H&M

H&M oskarżono o RASIZM! Jedno zdjęcie czarnoskórego chłopca wywołało BURZĘ! Założyli na niego bluzę z napisem „Najfajniejsza…”

Sieć już przeprosiła i usunęła kontrowersyjne zdjęcie. No właśnie – kontrowersyjne naprawdę, czy może to znak naszych polit-poprawnych czasów, że ludzie dopatrują się wszędzie oznak dyskryminacji i rasizmu? Tym razem oberwało się marce H&M.

 

Sieć odzieżowa wywołała prawdziwą burzę w Internecie po tym, gdy w ofercie amerykańskiego i brytyjskiego internetowego sklepu firmy pojawiła się nowa seria bluz. Jedna z nich, kosztująca 8 funtów, zawierała napis „najfajniejsza małpa w dżungli” (Coolest Money In the jungle). Traf chciał, że modelem do tej bluzy został… czarnoskóry chłopiec.

 

Na sieć wylała się prawdziwa fala hejtu, oskarżeń o rasizm, dyskryminację i Bóg wie co jeszcze. Zdjęcie z oferty sklepu już zniknęło, ale skandal wcale nie cichnie. Użytkownicy Twittera i innych portali społecznościowych wciąż gromią markę w swoich komentarzach.

 

Czy faktycznie ktoś umieścił takie zdjęcie celowo? To dość dziwne, że nikt w całym procesie produkcji zdjęć reklamowych nie wpadł na to, że może ono zostać odebrane negatywnie. Z drugiej strony – czy nagłaśnianie takich sytuacji i szukanie w nich oznak rasizmu nie prowadzi tylko i wyłącznie do umacniania krzywdzących stereotypów?

 

o2.pl

ILE JESZCZE? MUZUŁMANIN ZA DNIA WALCZYŁ Z PRZEJAWAMI RASIZMU, NOCĄ NIE MIAŁ LITOŚCI DLA DZIECI. W CAŁYM PROCEDERZE POMAGAŁA MU JEGO PARTNERKA.

Sprawa, która zbulwersowała szwedzką opinię publiczną.

30 – letni Somalijczyk Ahmed Ali Diriye zaangażowany w walkę z przejawami rasizmu na co dzień walczący z przejawami rasizmu i ksenofobii, nocami dopuszczał się niecnych postępków.

 

Somalijczyk wzbudzał powszechne zaufanie tym bardziej, że udzielał się w różnych programach telewizyjnych, gdzie opowiadał, na jakie okrucieństwa narażeni są w Szwecji imigranci z krajów Afryki, a także z Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Ali Diriye był również prezesem muzułmańskiego stowarzyszenia. 

 

Tymczasem, jak się okazało, Ahmed Ali Diriye przez wiele lat oszukiwał całe społeczeństwo dopuszczając się karygodnych czynów. Za dnia Somalijczyk udzielał się w organizacjach zwalczających rasizm i ksenofobię, a nocą molestował dzieci. W całym procederze pomagała mu jego partnerka 30 – letnia Naima Mohamed Ahmed.

 

Sąd w Szwecji uznał właśnie Ali Diriye i jego partnerkę Naimę Mohamed Ahmed winnymi wielokrotnego molestowania seksualnego dzieci. Do aktów przemocy seksualnej względem własnych i cudzych dzieci dochodziło w latach 2013 – 2016.  

 

Ahmed Ali Diriye został skazany na 6 lat i 6 miesięcy więzienia, natomiast jego partnerka Naima Mohamed Ahmed, za przymykanie oczu na jego okrucieństwa, na karę 1 roku i 3 miesięcy pozbawienia wolności. 

Źródło Polish Express

MM

 

CYRK przed kościołem. Mężczyzna bronił wejścia do świątyni, bo kobieta niosła… czarnoskóre dziecko

Do zdarzenia doszło w niedzielę rano w Sopocie. Matka z 2,5-letnią dziewczynką o pomoc zwróciła się do policjantów. Gdy wchodziła do kościoła z córką na rękach, zaczepił ją mężczyzna. Zabronił wejść do środka, jako powód wskazując jej czarnoskóre dziecko.

 

Kobieta nie chciała prowokować mężczyzny, bała się o dziecko, dlatego natychmiast zwróciła się o pomoc do policjantów. Funkcjonariusze podjęli interwencję. Nawet podczas rozmowy z policjantami 59-latek całą swoją uwagę skupiał głównie na dziewczynce. Mówił, że z uwagi na jej kolor skóry nie ma wstępu do świątyni.

 

Mężczyzna odmówił również pokazania dokumentu tożsamości i nie chciał podejść do radiowozu. Mało tego! Zaczął uciekać funkcjonariuszom. Interweniujący policjanci byli zmuszeni użyć wobec mężczyzny siły fizycznej i doprowadzić go do jednostki policji.

 

Według ustaleń zatrzymanym jest 59-letni mieszkaniec jednej z wsi w województwie łódzkim. W chwili zatrzymania mężczyzna był trzeźwy. Usłyszał już zarzuty znieważenia publicznego na tle rasowym, za co grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

 

Policjanci maja zamiar wystąpić do prokuratury z wnioskiem o zastosowanie wobec niego dozoru i zakazu zbliżania się do pokrzywdzonej. Jak informują z uwagi na złożone przez niego wyjaśnienia prawdopodobnie zostanie poddany badaniom psychiatrycznym.

 

kd, źródło: PAP

NIEMIECKI koncern po raz kolejny bulwersuje rasistowską kampanią. CZY to prawdziwe oblicze NIEMIEC?

Nivea chciała wypromować swoje dezodoranty z serii Invisible For Black&White. Marka nie do końca przemyślała jednak hasło reklamowe, które towarzyszyło kampanii. Internauci od razu doszli do wniosku, że nowa kampania to przejaw jawnego rasizmu. Z informacji portalu Washingtonpost.com na Facebooku koncernu pojawiło się zdjęcie siedzącej tyłem kobity w białym szlafroku, z ciemnymi długimi włosami, które opadają na plecy. Fotografia została opatrzona sloganem: „Biel to czystość” („White is purity”). Post został dodatkowo opisany słowami: „Ma być czysto. Ma być jasno. Niech nic tego nie zrujnuje”.  Nivea nie zdała sobie sprawy z tego, że internauci będą interpretować to hasło jako przejaw rasistowskich poglądów. Na domiar złego dodatkowych problemów przysporzyła marce internetowa społeczność ultraprawicowa, która natychmiast podchwyciła nowe motto i udostępniała zdjęcie z fanpage’a Nivea. Internauci o prawicowych poglądach komentowali nową reklamę marki na Twitterze m.in. słowami: „Nivea: oficjalne mleczko nawilżające/antyperspirant ultraprawicy”. Trollowali też profil Nivea na Facebooku, zamieszczając na nim m.in. zdjęcia Hitlera.  Reklama Nivea została uznana za przejaw rasizmu. Rzecznik koncernu Beiersdorf Global AG, właściciela Nivea, wydał oficjalne oświadczenie, w którym przeprosił wszystkich tych, którzy poczuli się urażeni reklamą. To nie pierwszy raz, kiedy reklama Nivea wzbudza kontrowersje. W 2011 roku skandal wywołała reklama serii Nivea For Men, ze zdjęciem nienagannie ubranego czarnoskórego mężczyzny, który odrzuca maskę z fryzurą afro. Reklamie towarzyszyło hasło „Ucywilizuj się” (Re-Civilize Yourself”). Po fali negatywnych komentarzy zdjęcie zostało usunięte.

Źródło Radio ZET

MM

Przeciwko WSCHODNIEJ IMIGRACJI, czy przeciwko RASIZMOWI? Po której JESTEŚ stronie?

W sobotę w kilku miastach w Polsce odbyć się mają marsze przeciwników rasizmu.  Towarzyszyć im będzie hasło „Solidarni przeciw rasizmowi. Nie damy się podzielić”.

„Nie damy się podzielić przez skrajną prawicę, która wraz z częścią mediów próbuje szczuć ludzi przeciw sobie. Nie damy się podzielić, przez nienawiść i strach” – deklarowała na konferencji prasowej zapowiadającej sobotnie akcje jedna z organizatorek Ellisiv Rognlien z Pracowniczej Demokracji.

„Fala rasizmu przetacza się przez Polskę. Osoby o ciemniejszym kolorze skóry są atakowane, bite, obrażane. Trwa nagonka na uchodźców. Nienawiść rodzi przemoc” – piszą na portalu społecznościowym organizatorzy manifestacji. „Nie damy się podzielić cynicznym politykom szczującym nas na siebie nawzajem. „Nie damy się podzielić, rasistowskim piewcom nienawiści i pogardy. Nie damy się podzielić mediom, handlującym strachem i tanią sensacją” – deklarują.

Demonstracje przeciwników rasizmu zaplanowano m.in. w Warszawie, Toruniu, Wrocławiu, Lublinie, Gdańsku, Szczecinie, Słupsku, Łodzi i Krakowie. To część Międzynarodowego Dnia Walki z Rasizmem ustanowionego przez ONZ W 1966 r. i obchodzonego 21 marca.

 

W niektórych miastach w ten weekend odbyć się mają również manifestacje środowisk narodowych, którym przyświeca hasło „Przeciwko wschodniej imigracji”. Organizacja przeciwnych marszów w tym samym czasie pokazuje, jak bardzo społeczeństwo polskie jest podzielone. I mimo tego, co mówią organizatorzy marszu anty-rasistowskiego, ten podział niekoniecznie znajduje się pomiędzy Polakami a obcokrajowcami, ale jest znacznie głębszy i wielotorowy.

 

 na post. PAP

 

„Zbrodnia nienawiści” w Polsce

Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał mężczyznę, który uczestniczył w pobiciu młodego Syryjczyka.

Sąd stwierdził, że pobicie było wywołane pobudkami rasowymi. Skazany Zygmunt W. nie zadał co prawda żadnego ciosu, ale i tak został uznany winnym. Według sądu poszkoodwany Syryjczyk ucierpiał tylko ze względu na domniemaną przynależność wyznaniową. Sprawcy mieli go pobić tylko z uwagi na to, że uznali go za muzułmanina. W rzeczywistości jest natomiast chrześcijaninem.

W efekcie, sąd skazał Zygmunta W. na dwa lata ograniczenia wolności poprzez odbycie 40 godzin prac społecznych miesięcznie. Poza tym, mężczyzna ma zapłacić Syryjczykowi 3 tysiące złotych zadośćuczynienia.

Prokurator Monika Rutkowska, która odpowiada za przestępstwa na tle rasistowskim, ma nadzieję, że dzisiejszy wyrok będzie ostrzeżeniem dla innych.

 

BR