zygmunt chajzer

Zygmunt CHAJZER kończy z reklamami proszku! Wiemy ILE na tym zarabiał i KTO go zastąpi

Można powiedzieć, że kończy się pewna epoka. Całe pokolenie wychowało się na reklamach proszku z Zygmuntem Chajzerem w roli głównej. Od lipca zastąpi go nowa twarz. My zaś wiemy ile Zygmunt Chajzer zarabiał na reklamowaniu proszku!

Przygoda prezentera z marką proszków do prania trwała aż 14 lat. Zygmunt Chajzer ewidentnie do tej roli pasował – polubili go widzowie na tyle, że reklamy z nim emitowano także w innych państwach Europy Wschodniej.

 

Jak informuje Super Express rocznie Chajzer zarabiał na tym 150 tysięcy złotych. Czy to kwota wygórowana? Trudno orzec, faktem jest, że od teraz w tej roli Chajzera zastąpi Anna Starmach, którą znamy m.in. z programu Master Chef, gdzie była jurorką.

 

A co będzie dalej z Zygmuntem Chajzerem? Prezenter nie chce tego na razie zdradzać, ale jak twierdzi, pracuje nad kilkoma projektami. Być może zobaczymy go za jakiś czas wspólnie z synem? Kto wie!

 

finanse.wp.pl

piłkarze w reklamach

Tyle NASI PIŁKARZE zarabiają na reklamach: przed Mundialem mogą sobie nieźle DOROBIĆ!

Od kilku tygodni mamy prawdziwy wysyp reklam z piłkarzami reprezentacji Polski. Kamil Glik reklamuje dezodorant, Lewandowski szampony, a Grosicki własny napój energetyczny i telewizory. Zapewne nie raz zastanawialiście się: ile oni biorą za udział w reklamach? Oto odpowiedź!

Kwoty podane poniżej to oczywiście tylko szacunki. Prawdziwe kwoty są ukryte za milionem klauzul o poufności dołączonych do kontraktów reklamowych. Niemniej jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przyjąć, że zarobki polskich piłkarzy za udział w reklamach wahają się od 200 tysięcy do miliona złotych.

 

Takie widełki podaje Adam Pawlukiewicz, research&development executive w Pentagon Research. Warto też pamiętać, że w porównaniu do zarobków klubowych naszych piłkarzy nie są to kwoty powalające. Z drugiej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę, że pieniądze te dotyczą zazwyczaj 30-sekundowych spotów robią znacznie większe wrażenie.

 

Nie może dziwić, że najwyższą wartość rynkową ma Robert Lewandowski. Specjaliści szacujący ją dla portalu wirtualnemedia.pl uważają, że negocjacje z nim zaczynają się od 1 miliona złotych. A gdzie mogą się kończyć? Któż to wie…

 

Za Lewym znajduje się selekcjoner Adam Nawałka, który za udział w reklamie może skasować do 500 tysięcy złotych. Po nim znajdują się Kamil Grosicki i Kamil Glik, którzy mogą liczyć na 300-350 tys. złotych wynagrodzenia.  Następnie Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski warci dla marketingowców około 200-250 tys. złotych. Stawkę wyliczoną przez ekspertów zamykają Wojciech Szczęsny i Grzegorz Krychowiak z gażą ocenianą na 200-250 tys. złotych. Pozostali piłkarze mogą liczyć na niższe wynagrodzenia za reklamy.

 

Miejmy nadzieję, że udział w reklamach i cały szum wokół Mundialu nie zaszkodzi naszej kadrze. Oby pompowany balonik nie pękł z hukiem po pierwszych dwóch meczach…

 

fakt.pl/ foto: screenshot

YouTube ma PROBLEMY! Przez skandal z pedofilią w tle największe marki wycofują swoje reklamy, usunięto już PÓŁ MILIONA filmików!

To nie pierwsza taka afera w historii serwisu, ale teraz jej zasięg jest naprawdę potężny.

 

Znane marki, które wykupywały reklamy wyświetlane przed i w trakcie video udostępnianych prze użytkowników serwisu YouTube, rezygnują z tej formy promocji. W śród nich są tacy giganci jak Adidas, Mars, czy Lidl.

 

Wszystko z powodu mroczniejszej strony serwisu, z którą jego właściciele chyba nie do końca umieli sobie poradzić. Dostęp do youtube ma wiele dzieci. Zamieszczają tam swoje własne wideo, często bez zgody rodziców. W ten sposób możemy – a raczej mogliśmy – znaleźć tam nagrania dzieciaków bawiących się, prezentujących zabawki, ubrania, w tym również, niestety, pokazujących się np. w samej bieliźnie czy strojach kąpielowych.

 

Pod takimi nagraniami uaktywniały się całe roje seksualnych dewiantów. Pedofile składali niemoralne propozycje chłopcom i dziewczynkom postującym swoje video, komentowali je w obrzydliwy sposób i zapewne często wykorzystywali nagrania do swoich zwyrodniałych praktyk.

 

Obok takich treści wyświetlały się reklamy największych: Deutsche Bank, Adidas, eBay, Cadbury, Amazon, Lidl, Mars i wielu innych. Gdy sprawa wyszła na jaw i ktoś zwrócił uwagę na to jak czarny PR może taka reklama zrobić – firmy masowo zaczęły wycofywać swoje spoty z serwisu, uznając, że wyświetlanie ich przy takich filmach jest „kompletnie nieakceptowane”.

 

Część firm zapowiedziała, że nie wróci na serwis dopóki YouTube nie podejmie zdecydowanych kroków by wyplenić takie nagrania, użytkowników i zachowania. I chyba właściciele wzięli to sobie do serca – z YouTube „poleciało” już ponad 50 kanałów i niemal pół miliona video. A to może być dopiero początek.

 

fakt.pl/wirtualnemedia.pl 

Komisja przyjęła ustawę – Nie masz 18 lat? Nie będziesz mógł…

Nowe przepisy w sprawie korzystania z solarium. Zakaz korzystania ze sztucznego opalania przez nieletnich – projekt do Sejmu skierował prezydent Andrzej Duda.

Continue reading „Komisja przyjęła ustawę – Nie masz 18 lat? Nie będziesz mógł…”

POLACY W CZOŁÓWCE! W tym jesteśmy zdecydowanie najlepsi.

Reklamy w przeglądarkach blokuje 7 mln Polaków i ok. 198 mln osób na całym świecie.

 

Jak podają  statystyki Cloud Technologies, polskiej spółki specjalizującej się w Big Data marketingu i personalizacji reklamy online, z blokowania reklam w przeglądarkach korzysta już prawie 7 mln polskich użytkowników internetu,  a to plasuje Polaków na piątym miejscu na świecie pod względem liczby blokujących. W rankingu procentowego rozpowszechnienia adblockerów wśród internautów Polska z wynikiem 37 proc. wysuwa się na drugie miejsce, zaraz za Grecją.

Wg raportu „Profiling Adblockers”, który został sporządzony przez GlobalWebIndex, z wtyczek blokujących reklamy korzysta 30 proc. internautów w Europie. Z narzędzi typu AdBlock Plus, AdBlock, µBlock czy NoScript korzysta ok. 1/3 internautów poniżej 35. roku życia.  Po wtyczki do blokowania reklam sięgają częściej mężczyźni ( 31 proc.) niż kobiety (23 proc.).

 

Wśród głównych przyczyn do stosowania narzędzi blokujących reklamy i skrypty wymieniane są obawy związane z bezpieczeństwem i prywatnością. Innym powodem blokowania reklam jest ich natarczywość, nadmiar i niedopasowanie.

Wg badań eMarketera, w 2015 r. programy blokujące reklamy pozbawiły wydawców ok. 22 mld dol. W tym roku straty z tego tytułu mogą przekroczyć 26,8 mld dol.

Źródło londynek.pl

MM

 

 

Straci MILIONY – reklamodawcy BOJKOTUJĄ serwis YouTube!

Amerykańskie firmy, między innymi telekomy AT & T oraz Verizon, koncern farmaceutyczny GSK, a także firmy Pepsi, Walmart, Johnson & Johnson wycofują się z reklamowania przez YouTube na rynku europejskim po śledztwie przeprowadzonym przez The Times!

 

Jak się okazało reklamy wielkich amerykańskich korporacji były wyświetlane przed filmami ekstremistów, a także przed nagraniami promującymi tzw. mowę nienawiści. Co więcej pieniądze za wyemitowanie reklamy dostawali „twórcy” czyli autorzy tych filmów!

 

Rzecznik firmy telekomunikacyjnej AT & T powiedział: 

„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni, że nasze reklamy mogły pojawić się obok treści YouTube promujących terroryzm i nienawiść. Dopóki Google nie będzie w stanie zapewnić, że to się nie powtórzy, usuniemy reklamy z niestandardowych platform Google.”

 

Teoretycznie YouTube zapewnia „bezpieczeństwo marki” poprzez możliwość określenia tematyki, przy której chce się reklamować dana firma. Globalnie na serwis niemal w każdej minucie dodawane są ogromne ilości filmów, więc w praktyce nie sposób jest monitorować je wszystkie.

 

Dla redaktora The Guardian, który pisze o sprawie, wystarczyło 15 minut oglądania filmów na YouTube, by zobaczyć reklamy T-Mobile przed filmami o aborcji, reklamy Minecraft  (gra polegająca na układaniu bloków) przed filmami o zażywaniu kokainy, czy reklamy leku na serce firmy Novartis przed filmem zatytułowanym „Feminizm to rak”.

 

W dobie reklamy tzw. automatycznej (tzw. programmatic advertising) faktycznie trudno jest monitorować wszystkie treści, przy których pokazuje się dana reklama. Ciekawe czy Google (właściciel YouTube) znajdzie pomysł na rozwiązanie tego problemu?

 

źródło: The Guardian

fot. pixabay

 

 

Pin It on Pinterest