weź udział w sex rejsie

Nielimitowany seks, alkohol, narkotyki – na tym rejsie spełnisz najbardziej chore fantazje. Władze protestują, a firma…

Ktoś tu miał świetny pomysł na reklamę, a być może również na biznes! Firma Good Girls Company zaprasza panów do wzięcia udziału w rejsie, gdzie każdy będzie miał dla siebie dwie prostytutki, alkohol, narkotyki i możliwość spełnienia wszelkich fantazji!

Ubiegłoroczna edycja imprezy odbyła się u wybrzeży Kolumbii, co wywołało potężne protesty rządu tego kraju. Mimo to chętnych do wzięcia udziału w rejsie nie brakowało. Tegoroczna edycja ma wystartować 14 grudnia, prawdopodobnie na Karaibach, choć na  razie firma trzyma w tajemnicy lokalizację tego nietypowego „eventu”.

 

Liczba miejsc ograniczona jest do 30. Każdy z gości będzie miał dla siebie dwie prostytutki. Do tego wyżywienie, alkohol i narkotyki. Wszystko dlatego, że jak zapewnia się w reklamie imprezy jest ona „drug friendly”. Mówi się więc, że na gości czekać będzie kokaina i marihuana. Weekendowy rejs kosztuje jedynie 5 tysięcy dolarów (19 tys. złotych).

 

 

ZOBACZ: BANANY wkrótce ZNIKNĄ z naszej diety? Może czekać je ZAGŁADA

 

 

 

Jesteśmy pewni, że chętnych na taką zabawę nie braknie, tym bardziej, że okazje tego typu nie zdarzają się co chwilę! A cały szum informacyjny wokół imprezy zapewne tylko jej pomoże!

 

 

HIT! Steward minął się z powołaniem! Pasażerowie PĘKALI ZE ŚMIECHU po jego SHOW! [VIDEO]

Ewidentnie mamy do czynienia z człowiekiem, który z najnudniejszej części rejsu zrobi prawdziwe arcydzieło.

 

Pasażerowie linii Southwest mieli okazję zobaczyć zupełnie odjechany pokaz procedur bezpieczeństwa obowiązujących w samolocie. Członek załogi, Nicholas Demore, dał prawdziwe show i – jak się zdaje – tego nie spodziewała się nawet jego koleżanka omawiająca wszystkie czynności wykonywane przez stewarda. W kilku momentach sama krztusiła się ze śmiechu – tak samo jak pasażerowie!

 

Demore dał prawdziwie „zmysłowy” pokaz wykonywania procedur ratunkowych, kierunków wyjść ewakuacyjnych i sposobów użytkowania maski tlenowej i kamizelki. Po takim performensie pasażerowie na pewno na długo zapamiętają wszystkie szczegóły!

 

Kierownictwo linii pochwaliło Demore’a za kreatywność i wyraziło pełne uznanie dla jego pomysłowości i kocich ruchów. I dobrze – im więcej śmiechu w naszym życiu, tym lepiej!

 

 

praca, rejs, rodzina, niania, karaiby, przygoda

Praca marzeń i PRZYGODA ŻYCIA czeka – polska para poszukuje niani na roczny rejs po egzotycznych zakątkach!

Ania i Bartek Dawidowscy to bardzo specyficzne małżeństwo. Przynajmniej z perspektywy zwykłego zjadacza chleba. Od trzech lat mieszkają bowiem na łodzi, wraz z dwójką dzieci i spełniają marzenia podróżując po różnych egzotycznych zakątkach. Teraz postanowili poszukać opiekuna, który ruszy z nimi w roczny rejs.

 

Ania i Bartek planują początek rocznego rejsu na wrzesień lub październik tego roku. W zamian za pomoc przy dzieciach i na łodzi oferują wyżywienie, kieszonkowe no i oczywiście możliwość przeżycia wspaniałej przygody!

 

Do głównych zadań niani będzie należało opiekowanie się dwójką chłopców, gotowanie i sprzątanie, ale także szeroko pojęta opieka nad jachtem. Rodzice mile widzą znajomość języków obcych, szczególnie angielskiego. Nie jest za to potrzebna wiedza z zakresu żeglarstwa.

 

Kogo potrzeba? Osoby otwartej, kreatywnej, tolerancyjnej, gotowej na poznanie nowych kultur. No i przede wszystkim – gotowej na porzucenie swojego dotychczasowego życia na okres co najmniej 10 miesięcy!

 

Osoby chętne mogą zgłaszać się poprzez wysłanie do Dawidowskich filmu, w którym opowiedzą o sobie. Szczęśliwiec, który zostanie wybrany może liczyć na opłacenie kosztów przelotu, kieszonkowe w wysokości 150 euro na miesiąc i przeżycie przygody życia na Karaibach i u wybrzeży Ameryki Południowej!

 

Więcej szczegółów możecie poznać na stronie Facebook, którą prowadzą Dawidowscy, oraz w wideo, które umieścili przed trzema dniami:

 

To co, znajdą się jacyś chętni? Może to właśnie na Ciebie czeka ta intrygująca oferta?

pasażer, samolot, drzwi ewakuacyjne, lotnisko

Pasażer wyskoczył z samolotu przez drzwi ewakuacyjne! Wszystko przez KURIOZALNĄ pomyłkę!

Skoro z roztargnienia można ukraść pięćdziesiąt złotych, to czemu by nie wyskoczyć z samolotu? Prawdziwe życie potrafi serwować naprawdę niedorzeczne scenariusze. Dobitnie przekonał się o tym pewien 25-letni pasażer, jego towarzysze podróży i obsługa lotu.

 

Zdarzenie miało miejsce na lotnisku w Newark w USA. Samolot linii United Airlines miał wyruszyć do Tampa na Florydzie. Gdy pasażerowie byli na miejscach, a piloci zamierzali rozpocząć procedurę startową doszło do czegoś naprawdę niecodziennego.

 

Pewien pasażer zaczął głośno krzyczeć, że musi opuścić samolot, bo pomylił loty. Na nic zdały się próby uspokojenia. 25-latek zerwał się z miejsca, otworzył drzwi ewakuacyjne i po specjalnej zjeżdżalni, która w tym samym momencie rozwija się wypadł na płytę lotniska!

 

Służby obecne w pobliżu zatrzymały biegnącego co tchu pasażera. Dokąd zmierzał? Nie wiadomo. Faktem jest za to, że lotu wcale nie pomylił – w jego kieszeni znajdował się bilet dokładnie na ten rejs. Przebieg całego zdarzenia potwierdziła rzecznika linii United Airlines. Jak twierdzi pasażer musiał po prostu się pomylić.

 

Czy to tłumaczy jego nietypowe zachowanie? Czy w ogóle możliwe jest dostanie się na pokład niewłaściwego samolotu? Byłoby to niesamowicie trudne i wymagałoby wystąpienia szeregu błędów po stronie obsługi portu lotniczego.

 

Zresztą – czy ktokolwiek z Was wpadłby na to, aby w takiej sytuacji wyskoczyć z samolotu zamiast spytać stewardessy o to, w jakiej maszynie się znajduje i czy jego bilet jest zgodny z kierunkiem rejsu? Amerykanie naprawdę potrafią zaskakiwać…

 

 

radiozet.pl

epidemia na wycieczkowcu royal caribbean

EPIDEMIA na wycieczkowcu! Setki chorych pasażerów, dramatyczne relacje z pokładu: „brakowało wody i żywności”. Wirus zamienił rajski rejs w KOSZMAR!

Rejs po rajskich zakątkach globu zmienił się w horror godny scenariusza filmowego. Sprawa przerosła obsługę ogromnego statku.

 

W poniedziałek 5,5 tysiąca osób zaokrętowało się na rejs Royal Caribbean, który miał wypłynąć z Florydy na Labadee i Jamajkę. 5 dniowy rejs miał być prawdziwym spełnieniem marzeń setek ludzi. Niestety, skończył się bardzo źle.

 

Po kilku dniach pasażerowie zaczęli skarżyć się na dolegliwości żołądkowe. Liczba chorych rosła wręcz lawinowo. Armator zapewniał, że choruje 220 osób, ale pasażerowie kwestionowali tą liczbę.

 

Na statku najprawdopodobniej zaatakował norowirus, odpowiedzialny za zatrucia pokarmowe często potocznie nazywane grypą żołądkową. Choć na statku znajdowała się obsługa lekarska i eksperci ds. higieny, nie udało im się zapanować nad epidemią. Wkrótce liczba chorych przekroczyła 300.

 

Pasażerowie malowali prawdziwie przerażający obraz tego, co ich spotkało. Lekarze na statku leczyli ich tylko lekami bez recepty, na pokładzie zaczęło brakować wody, żywności i innych podstawowych produktów. Ponieważ wiele osób w tym samym czasu cierpiało na problemy żołądkowe istniały coraz większe problemy z higieną na pokładach wycieczkowca. Na pomoc lekarską trzeba było oczekiwać nawet cztery godziny!

 

Tego rejsu nikt nie będzie wspominał dobrze – ani załoga, ani chorzy pasażerowie. Armator zapewnił, że cały statek przejdzie dodatkowe procedury oczyszczania i dezynfekcji przed kolejnym rejsem. Mimo to obawiamy się, że widmo feralnego rejsu będzie jeszcze długo unosiło się nad jednostką, nawet jeśli uda się pozbyć nieprzyjemnego zapachu…

wprost.pl

argentyński okręt ara san juan

Okręt podwodny ZNIKNĄŁ! „Nie mamy kontaktu od środy, zapasy żywności starczą im na kilka dni” – jaki los spotkał marynarzy?

Poszukiwania trwają na całym południowym Atlantyku – i wciąż nie wiadomo gdzie obecnie znajduje się okręt.

 

Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Argentyny od środy 15 listopada nie ma kontaktu z okrętem podwodnym ARA San Juan. Jednostka zniknęła z radarów około 400 kilometrów od wybrzeży Patagonii. Poszukiwania już ruszyły i obejmują cały południowy Atlantyk.

 

„Nie ma dowodów, by przypuszczać, że było to coś poważniejszego”

 

– stwierdził rzecznik prasowy MON Enrique Balbi

 

Zdaniem wojskowych problem leży nie w prawdopodobnej katastrofie, a awarii systemów łączności. ARA San Juan to okręt typu TR-1700 wyprodukowany w Niemczech. Jego załoga liczy 44 osoby. Kilka dni temu wyruszyli oni w rejs z Ushuaia do Mar del Plata – portu macierzystego.

 

MON Argentyny uspokaja, że najpewniej rejs jednostki trwa bez przeszkód i wkrótce powinna dopłynąć do miejsca przeznaczenia. Zapasy żywności na okręcie wystarczą na kilka dni.

 

„To nie oznacza, że okręt nam zaginął. Moglibyśmy tak stwierdzić, gdybyśmy jej długo szukali i nie znaleźli”

 

– powiedział Balbi. I miejmy nadzieję, że ma rację, a podwodników nie spotkało nic złego ponad awarię systemów elektronicznych.

Pod żaglami ITAKI – rejsy statkiem po Kanarach!

Jeszcze kilka lat temu, turystyczne rejsy statkiem, wydawały się luksusem zarezerwowanym tylko dla bogaczy… Teraz jednak jest to oferta dostępna dla każdego z nas!

Jak wyglądają takie rejsy?

 

Świetnym przykładem rejsu wycieczkowego może być oferta biura turystycznego ITAKA pod nazwą Kanaryjska Odyseja. Miejscem docelowym są Wyspy Kanaryjskie, czyli archipelag na Oceanie Atlantyckim, na którym znajdują się dwie prowincje – Santa Cruz de Tenerife i Las Palmas de Gran Canaria – należące do Hiszpanii.

 

Wycieczka z Biurem Podróży ITAKA rozpoczyna się od lotu na Kanary. Po wylądowaniu, uczestnicy wycieczki przewożeni są na statek. Tam następuje zaokrętowanie czyli przydzielenie kajut i.. rozpoczyna się Kanaryjska Odyseja!

 

 

Podczas rejsu, każdego dnia statek zawija do kolejnego portu. Uczestnicy wycieczki mają okazję zwiedzać atrakcje regionu, jak na przykład największego miasta Wysp Kanaryjskich Santa Cruz de Tenerife, Santa Cruz de La Palma – czyli urokliwej stolicy La Palmy, Funchal – stolicy Madery i innych.

Organizowane są także dodatkowe wycieczki Gran Tour Teneryfa, Viva el Norte, U Stóp Teide, Taganana & la Laguna, Loro Park, Siam Park lub Teide – święta góra Guanczów.

Do tego oczywiście dochodzi możliwość plażowania na najbardziej gorących plażach!

 

 

A sam statek? Warto wiedzieć, że podczas rejsu Kanaryjska Odyseja, statek to nie tylko środek transportu, ale pływający hotel! Dlaczego? Ponieważ oferuje on wiele udogodnień i rozrywek. Na statku znajdziemy przede wszystkim restauracje, gdzie podawane są urozmaicone dania kuchni międzynarodowej w formie bufetu lub serwowane.

Są też miejsca do siedzenia i leżenia. Jest basen, gdzie można cieszyć się słońcem i morską bryzą oraz zachwycać oceanem. Widoki można też podziwiać z wytwornego Observation Lounge. Na miłośników lektury czeka przytulna czytelnia z internetem bezprzewodowym. 

Wieczory na statku to nie tylko romantyczne obserwacje nieba i morza z pokładu, ale jest także możliwość wzięcia udziału w lekcji tańca, można pobawić się na dyskotece czy iść do kina.

 

 

Opis Kanaryjskiej Odysei przedstawia się zachęcająco, wątpliwości może budzić jedynie cena i podstawowe pytanie: czy mnie na to stać?

Na szczęście koszt rejsu jest w tym momencie porównywalny do tradycyjnych wczasów za granicą. Ile konkretnie zapłacimy?

Ceny za ośmiodniową wycieczką na Wyspy Kanaryjskie zaczynają się już od około 2500-3000 złotych, w zależności od wariantu. Tym samym Kanaryjska Odyseja to luksusowy wypoczynek w przystępnej cenie!

 

fot. itaka.pl

 

To miał być wymarzony rejs po morzu. Te pary nie podejrzewały co się wkrótce wydarzy

Mężczyzna ogłaszał się jako organizator rejsów. Zbierał od zainteresowanych pieniądze na wycieczkę jachtem po Morzu Śródziemnym. W ten sposób wzbogacił się o kilka łatwych tysięcy złotych.

 

Pierwsze ofiary poznał na terenie Trójmiasta. Kontynuował z nimi znajomość przez portal społecznościowy. Spotykał się z nimi w Warszawie. Kreował się na przedsiębiorce z firmą w Luksemburgu i we Włoszech.

 

W styczniu zaproponował wspólny rejs po Morzu Śródziemnym. Zapewniał, że ma własny jacht i za niewielką opłatą wypłynie razem z nimi i grupą znajomych. Poprosił o pieniądze na przelot do Bergamo we Włoszech oraz opłaty portowe. Na propozycję przystało 6 par. Wylot z Warszawy miał nastąpić pod koniec kwietnia.

 

Dzień przed wylotem zamieści na portalu społecznościowym informację, że uległ wypadkowi i wycieczka się nie odbędzie. Obiecał zwrócić pieniądze ale tylko na tym się skończyło. Kontakt się urwał. Pokrzywdzeni zawiadomili o całej sprawie mokotowskich kryminalnych. Ci ustalili, że może on przebywać na terenie powiatu gorlickiego w Małopolsce.

 

W zatrzymaniu policjantom pomogli koledzy z komisariatu w Bieczu. Paweł Ś. został przekonwojowany przez policjantów do Warszawy, gdzie usłyszał zarzuty. Mężczyzna oszukał 6 par na kwotę blisko 5 tysięcy złotych.

 

W świetle zebranych dowodów sąd miał wątpliwości w kwestii postępowała Pawła Ś. i zastosował wobec niego 3 miesięczny areszt. Teraz może mu grozić kara nawet do 8 lat więzienia.

 

Źródło: policja.pl
kd

Tragiczny finał rejsu. Zidentyfikowano ciało z Zalewu Szczecińskiego

Rodzina zidentyfikowała ciało wydobyte w środę z Zalewu Szczecińskiego – poinformowała w czwartek szczecińska prokuratura okręgowa. To ostatnia ofiara tragicznego rejsu, z którego nie powróciło trzech żeglarzy.

 

Ciała dwóch osób wydobyto w środę z Zalewu Szczecińskiego w okolicach Skoszewa. Informacje o ciałach przekazali służbom wędkarze, którzy natknęli się na nie w tamtej okolicy. Jeszcze tego samego dnia rodzina zidentyfikowała zwłoki jednego żeglarza.

 

W czwartek rodzina zidentyfikowała wstępnie zwłoki drugiej osoby. Zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że zwłoki należą do jednego z zaginionych żeglarzy, ale pewność przyniosą dopiero wyniki badań biegłych z zakresu medycyny sądowej.

 

Trzech żeglarzy, w wieku od 61 do 63 lat, wyruszyło 7 maja w rejs po Zalewie Szczecińskim. Następnego dnia o zaginięciu poinformowała córka jednego z mężczyzn.

 

Jeszcze podczas akcji ratownicy WOPR znaleźli w rejonie Zatoki Skoszewskiej ciało jednego z uczestników rejsu. Odnaleziono także przewróconą łódź, która znajdowała się na wysokości miejscowości Skoszewo, skąd mężczyźni wyruszyli w rejs. Cały czas szukano dwóch pozostałych zaginionych.

 

Nie jest jeszcze znana przyczyna tragicznego finału rejsu. Śledczy cały czas gromadzą materiał dowodowy, który ma to wyjaśnić. Wiadomo, że w dniu tragicznego rejsu warunki do żeglowania były dobre.

 

Źródło: PAP
kd