przełomowego, smoleńskiej

Długo to ukrywano po katastrofie smoleńskiej. W końcu cała prawda wyszła na jaw

Podczas wtorkowej rozprawy w procesie Tomasza Arabskiego odtworzono nagrania z których wynika, że były szef kancelarii premiera nie czytał instrukcji HEAD przed organizacją lotu do Smoleńska. Przez dziewięć lat te informacje były niejasne. Przypomnijmy, że instrukcja określa zasady zabezpieczenia i organizacji lotów z najważniejszymi osobami w państwie na pokładzie. W katastrofie smoleńskiej zginęło 96 osób.

Ja to wszystko zacząłem odtwarzać, podobnie jak panowie, po 10 kwietnia (…) Mało tego, przeczytałem nawet instrukcję HEAD, której nie czytałem, jak ją podpisywałem. To się nagrywa, nie? – mówi Tomasz Arabski na nagraniu. Ale mówię, że jej nie przeczytałem, bo oczywiście przyszedł minister, mówi: „Weź, podpisz, bo tutaj pilnie” itd… no i podpisałem – dodawał. Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej zarzucają byłemu szefowi KPRM niedopełnienie obowiązków. Być może to, że Arabski nie przeczytał instrukcji miało swoje następstwa w postaci tragedii, która wstrząsnęła zarówno Polską, jak i całym światem. Również zastępca dyrektora KPRM Monika Boniecka przyznała, że nie zna szczegółów instrukcji HEAD, a o organizacji lotów z VIP-ami na pokładzie mówiła, że jest to „ugruntowana latami świecka tradycja”.

 

ZOBACZ:Kobieta z Końskich wezwała policję. Sprawą życia i śmierci okazało się zaginięcie nietypowego przedmiotu

 

Cóż, proces trwa. Dobrze, że niektóre rzeczy wyszły na jaw. Jakby nie było, rodziny ofiar mają rację, że niektórzy nie dopełnili swoich obowiązków. Druga rzecz to wpływ tych działań na późniejszą katastrofę.

źródło: fakt.pl fot. youtube.com

Tak Brytyjczycy uczcili pamięć zamordowanego Polaka

Blisko dwa lata trzeba było czekać na wyznaczenie terminu rozprawy ws. zabójstwa Polaka w Norwich. Ciało 29-letniego Polaka znaleziono 10 czerwca 2015 roku. W efekcie prowadzonego blisko dwa lata śledztwa aresztowano dwóch mężczyzn. Postępowanie przed sądem ma się rozpocząć 11 lipca i ma potrwać dwa dni.

 

Jak przypomina David Osborne, asystent z miejscowego biura coronera:

„Mężczyznę znaleziono nad ranem. Policjanci i służby medyczne pojawiły się na miejscu zdarzenia bardzo szybko, ale rana szarpana była zbyt poważna i nie udało się go uratować.”

 

Do tej pory jedynym widocznym rezultatem tragicznej śmierci Sergiusza Megesa był mural wykonany w podziemnym przejściu dla pieszych przy St Stephen’s Street. Brytyjczycy w taki sposób oddali hołd zamordowanemu Polakowi.

 

Źródło/foto: wp.pl
kd

Ukradła cukierki warte… 60 groszy. Finał rozprawy

Do kradzieży doszło w pierwszych dniach stycznia 2016 r. w jednym ze sklepów w Ustce niedaleko Słupska. 45-letnia wówczas Elwira Z. miała włożyć do kieszeni i wynieść ze sklepu dwa cukierki, których wartość oceniono na 60 gr. Kobieta nie stawiła się na wezwanie policji, która chciała uzyskać od niej wyjaśnienia w tej sprawie. W tej sytuacji funkcjonariusze sporządzili wniosek o ukaranie kobiety i skierowali go do Sądu Rejonowego w Słupsku.

 

Słupski sąd umorzył sprawę kradzieży. Biegli orzekli jej niepoczytalność. Wcześniej sąd skazał ją na 20 godzin prac społecznych. Podstawą decyzji sądu była opinia biegłych psychiatrów, którzy orzekli, że w momencie popełnienia przez obwinioną kradzieży „miała ona zniesioną zdolność rozpoznania tego czynu i pokierowania swoim zachowaniem”.

 

Decyzja o umorzeniu sprawy zapadła – na niejawnym posiedzeniu – 9 marca, a uprawomocni się 7 kwietnia. Oskarżyciel publiczny nie zaskarżył tego postanowienia.

Sprawa gwałtu nie ujdzie Polańskiemu na sucho

Sędzia Sądu Najwyższego stanu Kalifornia Scott M. Gordon odrzucił prośbę reżysera Romana Polańskiego o zakończenie jego sprawy sprzed 40 lat o gwałt na nieletniej i umożliwienie mu podróży do USA bez groźby narażenia się na aresztowanie.

 

Sędzia Gordon oświadczył, że Polański nie może ubiegać się o umorzenie jego sprawy wciąż uchylając się przed wymiarem sprawiedliwości. Sędzia odmówił sprecyzowania jakie kroki prawne zostałyby podjęte przeciwko Polańskiemu, gdyby pojawił się na terytorium amerykańskim. Przypomniał jednak, że inne sądy, w tym Sąd Apelacyjny stanu Kalifornia orzekły, iż reżyser musi powrócić do Los Angeles i stawić się przed sądem, który wyda wyrok.

 

Polański jest oskarżony o to, że w 1977 r. podał środki usypiające i alkohol 13-letniej wówczas Samancie Gailey (obecnie Geimer) i doprowadził ją do poddania się aktowi seksualnemu w domu aktora Jacka Nicholsona. Zgodnie z ustawodawstwem stanu Kalifornia kontakt seksualny z nieletnią traktowany jest jako gwałt.

 

Podczas procesu sądowego reżyser przyznał się do seksu z nieletnią, po tym jak w ramach nieformalnej ugody prokuratura obiecała mu rezygnację z innych zarzutów. Spędził 42 dni w więzieniu, skąd został warunkowo zwolniony. Nie czekając jednak na wyrok opuścił w 1978 r. Stany Zjednoczone obawiając się – jak twierdził – że sędzia nie dotrzyma warunków ugody. Od tego czasu 83-letni obecnie Polański kilkakrotnie próbował doprowadzić do zakończenia procesu bez konieczności osobistego stawiennictwa w sądzie. Próby kończyły się jednak niepowodzeniem.

 

Polański mieszka i tworzy obecnie we Francji i w Szwajcarii. Często odwiedza również Polskę. Zarówno Szwajcaria jak i Polska odrzuciły amerykańskie wnioski o ekstradycję reżysera do USA. Francja nie posiada umowy o ekstradycji z USA. Adwokat reżysera Harland Braun dowodził przed sądem, że Polański „odcierpiał już swoją karę” i chce udać się do USA aby ostatecznie zamknąć sprawę. Podkreślała też, że sędzia Gordon nie odniósł się do zasadniczej kwestii, czyli błędów popełnionych na różnych etapach postępowania przeciwko reżyserowi.

 

Geimer kilkakrotnie oświadczała, że przebaczyła Polańskiemu, a w 2008 r. wystąpiła do sądu o umorzenie sprawy aby „zaoszczędzić dalszych cierpień jej i rodzinie”.

 

PAP