Historyczny wyczyn Lewego! Nikt przed nim tego nie dokonał

Niemożliwe? Dla Roberta Lewandowskiego to słowo nie istnieje. W meczu eliminacji Mistrzostw świata ustanowił nowy rekord. Jest on pierwszym polskim piłkarzem w historii, który zdobył bramki w sześciu kolejnych meczach o punkty reprezentacji. Gol Roberta w meczu z Czarnogórą, który odbył się w Podgoricy, był jego szóstą bramką. Nikt występujący w drużynie biało-czerwonych przed nim tego nie osiągnął.

Swoje zdobycze osiągnął w meczach przeciwko Kazachstanowi, Danii, Armenii, Rumunii i Czarnogóry. Lewandowski obecnie jest niezastąpiony w naszej reprezentacji.

W meczu z Czarnogórą Robert pobił swój własny rekord. Serię 5 bramek z rzędu w meczach o punkty osiągnął w 2015 roku. Innymi piłkarzami naszej reprezentacji, którzy osiągnęli pułap 5 bramek byli: Gerard Cieślik, Ernest Pohl, Kazimierz Deyna, Andrzej Szarmach, Andrzej Juskowiak i Emmanuel Olisadebe. Jednakże te bramki obejmowały także mecze towarzyskie.

EURO 2016: Polska zostanie ukarana za kibiców?

Zarówno wobec polskiej jak i portugalskiej federacji piłkarskiej wszczęła postępowanie UEFA. Chodzi o zachowanie kibiców podczas spotkania w ćwierćfinale EURO 2016. 

Decyzja w sprawie ewentualnych kar dla obu reprezentacji ma zapaść 21 lipca. Wobec Polski UEFA wystosowała zarzut niewłaściwego zachowania widzów, a wobec Portugalii chodzi o wtargnięcie kibica na boisko. Ponadto obie reprezentacje zostały oskarżone o odpalanie przez fanów środków pirotechnicznych.

Źr.: RP.pl

MC

Łukasz Fabiański: „Ta drużyna idzie w naprawdę dobrym kierunku”

Bramkarz reprezentacji Polski, Łukasz Fabiański, odniósł się do meczu z Portugalią podczas EURO 2016. Mówił również, że cały turniej potwierdził siłę drużyny. 

– Myślę, że jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i nie przesadzimy z pewnością siebie, ten turniej będzie dla nas bardzo pozytywnym kopniakiem, by ruszyć do przodu i przystąpić z werwą do eliminacji mistrzostw świata. Uważam, że potwierdzimy, iż ta drużyna idzie w naprawdę dobrym kierunku. Dopiero za kilka dni ocenimy na chłodno turniej i jestem pewien, że znajdziemy wiele powodów do zadowolenia. Warto wierzyć w ten zespół – powiedział Łukasz Fabiański.

Dodał jednocześnie, że porażka bardzo go boli.

– W szatni panuje cisza i smutek. Odpadnięcie w tej fazie turnieju boli bardzo, tym bardziej po serii rzutów karnych. Półfinał był blisko, szkoda, że przegraliśmy po rzutach karnych. Warto jednak pamiętać, że w całym turnieju nie przegraliśmy żadnego spotkania ani w 90, ani w 120 minutach – mówił.

Bramkarz reprezentacji Polski wyjaśnił również w jaki sposób doszło do straty bramki.

– Przy bramce, gdy Renato Sanchez zaczął schodzić do środka, na chwilę straciłem go z pola widzenia. Z mojej perspektywy wydawało się, że zostaliśmy zbyt głęboko w polu karnym. To trudna sytuacja dla bramkarza, im głębiej ustawieni są obrońcy, tym trudniej o skuteczną interwencję. Do tego doszedł rykoszet, poszedłem w pierwsze tempo i już nie zdążyłem wybronić strzału – powiedział.

Źr.: ŁączyNasPiłka.pl

MC