sutenera pół roku. W tym czasie zarobiła dla niego co najmniej 60 tysięcy złotych. Mężczyzna codziennie rano przywoził Bułgarkę na przydrożny parking, a wieczorem odbierał. Zabierał jej wszystkie zarobione pieniądze, w zamian zapewniając jedynie dach nad głową i wyżywienie.

 

Kobieta miała także skonfiskowany dowód osobisty, który po przyjeździe zabrała jej wspólniczka sutenera. W wynajmowanym mieszkaniu mieszkała wraz z inną prostytutką – tak sama zeznała przed sądem.

 

 

ZOBACZ: Przyjechali na tirówki. W lesie obok parkingu dokonali makabrycznego odkrycia!

 

 

Po przesłuchaniach kobieta wróciła do Bułgarii, a proces trwał. Jednak gdy w sprawie zapadł wyrok 3 lat więzienia dla alfonsa, była prostytutka wróciła do Polski i… pokazała świstek od bułgarskiego psychiatry! Wszystko to, co opowiadała miało być wynikiem jej zaburzeń.

 

Biegły psycholog, który przebadał Bułgarkę nie stwierdził żadnych objawów choroby opisanej na zaświadczeniu. Dlatego sąd wyrok dla sutenera podtrzymał uznając, że kobieta chce uratować swojego oprawcę. Dlaczego? Pozostanie to już tajemnicą, choć możemy mieć pewne podejrzenia.

 

o2.pl foto: zdjęcie ilustracyjne

zdradzała męża, reakcji alergicznej

SKANDAL w agencji towarzyskiej: 12-latka POMAGAŁA matce!

12-letnia dziewczynka to ostatnie czego spodziewali się policjanci, w agencji towarzyskiej w Hengelo we wschodniej Holandii. Tymczasem okazało się, że młoda dama pełniła funkcje… sekretarki swojej matki!

 

Holenderska policja otrzymała zgłoszenie, że w agencji Privehuis Sandra przebywa 12-letnie dziecko. Funkcjonariusze postanowili to sprawdzić. Jakież było ich zdziwienie, gdy donos okazał się prawdą! Nastolatka i jej matka pochodziły z Czech.

 

Kobieta nie znała języka niderlandzkiego, zaś jej córka operowała podstawowymi pojęciami. Dodatkowo umiała obsłużyć aplikacje pomagające w tłumaczeniu tekstów. Dzięki temu mogła swojej mamie umówić klientów, przedstawić im ofertę swojej rodzicielki i cennik.

 

Właścicielka agencji zarzeka się, że nie miała pojęcia o bytności dziecka w domu uciech. Podobno zarządem nad nim przejęła jej współpracownica. 12-latka została odebrana matce, a o jej losie zadecyduje sąd rodzinny.

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

tirówki i zwłoki przy trasie, Bułgarkę kupił

 Przyjechali na tirówki. W lesie obok parkingu dokonali MAKABRYCZNEGO odkrycia!

To bardzo tajemnicza sprawa, która być może nie wyjaśni się prędko. Na wysokości miejscowości Tchórzew na Lubelszczyźnie, na trasie Lublin – Białystok, dwóch mężczyzn dokonało wstrząsającego odkrycia. Przy parkingu okupowanym przez tirówki  odnaleźli rozkładające się ludzkie zwłoki.

 

Kilka dni temu dwóch mężczyzn zatrzymało się na parkingu, który jest dobrze znany każdemu, kto podróżuje tą trasą. Zazwyczaj bowiem przechadzają się po nim panie lekkich obyczajów, popularne tirówki.

 

Po krótkiej rozmowie z kurtyzanami, mężczyźni udali się w las. Tam, ku swemu przerażeniu natknęli się na stertę gałęzi spod których wystawała gnijąca noga. Czym prędzej wezwali więc policję.

 

Zwłoki, które przypadkowo odnaleźli znajdowały się w stanie zaawansowanego rozkładu. Nie było przy nich dokumentów, nie wiadomo więc kim jest denat. W ostatnim czasie w okolicy nikt też nie zaginął, dlatego ustalenie jego personaliów może być jeszcze trudniejsze.

 

Być może zwłoki należały do ofiary gangsterskich porachunków pomiędzy tymi, którzy roszczą sobie prawo do kontrolowania prostytutek na tym parkingu. Jednak tirówki odmawiają jakichkolwiek zeznań w tej sprawie.  Inna hipoteza zakłada, że jest to ofiara potrącenia, którą sprawca naprędce ukrył w lesie.

 

Jedyny trop dla śledczych to jak na razie ubranie, które miały na sobie zwłoki. Podobno może ono wskazywać na to, że zamordowany pochodził z zagranicy. Czy jednak w dobie sklepów internetowych jest to poszlaka warta wzięcia pod uwagę?