Lewandowski

LEWANDOWSKI pochwalił się NOWĄ furą! Czy to jest RIKSZA?!? (FOTO)

Robert Lewandowski majówkę spędza z rodziną.

Anna Lewandowska na Instagramie zamieszcza zdjęcia z wypoczynku w hiszpańskiej Andaluzji, a Robert Lewandowski pochwalił się nową „furą”.

Co to za pojazd? Otóż Lewandowski jedzie rowerem, do którego zamontowana jest przyczepka rowerowa (mogąca służyć także jako wózek biegowy czy spacerowy). Jest to zatem nowoczesna, miniaturowa wersja rikszy.

fot. instagram.com/_rl9

Możemy się domyślać, że w przyczepce podróżuje mała Klara, a cała rodzinka wybrała się na wycieczkę rowerową. Jak zatem widać Lewandowscy włączają się do coraz bardziej popularnego nurtu biegania z wózkiem (Anna) czy wycieczek rowerowych z dziećmi (Robert).

A jaki to model przyczepki rowerowej?  Czytaj TUTAJ.

fot. instagram.com/_rl9

kangur

[VIDEO] Rozpędzony kangur skoczył wprost na przejeżdżającego rowerzystę! Spotkanie pierwszego stopnia miało nieoczekiwany finał!

Do zaskakującego incydentu doszło podczas przejażdżki rowerowej turystów przez rezerwat położony w australijskim stanie Queensland. Wszystko zarejestrowała kamerka zamontowana na jednym z rowerów szóstki przyjaciół, którzy postanowili z perspektywy dwóch kółek podziwiać dziką przyrodę. W pewnym momencie pod koła jednego z cyklistów znienacka skoczył kangur. Spotkanie okazało się bolesne dla obu stron.

Filmik z tego dramatycznie wyglądającego zdarzenia cieszy się dużą popularnością wśród Internautów i OBEJRZAŁO go ponad 7 milionów OSÓB. Zwierzę zaliczyło spotkanie pierwszego stopnia z kobietą, a sam wypadek wyglądał bardzo groźnie, ponieważ australijski torbacz niczym ciśnięty z procy wyleciał wysoko w powietrze. Ucierpiała również cyklistka, która z potłuczeniami i otarciami została przewieziona do miejscowego szpitala.

 

ZOBACZ:[WIDEO+18] Rejestrator samochodowy nagrał śmiertelny wypadek. Tylko dla pełnoletnich ludzi o mocnych nerwach!

 

Ekspert, który zobaczył nagranie stwierdził iż kangur przecinał szosę, ponieważ próbował dołączyć do stada od którego się oddalił. Niczego nieświadome i zdezorientowane zwierzę wpadło na drogę, gdzie czekała na nie przykra niespodzianka. Rowerzystka po uzyskaniu pierwszej pomocy wyszła ze szpitala ze szwem na kolanie i prawą ręką na temblaku. Nieznane są losy australijskiego torbacza, ale sądząc po tym jak uciekał to twardy zawodnik.

 

ZOBACZ TAKŻE:Przez 9 miesięcy kłamała swojego męża, że jest z nim w ciąży! Kiedy zbliżał się termin „porodu” zrobiła coś okropnego!

 

źródła: thesun.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

focha

[WIDEO] Grażyna na rowerze prawie wpadła pod samochód. Potem… strzeliła focha

Kobiety uwielbiają strzelać focha. Jest to jeden z ich znaków rozpoznawczych. Tutaj kobieta włączyła się do ruchu na rowerze. Nagle bez sygnalizacji zaczęła skręcać w lewo i… upadła. Kierowca jechał wolno, więc nic jej się nie stało dzięki niemu. Ona natomiast wstała i zaczęła rzucać do niego dziwne teksty, typu: „Trochę więcej wyobraźni…”. Później, gdy kierujący autem powiedział jej kilka słów, ta nagle poszła – wyglądała na obrażoną…

Tak na prawdę, to kierowca zachował niesamowitą czujność. Dlaczego? Czasem tak po prostu jest. Widzimy, że ktoś jedzie rowerem lub idzie pieszo i podejrzanie się zachowuje. Wtedy zwalniamy na wszelki wypadek, aby nie doszło do żadnego niechcianego incydentu. Ta pani potrafiła jeszcze strzelić focha…

ZOBACZ:Po tym co się stało, dzieci boją się przychodzić na ten basen. Nie ma się co dziwić!

źródło fot. i wideo: youtube.com

rosjanin

[VIDEO] Rosjanin popisywał się na zamarzniętej rzece. To się nie mogło skończyć lepiej!

Słonko świeci, śnieg topnieje, lód kruszeje – prawda stara jak świat, ale jak widać nie wszystkim znana. Ten Rosjanin, choć zapewne z zimą jest za pan brat, nie pomyślał, że lód w takich warunkach nie nadaje się na rowerowe popisy…

Na filmie widzimy rowerzystę, który nic nie robiąc sobie z wiosennej aury jeździ po tafli lodu. W momencie gdy Rosjanin zbliża się do brzegu, koło jego bicykla wpadło do wody przez cienki lód…

 

 

Resztę lodu biedny rowerzysta rozbił własną twarzą. Nie wyglądał na zachwyconego swoimi popisami!

ZOBACZ: Piękna blond Rosjanka i lód – to nie mogło się udać! A co gorsza, skończyło się boleśnie… [VIDEO]

 

sadistic.pl. foto: screen 

rowerzystę

Rowerzystę jadącego bez świateł zatrzymała policja. Gdy dmuchnął w alkomat, policjanci byli w szoku!

Problem pijanych kierowców to w Polsce codzienność. Ludzie, którzy wsiadają za kółko po wypiciu są zagrożeniem dla każdego z nas. Nieważne, czy jedziesz samochodem, rowerem czy hulajnogą. Zawsze jest to niebezpieczne. Tego rowerzystę, który jechał bez świateł zatrzymała policja. Gdy dmuchnął w alkomat, funkcjonariusze byli zdumieni. Zapewne widzieli takie coś pierwszy raz w życiu.

Policja zatrzymała do kontroli rowerzystę jadącego bez świateł. Okazało się, że nie było te jedyne wykroczenie 40-latka z gminy Nowy Korczyn. Gdy dmuchnął w alkomat, w sprzęcie brakło skali pomiarowej. Dopiero na komendzie policjanci otrzymali konkretną odpowiedź dotyczącą trzeźwości mężczyzny. Wynik? 4,24 promila alkoholu we krwi. Funkcjonariusze nie mogli w to uwierzyć. Zapewniają, że 40-latek odpowie za swój czyn i poniesie konsekwencje wybryku.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Wzajemny nokaut zawodników w muay thai. Takiej historii jeszcze nie było!

 

Na prawdę trzeba nie mieć wyobraźni, żeby wsiąść na rower w takim stanie. Przecież 4 promile to ponoć dawka śmiertelna. Jak widać – nie dla wszystkich… Rodzina jest pewnie dumna z jego osiągnięcia.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

las

[WIDEO] Jechał na rowerze przez las. Nie spodziewał się, że nagle wydarzy się coś takiego!

Las, piękna pogoda, to idealne warunki na przejażdżkę rowerem. Podobnie stwierdził pewien Polak, który wybrał się na wycieczkę po lesie. Stwierdził, że całą wyprawę nagra. Dzięki tej decyzji, nagrał coś, w co zapewne nikt by mu nie uwierzył bez potwierdzenia wideo. Przed jego kierownicą przebiegło z dużą prędkością zwierzę. Na szczęście nic się nie stało.

Należy pamiętać, że las to królestwo zwierząt, a my jesteśmy tam jedynie gośćmi. Dlatego, nic nas nie powinno zaskakiwać. Podobnie było w tym przypadku. Ewidentnie przestraszone zwierzę, nagle wybiegło i mało co nie staranowało rowerzysty. Miał on bardzo dużo szczęścia. Z jednej strony dlatego, że nic mu się nie stało, a z drugiej, że nagrał bardzo ciekawe zdarzenie!

ZOBACZ:[WIDEO] Tak się kończy brak szacunku dla przeciwnika. Cwaniaczek dostaje nauczkę!

źródło fot. i wideo: youtube.com , swiatfilmikow.pl

czym

Nie ważne jak, byle nie dać się złapać. To mógł być pościg roku, mężczyzna uciekał przed policją czym się dało

Do nietypowego pościgu doszło w Nowej Zelandii. Ścigany przez policję mężczyzna uciekał przed funkcjonariuszami dosłownie czym się dało.

W miniony czwartek funkcjonariusze dostali zawiadomienie o tym, że ktoś porzucił podejrzany pojazd. Na miejsce udał się patrol. Po dwóch godzinach do auta wrócił właściciel, kiedy tylko zobaczył policję zaczął uciekać czym tylko wpadło mu ręce.

 

 

 

To zdecydowanie jeden z najdziwniejszych pościgów w historii. Podejrzany 37-latek rozpoczął ucieczkę na nogach. Następnie przesiadł się na rower, który ukradł z pobliskiego pola golfowego. Po paru chwilach podejrzany próbował zamienić jednoślad na samochód. Ta sztuka jednak mu się nie udała. Mając policję na ogonie, jego jedyną opcją pozostało uciekać wpław. Wtedy na plaży Omanu Beach dostrzegł kajak. Pech chciał, że w pośpiechu zapomniał o wiośle. W pewnym momencie mężczyzna wpadł do wody i to był już koniec jego ucieczki.

 

 

 

Zatrzymania dokonali funkcjonariusze z Armed Offenders Squad oraz ratownicy z Omanu Surf Club. Aresztowanemu postawiono zarzuty posiadania broni palnej oraz przestępstw narkotykowych. Tamtejsze media donoszą, że może pojawić się ich jednak więcej.

 

 

 

 

 

ZOBACZ:Polka bohaterką niemieckich mediów. Wraz z koleżanką uratowały kobietę od gwałtu

 

 

 

 

 

foto pixaby / źródło newshub.com

Polaka, śmierć polskiego podróżnika w meksyku

Odcięli mu głowę, stopę i WYRWALI SERCE. Brutalne morderstwo Polaka w Meksyku – rodzina wciąż czeka na prawdę

O tej sprawie pisaliśmy po raz pierwszy cztery miesiące temu. Krzysztof Chmielewski zaginął 19 kwietnia, a 26 kwietnia najprawdopodobniej ciało Polaka odnaleziono u stóp urwiska przy międzystanowej autostradzie[ZOBACZ]. Od tej pory rodzina walczy o sprowadzenie go do Polski i stuprocentowe potwierdzenie, że zwłoki to faktycznie Krzysztof.

O postępach w sprawie informuje na profilu Facebook Izabela Schmidtke, siostra tragicznie zmarłego Polaka:

 

„Krzysztof został zamordowany w Meksyku. Pochowany bez wiedzy i zgody rodziny. Ekshumowany czeka od czterech miesięcy na potwierdzenie tożsamości, by mógł wrócić do domu”

 

Kobieta cały czas jest w kontakcie z meksykańskim prokuratorem, polską ambasadą, prokuraturą i policją. I pomimo tego, w sprawie cały czas dominuje przedziwny bezwład i brak zdecydowanych działań.

 

Chmielewski jechał z San Cristobal do Ocosingo. Napastnicy obeszli się z nim w sposób bezwzględny. Odcięto mu głowę, stopę i wyrwano serce. Wciąż nie wiadomo jaki był motyw tego ataku.

 

Niemal w tym samym czasie, kilkaset metrów dalej odnaleziono drugie zwłoki – poszukiwanego przez dwa tygodnie niemieckiego podróżnika Holgera Hagenbuscha. Być może obu mężczyzn zamordowali ci sami oprawcy. Jednak meksykańskie służby jak na razie nie wytropiły nikogo podejrzanego o brutalne mordy.

 

Sytuacja ta tylko potwierdza, że poza kurortami turystycznymi Meksyk nie jest najlepszym miejscem dla turystów. Trwająca od lat wojna narkotykowa i rozbuchana przestępczość to główne zagrożenia dla przybyszów z innych zakątków świata.

Polaka, śmierć polskiego podróżnika w meksyku

Siostra ujawnia MAKABRYCZNE SZCZEGÓŁY o zabójstwie polskiego podróżnika w Meksyku. Wzięli głowę jako TROFEUM?

Sprawa zabójstwa Krzysztofa Chmielewskiego w Meksyku chyba nabiera powoli spodziewanego rozpędu i zainteresowania ze strony władz miejscowych jak i polskich. Mimo wszystko, wciąż jeszcze wiele jest niejasności. O części z nich opowiedziała siostra Polaka.

 

Okazuje się, że władze lokalne przeprowadziły ekshumacje ciała i pobrały próbki materiału genetycznego, który został już wysłany do Polski. Nie wiadomo jednak, kiedy przyjdzie.

 

Oddałam już swój materiał genetyczny do porównań, ale na wyniki trzeba będzie długo czekać, bo ja i Krzysztof mamy różnych ojców

– powiedziała Izabela Schmidke, siostra Krzysztofa.

 

Pojawiły się też informacje o odnalezieniu głowy naszego rodaka. Przypomnijmy, że kilka dni po odnalezieniu ciała wyszło na jaw, że zostało pozbawione stopy i głowy. To wtedy na poważnie zaczęło się mówić o morderstwie. Wcześniej wydaje się, jakby organy ścigania chciały zatuszować sprawę. Teraz jest to już jedyna badana hipoteza, którą zajmuje się inny prokurator.

 

Podobno znaleziono szczątki głowy. Zdaniem prokuratora sprawcy mogli ją zniszczyć. Ale może wzięli ją sobie jako trofeum?

 

– dodaje pani Izabela w rozmowie z „Super Expressem”.

 

Wszystko to są jednak jedynie dociekania i domysły. Sprawa wciąż nie jest jasno i klarownie wyjaśniana, a polskie organy ścigania wiedzą w zasadzie mniej niż Izabela Schmidke. Kobieta przyznała, że przedstawiciele prokuratury dzwonili do niej, aby dowiedzieć się czegoś nowego!

 

O sprawie pisaliśmy kilkukrotnie – ostatnio przedstawiając wszystkie niejasności związane z zaginięciem Krzysztofa Chmielewskiego [ZOBACZ]. Wygląda jednak na to, że zainteresowanie mediów w Polsce i Meksyku umożliwi rzetelne zbadanie sprawy.

 

wp.pl/ foto: facebook