sushi

Zjadł sushi w restauracji i to stało się z jego ręką! Okazało się, że w posiłku znajdowało się śmiertelne zagrożenie!

O niebywałym pechu może mówić 71-letni Koreańczyk. Mężczyzna wybrał się do jednego z Sushi barów, na tę niezwykle popularną na całym świecie potrawę. Okazało się, że w sushi jakie otrzymał aż roiło się od mięsożernych bakterii. Tylko dzięki szybkiej reakcji i trzeźwemu umysłowi mężczyzna uniknął śmierci. Kiedy zobaczył, że z jego ręką dzieje się coś niepokojącego pojechał do szpitala. Tam dowiedział się skąd wzięły się jego problemy.

Mężczyzna przyznał, że kilkanaście godzin po zjedzeniu sushi na jego dłoni pojawiły się bolesne pęcherze i wrzody. Poza tym bardzo swędziała go skóra. Początkowo zbagatelizował problem sądząc, że problemy skórne miną kiedy posmaruje dłoń maścią. Kolejnego dnia z ręką było jednak jeszcze gorzej. Narośl urosła do niepokojących rozmiarów. Wtedy postanowił poszukać pomocy w szpitalu w Jeju (Korea Południowa)

 

 

 

 

 

Przeprowadzone badania dały jednoznaczną diagnozę. Wraz z sushi do organizmu Koreańczyka trafiła bardzo groźna, mięsożerna bakteria o nazwie Vibro Vulnificus, która dosłownie zjadała jego rękę. Mimo szczerych chęci i ponad trzytygodniowej walki o uratowanie dłoni lekarze byli zmuszeni do jej amputacji. Miała ona na celu zatrzymanie rozprzestrzeniania się bakterii.

 

 

fot. facebook,com

źródła: dailymail.co.uk, foto facebook.com

Skaleczył się o ostry brzeg kartki papieru! Kilka dni później z jego ręką stało się coś przerażającego! (foto)

O tym jak niebezpieczne dla naszego zdrowia jest nawet najmniejsze zadraśnięcie przekonał się Ryan Taylor z Australii. 26-latek podczas pracy w biurze skaleczył się ostrą kartką papieru. Mężczyzna, jak pewnie zrobiłaby to większość z nas zignorował maleńką rankę na skórze nie zaprzątając sobie nią głowy. Okazało się to fatalnym błędem, który mógł skończyć się dla niego tragicznie. Ryan omal nie stracił życia.

 

 

 

Rana nie goiła się, a z biegiem czasu zrobiła się bardzo brzydka, a ręka spuchła. Wtedy Australijczyk postanowił poszukać pomocy u specjalisty. Lekarz w trybie pilnym skierował go do szpitala na dalsze badania. 26-latek dowiedział się tam, że jego rękę zaatakowała mięsożerna bakteria i już zdążyło rozwinąć się martwicze zapalenie powięzi. Diagnoza lekarza była dla niego jak wyrok śmierci. Lekarze rozpoczęli morderczą batalię o jego rękę i życie.

 

 

 

Infekcja zajęła dłoń mężczyzny w ekspresowym tempie. Po upływie 12 godzin od przybycia do szpitala zdołała zaatakować niemal całą rękę, od palca aż do łokcia. 26-latek wciąż przebywa w szpitalu, w ciągu sześciu tygodni przeszedł już niemal 10 operacji. Lekarze ze szpitala Gold Coast w Southport robią wszystko co w swojej mocy, aby uratować życie młodego Australijczyka, jednak jak przyznali w wywiadzie dla lokalnej telewizji będzie to trudna walka, ponieważ infekcja jest bardzo poważna.

 

 

 

 

źródła: news.co.au, foto youtube.com

białymstoku

[WIDEO] Paker siłuje się z chłopakiem w Białymstoku. Nagle pęka mu ręka. UWAGA! TYLKO DLA ODPORNYCH!

Podczas otwarcia siłowni w Białymstoku siłowało się ze sobą dwóch mężczyzn. Jeden bardzo mocno zbudowany, typowy paker. Drugi, można powiedzieć średniej postury i raczej większość z góry skazałaby go na porażkę. Nic bardziej mylnego. Tak twardo się trzymał, że temu pierwszemu strzeliła kość w ręce. Trzeba być odpornym, żeby wytrzymać ten odgłos…

Nie zawsze większy, znaczy silniejszy. Przekonał się o tym pewien mężczyzna, który tak twardo próbował pokonać swojego przeciwnika, że w pewnym momencie nie wytrzymała jego ręka. Złamanie kości ramieniowej to bardzo poważna kontuzja, która często może wykluczyć z normalnego funkcjonowania na długie miesiące. Wszystko wydarzyło się w Białymstoku.

ZOBACZ:Fortuna Zenka Martyniuka. Wiemy ile zarabia polski król disco polo!

źródło fot. i wideo: youtube.com

 

odgryzł, pies, rękę, ręka

Łódzkie: pies niemal ODGRYZŁ rękę 9-latkowi! „Zamiast ręki miał samą kość”. Żeby ją uratować przeprowadzono NIESAMOWITĄ operację

9-letni Gracjan bawił się na podwórku swojego domu pod Paradyżem w województwie Łódzkim. W pewnym momencie, na podwórko wpadł wielki owczarek niemiecki. Pies dotkliwie pogryzł dziecko, istniała obawa, że straci rękę. Jednak lekarze z Trzebnicy zdecydowali się na trudny zabieg, aby uratować kończynę chłopca.

 

Pies był tak agresywny i silny, że przeciągnął chłopca kilkadziesiąt metrów od domu. Jak relacjonują jego rodzice, Gracjan był cały pogryziony. W najgorszym stanie była ręką, którą owczarek wygryzł aż do kości.

 

Dziecko śmigłowcem przetransportowano do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, a stamtąd trafiło do szpitala św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Chirurdzy stamtąd są wyspecjalizowani w „trudnych przypadkach”.

 

Po oczyszczeniu rannej ręki lekarze „wszyli” ją w brzuch dziecka. Ponieważ znaczna cześć kończyny była pozbawiona tkanek – kość była na wierzchu – uznano, że ukrycie jej w skórze brzucha będzie najzdrowsze. Kość będzie odpowiednio ukrwiona i odżywiona, oraz zmniejszy się ryzyko zakażeń.

 

Przez trzy tygodnie Gracjan miał więc rękę wszytą pod skórę brzucha. Po tym okresie możliwe było jej „wyjęcie” na zewnątrz. Mimo to nie uniknięto zakażenia, jednak dzielny Gracjan dał sobie z nim radę przy wsparciu antybiotyków.

 

Teraz chłopca czeka żmudna rehabilitacja i jeszcze przynajmniej kilka zabiegów. Z racji ma duży ubytek tkanek chłopiec nie ma czucia w palcach i grzbiecie dłoni. Ale po rekonstrukcji ścięgien i około 2-letniej rehabilitacji może odzyskać częściową sprawność w kończynie.

 

Miejmy nadzieję, że ból szybko ustąpi, a za jakiś czas Gracjan będzie cieszył się jak najlepszym zdrowiem i sprawnością. Trzymamy kciuki!

 

tvn24.pl