20

47-latka została uwięziona w tonącym aucie! Przez 20 minut błagała dyspozytorkę o pomoc i się jej (….)!

Do makabrycznego wypadku doszło w podziemnym parkingu apartamentowca w Arkansas. 47-letnia Debra Stevens, która pracowała na co dzień jako dostawca gazet nie spodziewała się, że wpadnie w prawdziwą pułapkę. Kobieta wjechała na parking, który został całkowicie zalany przez powódź jaka przeszła przez miasto. Przerażona Amerykanka przez blisko 20 minut błagała dyspozytorkę numeru 911 o pomoc.

Do tego feralnego zdarzenia doszło w sobotę 24 sierpnia około godziny 6 rano. 47-letnia Debra Stevens jak co dzień rozwoziła prasę. Pech chciał, że nie zauważyła, iż parking apartamentowca na który wjeżdża jest zalany przez powódź. Amerykanka znalazła się w potrzasku, jednak do końca zachowała zimną krew. Zadzwoniła pod numer 911 i przez prawie 20 minut błagała policjantkę o pomoc. Niestety kiedy patrol dotarł do jej samochodu Debra już nie żyła.

 

 

 

Kobieta utonęła w swoim aucie, które stopniowo nabierało wodę. Policja z Arkansas postanowiła udostępnić szokującą rozmowę między zmarłą, a dyspozytorką. Nagranie jest wstrząsające. Słychać na nim histeryczny płacz przestraszonej kobiety i zdenerwowaną policjantkę, która każe się jej „zamknąć” i „nie panikować”. Mimo, że policjanci dotarli na miejsce po 12 minutach od wezwania to dopiero po godzinie odnaleźli auto 47-latki. Niestety wtedy na pomoc było już za późno.

 

źródła: o2.pl, youtube.com, foto youtube.com

prezydenta

Ujawniono rozmowę byłego prezydenta USA. Nikt nie mógł uwierzyć, że to powiedział

Co chwilę dowiadujemy się o nowych odkryciach. Teraz sieć podbija rozmowa telefoniczna byłego prezydenta USA Ronalda Reagana z Richardem Nixonem. Mężczyźni w 1971 roku rozmawiali o Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wtedy to Reagan nazwał delegatów z afryki „małpami”. Pełnił on wtedy funkcję gubernatora Kalifornii.

Dziwić może fakt, że rozmowa była nagrywana na polecenie ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Richarda Nixona. Zapis rozmów byłego prezydenta USA z Nixonem został umieszczony w Bibliotece Prezydenckiej. Nagranie upublicznił Tim Naftali, który w latach 2007-2011 odpowiadał za zbiory biblioteczne oraz zajmował się Muzeum Richarda Nixona. Mówiłem ci, żebyś wczoraj wieczorem oglądał telewizję, tak jak ja. Żeby zobaczyć te małpy z tych afrykańskich krajów – niech ich cholera, oni przecież wciąż mają problemy z noszeniem butów – powiedział wtedy Ronald Reagan. Afrykańscy delegaci uznali w 1971 roku Chińską Republikę Ludową jako legalną, a dodatkowo rozwścieczyli Reagana tańcem, który odprawili w sali Zgromadzenia Ogólnego. Uznał on zachowanie Tanzańczyków za niepoważne.

 

ZOBACZ:Po śmierci KROKODYLA sprawdzili co miał w brzuchu. To co odkryli ich sparaliżowało

 

Zachowanie zachowaniem – każdy kraj ma swoją kulturę, ale żeby nazywać czarnoskórych „małpami” to już jest lekkie przegięcie. Ciekawe czy wtedy Ronald Reagan był świadomy tego, że rozmowa jest nagrywana i kiedyś cały świat usłyszy jego rasistowskie teksty.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

budowie

Epicka rozmowa majstra ze swoim pomocnikiem. Tak wygląda praca na budowie

Praca na budowie jest bardzo ciężka. Należy doceniać ludzi, którzy na co dzień się tym zajmują. Można jednak podejść do tego ciężkiego zajęcia ze sporym dystansem. Zazwyczaj gdy widzimy budowę, to słyszymy również śmiech, kawały, żarty, no i przede wszystkim… przekleństwa. Ten pracownik nagrał swoją pracę oraz rozmowę z pomocnikiem. Niektóre teksty aż doprowadzają człowieka do łez. Ten gość nie ma z nim łatwo.

Cóż, każdy oczekuje jak najlepszej pomocy ze strony pomocnika. Nie zawsze jednak takową dostaje – wtedy przychodzą nerwy. Zobaczcie rozmowę tego gościa ze swoim pomocnikiem. Praca na budowie jest ciężka, ale jak widać ma swoje zalety – uśmiać się można co nie miara.

ZOBACZ:Oto metody działkowców na pozbycie się kretów. Czy zadziałają również w Twoim ogrodzie?

źródło fot. i wideo: youtube.com

Pacjent

20-letni pacjent budzi się po długiej operacji! Swoim pierwszym pytaniem rozbawił pielęgniarkę do łez. (wideo)

Operacja to ciężkie przeżycie dla każdego człowieka. Pacjent podchodzi do niej z niepokojem i strachem. Zawsze mamy przed oczami najczarniejszy scenariusz i nie ma w tym nic dziwnego. Jak każde stworzenie na Ziemi cechuje na instynkt samozachowawczy i chcemy żyć.

Do nietypowej sytuacji doszło w jednym ze szpitali. Wybudzony z narkozy pacjent, który zapewne był jeszcze pod wpływem środków przeciwbólowych, miał nietypową prośbę do opiekującej się nim pielęgniarki! Chłopak na dowód tego, że żyje poprosił ją, by ta pokazała mu swoje piersi! Zabawną sytuację nakręcił telefonem siedzący  przy łóżku pacjenta kolega.

 

ZOBACZ:Wstydziła się swoich piersi więc powiększyła je o kilka rozmiarów. Kilka tygodni po operacji z jej ciałem stało się coś przerażającego!

 

Filmik jest naprawdę zabawny i pokazuje, że nawet w trudnych chwilach niektórzy potrafią żartować.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

wiadomości, kulminacji

Znalazła u swojego dziecka dziwne wiadomości od księdza. To kolejny przypadek z jego udziałem!

Funkcjonariusze z Zakopanego przeszukali plebanię na Chramcówkach. Powodem było zgłoszenie jednej z kobiet, że u swojego dziecka znalazła niepokojące wiadomości od księdza. Ten sam duchowny w przeszłości miał już problemy podobnego typu. Było to jeszcze za czasów, gdy posługiwał w Brzeziu koło Wieliczki.

Wierni z Brzezia twierdzą, że jego zachowanie nie miało dużo wspólnego z pedofilią, lecz mogło budzić niepokój. Uczniowie oraz nauczyciele mówią, że nie unikał on rzucania niewybrednych treści z podtekstem seksualnym w stronę swoich uczniów. Najczęściej dochodziło do tego na przerwach. W czerwcu 2017 roku, po przegranej sprawie z rodzicami jednego z dzieci został odsunięty z parafii w Brzeziu. Powodem były dziwne wiadomości, które miał wysyłać ksiądz. Wtedy też został przeniesiony właśnie na Chramcówki. Jednak na skandal z jego udziałem nie trzeba było długo czekać. Kolejni rodzice oskarżyli go o pisanie SMSów do ich dzieci. Rozmowa zahaczała o sferę intymną, jednak zdecydowane nie było tam żadnych propozycji seksualnych ani treści pedofilskich. Była to rozmowa zaprzyjaźnionego księdza z młodym człowiekiem – tłumaczy Barbara Bogdanowicz, prokurator rejonowa w Zakopanem w rozmowie z Fakt24.

 

ZOBACZ:Znamy wyniki autopsji Michaela Jacksona. Nowe, sensacyjne fakty!

 

Sądzicie, że duchowny rzeczywiście miał jakieś złe zamiary? A może uważacie, że po prostu chciał pomóc swoim uczniom w ich prywatnych sprawach?

źródło: fakt.pl

fot. pixabay.com

 

robert

ROBERT LEWANDOWSKI TŁUMACZY, DLACZEGO ŻONA BRONI GO PRZED HEJTEM!

Robert Lewandowski, zawodnik Bayernu Monachium, spotkał się z Filipem Chajzerem, dziennikarzem „Dzień Dobry TVN” by porozmawiać o tym, czy przejmuje się hejtem i jak broni go żona.

Reprezentant Polski zdradził czy bolał go hejt, po tym, co wydarzyło się podczas mistrzostw świata w Rosji. Opowiedział również o emocjach, tym, że kibice zaczęli krytykować Annę Lewandowską oraz o tym, czy żona broni go, jak lwica.

Oczywiście, że bolał, bo nikt nie lubi, jak się o nim źle mówi, czy pisze. Ja tak trochę się dziwię, że to dotyczyło też Ani, bo Ania zawsze mnie wspiera. Ania też nie jest w reprezentacji, ale wiadomo, kibic w takim momencie nie patrzy na to, tylko po prostu, chce wyładować swoją frustrację. To my graliśmy w piłkę, Ania zawsze tylko stara się pomóc, jak może i robić wszystko, żeby mnie wspierać

[ZOBACZ: MILIK I ZIELIŃSKI JUŻ WRÓCILI DO NAPOLI! DLA KOLEGÓW ŚPIEWAJĄ ZNANĄ POLSKĄ PIOSENKĘ [VIDEO]

źródło: sport.onet.pl

łukasz warzecha., dostęp do broni

Znany publicysta o dostępie do broni: „broń nie służy tylko do ZABIJANIA!” [VIDEO]

Dostęp do broni, to temat, który jak bumerang powraca co jakiś czas do publicznej debaty. Szczególnie, po jakiś tragicznych strzelaninach, które mają miejsce zazwyczaj za oceanem. O tym, z czym wiąże się dostęp do broni Dariusz Loranty rozmawiał ze znanym orędownikiem ułatwień w tym zakresie, publicystą Łukaszem Warzechą.

 

Warzecha zwrócił uwagę przede wszystkim na często pomijany, rekreacyjny aspekt korzystania z broni. Coraz więcej ludzi przychodzi na strzelnice, bierze udział w różnych zawodach, czy po prostu traktuje strzelectwo jako hobby i formę aktywnego spędzania czasu.

 

Osobną kwestią poruszaną w rozmowie była kwestia obrony koniecznej i zmian prawnych w tym zakresie. O tym, jak Warzecha ocenia te zmiany i jak wyglądają sprawy tego typu, dowiecie się z poniższego nagrania:

 

 

A Wy jak zapatrujecie się na dostęp do broni i zmiany przepisów w tym względzie?

sławomir peszko, peszko,

PESZKO ZNÓW PIJANY? „Nie przeszkadzaj mi jak k***a polewam!” – telefoniczna rozmowa z dziennikarzami wywołała BURZĘ!

Sławomir Peszko, człowiek legenda. Każdy kibic Reprezentacji Polski pamięta jego alkoholowe ekscesy. Z jednej strony wylała się na niego fala krytyki, został odsunięty od gry w kadrze, a z drugiej zaskarbił sobie sporo sympatii fanów, stając się obiektem milionów memów, śmiesznych grafik, powiedzeń, a nawet filmów! Okazuje się, że „Peszkin” dalej jest w „formie”… 

 

Dziennikarze pracujący w radiu Weszlo.fm zadzwonili do piłkarza po pierwszej w nocy. Było to kilka godzin po meczu Lechii Gdańsk, która zremisowała z Wisłą Kraków 1:1. Peszko strzelił bramkę dla Lechii, więc nie dziwota, że miał powody do świętowania…

 

Fragment rozmowy udostępniony w Internecie każe sądzić, że piłkarz był już mocno pijany. Nie zrozumiał z kim rozmawia – był przekonany, że dzwonią do niego dziennikarzy pracujący dla reprezentacyjnego kanału „Łączy nas piłka”. Peszko nie przebierał w słowach, przeklinał i z ledwością się wysławiał.

 

W pewnym momencie wypalił: „Nie przerywaj mi jak polewam, k***a”.

 

 

Jednak oberwało się też dziennikarzom prowadzącym rozmowę. Wielu internautów zarzuca im żenujące zachowanie i krytykuje wydzwanianie w środku nocy do kogokolwiek. Gromy ciskane są na nich także za słowa, że Kamil Glik, inny polski reprezentant już jest pijany razem z żoną. W pewnym momencie zaczęli też podszywać się pod dziennikarzy „Łączy nas piłka”, widząc, że do Peszki nie dotarło z kim faktycznie rozmawia. Glik szybko zdementował te rewelacje – choć w nie najlepszym stylu…

 

 

Dziś rano Sebastian Mila zapewnił, że Peszko pojawił się na treningu i to własnym samochodem. Jeśli wczoraj, a właściwie dzisiaj, faktycznie pił, to jest to ogromna nieodpowiedzialność. A może cała ta afera jest tak naprawdę nadmuchaną dziennikarską prowokacją? Ciężko osądzić, ale nagranie udostępnione w Internecie jest dość jednoznaczne…

 

mackiewicz

„Na Nandze żyją dziwne duchy”. Mackiewicz NIE BYŁ samobójcą: „Mogłem tam wejść, ale…” – tak jeszcze niedawno opisywał swoje wyprawy

O ostatniej, tragicznej wyprawie Tomka Mackiewicza na Naga Parbat napisano już bardzo wiele. Często były to opinie skrajnie krzywdzące polskiego himalaistę. Zazwyczaj wypowiadały je osoby, które z tą postacią spotkały się dopiero w momencie rozpoczęcia akcji ratunkowej. O tym, jakie podejście do swojej pasji miał Mackiewicz przypomniał jeden z dziennikarzy.

 

Tomasz Gorazdowski, dziennikarz Polskiego Radia udostępnił na swoim profilu Facebook rozmowę, którą odbył z Tomaszem Mackiewiczem rok temu po poprzedniej wyprawie na Nanga Parbat.

 

„W kraju, w którym (jak pokazują badania), zdecydowana większość ludzi nie ma żadnej pasji, nie ma chyba sensu odpowiadać tym, którzy najłagodniej piszą… „a po co tam lazł” – oni nie zrozumieją. O troglodytach hejtu już nawet nie wspomnę. Dla tych, którzy mogą mieć ze zrozumieniem kłopot, ale chcą, moja ostatnia rozmowa z Tomaszem Mackiewiczem, po ostatnim nieudanym/udanym powrocie z Nanga Parbat”

– napisał dziennikarz.

 

 

W rozmowie poruszane są m.in. kwestie związane z ryzykiem zdobywania zimowych ośmiotysięczników. Mackiewicz w tej kwestii miał bardzo rozsądne podejście:

 

„Byłem bardzo blisko. Szczyt w zasięgu ręki, widać go było jak na dłoni. Mógłbym wejść na niego w tym roku, ale… nie zszedłbym. Trzeba mieć tę świadomość, że pragnienie posiadania czegoś może skończyć się skończeniem wszystkiego. Naszego życia, które jest przecież niesamowitym doświadczeniem”

– opowiedział o próbie z 2015 roku, kiedy wraz z Elisabeth Revol osiągnął aż 7800 metrów.

 

O swojej wspinaczkowej partnerce także wypowiadał się bardzo ciepło:

 

„Kapitalne partnerstwo. Do tej pory były takie opinie, że takie połączenie (para kobieta-mężczyzna – przyp. red.) w górach się nie sprawdzi, a ja nie miałem jeszcze lepszego partnera”

 

Romantyk w górach

 

Do samego szczytu Mackiewicz miał ogromną pokorę i – jak stwierdził dziennikarz przeprowadzający wywiad – romantyczne podejście:

 

„Ja wiem, że ta góra jest takim dziwnym bytem. Zresztą lokalna społeczność jest bardzo silnie przekonana o tym, że tam żyją jakieś mistyczne, niewidoczne istoty, dziwne duchy.

– opowiadał.

 

Widać więc jak na dłoni, że Tomek Mackiewicz nie dążył po trupach do celu i nie próbował za wszelką cenę zdobyć szczytu. Znał wartość swojego życia i raczej nie szarżował bezmyślnie na poprzednich wyprawach. Zresztą, każdą z nich nazywał „udaną”, bo wracał, mimo że bez zdobycia szczytu.

 

Tym razem prawdopodobnie szczyt zdobył, ale nie wrócił. Jaki popełnił błąd? Czy mógł zrobić coś inaczej? Być może Elizabeth Revol wkrótce rzuci na ten temat więcej światła. Niewątpliwie Tomek zapisał szczególną kartę w historii himalaizmu. Nie był postacią kryształową i zapewne popełnił w życiu masę błędów – jak każdy. Niech jego przesłanie na temat gór towarzyszy nie tylko wspinaczom:

 

„Chciałem przemycić troszkę takiej wrażliwości, której może sam mam zbyt wiele. Żeby uwrażliwiać ludzi tą opowieścią, historią i podejściem do gór. […]Wyścig szczurów nawet w górach można zaobserwować. Jakieś wymyślone, abstrakcyjne historie są ważniejsze od drugiego człowieka. Ja bym chciał uwrażliwiać ludzi, że jednak drugi człowiek jest bardzo ważny w życiu.”