Makabryczna KONTUZJA sportowca! Stracił WZROK po uderzeniu piłką!

wzrok

Sam Ward to reprezentant Wielkiej Brytanii w hokeju na trawie. Podczas meczu Wielkiej Brytanii z Malezją o awans do igrzysk olimpijskich w Tokio 2020 uległ bardzo poważnemu wypadkowi. 

 

Podczas jednej z akcji hokeistę w okolice lewego oka trafiła piłka. Diagnoza lekarzy okazała się być dramatyczna. Ward miał zmiażdżoną siatkówkę i złamaną kość twarzy. Sportowiec stracił wzrok w lewym oku, lecz nie poddawał się. Z nadzieją czekał na operację, która miała zadecydować czy w pełni wróci do zdrowia.

 

Hokeista na bieżąco informował swoich fanów na Instagramie o swoim stanie zdrowia. Liczył na to, że odzyska zdolność widzenia.  Niestety, próba ratowania oka nie powiodła się. Brytyjskie media zdążyły poinformować, że Anglik będzie zmuszony zakończyć karierę. Sytuację postanowił skomentować Ward.

 

ZOBACZ TAKŻE: 9-latek skarżył się na ból brzucha, ZMARŁ gdy lekarze odesłali go ZE SZPITALA DO DOMU!

 

 

,,W ciągu kilku ostatnich tygodni odbyłem trzy niezależne konsultacje lekarskie. Wszyscy medycy stwierdzili zniszczenie siatkówki, a zmiany są częściowo nieodwracalne. Wciąż mogę odzyskać wzrok, ale nie będzie to szybki proces. A czy będę mógł wrócić do hokeja, to pokaże czas” – poinformował sportowiec.

 

 

źródło: instagram/ fot. facebook

9-letni chłopiec wygrał bieg na 10 kilometrów mimo, że wcale w nim nie wystartował. Stało się tak, bo…

kilometrów

Ta historia brzmi jak komedia lub zmyślona bajeczka. Jednak wydarzyła się ona naprawdę. 9-latek wygrał bieg na 10 kilometrów, chociaż oficjalnie w nim nie startował. Kade Lovell z amerykańskiego stanu Minnesota pomylił trasy i przez przypadek wziął udział w wyścigu.

Chłopiec miał biec w wyścigu na 5 kilometrów. Bieg jednak nie ułożył się dla niego najlepiej i pomylił trasy. Zobaczył tylko znak na którym widniała liczba „10”. Wtedy zrozumiał, że coś jest nie tak. Byłem trochę zdezorientowany, ale pomyślałem: „Ok, po prostu będę dalej biec. Chcę dotrzeć do mety – mówił dla CNN Kade Lovell.

Chłopak miał ogromne serce do walki i stwierdził, że będzie biec dalej. Jego mama zaczęła się niepokoić, gdy nie zauważyła go na linii mety krótszego wyścigu. W pewnym momencie ktoś powiedział, że widział chłopca, który biegnie, ale na dystansie nie pięciu, a dziesięciu kilometrów. Wtedy kobieta sobie uświadomiła, że to zapewne jej syn. Gdy zauważyła jak przekracza linię mety, pomyślała że cała reszta stawki zostawiła go z tyłu, a on dobiegł ostatni. Jakież było jej zdziwienie, gdy okazało się, że jej pociecha przekroczyła linię mety z czasem 48:17.4.

 

ZOBACZ:Lech Wałęsa zszokował wypowiedzią o śmierci Morawieckiego. Padły mocne i KONTROWERSYJNE słowa!

 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Kade Lovell nigdy nie biegał tak długich dystansów i można jego wyczyn nazwać debiutem.  To był emocjonalny rollercoaster. Najpierw się bałam, potem byłam zła, a potem podekscytowana, gdy dowiedzieliśmy się, że wygrał – skomentowała matka 9-latka, Heather Lovell. Cóż, nie ma się co dziwić emocjom i dumie, która rozpiera mamę Kade’a. Kto by pomyślał, że tak młody człowiek może wyprzedzić doświadczonych biegaczy (co prawda amatorów), ale jednak różnica wieku, muskulatury, kondycji fizycznej i przede wszystkim wcześniejszej praktyki ma ogromne znaczenie. Gratulacje młody człowieku! Szykuje się najprawdopodobniej wielka kariera, bo taki czas to już jest naprawdę nie lada wyczyn, nawet dla dorosłych.

źródło: o2.pl fot. screenshot

[WIDEO] Wyciskał ciężką sztangę przed publicznością. NAGLE WYPADŁY MU FLAKI

flaki

To, że na siłowni możemy doznać poważnej kontuzji jest oczywiste. W tym przypadku, facetowi podczas wyciskania sztangi wypadły flaki. Na szczęście, był to tylko prank, na który ludzie się nabrali. Wszyscy aż odwrócili oczy z obrzydzenia. Później dowiedzieli się, że zostali wkręceni. My jednak nie przepadamy za takimi żartami.

Wyobraźcie sobie, że akurat jesteście na widowni i nagle dochodzi do takiego czegoś… Niesmaczne, bardzo niesmaczne! Ma jednak swoje odzwierciedlenie w wyświetleniach, a w dzisiejszych czasach tylko to się liczy, a już na pewno dla youtuberów. Mimo wszystko, wypadające flaki to przegięcie…

ZOBACZ:Wiemy ile zarabia Zenek Martyniuk. KWOTY PRZYSPARZAJĄ O BÓL GŁOWY…

źródło fot. i wideo: youtube.com

Znany polski sportowiec zginął w wypadku samochodowym. Szokujące wieści o…

sportowiec, pielgrzymów, teledysku, legenda, zmarł aktor, żałoba, świeczki

Codziennie w Polsce umiera niezliczona ilość osób. Jednak najczęściej zwracamy uwagę na odejścia znanych osób. Dotarły do nas smutne informacje o tym, że znany polski sportowiec zginął w wypadku samochodowym. Świętokrzyskie „Echo Dnia” informuje o tym, że ofiara to Grzegorz Lasota – polski ultramaratończyk.

Volkswagen Golf, którym poruszał się Grzegorz Lasota zboczył z trasy i uderzył przy dużej prędkości w przepust. Sportowiec zmarł na miejscu, a jego partnerka trafiła z ciężkimi obrażeniami do szpitala. Jak informuje „Echo Dnia” – para wracała z 16. Biegu Rzeźnika, w którym wystąpili razem. Było to ich marzeniem, które miało zostać spełnione w związku z dziewiętnastą rocznicą ślubu…

Środowisko ultramaratończyków, ale nie tylko jest w ogromnym szoku. Bliscy znajomi mówią, że będą wspominali swojego kolegę w dobrych barwach. Taka informacja to po prostu szok i niedowierzanie. Jeszcze parę dni temu biegali z nim i przygotowywali się do najważniejszych zawodów. Teraz już go z nimi nie ma. Jest to ogromna strata dla polskiego sportu.

 

ZOBACZ:Wody wyrzuciły koszmarne zwierzę na plażę. Co to może być?

 

Życie jest bardzo kruche, więc trzeba z niego korzystać w najlepszy możliwy sposób. Żeby kiedyś ludzie też wspominali nas jako dobre i pomocne dusze. Tak właśnie wszyscy wspominają wybitnego polskiego ultramaratończyka. Wyrażamy za razem najszczersze kondolencje.

źródło: echodnia.eu fot. ilustracyjne

Ewakuacja z Wieży Eiffla w Paryżu. Tego jeszcze nie grali!

eiffla

Dotarły do nas wiadomości, że w poniedziałkowe popołudnie miała miejsce ewakuacja z Wieży Eiffla. Pewien mężczyzna postanowił, że będzie się na nią wspinał. Dzięki temu incydentowi trzeba było wstrzymać na czas ewakuacji wizyty turystów na tym historycznym obiekcie. Pojawiło się wiele opóźnień, a kolejka rosła w zastraszającym tempie. Wszystko przez to, że ktoś wpadł na tak horrendalny pomysł.

Zauważono wspinacza, dlatego wszczęta została standardowa procedura. Musimy zatrzymać tego człowieka, by móc to zrobić trzeba było ewakuować turystów z obiektu – powiedział jeden z paryskich policjantów będących na miejscu w rozmowie z thelocal.fr. Na szczęście z odważnym wspinaczem udało się nawiązać kontakt jednemu z ratowników. Okazało się, że był już w połowie wspinaczki na 324-metrowy obiekt. To już kolejny przypadek, gdy ktoś wspina się na Wieżę Eiffla. W 2017 roku mężczyzna próbował na nią wejść i popełnić samobójstwo, jednak gdy zareagowała policja, to szybko porzucił te zamiary. Natomiast w 2011 roku śmiałek postanowił wejść na sam szczyt. Zrezygnował po przebyciu… 30 metrów.

 

ZOBACZ:Tematy bez tabu: PORONIENIE! Dlaczego po śmierci dziecka warto skorzystać z pomocy psychologa?

 

Rocznie Wieżę Eiffla odwiedza około 7 milionów turystów. Niewątpliwie jest to symbol zarówno Paryża, Francji, jak i Europy. Dziwią nas decyzje ludzi o wspinaniu się na nią, bo po prostu jest to niebezpieczne, a drugą sprawą jest to, że takiemu obiektowi należy się szacunek. Niektórzy jak widać tego nie rozumieją.

źródło: o2.pl fot. twitter.com

Znany sportowiec chory na raka. Toczy najważniejszy pojedynek w swoim życiu!

raka

Wszyscy pamiętamy, kiedy na świat spadła niespodziewana informacja, o tym, że chory na raka jest gwiazdor Barcelony, Eric Abidal. Teraz, o życie walczy kolejny sportowiec. U 24-letniego Maxa Parrota, wicemistrza olimpijskiego z Pjongczangu, zdiagnozowano Chłoniaka Hodgkina.

Chłoniak Hodgkina, jest jednym z nowotworów krwi. Jak każda odmiana raka, jest on bardzo niebezpieczny. To dla mnie nowa konkurencja, z którą muszę się zmierzyć. Zrobię wszystko, by wygrać – powiedział Max. Chorobę zdiagnozowano tuż przed świętami. Pierwsze symptomy choroby pojawiły się we wrześniu, kiedy intensywnie drapałem się po skórze. W listopadzie wyczułem na karku guz, a lekarz rodzinny skierował go na biopsję. O chorobie dowiedziałem się na kilka dni przed Bożym Narodzeniem – tłumaczy wicemistrz olimpijski.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Zwrócił uwagę straży miejskiej. Nie spodziewał się, że do niego wystartują!

 

Sportowiec nie ukrywa, że bardzo się boi, ale ma ogromne wsparcie ze strony swojej rodziny, dzięki czemu wierzy, że wygra ten nierówny pojedynek. My również mamy nadzieję, że wszystko zakończy się pomyślnie. Świat sportów zimowych nie może stracić takiego mistrza!

źródło: fakt.pl

fot. twitter.com

Amerykański sportowiec o igrzyskach:” ORGIE I IMPREZY na porządku dziennym”. Zdradził, która reprezentacja bawi się NAJOSTRZEJ!

sportowiec, olimpiada, pjongcxzang

Nie bez powodu organizatorzy igrzysk dostarczają do wioski olimpijskiej setki tysięcy prezerwatyw. Sportowe zmagania najwyraźniej idą w parze z seksualnymi i alkoholowymi wyczynami, co właśnie potwierdził pewien sportowiec.

 

31-letni snowboardzista Shaun White właśnie zapisał się w historii zdobywając trzy złote medale w swojej konkurencji. Nie dziwota więc, że wyluzowany i szczęśliwy dał się pociągnąć za język. W programie „Watch What Happens Live” naciągnięto go na kilka interesujących zwierzeń na temat atmosfery na igrzyskach.

 

Najpierw zawodnik został zapytany o seks w czasie igrzysk. To pytanie chciał zręcznie pominąć, ale nadział się na jeszcze gorsze – czy kiedykolwiek słyszał o orgiach w wiosce olimpijskiej. Tu już bez ogródek odparł, że tak.

 

Żeby było jeszcze ciekawiej, White dodał, że wie – tak samo jak inni sportowcy – że na terenie wioski znajduje się dużo kamer. W związku z tym uważa, że za jakiś czas niektóre wyczyny zawodników i zawodniczek mogą ujrzeć światło dziennie. Ale to nie robi na nim, ani innych wrażenia.

 

Zdaniem White’a najlepszymi partnerami do imprez są Australijczycy. Uważa, że leży to po prostu w ich naturze. To ciekawe wyznanie, bo prędzej spodziewalibyśmy się wymienienia np. Rosjan. Jak widać – rzeczywistość potrafi zaskakiwać! Z kolei swoich rodaków ocenił raczej słabo, jako „sztywniaków”.

 

Wygląda więc na to, że nawet gdy igrzyska zimowe się skończą, to szum po nich może wcale nie ustać. Choć być może zastosowanie znajdzie zasada „Co wydarzyło się w Pjongczang, zostaje w Pjongczang”? Nie wierzymy w to, bo zawsze znajdzie się ktoś z za długim językiem!

 

wp.pl

Świat sportu żegna kolejnego, znakomitego zawodnika / Pokój jego duszy /

Świat sportu żegna kolejnego znakomitego zawodnika z mistrzowskim tytułem. Zmarł zawodowy bokser, mistrz świata kategorii piórkowej.

Continue reading „Świat sportu żegna kolejnego, znakomitego zawodnika / Pokój jego duszy /”