wiaduktem

Amerykanin zdradził, co widział po DRUGIEJ STRONIE. Pokonał śmierć mózgu!

Dzieci Scotta Marra zadecydowały o odłączeniu ojca od aparatury po tym, jak lekarze ogłosili śmierć mózgu. Rodzina przyznaje się do tego, że nie wierzyła w cud i przygotowywała się już na pogrzeb mężczyzny. Amerykanin jednak z tego wyszedł, opisał to, co widział po drugiej stronie.

Mieszkający w Nebrasce Amerykanin był nieprzytomny przez dwa dni. Twierdzi, że był po drugiej stronie. Po dwóch dniach Marr niespodziewanie otworzył oczy. Przez kilka tygodni był leczony w szpitalu w Omasze. Jak donosi „Fox News” właśnie wrócił do domu. To był jeden wielki, Boży cud. Nie umarłem. Wróciłem i mam nadzieję, że mogę dać nadzieję ludziom, którzy przechodzą przez coś podobnego. Po odłączeniu od aparatury widziałem swojego zmarłego ojca idącego ulicą. Spytał: „Co tu robisz?”, a ja odpowiedziałem, że szukam pracy. Wtedy on powiedział: „Tu nie ma żadnej pracy, lepiej wracaj do domu” – powiedział Scott lokalnym mediom.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Rozmawiała z MARYJĄ na oczach kamer w MEDJUGORIE! Znamy treść ORĘDZIA!

 

Lekarze, początkowo stwierdzili u niego śmierć mózgu, później okazał się jednak, że Marr cierpiał na rzadki zespół odwracalnej tylnej encefalopatii, który najczęściej wywoływany jest przez wysokie ciśnienie krwi. Ich były pacjent powoli dochodzi do zdrowia, w czym pomaga mu młodsza córka Lauren, która uczęszcza do szkoły pielęgniarskiej. Marr podkreśla, że ta sytuacja bardzo wzmocniła jego wiarę. Nie jestem specjalnie religijną osobą. Nie chodzę co niedziela do kościoła. Ale wierzę w Boga. Wierzę całym sercem. Mam teraz dowód na to, że wszystko, co słyszałem, jest prawdą. On rzeczywiście mnie kocha i się o mnie troszczy – dodał Scott Marr.

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com

"Sanatorium Miłości", czy wiemy, że umieramy? partnerka

Czy wiemy, że umieramy? Kontrowersyjne badania dają odpowiedź

Każdy z nas czasem myśli o śmierci. Zazwyczaj jest ona dla nas zupełnie abstrakcyjna, czasem jednak zupełnie na poważnie zastanawiamy się „jak to jest?”. Czy wiemy, że umieramy? Czy jesteśmy tego świadomi i jak wyglądają ostatnie chwile na ziemi? Uczeni prawdopodobnie właśnie znaleźli odpowiedź.

Badacze z Uniwersytetu w Southampton przebadali 140 osób, które przeżyły tzw. śmierć kliniczną. Ich zaciekawienie budził fakt, że wiele z osób, które przeżyły coś takiego utrzymywały, że zdawały sobie sprawę z tego, co dzieje się wokół nich, mimo zatrzymania akcji serca. Wygląda więc na to, że wiemy, że umieramy!

 

Przyjmuje się, że po zatrzymaniu akcji serca nasz mózg pracuje świadomie jeszcze przez około trzydzieści sekund. Później zaczyna się stopniowe obumieranie komórek z braku tlenu. Jednak badani przez uczonych ludzie rzucili nowe światło na tą kwestię.

 

Okazuje się, że możemy być świadomi nawet do trzech minut od ustania akcji serca! Badani ludzie wspominali o tym, że słyszeli co dzieje się dookoła nich – lekarzy czy dźwięk maszyn na sali reanimacyjnej. Inni zaś doświadczali uczucia spokoju, błogości, czasem wydawało im się, że świat przyśpieszył lub zwolnił. Około 13% badanych uważało, że czuło się tak jakby wyszli ze swojego ciała.

 

Jeden z badanych mężczyzn dokładnie opisał niemal wszystko co działo się dookoła niego, gdy jego serce przestało bić. Kilka podawało nieco chaotyczne relacje, które brali za halucynacje, ale były zbieżne z tym, co faktycznie działo się na salach szpitalnych.

 

Część osób czuło też strach, a u sporej części powtarzały się relacje o złotym świetle, tunelu lub promieniach słonecznych. Uczeni liczą, że te informacje pozwolą na dalsze zgłębienie tajemnic ludzkiego mózgu, nie tylko w momencie śmierci, ale w ogóle. Wciąż jednak są to tylko badania oparte na relacjach, wywiadach i odczuciach różnych osób, o różnej wrażliwości, psychice, stanie zdrowia, itd. Czy mogą być miarodajne?

 

wp.pl/ foto: