autem

[VIDEO]Stanęła autem przed wejściem do warsztatu samochodowego! Chwilę później stało się coś czego nie przewidziała!!

Kobieta, która odwiedziła warsztat samochodowy w rosyjskim mieście Tambow na pewno nie będzie miło wspominać tego co ją tam spotkało. Rosjanka stanęła autem przed wejściem na stanowisko naprawcze. Po chwili ku zaskoczeniu przerażonej kobiety samochód zaczął staczać się w dół i doszło do totalnej katastrofy. Mechanik, który w tamtym momencie rozmawiał przez telefon zareagował o kilka sekund za późno.

Nie tak wizytę w warsztacie samochodowym wyobrażała sobie pewna Rosjanka. Kobieta odwiedziła mechanika w mieście Tambow, ponieważ zepsuły się jej hamulce. Kiedy wjechała autem na stanowisko mężczyzna nie zabezpieczył pojazdu przed tym aby się nie stoczył i doszło do przykrego incydentu. Nie pomogły nawet krzyki i nawoływania kobiety, ponieważ mechanik by wtedy zajęty rozmową przez telefon.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Cwaniaki z Golfa grozili kierowcy miejskiego autobusu! Ten po chwili pięknie ich wyjaśnił!

 

Finał wizyty okazał się katastrofalny dla Rosjanki. Samochód stoczył się ze skarpy, ponieważ warsztat był położony na wzniesieniu i wpadł wprost do rzeki Cny. Mimo, że mechanik próbował ratować auto i pasażerkę zrobił to o kilka sekund za późno. Na szczęście kobiecie nic się nie stało, ponieważ rzeka nie była w tamtym miejscu zbyt głęboka. Niestety tyle samo szczęścia nie miał samochód, ponieważ teraz nadaje się jedynie do kasacji.

 

 

źródła: fakt.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

zakochani

„Miłosne igraszki” w aucie przypłacili własnym życiem! Zakochani zginęli w przerażających okolicznościach!

Szokująca historia Jegienija Czernowa i Jany Kruczkowej to przestroga dla wielu kochanków. Zakochani cieszyli się życiem, oboje mieli zaledwie 22-lata i tysiące planów na przyszłość. Niestety zostało ono przerwane w dramatycznych okolicznościach. Para wybrała się nad lokalne jezioro zlokalizowane na obrzeżach Wołgogradu (Rosja). Zaparkowali samochód tuż nad brzegiem i dali się ponieść namiętności. Kilka godzin później zaniepokojeni rodzice próbowali dodzwonić się do swoich dzieci, niestety bezskutecznie.

Sprawą zajęła się policja, wszczęto poszukiwania, w które zaangażowało się wiele osób. Nikt nie przypuszczał, że wydarzyło się coś strasznego, przecież zakochani nie mogli przepaść nagle bez śladu. Niestety finał poszukiwań okazał się największym koszmarem dla bliskich zaginionej pary. Stara łada niva należąca do Jewgienija została odnaleziona pod wodą. Kiedy auto wydobyto na brzeg w środku, na tylnej kanapie odnaleziono ich ciała. Rodziny potwierdziły, że są to Jewgienij i Jana.

 

ZOBACZ:Uprawiali seks przez kilka godzin bez przerwy. Finał okazał się tragiczny!

 

Śledztwo miejscowej prokuratury wykazało, że kochankowie zaparkowali zbyt blisko jeziora. Miłosne igraszki na tylnej kanapie spowodowały, że pojazd stoczył się do wody. Policjanci wyjaśnili, że „Kochankowie tak trzęśli pojazdem, że doszło do tragedii”. Młodzi ludzie znaleźli się w potrzasku i nie udało im się wydostać z tonącego samochodu. Śmierć 22-letniej pary jest szokiem dla lokalnej społeczności. Wszyscy, którzy ich znali przyznali, że obydwoje byli kulturalnymi i bezkonfliktowymi ludźmi.

 

 

 

źródła: thesun.com foto facebook.com

zwłoki noworodka w Odrze

Poderżnęła gardło swojemu dziecku tuż po porodzie i wyrzuciła zwłoki do Odry. Nowe fakty

To już kolejny z serii artykułów, które na ten temat napisaliśmy. Od połowy czerwca trwają tak nieustanne jak bezskuteczne poszukiwania matki, która zabiła, a potem wyrzuciła swoje nowo narodzone dziecko do Odry. Tym razem policja i prokuratura liczy na znaczny przełom.

Zwłoki dziecka odkrył wędkarz łowiący ryby na wysokości Parku Krasnala w Nowej Soli 18 czerwca. Znajdowało się w torbie będącej elementem wózka dziecięcego. Poza zwłokami znaleziono w niej kilka przedmiotów: damska koszula nocna, podpaski, bielizna i pielucha.

 

Dziecko mogło przebywać w wodzie nawet kilkanaście dni. Było wcześniakiem, znajdowała się przy nim jeszcze pępowina oraz łożysko. Ustalono także, że był to chłopiec. Wkrótce okazało się także, że dziecko zostało zamordowane tuż po porodzie – policja poinformowała, że miało ranę kłutą szyi.

 

Na stronie lubuskiej policji opublikowano zdjęcia przedmiotów znalezionych przy dziecku, które mogą pomóc w jego identyfikacji. Możecie zobaczyć je tutaj [ZOBACZ].

 

Śledczy podejrzewali, że sprawczyni wcale nie musi pochodzić z Nowej Soli, tylko z innej części kraju – dziecko w torbie mogło długi czas dryfować z prądem Odry. Z drugiej jednak strony specyfika Odry sprawia, że równie dobrze torba z ciałkiem mogła na jakiś czas utknąć w zakolu rzeki.Toteż matka może pochodzić z najbliższej okolicy miasta.

 

ZOBACZ: Trzy dni mieszkał ze zwłokami żony. Wszyscy mieli go za wzorowego męża

 

Policja postanowiła zwrócić się o pomoc do profilera oraz okolicznych ginekologów. Prokuratura uzyskała zwolnienie z tajemnicy lekarskiej i zamierza przesłuchać 120 lekarzy pracujących na terenie powiatów zielonogórskiego, nowosolskiego i ich najbliższych okolic.

 

Dodatkowo profil sprawcy ma stworzyć jeden z najlepszych profilerów w kraju. Śledczy liczą, że te działania, połączone z wyodrębnieniem DNA osoby trzeciej w torbie, w której schowano dziecko pozwoli na identyfikację sprawcy. Wytypowano także około 1500 osób, które prokuratura zamierza przesłuchać! Wśród nich większość to kobiety.

 

O postępach w sprawie będziemy informować.

 

gwiazdy, noworodek, Odry, Muszyna, Alicja, alicją, rzeka, morderstwo, szczecin, policja

Współpracowała z Goranem Bregoviciem, jej auto wyłowiono z rzeki. Tajemnicza śmierć gwiazdy

Muzyczni fani w Rumunii są zasmuceni informacjami, które podała tamtejsza policja. 34-letnia Anca Pop, wykonawczyni muzyki rozrywkowej z tego kraju została wyłowiona wraz z autem z Dunaju. Jak na razie okoliczności śmierci gwiazdy są owiane tajemnicą.

Piosenkarka zniknęła w niedzielę. Miała pojechać w odwiedziny do swojej matki, ale nigdy do niej nie dotarła. Rozpoczęte na szeroką skalę poszukiwania dały efekt już następnego dnia. Ciało gwiazdy wyłowiono wraz z autem z Dunaju.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Anca Pop “Shamanca” (@ancapopmusic)

Jak na razie policja nie określa wprost czy doszło do wypadku, czy do celowego działania piosenkarki. Wiemy tylko, że auto wyciągnięto z wody niedaleko miejscowości Şviniţa, kilka kilometrów od domu gwiazdy.

 

ZOBACZ: Krew wypływała spod drzwi mieszkania. Policję zaalarmowali przerażeni sąsiedzi

 

Anca Pop to popularna rumuńska wykonawczyni, która w młodości kilka lat spędziła w Kanadzie. W 2008 roku rozpoczęła współpracę z Goranem Begoviciem, znanym również w Polsce artystą serbsko-chorwackiego pochodzenia. Czy gwiazda nie wytrzymała jakiś problemów i popełniła samobójstwo, czy był to nieszczęśliwy wypadek? To powinni ustalić śledczy.

 

o2.pl

na zdjęciu rzeka Jamuna

Prawda o tym zdjęciu mrozi krew w żyłach. To nie jest śnieg! [FOTO]

O tak wykadrowanym zdjęciu, bez dodatkowych informacji ciężko coś powiedzieć. Potężny opad śniegu, wielka zaspa, a może piana, która uciekła z jakiegoś zbiornika? Niestety nie. Jest to jedna z ważniejszych rzek w Indiach, zupełnie zanieczyszczona!

Na zdjęciu opublikowanym pierwotnie przez Nissim Mannathukkaren widzimy świętą rzekę dla Hindusów, Jamunę.  Niestety, zakłady przemysłowe zanieczyściły ją zupełnie odpadami pienistymi. Co jeszcze gorsze, od rzeki bezpośrednio zależy życie 60 milionów ludzi mieszkających u jej brzegów.

To prawdziwa kąpiel z pianą przemysłowych rozmiarów. Obecnie Jamuna jest już tak zanieczyszczona, że wymarło w niej całkowicie jakiekolwiek życie. Nikt nie bierze za to odpowiedzialności ani za to, jaki to ma wpływ na ludzi, którzy korzystają z tej wody

– napisał Abhinav Saha pracujący dla Indian Express pod swoim video

 

 

Na filmie widzimy młodych ludzi, którzy kąpią się w tej brudnej wodzie! Tymczasem nikt nie wie jakie świństwa płyną z nurtem Jamuny.

 

 

ZOBACZ: Przeżyli SZOK, gdy rozpruli brzuch martwego wieloryba. Oto, co znaleźli w środku! [FOTO]

 

 

Fotografia, o wymownym tytule „Czas Apokalipsy” obudziła ogromne dyskusje w Internecie. Podczas gdy Europa ogranicza zużycie CO2 i wprowadza coraz sztywniejsze normy ekologiczne, tzw. „Trzeci Świat” jest pozostawiony sam sobie.

 

facebook.com

Studentka pedagogiki utopiła swoje dziecko. Zbrodnię planowała od dawna!

Przed sądem w Lublinie zakończył się proces 24-letniej Anety P., którą oskarżono o zamordowanie swojej nowonarodzonej córeczki. Studentka pedagogiki przez długi czas planowała jak pozbyć się swojego dziecka.

Zabójstwo miało miejsce 15 października 2017 roku w Krzesimowie. Aneta P. przez trzy godziny rodziła dziecko w domu. Śpiący domownicy niczego nie słyszeli. Następnie studentka zawinęła cicho płaczącą dziewczynkę w koszulę i wyszła z domu. Wyrzuciła noworodka do pobliskiej rzeki. Jego zwłoki odkrył kolejnego dnia przypadkowy spacerowicz.

 

Lekarze stwierdzili, że dziecko żyło około trzydziestu minut i zmarło z powodu utonięcia. Natomiast urodziło się w pełni zdrowe i gdyby nie matka-bestia, miało szanse na przeżycie.

 

 

ZOBACZ: Siedlce: ojciec-bestia gwałcił synka i pożyczał go innym pedofilom! Sąd wydał wyrok

 

 

Co gorsza Aneta P. wszystko dokładnie przemyślała. W sieci wyszukiwała informacji o tym, jak najlepiej pozbyć się dziecka, zaś po wszystkim poszła do lokalnej poradni, gdzie postarała się o zaświadczenie, że nie jest w ciąży. Następnie zgłosiła się na policję i złożyła zawiadomienie o pomówieniach, że rzekomo jest w ciąży!

 

Wyrachowanie jednak na nic się zdało. Policjanci po otrzymaniu informacji o zwłokach dziecka od razu powiązali to z przedziwnym zgłoszeniem Anety P. i zatrzymali ją. Kobieta nie przyznała się do zabójstwa, a jedynie do wyrzucenia dziecka do rzeki. Sąd wymierzył jej karę 12 lat pozbawienia wolności.

 

Prokurator domagał się 25 lat. Wkrótce zapadnie decyzja, czy odwoła się od wyroku sądu. Naszym zdaniem 12 lat za zamordowanie bezbronnego dziecka to zdecydowanie za mało.

gwiazdy, noworodek, Odry, Muszyna, Alicja, alicją, rzeka, morderstwo, szczecin, policja

Muszyna: w trakcie przejażdżki quadami odnaleźli ROZKŁADAJĄCE SIĘ ZWŁOKI. Nie wiadomo, kto to jest!

Muszyna: makabrycznego odkrycia dokonała grupka znajomych, która przemierzała okolice na quadach. Na brzegu rzeki Poprad, w zaroślach, znaleźli zwłoki w stanie zaawansowanego rozkładu.

 

Na ciało natknięto się tuz przy miejscowości Andrzejówka. Było w tak złym stanie, że przybyli na miejsce śledczy nie byli w stanie określić czy mają do czynienia z ciałem kobiety czy mężczyzny.

 

Na miejsce przybyli prokurator, technik kryminalistyki i policyjna grupa dochodzeniowo-śledcza, oraz strażacy, którzy pomagali oświetlać teren. Ciało przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie. Być może sekcja zwłok pomoże ustalić więcej na temat okoliczności śmierci tej osoby.

 

Śledczy zakładają, że ciało mogło przypłynąć z nurtem rzeki z odległego miejsca, nie musi to nawet być obywatel Polski. To jeszcze bardziej będzie utrudniało ustalenie, kim była ofiara i jak doszło do tragedii.

 

fakt.pl/ pixabay

zwłoki, narwi, rzeka, łomża, narwią

MAKABRA nad Narwią: z rzeki wyłowiono ZWŁOKI dwóch osób! Policja już je zidentyfikowała – ofiary to…

W środę nad Narwią doszło do smutnego zdarzenia – wyłowiono zwłoki dwóch mężczyzn. Jak podała policja są to poszukiwani od soboty mężczyźni – jeden z nich skoczył z mostu Hubala w Łomży, zaś drugi, spędzający czas na plaży miejskiej, rzucił mu się na ratunek.

 

Mężczyzn poszukiwali łomżyńscy policjanci, strażacy pożarni, grupa ratownictwa wodnego, a nawet samolot Straży Granicznej. Niestety poszukiwania tuż po zdarzeniu nie przyniosły spodziewanych rezultatów.

 

W środę unoszące się na wodzie ciała zauważył wędkarz, który spędzał czas nad Narwią i wezwał służby. Jak podał przedstawiciel prokuratury w Łomży, Karolina Szulkowska, rodziny potwierdziły tożsamość odnalezionych ciał. Aktualnie trwają czynności mające ustalić przebieg i okoliczności zdarzenia.

 

Wszystko wskazuje na to, że 28-letni mężczyzna, który wskoczył do wody na ratunek drugiej osobie zginął niosąc pomoc. Jeśli podejrzenia te znajdą potwierdzenie, to mamy do czynienia z wielkim aktem bohaterstwa. Szkoda tylko, że zakończył się on tak tragicznie.

 

o2.pl/ pixabay

witim most na rzece w syberii

Poznajcie NAJGORSZY MOST NA ŚWIECIE – żeby go przejechać trzeba mieć NERWY ZE STALI! [VIDEO]

Takie rzeczy tylko w Rosji – chciałoby się rzec. To jedna z najbardziej ekstremalnych przepraw jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Przedstawiamy wam most na rzece Witim na Syberii. Przejechanie go wymaga niesamowitej wprawy, żelaznych nerwów i takich samych jaj. Jeden błąd może poskutkować katastrofą.

 

Witim to jeden z dopływów Leny na Dalekim Wschodzie Rosji w obwodzie irkuckim. Patrząc na most, który jest przez niego przerzucony, największym błogosławieństwem tej krainy jest to, że Witim pozostaje zamarznięty od listopada do maja. Dzięki temu przez niemal połowę roku można ominąć tą potworną konstrukcję jadąc bezpośrednio po lodzie.

 

Most powstał ponad 30 lat temu jako most tymczasowy. Obok wybudowano solidny most kolejowy, ale ta konstrukcja to wciąż jedyna przeprawa dla samochodów zmierzających tą trasą w kierunku Magadanu i Jakucka.

 

 

Dlatego lokalni mieszkańcy sami dbają o to, żeby był jako tako przejezdny i ewentualne braki i większe usterki uzupełniają własnym sumptem. Konstrukcja ma 570 metrów długości i wisi – ale tylko na słowo honoru – 20 metrów nad lustrem wody. Ma nieco ponad 2 metry szerokości – akurat tyle ile ciężarowe Kamazy i Urale. Pojazdy niemal idealnie mieszczą się na zmurszałych podkładach kolejowych będących nawierzchnią mostu.

 

 

Podziwiamy każdego, kto choć raz przejechał po tej konstrukcji. Sami raczej zdecydowalibyśmy się na przejście po nim pieszo – a i to wymagałoby nie lada odwagi. A Wy – skusilibyście się na przejażdżkę nad rzeką Witim?