Robiła selfie na LUKSUSOWYM statku. Bardzo szybko tego POŻAŁOWAŁA!

luksusowym

Niektóre czynności, które wykonujemy każdego dnia są bardzo niebezpieczne i ryzykowne. Tak można nazwać sytuację, kiedy modelka robiła sobie selfie na luksusowym statku. Jak widać, nie zdawała sobie sprawy z tego, że nie wolno tego robić i grozi jej za to kara. Dziewczyna wspięła się na balustradę balkonową znajdującą się za oknem jej pokoju.

Kobietę, która robiła sobie ryzykowne zdjęcie na luksusowym statku sfotografował Peter Blosic, również pasażer statku Allure of the Seas linii Royal CaribbeanKiedy stałem na swoim balkonie, zobaczyłem, jak kobieta wchodzi na balustradę. To się wydarzyło bardzo szybko. Nie mając pojęcia, jakie są jej intencje, powiadomiłem załogę. To byłoby okropne, gdybym nic nie powiedział, a ona by skoczyła – mówił Peter Blosic dla CNN.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Prowadziła tramwaj i używała telefonu. Przez to doszło do dramatu!

 

Załoga jakiś czas próbowała namierzyć miejsce w którym znajduje się kobieta. Od razu gdy statek dobił do portu Falmouth na Jamajce, niesforną pasażerkę z niego usunięto. Ponadto, linie Royal Caribbean zapowiedziały, że ma ona dożywotni zakaz korzystania z usług ich firmy. Jej zachowanie określono jako niepoważne, lekkomyślne i niebezpieczne. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby poślizgnęła jej się noga. Wpadłaby wtedy do oceanu i sytuacja mogła być naprawdę dramatyczna.

źródło: o2.pl fot. screenshot

EPIDEMIA na wycieczkowcu! Setki chorych pasażerów, dramatyczne relacje z pokładu: „brakowało wody i żywności”. Wirus zamienił rajski rejs w KOSZMAR!

epidemia na wycieczkowcu royal caribbean

Rejs po rajskich zakątkach globu zmienił się w horror godny scenariusza filmowego. Sprawa przerosła obsługę ogromnego statku.

 

W poniedziałek 5,5 tysiąca osób zaokrętowało się na rejs Royal Caribbean, który miał wypłynąć z Florydy na Labadee i Jamajkę. 5 dniowy rejs miał być prawdziwym spełnieniem marzeń setek ludzi. Niestety, skończył się bardzo źle.

 

Po kilku dniach pasażerowie zaczęli skarżyć się na dolegliwości żołądkowe. Liczba chorych rosła wręcz lawinowo. Armator zapewniał, że choruje 220 osób, ale pasażerowie kwestionowali tą liczbę.

 

Na statku najprawdopodobniej zaatakował norowirus, odpowiedzialny za zatrucia pokarmowe często potocznie nazywane grypą żołądkową. Choć na statku znajdowała się obsługa lekarska i eksperci ds. higieny, nie udało im się zapanować nad epidemią. Wkrótce liczba chorych przekroczyła 300.

 

Pasażerowie malowali prawdziwie przerażający obraz tego, co ich spotkało. Lekarze na statku leczyli ich tylko lekami bez recepty, na pokładzie zaczęło brakować wody, żywności i innych podstawowych produktów. Ponieważ wiele osób w tym samym czasu cierpiało na problemy żołądkowe istniały coraz większe problemy z higieną na pokładach wycieczkowca. Na pomoc lekarską trzeba było oczekiwać nawet cztery godziny!

 

Tego rejsu nikt nie będzie wspominał dobrze – ani załoga, ani chorzy pasażerowie. Armator zapewnił, że cały statek przejdzie dodatkowe procedury oczyszczania i dezynfekcji przed kolejnym rejsem. Mimo to obawiamy się, że widmo feralnego rejsu będzie jeszcze długo unosiło się nad jednostką, nawet jeśli uda się pozbyć nieprzyjemnego zapachu…

wprost.pl