depresją, las, drwale

Podkarpacie: drwale usłyszeli płacz dziecka. Dokonali makabrycznego odkrycia

Bardzo tajemnicza sprawa rozegrała się w gęstym lesie nieopodal miejscowości Hadki Szklarskie na Podkarpaciu. Pracujący tam drwale znaleźli samochód, we wnętrzu którego była martwa kobieta i płaczące dziecko.

Odkrycia dokonano 20 lipca. Niemowlę siedziało z tyłu, nie miało żadnych obrażeń, było zdrowe. Kobieta zaś znajdowała się na miejscu kierowcy i także nie było widać na jej ciele żadnych urazów. Drwale wezwali na miejsce policję i pogotowie. Ratownicy po przebadaniu dziecka przekazali je ojcu.

 

Bardzo zastanawiająca jest przyczyna zgonu kobiety. Sekcja zwłok niczego nie wykazała. Na jej ciele brak jakichkolwiek obrażeń, nie stwierdzono także działania osób trzecich. Aktualnie śledczy czekają na wyniki pogłębionych badań histopatologicznych i toksykologicznych.

 

Policja nie wyklucza żadnej hipotezy. Być może kobieta popełniła samobójstwo i przedawkowała jakąś substancję, a być może było to przypadkowe przedawkowanie leków. Kobieta miała 26 lat i była mieszkanką powiatu łańcuckiego. Czy miała powód by targnąć się na życie? To być może pomoże ustalić śledztwo.

 

źródło: wp.pl/ foto: zdjęcie ilsutracyjne

psa w samochodzie zostawił

Zostawił psa w aucie. Gdy został nagrany, zrobił coś OBRZYDLIWEGO! [VIDEO]

Upały, to zawsze czas gdy warto być wyczulonym na dzieci czy zwierzęta pozostawione w samochodach. Jednak wydaje się, że tym razem zarówno reakcja nagrywającego, a już na pewno właściciela czworonoga były przesadzone!

 

Film nagrano w Goleniowe w Zachodniopomorskim. Na dłuższej wersji filmu widzimy psa, który we wnętrzu volkswagena passata oczekuje na właścicieli. „Cały uśliniony” – komentuje nagrywający. Jednak pies ma uchylone wszystkie cztery okna.

 

Po chwili wracają właściciele – ojciec z matką i nastoletnia córka. Mężczyzna jest bardzo niezadowolony z powodu nagrywania , klnie i wyzywa cały czas nagrywającego mężczyznę. Aż wreszcie… zdejmuje spodnie i wypina w jego kierunku gołe pośladki!

 

 

Mało brakło, a doszłoby do rękoczynów. Na szczęście krewki właściciel psa wsiadł do swojego passata i odjechał w siną dal. Nie będziemy oceniać samego faktu zostawienia psa w aucie. Ale zachowanie właściciela, biorąc pod uwagę, że obok była jego młoda córka jest absolutnie niedopuszczalne! Publikujemy tylko skróconą wersję nagrania, ale jeśli ktoś z Was chciałby je obejrzeć w całości, może zrobić to [TUTAJ]. Choć szczerze odradzamy!

straż pożarna, konstantynowo, wypadek

Katowice: pożar auta na parkingu. W środku dokonano makabrycznego odkrycia!

Płonący samochód – rzeczy nieczęsta, ale też żaden niesamowity wypadek dla straży pożarnej. To po prostu się zdarza. Ale Po ugaszeniu samochodu, katowiccy strażacy z przerażeniem odkryli w jego wnętrzu zwęglone zwłoki!

 

W niedzielę nad ranem zapaliło się auto stojące przy ulicy Żurawiej w Katowicach, niedaleko szkoły podstawowej nr 32. Do akcji wysłano trzy zastępy straży pożarnej, które uporały się z ogniem. Jednak we wnętrzu samochodu dostrzeżono zwęglone ciało mężczyzny.

 

Wtedy sprawę przejęli policjanci. Na razie nie wiadomo czy mężczyzna był właścicielem auta, czy może znalazł się w nim ktoś postronny. Funkcjonariusze nie odrzucają na razie żadnej hipotezy – nawet celowego podpalenia przez osoby trzecie!

 

Czy był to wypadek, czy może potworna zbrodnia? I kto jest ofiarą – bezdomny, właściciel samochodu, a może jakiś pechowy złodziej? Na razie w tej sprawie jest wiele pytań, ale bardzo mało odpowiedzi!

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

Wsadził KONIA do opla i ruszył w siną dal – policja na autostradzie NIE WIERZYŁA własnym oczom!

Różne rzeczy ludzie przewożą w samochodach, ale jeszcze nigdy nie widzieliśmy kogoś, kto do opla SUV wpakowałby… kuca szetlandzkiego! Zapewne tak samo oczy ze zdumienia przecierali policjanci niemieckiej drogówki, którzy zatrzymali pojazd z nietypowym pasażerem!

 

Zatrzymania dokonano na autostradzie A1 w kierunku Bremy, na wysokości Muenster. Kierowca ze Szwecji przewoził w swoim wozie kucyka. Zapewnił mu prowiant – torbę z sianem, a żeby zwierz wygodnie mógł sobie stać, wymontował tylną kanapę!

 

Kuc posiadał też swoiste pasy bezpieczeństwa – przywiązano go do uchwytów pod sufitem auta. Ale szczerze mówiąc nie sądzimy, że mogłyby mu w razie czego w czymkolwiek pomóc.

 

Policjanci drogówki również nie dali się przekonać, że wszystko gra i odstawili auto na policyjny parking. Kuc również trafił na ten sam parking, ale „zaparkowano go” na trawniku, żeby mógł podjeść świeżej zieleniny. Musieli przyjechać po niego właściciele z Danii, z przyczepą przystosowaną do przewozu zwierząt.

 

Jak widać nie tylko Polscy kierowcy mają szalone pomysły jeśli chodzi o przewożenie zwierząt. Tym razem na szczęście skończyło się tylko na śmiechu i drobnych problemach z mandatem i logistyką!

chevrolet rozpadł się na części

Lublin: chevrolet zderzył się z busem. ROZERWAŁO go na strzępy! [FOTO]

Coś nam się wydaje, że w tym zdarzeniu swoją rolę odegrał jakiś anonimowy Mirek-Handlarz, który tanim kosztem połatał uszkodzony samochód i sprzedał jako „nówkę-sztukę, niebitą, trzymaną pod kocem w garażu”. W każdym razie siła zderzenia wystarczyła, aby samochód rozpadł się na części. 

 

Do niebezpiecznego wypadku doszło na Alei Witosa w Lublinie. Kierujący chevroletem stracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez pas zieleni i uderzył w busa z ośmioma pasażerami.

 

Siła uderzenia była na tle duża, że od auta osobowego oderwał się tył, a sam samochód – jak widać na policyjnych zdjęciach – zatrzymał się kilkadziesiąt metrów dalej.

 

chevrolet

 

Wszyscy pasażerowie i kierowca busa trafili do szpitali, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Podobnie rzecz się ma z kierowcą osobówki.

 

moto.interia.pl/ foto: policja

wypadek, helikopter, pogotowie ratunkowe

Chciała uchylić okno w samochodzie, zamiast tego PRZEJECHAŁA wózek ze swoim dzieckiem!

Przedziwny wypadek miał miejsce na Podkarpaciu w Ustrzykach Dolnych. Kobieta przyjechała ze swoim 3-letnim dzieckiem pod jeden z supermarketów. Dziecko z poważnymi obrażeniami głowy trafiło do szpitala w Rzeszowie.

 

Po przyjeździe pod sklep, kobieta wysadziła dziecko do wózka, który zostawiła przed maską samochodu. Następnie przypomniała sobie, że chciałaby zostawić w aucie uchylone szyby. Wróciła się do kabiny auta i przekręciła kluczyk w stacyjce, chcąc uruchomić elektrykę auta.

 

Niestety, kluczyk przeskoczył i uruchomił silnik, auto ruszyło i przewróciło wózek z trzylatkiem, najeżdżając na niego. Dziecko z poważnymi obrażeniami głowy zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Rzeszowie. Było przytomne.

 

Matka dziecka została poddana badaniu trzeźwości. W momencie wypadku nie była pod wpływem alkoholu. Mamy nadzieję, że dziecko dojdzie do siebie, ale mama chyba nie uniknie odpowiedzialności.

 

wp.pl/foto: pixabay

skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

W czasie jazdy grzebała w TOREBCE. Omal nie skończyło się TRAGEDIĄ! [FOTO]

O wielkim szczęściu może mówić 29-letnia kobieta, oraz jej niedoszłe ofiary. Kierująca oplem w czasie jazdy poczuła nieodpartą potrzebą przeglądnięcia co ma w torebce. Pech chciał, że w czasie tej czynności zahaczyła kołami o pobocze, co rozpoczęło całą serię groźnych wypadków…

 

Do zdarzenia doszło w Grabowie Nowym niedaleko Kozienic, w województwie mazowieckim. Gdy kierująca schyliła się do torebki, jej auto zjechało na pobocze. Spanikowana kobieta próbowała gwałtownymi manewrami wrócić na asfalt i ustabilizować tor jazdy, ale tylko pogorszyła sytuację.

 

Opel całkowicie wymknął jej się spod kontroli, przeleciał przez pole żyta, skosił ogrodzenie posesji i wbił się w dom, który stanął na jego drodze! Na szczęście wewnątrz nie było nikogo. Co równie istotne, także sama winowajczyni nie odniosła niemal żadnych obrażeń. To się nazywa szczęście w nieszczęściu!

 

torebce

 

Ponieważ kobieta była trzeźwa otrzymała jedynie mandat i punkty karne. Przy tej okazji policja apeluje abyśmy w czasie jazdy jak najmniej rozpraszali się grzebaniem w swoich rzeczach, odbieraniem telefonu i rozmową za kółkiem, albo innymi tego typu czynnościami.

 

Jak widać po tej historii wystarczą ułamki sekund aby doprowadzić do bardzo groźnej sytuacji na drodze.

pijany nastolatek ukradł samochód

Pijany ukradł auto i zrobił sobie wycieczkę. To jeden z młodszych piratów drogowych!

Pijani kierowcy to prawdziwa plaga naszych dróg. Co gorsza gdzieniegdzie dobrych wzorców próżno szukać. Bo to chyba ich brak sprawił, że pewien 15-letni jegomość ukradł  samochód i zrobił sobie przejażdżkę po okolicy. I to na podwójnym gazie!

 

Policjantów zaalarmował telefonicznie jeden ze świadków wyczynów nastolatka. Zgłosił, że kierowca samochodu marki skoda jest prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Jednak zanim policjanci dotarli na miejsce, wydarzyło się jeszcze dużo ciekawych rzeczy…

 

15-letni złodziejaszek wypatrzył wóz z kluczykami w stacyjce niedaleko Płonek w województwie lubelskim. Wsiadł do środka i ruszył do sąsiedniej gminy, gdzie niemalże zaparkował w rowie, niedaleko agrocentrum.

 

Stamtąd chłopak usiłował wynieść wielką belkę… folii ogrodniczej! Po co? Nie wiadomo. Udało mu się ją przerzucić przez płot, ale nie miał siły dociągnąć jej do samochodu. Gdy postanowił wrócić z pustymi rękami, zatrzymała go policja, która przybyła na miejsce.

 

Młodociany pirat drogowy został odstawiony do mamy. Po drodze okazało się, że ma 1,2 promila w wydychanym powietrzu. Za swoje wybryki odpowie przed sądem rodzinnym.

 

Wydaje nam się, że jest to jeden z najmłodszych pijanych kierowców, jakich zatrzymała nasza drogówka. Na szczęście tym razem obyło się bez wielkiej tragedii, a przejścia chłopaka z policją być może nauczą go czegoś na przyszłość.

 

źródło moto. interia.pl/ foto: screenshot/ materiały policyjne 

wypadek na budowie

MAKABRYCZNA ŚMIERĆ na budowie autostrady. Samochód zmiażdżony przez ciężki sprzęt! [FOTO]

Tragiczny wypadek wydarzył się w miejscowości Gorzelnia Nowa Szarlejka w powiecie kłobuckim. 44-letnia, mieszkająca we Wręczycy Wielkiej, kobieta poruszała się drogą krzyżującą się z terenem budowy autostrady A1. Z niewyjaśnionych przyczyn wjechała wprost pod wielkie wozidło.

 

Kierująca oplem nie miała szans na przeżycie. Jej samochód uderzył w bok wozidła i został zmiażdżony. Kobieta zginęła na miejscu. W tym miejscu ruchem kierowali pracownicy budowy. Prawdopodobnie ofiara wypadku nie zastosowała się do znaków przez nich nadawanych.

 

38-letni kierowca wozidła był trzeźwy i posiadał wszelkie dokumenty niezbędne do prowadzenia tego sprzętu.

 

 

fakt.pl/ twitter.com