gola

Ta bramka to majstersztyk – czegoś takiego jeszcze nie widzieliście !

Zlatan  Ibrahimović (36 l.) w sobotę strzelił gola numer 500 w swojej piłkarskiej karierze. Mimo, że jego drużyna przegrała 3:5 to z pewnością kibice długo pamiętać będą jego jubileuszowe trafienie.  

 Szwedzki napastnik słynie z przepięknych bramek zdobywanych niejednokrotnie w ekwilibrystyczny sposób. Nie inaczej było tym razem. W 43. minucie wyjazdowego spotkania piłkę do Ibrahimovicia zagrał jego kolega z drużyny Jonathan dos Santos.  Zlatan zagranie zza pleców wykończył fenomenalnym uderzeniem z półobrotu. Z pewnością i tym razem atrakcyjności jego zagrania dodaje fakt, iż piłkarz w przeszłości trenował Taekwondo. 

 

Sam zawodnik po meczu wypowiedział się na ten temat w typowy dla siebie sposób – Prawdopodobnie mam więcej bramek, niż reszta facetów na boisku zagrała w sumie meczów. Nie wiem ilu piłkarzy zdobyło 500 bramek w karierze, ale ja jestem jednym z nich. 

 

To kolejne nietuzinkowe trafienie tego piłkarza. W swojej karierze zdobywał on już podobne bramki, zarówno reprezentując Szwecję czy też jeden z klubów, w którym występował. Cały jego dorobek to już 500 goli, w tym 438 strzelonych w rozgrywkach klubowych oraz 62 zdobyte dla reprezentacji. 

 

Youtube.com

tragarz

Słowacki TRAGARZ dokonał niemożliwego – nie uwierzysz ile kilogramów wniósł na Śnieżkę!

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się skąd w górskich schroniskach biorą się napoje, piwo, jedzenie i setki innych produktów? Owszem, do wielu można dojechać autem, lub wysłać zaopatrzenie kolejką, ale są miejsca, gdzie wciąż jeszcze schroniska zaopatrują… ludzie! Jeden z nich, tragarz Vladimir Hyžnay ze Słowacji, postanowił na Śnieżce pobić rekord ciężaru wniesionego przez jedną osobę.

 

Wraz z dwoma towarzyszami – Zdenkiem Pácha z Frýdku-Místku oraz Milanem Marhanem z Pragi wyruszył z Domu Śląskiego Drogą Jubileuszową do góry. Pacha niósł na plecach 150kg wody, zaś Marhan 80 kilogramów. Sam Hyžnay załadował na swoje nosidło aż 165,5 kilograma wody!

 

Panowie razem weszli na szczyt Śnieżki bijąc dotychczasowy rekord należący do Roberta Hofera. Mężczyzna ten w 1948 roku wniósł na Śnieżkę potężną 160-kilogramową rurę. Od tamtego momentu nikt nie dał rady wnieść na plecach więcej. Aż wreszcie pojawił się Hyžnay!

 

Nie była to jego pierwsza próba bicia takiego rekordu. W ubiegłym roku Hyžnay próbował wnieść do Srchoniska Zamkovskiego, położonego na wysokości 1475 metrów w Tatrach Wysokich ładunek o wadze 172,5 kilograma. Wtedy jednak 400 metrów przed celem musiał zdjąć z nosideł 22 kilogramy, aby bezpiecznie dotrzeć do celu. Tym razem się udało!

 

Hyžnay swój rekord zadedykował pokoleniom tragarzy, którzy przez dziesięciolecia nosili na plecach do schronisk wszystkie niezbędne produkty. Trzeba przyznać, że ich praca jest naprawdę niesamowita!

 

naszesudety.pl/ foto: Fot. Kateřina Vaníčková / idnes.cz

mma

MAKABRYCZNY wypadek zawodnika MMA – zdjęcie mrozi krew w żyłach! [FOTO]

Bryce Mitchell to utalentowany amerykański zawodnik MMA. Ostatnio zadebiutował w najważniejszej federacji – UFC. Niestety, na kolejny występ trochę poczeka, gdyż przypadkowo… rozwiercił sobie mosznę!

 

Paskudny wypadek wydarzył się tuż przed kolejnym treningiem Amerykanina. Sportowiec montował drewnianą konstrukcję z użyciem wiertarki. Gdy chciał przymierzyć jedną z desek, schował wiertarkę do spodni. Gdy podniósł deskę wiertło rozcięło mu mosznę na pół!

 

Gdy chciałem zmierzyć deskę, wiertło przejechało przez moje orzeszki

 

– napisał bez ogródek Mitchell

 

Aby nie być posądzonym o bajkopisarstwo, zawodnik wrzucił zdjęcie zakrwawionych bokserek, w których pracował w momencie wypadku. W szpitalu założono mu 13 szwów. Mężczyzna nie traci też poczucia humoru i zapowiada powrót do treningów, gdy tylko się wyleczy:

 

„W tym momencie jeden kopniak znów rozerwałby mi jądra”

 

 

justyna kowalczyk

Przerażające słowa Justyny Kowalczyk: „moje ciało to WRAK”. Opowiedziała o swoich dolegliwościach

Moment zawodów sportowych i triumfu na nich to tylko skromny fragment czasu który każdy sportowiec poświęca na wypracowanie formy. Patrząc na uśmiechniętych zawodników z medalami zapominamy (oni zresztą też!) o litrach potu, łez i krwi, które wylewają na treningach. Zawodowy sport ma też swoje mroczne strony. Opowiedziała o nich Justyna Kowalczyk.

 

Justyna Kowalczyk napisała felieton dla „Gazety Wyobrczej”. Jak twierdzi, przez całą karierę bała się najbardziej… bólu, a nie konkurentek!

 

Ból i sport wyczynowy zawsze idą w parze. Choć każdy z nas ma inny próg bólu, to – w większości dyscyplin – sportowiec, który potrafi znieść więcej, wygrywa. Od początku bólu bałam się najbardziej. Na starcie rzadko myślałam o rywalkach. Najczęściej zastanawiałam się, jak kolejny raz przecierpieć bieg

 

– pisze zawodniczka.

 

Dlatego zdaniem Kowalczyk, dla sportowca najważniejsze jest dobre przygotowanie mentalne, które pomaga zapomnieć o bólu, zacisnąć zęby i wygrywać mimo kontuzji i urazów. Sama przyznaje, że po zawodowej karierze ma mnóstwo „pamiątek” w postaci zszarganego zdrowia:

 

Ostatnio lekarz ortopeda stwierdził, że moje ciało to wrak. Kilka przepuklin w kręgosłupie, zrypane kolana, achillesy, pościerane chrząstki, zwyrodnienia stawów. Startowałam na igrzyskach z połamaną stopą. Słyszałam oburzone głosy, że tak nie można, że popsuje się jeszcze bardziej. No i co z tego, że popsułam? Stopa boli na zmianę pogody, a złoty medal olimpijski leży w szafce. Dobry interes

 

– kwituje zawodniczka.

 

A takiej pogody ducha i zadowolenia z siebie życzymy sobie i każdemu z Was z osobna! Jak widać, czasem warto poświęcić coś dla najwyższych celów.

prezerwatywy

Mundial: kioskarka przekłuwała PREZERWATYWY dla turystów. Jej tłumaczenia WBIJAJĄ W FOTEL!

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej to czas, kiedy do państwa-gospodarza zjeżdżają się setki tysięcy turystów z całego globu. Pewna  zmyślna 62-letnia Rosjanka postanowiła to wykorzystać, przekłuwając prezerwatywy. Nie żałuje i jak twierdzi – zrobiła to w najlepszej wierze.

Ludmiła pracowała w sklepie w Niżnym Nowogrodzie. Pracowała, bo gdy afera wyszła na jaw z pracą się pożegnała. Kobieta postanowiła dziurawić prezerwatywy sprzedawane turystom zza granicy, ale nie robiła tego z czystej złośliwości.

 

Jak twierdzi – chciała poszerzyć pulę genów w rosyjskiej populacji! Z mieszanych związków miało się urodzić „nowe pokolenie” Rosjan, a kobiety dzięki nieplanowanej ciąży – w mniemaniu Ludmiły – powinny nawrócić się na drogę czystości.

 

Widzieliście naszych wilkołaków? A widzieliście jacy mężczyźni do nas przyjechali? Jeden przystojniejszy od drugiego. Smukli, silni, wysportowani. Niech się podzielą z nami genami, przecież dla nich to sama przyjemność

 

– miała powiedzieć Ludmiła rosyjskim dziennikarzom

 

Plan był ze wszech miar prosty, ale chyba nie do końca przemyślany. Ludmiła postanowiła bowiem uszczęśliwiać obcych ludzi na siłę, a dodatkowo chyba zapomniała o chorobach przenoszonych drogą płciową. Teraz, zamiast nowej generacji Rosjan może mieć na głowie dziesiątki kobiet rozsiewających różne nieciekawe schorzenia…

 

o2.pl/ foto: pixabay

juniorów

Ta kobieta zdobyła medal na zawodach JUNIORÓW! NIE UWIERZYSZ ile oficjalnie ma lat!

Nie raz i nie dwa słyszeliśmy o afrykańskich sportowcach z zaniżonym wiekiem w dokumentach. Więksi, szybsi i silniejsi od rzekomych rówieśników z innych państw, wielokrotnie świecili wielkie sukcesy np. w lekkoatletyce. Oto kolejny podejrzany przykład podejrzanie staro wyglądającej juniorki.

 

 

W Tampere w Finlandii trwają mistrzostwa świata juniorów w lekkoatletyce. Jednak zamiast emocji sportowych, mamy emocje lekko mówiąc niezdrowe. Oto bowiem zdziwienie komentatorów budzi postać Girmawit Gebrzihair, etiopskiej zawodniczki, która w biegu na 5 kilometrów wywalczyła brązowy medal. Ta dziewczyna ma według dokumentów 16 lat!

 

Według nich Girmawit przyszła na świat w… 2001 roku. Cóż, jak na niespełna 17-latkę wykazuje zadziwiające braki w uzębieniu i zmęczone rysy twarzy! A czy Waszym zdaniem tak może wyglądać 16-latka? Nawet z Etiopii? Naszym zdaniem przydałyby się dokładne badania lekarskie.

mundial rosja

Mundial: WYSOKA KARA dla jednej z reprezentacji. Poszło o… GETRY!

Twarde prawo, ale prawo – przypomina się łacińska sentencja. FIFA zdecydowanie ma ją w pamięci i nie zamierza się cofać przed karaniem zespołów, które nie respektują zasad im narzuconych. Nieprzepisowe getry to wystarczający powód, aby reprezentacja Anglii zapłaciła 70 tysięcy franków szwajcarskich kary. Za co?

 

Sprawa dotyczy meczu ćwierćfinałowego meczu Anglii ze Szwecją, który „Synowie Albionu” wygrali 2:0. Trzech piłkarzy angielskich, Raheem Stirling, Dele Alli, Eric Dier mieli na sobie Gery, które „naruszyły przepisy medialne i marketingowe piłkarskiej federacji”.

 

Mówiąc wprost, chodzi o to, że na getrach tych piłkarzy znalazły się loga nieautoryzowanych przez FIFĘ marek. Co gorsza, zawodnicy używali ich nie tylko na meczu, ale również na oficjalnych sesjach treningowych.

 

Kara 70 tysięcy franków szwajcarskich ma wynikać z tego, że getry nie zostały zmienione mimo licznych napomnień ze strony federacji.

 

Podobną karę mają do zapłacenia Szwedzi. Jak widać pieniądze rządzą dzisiejszą piłką i zawodnicy to w rzeczywistości mobilne bandy reklamowe.

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

mundial rosja

Mundial: mecz 1/8 zostanie POWTÓRZONY? Setki tysięcy kibiców podpisały petycję!

Niemal 300 tysięcy kolumbijskich kibiców żąda powtórzenia meczu 1/8 finału pomiędzy Kolumbią a Anglią. Wprawdzie Kolumbijczycy odpadli po rzutach karnych, ale zdaniem kibiców – i części komentatorów – mecz został wypaczony przez sędziego.

 

Kolumbijczycy mają mnóstwo pretensji do sędziego z USA, Marka Geigera. Pierwszy zarzut dotyczy rzutu karnego, który arbiter podyktował dla Anglików po faulu Carlosa Sancheza na Harrym Keane’u. Ich zdaniem nie była to sytuacja na wskazanie „wapna”.

 

Drugi zarzut to z kolei przerwana przez Geigera akcja w czasie której Carlos Bacca miał szansę strzelić bramkę. Oba zostały opisane w petycji, którą stworzył kolumbijski student Juan Diego García.

 

Nie sądzimy aby FIFA zamierzała zmieniać jakiekolwiek decyzje związane z mundialowymi wynikami. Kontrowersje zawsze były, są i zapewne będą, pomimo wdrażania systemu VAR.

 

wprost.pl

reprezentacja japonii

Reprezentacja Japonii ZASKOCZYŁA po meczu z Belgią. Zobacz, co zostawili po sobie w szatni! [FOTO]

Reprezentacja Japonii wraz z kibicami była barwnym gościem mistrzostw świata w Rosji. Kibice zasłynęli sprzątaniem sektorów, które zajmowali na trybunach. Teraz w ich ślady poszli piłkarze, którzy przegrali walkę o ćwierćfinał z Belgią 3:2.

 

Mecz obfitował w niesamowite zwroty akcji. W II połowie wydawało się, że Samurajowie wyeliminują Belgię, upatrywaną jako jednego z faworytów mistrzostw, bo wygrywali z nią 2:0. W ciągu kilku minut Belgom udało się jednak wyrównać, a w ostatniej akcji meczu, po błędach japońskiej obrony, strzelić zwycięską bramkę.

 

Japońscy piłkarze po porażce zachowali się z wielką klasą. Udzielali wywiadów, a swoją szatnię… wysprzątali na błysk! Zostawili też karteczkę z „dziękujemy” po rosyjsku! Ewidentnie wzięli przykład ze swoich kibiców!

 

 

 

Jest to tym milszy gest, że przecież Japończycy byli po wyczerpującym meczu, w którym każdy zostawił sporo zdrowia na boisku. Mimo to zadbali, aby oddać szatnię w dobrym stanie. A jak przyznają ekipy sprzątające, te potrafią wyglądać po meczach naprawdę dramatycznie!

 

Dla Japonii przygoda na Mundialu skończyła się. Ale to nie koniec piłkarskich emocji. Dzisiaj o wejście do ćwierćfinału zawalczą Szwecja ze Szwajcarią, oraz Kolumbia z Anglią. Mecze odpowiednio o 16 i 20 na antenie Telewizji Polskiej.