chwila

Było blisko tragedii. Chwila nieuwagi mogła ją zabić [WIDEO]

Podczas pracy przy ścinaniu drzewa omal nie doszło do tragedii. Przejeżdżająca obok rowerzystka cudem nie została zmiażdżona przez upadające drzewo. Chwila nieuwagi mogła ją zabić. 

Do zdarzenia doszło na jednej z ulic w Londynie. Na nagraniu widać toczące się na poboczu drogi prace przy ścinaniu drzewa. Gdy mężczyźnie przy pomocy piły elektrycznej udaję się przeciąć drzewo to upada wprost na jezdnię. W tym samym momencie pod lecącą kłodą przejeżdża rowerzystka. Na dalszych ujęciach widać jak zszokowana kobieta zatrzymuje się. Wystarczyła chwila, a ta historia mogłaby mieć inny koniec, znacznie bardziej tragiczny w skutkach. 

 

 

 

 

 

 

Warto jednak zastanowić się, czy w ogóle taka sytuacja powinna mieć miejsce. Prace toczone są przy ruchliwej drodze. Równie dobrze zamiast rowerzystki mogło przejeżdżać tamtędy auto. Wystarczyło wstrzymać ruch na drodze, chociażby tylko na moment, kiedy drzewo upadało na ziemię. Ponadto mężczyzna, który ścina drzewo nie jest raczej doświadczony w swoim fachu. Świadczy o tym fakt, że drzewo upada poza oznaczony dla bezpieczeństwa obszar. Stwarzając w ten sposób zagrożenie dla innych osób. Można także wrzucić kamyczek do ogródka rowerzystki, która również powinna zachować odrobinę więcej ostrożności widząc toczące się prace.

 

 

 

 

ZOBACZ:SZOK!!! NIE do WIARY, że nic mu się nie stało [WIDEO]

 

 

 

foto pixaby / źródło mirror.co.uk

 

rower, rowerzysta, rowerzystka, wypadek, kolizja, policja, sąd, naubliżał rowerzystce

Łódź: NAUBLIŻAŁ rowerzystce, która wjechała mu pod koła na czerwonym. Sąd wymierzył mu HORRENDALNĄ karę!

Chamstwo na drodze to nic dobrego.  Trzeba z nim walczyć i piętnować takie zachowania. Z drugiej strony – nieodpowiedzialność i głupotę należy równie twardo eliminować. Tym razem wydaje się, że obie strony są winne, ale tylko jedna poniosła karę – ktoś chyba zapomniał o rowerzystce.

 

Zdarzenie miało miejsce na Alei Włókniarzy w Łodzi. Rowerzystka przejeżdżała przez przejście – jeden pas jezdni pokonała na zielonym, ale drugi – na czerwonym. W ten sposób zajechała drogę jeepa, który na szczęście zdążył wyhamować.

 

Mężczyzna wraz ze swoją pasażerką wyzywali rowerzystkę. Ale i ona nie zachowała się kulturalnie – zamiast przeprosić i złagodzić atmosferę pokazała środkowy palec i odjechała. Na mężczyznę zadziałało to jak płachta na byka. Ruszył równolegle do niej i cały czas obrażał. Kobieta dla rewanżu cały czas pokazywała mu środkowy palec.

 

W końcu mężczyzna zatrzymał wóz, wysiadł i zatrzymał rowerzystkę. Zaczął szarpać jej rower i dalej ubliżał. Uspokoił się, gdy kobieta zagroziła wezwaniem policji. Jak powiedziała – tak zrobiła, mimo że mężczyzna już dawno pojechał. Funkcjonariusze ustalili jego dane i sprawa wkrótce trafiła do sądu.

 

Rowerzystka wniosła oskarżenie o naruszenie dóbr osobistych, nietykalności i czci. Sąd Rejonowy Łódź-Śródmieście przyznał jej rację. Mężczyzna ma jej zapłacić 3 złotych zadośćuczynienia i 1300zł kosztów sądowych.

 

Chamstwo na drodze i samodzielne wymierzanie sprawiedliwości to nie jest dobra droga. Tak samo jak jeżdżenie na czerwonym i narażanie życia swojego i innych. Naszym zdaniem w tej sytuacji konsekwencje powinna ponieść także niemądra rowerzystka.

 

o2.pl/foto: youtube.com/videorejestratory

Tragiczny finał akcji ratunkowej: sprzęt z pędzącego wozu strażackiego trafił w głowę rowerzystki

Do wypadku doszło w poniedziałek wieczorem na drodze pomiędzy Żmigrodem a Węglewem. Załoga OSP z powiatu trzebnickiego jechała do pożaru lasu. Z dachu pędzącego wozu strażackiego odpadł bosak. Nieszczęśliwie narzędzie trafiło w głowę rowerzystki, która jechała poboczem.

 

Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej początkowo nie zauważyli brakującego sprzętu i tragicznego wypadku. Zorientowali się dopiero, kiedy dostali wezwanie do zdarzenia. Natychmiast podjęli próbę reanimacji 34-letniej kobiety. Niestety rowerzystka zginęła na miejscu.

 

St. kpt. Daniel Mucha, rzecznik komendy wojewódzkiej PSP we Wrocławiu zapewnia, że załoga pojazdu była trzeźwa, a cała ekipa składa się z wielu doświadczonych strażaków.

 

„Ci strażacy bardzo często wyjeżdżali na akcję. Na razie nie jest jasne dlaczego sprzęt się odpiął i spadł z dachu. Będzie to szczegółowo badane.”

 

Okoliczności wypadku ustala policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Trzebnicy.

 

Źródło: polsatnews
kd