Viki Gabor dostała rolę w serialu! Już za miesiąc zobaczymy ją w…

Viki Gabor

Dobra passa Viki Gabor trwa. Laureatka Eurowizji Junior od wygrania prestiżowego konkursu muzycznego jest obsypywana różnymi propozycjami. Jedną z nich przyjęła! Pojawi się w serialu…

 

Właśnie dla Viki Gabor trwa pięć minut. Niemal każda redakcja chce przeprowadzić wywiad z młodziutką piosenkarką, a twórcy reklam się do niej bez przerwy dobijają. Doskonale wie, że wszystkie propozycje musi dokładnie przeanalizować. Ale Jackowi Kurskiemu, ojcu chrzestnemu jej sukcesu, trudno odmówić.

 

To właśnie Jacek Kurski wskazał Wiktorię jako reprezentantkę Polski na Eurowizji Junior w Gliwicach. Później na wizji ogłosił, że Wiktoria przyjęła zaproszenie od niego, by wziąć udział w Sylwestrze Marzeń w Zakopanem. Więc za niespełna dwa tygodnie pojawi się w polskiej zimowej stolicy – Zakopanem z utworem „Superhero”. Wystąpi obok Maryli Rodowicz, Zenka Martyniuka, Boysów czy zespołu Bayer Full. A teraz okazało się, że dostała rolę w serialu TVP.

 

Już za niespełna miesiąc, a dokładnie 13 stycznia Wiktoria pojawi się w nowym serialu wyprodukowanym wspólnie przez Telewizję Polską i Radio RMF FM. Nowy format „Radio, kamera, akcja” to wspólne dzieło aktorów i dziennikarzy tej popularnej radiowej rozgłośni.

 

„Radio, kamera, akcja” to miniserial, który opowiada o kulisach pracy dziennikarzy radiowych. Na ekranie pojawią się zarówno aktorzy, dziennikarze RFM FM, a także piosenkarze. Jak informuje portal „Wirtualne Media” wystąpią między innymi: Robert Mazurek, Darek Maciborek, Przemek Skowron, Jacek Tomkowicz, Natalia Kawałek, Paweł Jawor, Ola Filipek, Tomasz Olbratowski, Daniel Dyk i Krzysztof Urbaniak. A także: Wiki Gabor, Antek Smykiewicz, Piotr Kupicha, Gromee, Anna Wyszkoni, Marek Piekarczyk czy Jan Borysewicz.

 

ZOBACZ: Pamiętacie IVO ze „Zbuntowanego Anioła”? Mamy złą wiadomość…

 

 

W roli głównej wystąpi Adam Cywka, który zagra redaktora naczelnego. Katarzyna Ankudowicz pojawi się w roli recepcjonistki, natomiast fenomenalna Magdalena Stużyńska (znana z serialu „Złotopolscy” czy „Przyjaciółki”) zagra sprzątaczkę. Serial „Radio, kamera, akcja” powstał z okazji 30-lecia radia RFM FM i składa się z 13 krótkich odcinków. Swoją premierę będzie miał 13 stycznia na antenie TVP 1 o godzinie 20:05.

 

 

Zza jego drzwi ciągle słychać było muzykę! Okazało się,

rachunki

Przez około 3 lata sąsiedzi 80-letniego staruszka ze Sztokholmu (Szwecja) nie wiedzieli, że nie żyje. Nikt nie zauważył, że mężczyzna nie wychodzi z domu i mogło mu się stać coś złego, ponieważ przez cały czas regularnie „opłacał” rachunki za mieszkanie. Dopiero niedawno ktoś przypomniał sobie o losie starszego mężczyzny.

Sąsiad, który próbował dostać się do 80-latka chciał dowiedzieć się co u niego słychać i jak się czuje. Mężczyzna pukał do staruszka codziennie jednak za każdym razem nie było żadnej odpowiedzi. Po tygodniu postanowił zadzwonić na policję, ponieważ zaniepokoił się, że w mieszkaniu mogło się coś stać. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce musieli wywarzać drzwi. Kiedy weszli do środka usłyszeli grające radio, a w fotelu zmumifikowane zwłoki emeryta.

 

 

 

Pierwsze oględziny dowiodły, że starszy pan zmarł ok. trzy lata temu. Świadczyły również o tym produkty, które śledczy znaleźli w lodówce. Ich data przydatności do spożycia kończyła się w 2016 roku. Policjanci badają sprawę śmierci 80-latka i zastanawiają się dlaczego tak późno zainteresowano się jego losem. Dziwi ich również fakt, że nikt z sąsiadów nie wyczuł smrodu jaki towarzyszy rozkładowi ciała w początkowej fazie. Mężczyzny nie szukali również wierzyciele, ponieważ rachunki były opłacane regularnie przez specjalny system elektroniczny, który ściągał pieniądze z jego emerytury.

 

ZOBACZ TAKŻE:Dostał butelkę wódki od nieznajomego! Kilka godzin później zmarł w przerażających okolicznościach!

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

Brutalne pobicie ukraińskiego kierowcy Ubera. Nie uwierzysz o co poszło!

ubera

W Warszawie doszło do brutalnego pobicia ukraińskiego kierowcy Ubera. Wielu Polaków nie potrafi zaakceptować naszych wschodnich sąsiadów. Nie bardzo wiadomo dlaczego, przecież to też są ludzie. 33-letni Roman został napadnięty przez to, że nie zaakceptował prośby pasażerów o puszczenie disco polo. Gdy poprosił mężczyzn, żeby wysiedli, Ci nagle się na niego rzucili.

Całe zdarzenie miało miejsce w piątkowy wieczór. Pan Roman podjechał swoim Citroenem C4 Grand Picasso na ulicę Wolską i zabrał pasażerów – trzy kobiety i trzech mężczyzn. W Polsce pracuje od dwóch lat, a pracę jako kierowca Ubera traktuje jako dodatkową. Pasażerowie poprosili go o włączenie disco polo. Ukrainiec wytłumaczył, że ma problemy z radiem samochodowym i może puścić tylko to co ma w telefonie.  Zaproponowałem, że albo przyciszę muzykę, albo ją wyłączę. Stwierdziłem, że albo jedziemy, albo dojeżdżamy do jakiegoś przystanku i niech zamówią sobie kogoś innego. Jak usłyszeli, że nie mogą posłuchać disco polo, to zaczęli do mnie mówić różne rzeczy – że jeśli nie mam disco polo, to nie toleruję polskiej kultury, że ja nie jestem miły dla Polaków w polskim kraju – tłumaczy dla „Faktu”. Gdy mężczyzna już wystarczająco się o sobie nasłuchał, to poprosił, aby opuścili jego samochód. Posypały się wyzwiska w jego stronę – m.in. „ty ukraińska k***o”, „ty śmieciu”. Następnie zaczął nagrywać całą grupę, tuż po tym jak został uderzony pierwszy raz. Nic to jednak nie dało, ciosów było więcej..

 

ZOBACZ:[GALERIA] Lewis Hamilton znalazł sobie nową wybrankę? Ta modelka jest zjawiskowa!

 

Sprawę wyjaśnia policja na warszawskiej Ochocie. Pan Roman stwierdził, że całą historią się podzieli, aby pokazać jak wielkim problemem jest brak tolerancji w naszym kraju.

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

PESZKO ZNÓW PIJANY? „Nie przeszkadzaj mi jak k***a polewam!” – telefoniczna rozmowa z dziennikarzami wywołała BURZĘ!

sławomir peszko, peszko,

Sławomir Peszko, człowiek legenda. Każdy kibic Reprezentacji Polski pamięta jego alkoholowe ekscesy. Z jednej strony wylała się na niego fala krytyki, został odsunięty od gry w kadrze, a z drugiej zaskarbił sobie sporo sympatii fanów, stając się obiektem milionów memów, śmiesznych grafik, powiedzeń, a nawet filmów! Okazuje się, że „Peszkin” dalej jest w „formie”… 

 

Dziennikarze pracujący w radiu Weszlo.fm zadzwonili do piłkarza po pierwszej w nocy. Było to kilka godzin po meczu Lechii Gdańsk, która zremisowała z Wisłą Kraków 1:1. Peszko strzelił bramkę dla Lechii, więc nie dziwota, że miał powody do świętowania…

 

Fragment rozmowy udostępniony w Internecie każe sądzić, że piłkarz był już mocno pijany. Nie zrozumiał z kim rozmawia – był przekonany, że dzwonią do niego dziennikarzy pracujący dla reprezentacyjnego kanału „Łączy nas piłka”. Peszko nie przebierał w słowach, przeklinał i z ledwością się wysławiał.

 

W pewnym momencie wypalił: „Nie przerywaj mi jak polewam, k***a”.

 

 

Jednak oberwało się też dziennikarzom prowadzącym rozmowę. Wielu internautów zarzuca im żenujące zachowanie i krytykuje wydzwanianie w środku nocy do kogokolwiek. Gromy ciskane są na nich także za słowa, że Kamil Glik, inny polski reprezentant już jest pijany razem z żoną. W pewnym momencie zaczęli też podszywać się pod dziennikarzy „Łączy nas piłka”, widząc, że do Peszki nie dotarło z kim faktycznie rozmawia. Glik szybko zdementował te rewelacje – choć w nie najlepszym stylu…

 

 

Dziś rano Sebastian Mila zapewnił, że Peszko pojawił się na treningu i to własnym samochodem. Jeśli wczoraj, a właściwie dzisiaj, faktycznie pił, to jest to ogromna nieodpowiedzialność. A może cała ta afera jest tak naprawdę nadmuchaną dziennikarską prowokacją? Ciężko osądzić, ale nagranie udostępnione w Internecie jest dość jednoznaczne…

 

Lublin: SAMOBÓJCA zadzwonił do RADIA. Przeżył dzięki błyskawicznej reakcji dziennikarza – to był prawdziwy wyścig z czasem!

samobójca zadzwonił do radia

Takie coś zdarza się niezwykle rzadko. I raczej kojarzy nam się z filmami, lub państwami zachodnimi. Tymczasem akcja rodem z kina akcji rozegrała się w Lublinie. Prawdziwy wyścig z czasem rozpoczął się, gdy do jednej z lubelskich rozgłośni zadzwonił 25-letni mężczyzna.

 

Wszystko działo się w piątek około 9:30. Do radia dodzwonił się słuchacz, który stwierdził, że planuje popełnić samobójstwo. Powiedział, że nie chce już żyć, ma problemy i zupełnie sobie z nimi nie radzi. Ten krzyk rozpaczy nie został zlekceważony – dziennikarz, który odebrał telefon postanowił zadziałać.

 

Rozpoczął się wyścig z czasem. Pracownik radia zadzwonił  na policję, której udało ustalić się kim jest zdesperowany mężczyzna i skontaktować z jego bliskimi. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania.

 

Na mężczyznę natrafiono w samym centrum miasta. Na miejsce przybyła karetka, która zabrała go do szpitala. Obecnie znajduje się on pod opieką lekarzy – na szczęście nie zdążył zrobić sobie nic złego. Kto wie, być może wcale nie chciał nic robić, jedynie poszukiwał pomocy?

 

Choć sposób na jej wezwanie znalazł sobie bardzo specyficzny, najważniejsze jest, że pojawiła się ona na czas. Gdyby nie szybka reakcja dziennikarza i policjantów mogłoby być różnie. Miejmy nadzieję, że 25-letni niedoszły samobójca dostanie teraz odpowiednią opiekę i wsparcie ze strony specjalistów i bliskich. Przecież przed nim jeszcze całe życie!

wprost.pl

Nowożeńcy szykują się do pierwszego tańca. Nagle na salę wchodzi… (VIDEO)

Matt i Kayia już od dawna marzyli o tym, żeby wziąć ślub. Para planowała pobrać się w 2015 roku, ale tuż przed ślubem zmarła matka dziewczyny. Continue reading „Nowożeńcy szykują się do pierwszego tańca. Nagle na salę wchodzi… (VIDEO)”

ABONAMENT radiowo – telewizyjny i jego 5 ABSURDÓW!

Kwestia poboru opłat abonamentowych bulwersuje wielu Polaków. Jak pisaliśmy wczoraj:

 

Zgodnie z projektem rządowym poprawa poboru opłat abonamentowych ma nastąpić dzięki włączeniu dostawców telewizji płatnej (operatorów sieci kablowych i platform satelitarnych) do procesu rejestracji odbiorników oraz identyfikacji ich użytkowników. Projekt przewiduje, że czynności związane z rejestracją odbiorników, poborem opłat, kontrolą abonamentową i weryfikowaniem zwolnień realizowane będą nadal przez Pocztę Polską. Projekt zakłada też, że Poczta Polska będzie mogła skierować do dostawców usług telewizji płatnej zapytanie dotyczące poszczególnych klientów, by ustalić obowiązek zarejestrowania przez nich odbiornika.

 

Chyba jednak inicjatorzy projektu kreując nowe zasady pominęli kilka ważnych kwestii, które można nazwać… absurdami:

 

1. Założenie, że każdy posiada odbiornik radiowy i telewizyjny.

Cóż, czasy trochę się zmieniły i wiele osób zrezygnowało czy to z telewizji, czy z radia na rzecz internetu. Założenie, że ktoś, kto ma telewizor, na pewno posiada też radio (i na odwrót), jest całkowicie błędne. 

Nadal jednak na stronie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji mamy tylko dwie stawki: używanie odbiornika radiofonicznego i druga za używanie odbiornika „telewizyjnego lub  telewizyjnego i radiofonicznego„. Zatem osoba posiadająca telewizor, a NIE posiadająca radia, płaci tyle samo, co osoba, która ma obydwa rodzaje odbiorników.

 

2. Założenie, że każdy kto korzysta z telewizji kablowej czy satelitarnej, ogląda także Telewizję Polską.

Oczywiście. Być może nawet 99% osób posiadających kablówkę, będzie oglądać TVP. Jednak hipotetycznie jest możliwe, że dana osoba wykupiła abonament do kablówki właśnie dlatego, że nie lubi oglądać telewizji publicznej, lub że interesują ją konkretne kanały tematyczne (np. sportowe czy przyrodnicze) i że tylko takie ogląda. Możemy też mieć do czynienia z obcokrajowcami, którzy korzystają z tv satelitarnej, by oglądać programy w swoim ojczystym języku. Dlaczego zatem zakładać, że ludzie opłacający abonament telewizji kablowej czy satelitarnej oglądają TVP?

 

3. Obowiązkowe płacenie abonamentu.

To chyba największy absurd z jakim mamy do czynienia! Na stronie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji czytamy:

 

Opłaty abonamentowe pobiera się za używanie odbiorników radiowych i telewizyjnych w celu umożliwienia realizacji misji publicznej przez jednostki publicznej radiofonii i telewizji.

 

Pięknie! Płacąc abonament umożliwiamy pełnienie misji! Dobrze jednak byłoby wiedzieć, na czym obecnie ta misja polega. Polacy nie chcą płacić abonamentu. Może nie dostrzegają realizacji misji  i nie widzą sensu finansowania Polskiego Radia i Telewizji Polskiej?

 

4. Po co są reklamy?

Telewizje prywatne, które nie pełnią żadnej misji, emitują reklamy, które pozwalają im się utrzymać. Co więcej, stać ich także na zatrudnianie gwiazd i celebrytów.

Media publiczne także emitują reklamy. Dodatkowo otrzymują wpływy z abonamentu. Jednak jest to tylko…

 

– Wpływy abonamentowe za cały rok to niecałe 755 mln zł brutto, razem z odsetkami za zwłokę. Wpływy brutto oznaczają, że z tej kwoty 6 proc. pobiera Poczta Polska tytułem prowizji. 50 proc. wpływów z abonamentu jest przekazywanych na Telewizję Polską, 24,6 proc. Polskiemu Radiu, a spółkom regionalnym 27 proc. – wylicza Teresa Brykczyńska. (cyt. polskieradio.pl)

 

 Skoro w mediach publicznych, dokładnie tak samo jak w prywatnych są reklamy, to normalnie myślący człowiek sądzi, że ta „firma” może się sama utrzymać. Dziwi to, że prywatne firmy to potrafią, a publiczne media, nie.

 

5. Dlaczego Polacy nie chcą płacić?

W 2017 r. stawka za radio wynosi 7 zł. na miesiąc, a  za używanie odbiornika telewizyjnego lub telewizyjnego i radiofonicznego 22,70 zł. Wnosząc opłatę za cały rok, zapłacimy relatywnie mniej bo 75,60 zł za korzystanie z odbiornika radiofonicznego i 245,15 zł za telewizję.

Szczerze mówią, to nie jest dużo. Jednak Polacy nie chcą płacić abonamentu. Czy  inicjatorów projektu ustawy dot. poboru opłat abonamentowych nie zainteresowało DLACZEGO nie chcemy płacić? Może zamiast zmusić i wyegzekwować, lepiej byłoby przekonać i wyjaśnić? 

 

Obserwując całe zamieszanie wokół mediów publicznych i problem ze ściągalnością opłat abonamentowych, nasuwa się wniosek, że przyszła pora na weryfikację roli mediów publicznych oraz ich finansowania. Pora także, by nowe przepisy dostosować współczesnych realiów i tego, jak zmienił się sposób użytkowania mediów. 

 

(ms), na podst: krrit.gov.pl, cyt: polskieradio.pl

 

 

 

Masz samochód? Musisz zapłacić abonament RTV!

Telewizja publiczna podsuwa Ministerstwu Kultury nowy pomysł na uszczelnienie abonamentu radiowo-telewizyjnego. Telewizja przekonuje, że wystarczy, by Poczta Polska uzyskała dostęp do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Dane z rejestrów CEP pozwoliłyby jej ściągać abonamentowe należności od właścicieli aut, którzy nie zarejestrowali do tej pory żadnego radioodbiornika albo telewizora.

 

„Poprawa poboru opłat mogłaby nastąpić przez ułatwienie identyfikacji odbiorników radiowych w samochodach.”

 

Nowelizacja ustawy abonamentowej zakłada również uszczelnienie systemu poboru dzięki danym o klientach płatnych telewizji. Autorzy projektu zakładają, że ten, kto korzysta z usług kablówki czy platformy satelitarnej, musi mieć w domu telewizor, a więc powinien płacić na publiczne radio i telewizję. Resort liczy na dodatkowe 730 mln zł od 2,8 mln gospodarstw.

 

Źródło: dziennik.pl/Foto:pixabay.com
kd