martwi, wnuczkę., brat, niepełnosprawnego 12-latka, „Louis Vuitton”, ojca, lekarza, policji, kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła, dramat noworodka

Makabra w świętokrzyskim: 90-letnia matka i jej syn znalezieni martwi. Co wydarzyło się w czterech ścianach?

Dramatyczne wieści napłynęły z miejscowości Samostrzałów w województwie świętokrzyskim. W jednym z domów znaleziono zwłoki 90-letniej kobiety i jej 50-letniego syna. Wstępna hipoteza dotycząca zdarzenia budzi grozę. 

Wszystko wydarzyło się w czwartek 11 kwietnia. Sołtys miejscowości udał się do domu ofiar, by załatwić sprawę urzędową. Na miejscu dokonał przerażającego odkrycia – w jednym z pomieszczeń, na łóżku leżała 90-latka. Na jej ciele nie było żadnych obrażeń. W innym pokoju znalazł zwłoki jej syna. Miał rany klatki piersiowej i rąk.

 

ZOBACZ:  35 lat pracował w prosektorium w Legnicy. W końcu odkryli jego odrażający sekret

 

Policjanci przybyli na miejsce podejrzewają, że 50-latek mógł popełnić samobójstwo z rozpaczy po śmierci swojej matki. Wszystko wskazuje na to, że kobieta zmarła z przyczyn naturalnych. Jednak to będą musiały potwierdzić specjalistyczne badania i sekcja zwłok.

samobójców. patrol

Warszawa: pracowity dzień służb. Jeden patrol tego samego dnia uratował dwóch samobójców!

Mieszany patrol policji i straży miejskiej z Warszawy miał w środę pełne ręce roboty. W ciągu kilku godzin musieli uratować dwóch samobójców skaczących z dwóch różnych mostów na terenie stolicy. Obie akcje się powiodły, a tym samym obaj panowie mają drugą szansę by jeszcze raz poukładać swoje życie.

Pierwsze wezwanie mieszany patrol rzeczny otrzymał około godziny 8. Z Mostu Siekierkowskiego do wody rzucił się mężczyzna. Funkcjonariusze dotarli do niego, gdy nurt porwał go już 500-600 metrów od mostu. Mężczyzna był już zupełnie bez sił i praktycznie nie walczył z prądem rzeki.

 

ZOBACZ: Potworny wypadek na porodówce – matka urodziła dziecko w trzech kawałkach!

 

Uratowany mężczyzna ma około 40-50 lat, ale nie chciał rozmawiać z policjantami ani strażnikami. Został odstawiony na brzeg, gdzie podjęli go ratownicy z karetki i zawieźli do szpitala.

 

Po godzinie 14 nasi bohaterzy znaleźli się znowu w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Z Mostu Poniatowskiego skoczył 55-letni mężczyzna. Łódź patrolu znajdowała się zaledwie 200 metrów od niego i raz-dwa mogła podjąć samobójcę z rzeki.

 

Ten samobójca również bez większego szwanku wyszedł ze swojej próby i również nie chciał rozmawiać o powodach dramatycznej decyzji z mundurowymi. Oddano go w ręce ratowników medycznych.

Cóż miejmy nadzieję, że dla obu poprzedni dzień będzie pierwszym dniem nowego życia. Skoro dostali taką szansę, trzymajmy kciuki, aby ją dobrze wykorzystali!

 

wprost.pl/ twitter

3-latka spędziła 4 dni z martwą matką

3-latka spędziła 4 dni z martwą matką. Cudem przeżyła!

O wielkim szczęściu w nieszczęściu można mówić w wypadku dziewczynki z Południowej Walii w Wielkiej Brytanii. 3-latka przeżyła 4 dni zamknięta w domu ze zwłokami matki, która popełniła samobójstwo. Dziecko cudem przeżyło.

Makabryczne wydarzenie miało miejsce w kwietniu, ale policja dopiero teraz zdecydowała się ujawnić informacje na ten temat. 28-letnia Aimee Louise Evans wychowywała samotnie córeczkę.

 

ZOBACZ: 5 lat temu miała 13 lat i zaginęła. Nagle wróciła do domu i opowiedziała swoją dramatyczną historię!

 

Któregoś dnia matka Aimee Louise i babcia 3-latki zaniepokoiła się, bo jej córka nie odbierała telefonu. Po wielu próbach zdecydowała się pojechać do domu córki. Zastała zamknięte drzwi. Ponieważ od ostatniego kontaktu pomiędzy nimi mijały już 4 dni, zdesperowana babcia wezwała policję.

 

Funkcjonariusze wyważyli drzwi i znaleźli zwłoki 28-latki. W innym pomieszczeniu przebywała 3-letnia dziewczynka.

 

Zdałem sobie sprawę, że w domu jest także 3-letnia córka. Miała dobre samopoczucie, jednak wyglądała na zaniedbaną

– powiedział jeden z policjantów biorących udział w akcji.

 

3-latka nie poddała się po śmierci mamy, a wręcz można powiedzieć, że wykazała się wielką rezolutnością. Znalazła bowiem chleb z masłem, którym żywiła się przez kilka dni wstrząsającego uwięzienia.

 

Sekcja zwłok jej matki wykazała, że w momencie śmierci znajdowała się pod wpływem alkoholu. Jej drugie dziecko, syn, przebywał w tym czasie z ojcem. Wszyscy zgodnie twierdzą, że gdyby nie inteligencja 3-latki i odnalezienie przez nią pożywienia, mogłaby zostać znaleziona w o wiele gorszym stanie.

 

o2.pl/ foto facebook

paulinie

To, co internauci piszą o zmarłej Paulinie z Pabianic przechodzi ludzkie pojęcie. Jak tak można?!

Pisaliśmy niedawno o zaginionej Paulinie z Pabianic. Podobnie, jak w wielu takich przypadkach, poszukiwania zakończyły się tragicznie. Lokalne media głoszą, że 19-letnia dziewczyna popełniła samobójstwo. Takie informacje zawsze człowieka paraliżują. Przecież to mogło się stać w rodzinie każdego z nas. Niestety, nie każdy w tak smutnym momencie potrafi się godnie zachować. Hejterzy pokazali, że ciągle są między nami.

Ostatni raz Paulinę widziano 25 marca. Wtedy kontakt z nią się urwał. Zrozpaczona rodzina rozpoczęła poszukiwania, które przyniosły tragiczne wieści – 19-latka nie żyje. Zwłoki znaleziono w zaroślach, był przy nich list pożegnalny – napisał portal epainfo.pl. Dziewczyna już wcześniej miała pisać w mediach społecznościowych, że zamierza się targnąć na swoje życie. I właśnie ta informacja podzieliła internautów, wśród których znalazło się wielu hejterów. To, co niektórzy piszą o Paulinie jest straszne.

Należy współczuć jej rodzinie dwóch rzeczy – śmierci najbliższej osoby oraz tego, że muszą to czytać. Pewnie jak 99% takich zaginięć, wyszaleje się z jakimś sebiksem i wróci. No chyba że poznała jakiegoś „biznesmena” i naiwna pojechała z nim do niemczech na wycieczkę – napisał jeden z ziejących ogniem użytkowników. Kolejny mu wtórował – Miała 2,5 tysiąca nic nie wartych znajomości na fejsbuki i ani jednego przyjaciela/przyjaciółki. To pokolenie jest g***o warte. Nieważne ilu ich było. Ważne jest to, że nie przywrócimy już jej życia.

 

ZOBACZ:Pracownicy polskiego sklepu zauważyli w bananach worek. Szczęki im opadły, gdy zobaczyli co w nim było

 

A rodzina musi to czytać i bić się z myślami, dlaczego tacy ludzie chodzą po tym świecie, a ich Pauliny już z nimi nie ma. Nie chodzi o umoralnianie, tylko o zakończenie mowy nienawiści, która nie raz już doprowadziła do tragedii…

źródło: se.pl epainfo.pl fot. screenshot

hiv, szpitalu pacjenta

Łódź: Chory na HIV nastolatek zaatakował personel szpitala. Mógł zarazić dwie osoby!

Praca w służbie zdrowia może być bardzo niebezpieczna. Wie o tym każdy ratownik, który zapewne nie raz użerał się z alkoholikami, bezdomnymi i narkomanami. Ale czasem i w samym szpitalu bywa ryzykownie. Przekonali się o tym pracownicy Kliniki Toksykologii w Łodzi. Przewieziony do nich 17-latek z HIV zaatakował personel szpitala.

Nastolatka, który borykał się z wirusem HIV przewieziono po nieudanej próbie samobójczej. Po pewnym czasie jego stan psychiczny pogorszył się, wstał z łóżka i nerwowo chodził po całym oddziale. Nie reagował na polecenia personelu, wreszcie stał się agresywny.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Ta papuga zrobi Ci dzień! Wykiwała kota jak rasowy cwaniak!

 

Każdemu, kto do niego podchodził groził, że podrapie go i opluje, straszył, że jest zarażony HIV. Aby go uspokoić potrzeba było 11 osób. Udało się go przypiąć pasami do łóżka, a na twarz założyć maski higieniczne, żeby nie mógł pluć na personel. I tak młodemu furiatowi udało się pokaleczyć dwie osoby. Będą musiały teraz przyjmować przez miesiąc leki antyretrowirusowe i być pod kontrolą lekarską. Istnieje zagrożenie, że nastolatek faktycznie przekazał im wirus w toku szarpaniny.

 

Mamy jednak nadzieję, że nastolatek zostanie otoczony odpowiednią opieką. Bo po wyjściu ze szpitala będzie mógł to samo zrobić osobom postronnym.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ youtube. com / 

policjantów

Piękna 19-latka zamordowana przez policjantów? Służby twierdzą, że zastrzeliła się z kajdankami na rękach!

Sprawa jest tyleż zagmatwana, co tragiczna. Zginęła przecież młoda dziewczyna, która życie miała przed sobą. Wersje jej bliskich i policjantów są diametralnie różne. Jaka jest prawda o śmierci Sary Wilson?

Dziewczyna zginęła w czasie kontroli w Chesapeake w stanie Wirgina w 2018 roku. Wraz ze swoim 27-letnim partnerem Holdenem Medlinem została zatrzymana przez patrol dwóch policjantów.

 

ZOBACZ: Stracił przytomność gdy czyścił uszy za pomocą patyczków higienicznych. W szpitalu usłyszał szokującą diagnozę!

 

Funkcjonariusze twierdzą, że gdy zbliżali się do auta pary, 27-latek usiłował połknąć małą paczuszkę. Kontrola auta wykazała, że są w nim akcesoria niezbędne przy zażywaniu narkotyków, karabin, oraz oksykodon. Oboje zostali wyprowadzeni z samochodu i skuci kajdankami.

 

Tu zaczynają się nieścisłości. Holden Medlin zaczął uciekać policjantom. Ci ruszyli za nim w pościg i zostawili Sarę Wilson samą sobie. Kobieta miała wtedy podejść do samochodu, wyciągnąć pistolet, którego najwyraźniej nie znaleźli policjanci i strzelić sobie w usta.

 

Problem w tym, że ręce miała skute za plecami! Jak więc mogła strzelić sobie w twarz? Co więcej, kamery na mundurach policjantów nie działały, nie ma więc video z zatrzymania. Sekcja zwłok potwierdziła zaś wersję podawaną przez policję.

 

Gdzie leży prawda? Rodzina Sary zamierza walczyć o sprawiedliwość. Nie znają dokładnego przebiegu wydarzeń, ale są pewni, że za śmierć córki odpowiadają policjanci.

aokigahara

[WIDEO] Tak wygląda Aokigahara, czyli japoński Las Samobójców. Trzeba mieć jaja ze stali, żeby do niego wejść!

Aokigahara to japoński Las Samobójców. Został tak nazwany ze względu na to, że rocznie targa się w nim na swoje życie około 100 osób. Ludzie nie radzący sobie ze swoim losem wybierają to miejsce na swoją ostatnią ziemską drogę. Bardzo łatwo się w nim zgubić, dlatego osoby, które się tam wybierają rozwieszają linki. Służą one temu, żeby wskazywały drogę ucieczki, jeżeli dany osobnik się rozmyśli.

Aokigahara, czyli Las Samobójców. Zaprezentowali go swoim widzom twórcy kanału „Urbex History”. Wiele osób udaje się tam po to, aby podążać za porozwieszanymi po całym lesie linkami. Często zdarza im się odkryć ludzkie zwłoki lub ślady po tym, że ktoś tam wcześniej był. Śpiwory, kurtki oraz inne ubrania znajduje się tam na porządku dziennym. Na niektórych drzewach wiszą skórzane paski – można się tylko domyśleć, do jakich sytuacji tam doszło. Jak udało się ustalić chłopakom „Urbex History” – w lesie popełnia samobójstwo około 100 osób rocznie. Jeżeli chcielibyśmy wierzyć tym statystykom, to wychodzi na to, że co 4 dni ktoś tam umiera. Przerażające! Weszlibyście do takiego lasku? Trzeba przyznać, że jeżeli ktoś ma słabe nerwy lub choruje na serce, to nie jest to przygoda dla niego. Zobaczcie, co udało się odkryć Polakom.

ZOBACZ:Brutalne pobicie ukraińskiego kierowcy Ubera. Nie uwierzysz o co poszło!

źródło fot. i wideo: youtube.com

palce, emeryta, benzyną, walizki, zadusił matkę i 3-letniego synka kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

Dramat we Wrocławiu: zwłoki dwóch osób w mieszkaniu. Makabryczny finał awantury

Policjanci weszli do jednego z mieszań przy ulicy Mościckiego na wrocławskim Brochowie w sobotę wieczorem.  Znaleźli tam zwłoki 47-letniego Macieja K. i jego 67-letniej matki Czesławy. Wygląda na to że w mieszkaniu doszło do przerażających scen w czasie awantury.

Maciej K. mieszkał z matką, bo żona z dziećmi odeszła od niego 8 lat temu. Mężczyzna nadużywał alkoholu. Mimo wszystko, według ustaleń dziennikarzy „Faktu”, pracował i wspólnie z mamą utrzymywał mieszkanie.

 

ZOBACZ: [VIDEO]Ale wtopa w Dzień Dobry TVN! Prokopa i Wellman zamurowało gdy usłyszeli odpowiedź na pytanie!

 

Sytuacja zmieniła się stosunkowo szybko. Maciej rzucił pracę i żył na koszt mamy, której skromna emerytura nie wystarczała na życie. Dodatkowo, mężczyzna stawał się coraz bardziej agresywny.

 

Czesia żaliła się, że K. ją bił. Ubliżał jej i żądał od niej pieniędzy. Jakiś czas temu prawie ją udusił

 

– powiedziała „Faktowi” jedna z sąsiadek.

 

Feralnego dnia także doszło do awantury. Wieczorem do mieszkania usiłował dostać się jeden z synów Macieja K. To on wezwał policje. Wciąż jeszcze tak naprawdę nie wiemy, co wydarzyło się w mieszkaniu. Czy to Maciej K. zamordował matkę i popełnił samobójstwo, a może zgnębiona kobieta rzuciła się z nożem na syna, a potem targnęła na własne życie? Ustalenie tego to zadanie dla prokuratury i śledczych.

 

fakt.pl/ foto: screenshot

małżeństwa, 18-latka, więzienia, radiowóz, księża, narkotyki, wanną, egipcjanin, mieszkańców

Zabił chorą córkę i sam się powiesił. Pozostawił wstrząsający list pożegnalny

To jedna ze smutniejszych spraw o jakich pisaliśmy. Doszło do niej w Ostrzeszowie w województwie wielkopolskim. 44-letni Jan O. udusił swoją 20-letnią, sparaliżowaną córkę, a potem sam się powiesił. List pożegnalny, który pozostawił nie budzi wątpliwości – zrobił to z przerażających i niezwykle smutnych pobudek.

Jan O. pracował w Norwegii. Dobrze zarabiał i stać go było na utrzymanie żony i chorej córki, która wymagała stałej opieki. Mógł sobie pozwolić na kredyt i wybudowanie domu w Ostrzeszowie.

 

Nie mogę pojąć, dlaczego do tego doszło. Mieli kredyt na dom, a on załamał się, bo zachorował. Może to była przyczyna? Zięć miał kłopoty z trzustką, przeszedł operację, podupadł na zdrowiu. Musiał nawet zrezygnować z pracy za granicą. Ostatnio pojechał tam wszystko pozałatwiać i już miał nie wracać

 

– mówi dziennikarzom „Super Expressu” teściowa Jana O.

 

ZOBACZ: Gej seryjny morderca: zabijał swoich kochanków i imigrantów. Wstrząsające ustalenia

 

Do tej pory bez problemu starczało mu by zapewnić córce leki, rehabilitację i wszystkie niezbędne do życia leki. Wygląda na to, że gdy stracił pracę i zdrowie po prostu się załamał. Zostawił list pożegnalny, ale policjanci zabrali go zanim zapoznał się z nim ktokolwiek bliski.

 

Prokurator ujawnił jedynie, że jest to bardzo osobisty list i że sprawca wskazuje w nim na problemy finansowe. Czy tragedii można było uniknąć? Być może gdyby mężczyzna poprosił o pomoc, wszystko jakoś by się ułożyło. Teraz rodzinie nie zostało nic innego niż modlitwa za zamordowaną Karolinę i jej tatę.