wieloryba

Przeżyli SZOK, gdy rozpruli brzuch martwego wieloryba. Oto, co znaleźli w środku! [FOTO]

W ręce tajskich weterynarzy dostał się bardzo słaby wieloryb, który już na pierwszy rzut oka wyglądał na chorego. Mimo 5-dniowej walki o jego życie, zwierzęcia nie udało się uratować. Lekarze postanowili sprawdzić, co zabiło to wielkie stworzenie. Sekcja zwłok przyniosła zaskakujący i przerażający rezultat.

 

Od samego początku zwierz wzbudzał podejrzenia lekarzy. Po odłowieniu wypluł pięć dużych plastikowych toreb. Gdy zdechł i przeprowadzono sekcję, okazało się, że w jego brzuchu znajduje się aż 8 kilogramów śmieci! De facto niemal cały żołądek wieloryba był wypełniony odpadkami!

 

Wśród nich znajdowało się aż 80 plastikowych worków i wiele innych śmieci, których nie dało się strawić.

 

Wykorzystamy ten okaz jako przykład. Zaprosimy wszystkich największych producentów i będziemy starali na nich wpłynąć, by zaproponowali rozwiązania, które poprawią sytuację w oceanach. Chcemy zmniejszyć użycie plastiku w Tajlandii

 

– powiedział Jatuporn Buruspat, minister gospodarki wodnej Tajlandii

 

Skąd w żołądku wieloryba znalazło się aż tyle śmieci? Wynika to z coraz większego zanieczyszczenia odpadami plastikowymi mórz i oceanów. Zwierzęta takie jak wieloryby w zasadzie nie są w stanie pozyskiwać pokarmu, który nie jest zanieczyszczony śmieciami.

 

 

 

Odpadki stopniowo odkładają się w ich układach pokarmowych, co prowadzi do śmierci z wygłodzenia. Mniejsze ryby i inne stworzenia morskie także zjadają plastik, który w efekcie trafia także do naszych organizmów. Szacuje się, że każdego roku do mórz trafia aż 8 milionów ton śmieci.

 

o2.pl/pixabay

brokat, ostrzeżenie naukowców

Stykasz się z tym CODZIENNIE i nawet nie wiesz JAKIE TO SZKODLIWE! Grupa naukowców postuluje by NATYCHMIAST ZAKAZAĆ produkcji…

Jest wszędzie. W makijażu, na bombkach, zabawkach, ozdobach, ubraniach. Grupa naukowców twierdzi, że ma zgubny wpływ na całe nasze środowisko!

 

Grupa uczonych pod wodzą dr Trisii Farelly, antropologa środowiska z Uniwersytetu Massey w Nowej Zelandii ogłosiła ostatnio, że produkcja i sprzedaż brokatu powinna zostać natychmiast zatrzymana. Mikroplastik składający się na brokat to jedno z najgroźniejszych zanieczyszczeń, które zalega w oceanach, układach pokarmowych zwierząt i ludzi, a także coraz mocniej zaburza równowagę w środowisku.

 

Zgubne skutki zanieczyszczania środowiska tworzywami sztucznymi widać już teraz. Na rafach koralowych powstają nowe rodzaje skał złożone nie tylko z organicznych osadów, ale także odpadków tworzyw sztucznych! Tylko w ciągu ostatniej dekady ilość tworzyw sztucznych niszczących środowisko wzrosła 20-krotnie. Wielkie ławice plastikowych śmieci pływają po oceanach, a niektóre bakterie wyewoluowały już w tym kierunku by… rozkładać i żywić się węglem pozyskiwanym z plastiku!

 

Szczególnie groźne są tutaj najmniejsze drobiny plastiku, z których np. składa się rzeczony brokat. Ciężko odfiltrować je od wody, a przez to dostają się do układów pokarmowych ryb i innych morskich organizmów, które biorą go za pokarm. Potem  ludzie spożywający owoce morza automatycznie dostają w gratisie mikroplastik! Jest go także bardzo dużo np. w soli morskiej.

 

Czy brokat kiedyś zostanie zakazany? Kto wie, już wiele produktów, bez których ludzkość nie wyobrażała sobie życia odeszło do lamusa. Może kiedyś przyjdzie też czas na popularny, błyszczący proszek? Jego zgubny wpływ na środowisko nie podległa dyskusji choć wydaje się, że wciąż za mało się o tym mówi.

 

zmianynaziemi.pl

POLSKI WYNALAZCA ROZCHWYTYWANY NA CAŁYM ŚWIECIE! Niestety ze swoim rewolucyjnym wynalazkiem musiał pojechać do USA, Polacy go nie chcieli.

Sławomir Malicki jest autorem systemu do przesuwania i poruszania samolotów z wyłączonym silnikiem na drogach kołowania na lotnisku.

 

ATS, czyli Airplane Transporting System to system kanałów umieszczonych pod ziemią. Samolot po wylądowaniu niejako wjeżdża na specjalny system dokowania, czyli wózek, który jest pod ziemią i wyłącza silniki. Dalsza podróż w drodze hamowania odbywa się siłą elektrycznego wózka, który jest pod ziemią” – opisuje Malicki.

 

Pomysłodawca przyznaje, że choć wydaje się to proste, dotychczas nikt na to nie wpadł.

Korzyści z takiego rozwiązania jest wiele, najważniejszym – oszczędność paliwa. „Samolot szerokokadłubowy zużywa generalnie około dwóch ton paliwa w drodze kołowania od gate’u do miejsca startu. Przy czym dwie tony spala w miejscu startu, po wylądowaniu spala kolejne dwie tony” – podaje pomysłodawca.

Malicki zauważa, że bardzo ważnym aspektem jest też ochrona środowiska.

Okazuje się, że ATS działa też w drugą stronę, czyli nie tylko przy lądowaniu samolotu, ale i przy startowaniu. „Samolot po wylądowaniu wjeżdża z pasa lądowego na wózek i do ponownego startu cały czas jest na tym wózku, czyli dojeżdża do gate’u, pasażerowie wysiadają, po czym wsiadają nowi pasażerowie i na tym samym wózku dojeżdża do pasa startowego” – tłumaczy.

Jak Malicki wpadł na pomysł stworzenia ATS?

 

„Matka jest potrzebą wynalazku. Spytałem kiedyś kolegę pilota Boeinga 747, jumbo-jeta o to, ile spala na setkę. Te liczby mnie poraziły i zainspirowały do stworzenia patentu” – opowiada. Podkreśla, że od pomysłu do opracowania patentu była długa droga. „Zacząłem się tym zajmować w 2007 roku, kiedy to sprzedałem swoją firmę. Trzy lata później były pierwsze zgłoszenia do urzędu patentowego w Polsce. Po roku akcję patentową musiałem rozwinąć już na cały świat” – opowiada i zaznacza, że w Polsce spotkał się z absolutnym brakiem zainteresowania.

 

Obecnie Malicki na zaproszenie m.in. gubernatora stanu Oklahoma przebywa, jako gość na Paris Air Show podczas Międzynarodowego Salonu Lotniczego, który rozpoczął się w poniedziałek i potrwa do niedzieli.

 

Mój patent wzbudził ogromne zainteresowanie, zwłaszcza ze strony stanu Oklahoma, który jest potęgą lotniczą. Zaprosili mnie do siebie, w wyniku rozmów podpisaliśmy umowę na pierwszą realizację. Jesteśmy teraz na etapie budowy tej pierwszej linii” – kwituje. 

Źródło PAP

MM

SZYC przez 5 dni MIESZKAŁ w LESIE! Teraz ZAPOWIADA, że…

Kilka dni temu Borys Szyc wybrał się do Puszczy Białowieskiej, by zbadać sprawę wycinki drzew oraz protestów przeciwko temu działaniu. Szerzej o sprawie pisaliśmy TUTAJ.

 

Znany aktor postanowił spać w namiocie i generalnie być blisko natury. Na swoim profilu facebookowym relacjonował wrażenia dotyczące pobytu w Puszczy i piękna przyrody. Jak na przykład:

 

Mój dzisiejszy poranek w drodze do rezerwatu… 🌲☀️🌳Bocian też wstał o 4.30 😜Jak stąd wyjechać, jak tu tak pięknie!#puszczabialowieska #bialowieza #las #puszcza #amazing #morning #view

Publié par Borys Szyc sur mardi 6 juin 2017

 

Po kilku dniach pobytu i zbadaniu sprawy wycinki drzew, Borys Szyc wraca do cywilizacji. Zapowiada jednak, że już wkrótce podzieli się efektami swojego rekonesansu:

 

Nakręciliśmy spory materiał z którego powstanie dokument o Puszczy i ludziach o nią walczących. Na różne sposoby. Dam Wam znać kiedy można będzie zobaczyć efekt naszej pracy. (…)

Sam muszę teraz chwile ochłonąć i przemyśleć całą masę informacji którą przyjąłem przez tych kilka dni. Podzielę się z Wami przemyśleniami niedługo.

Jedno jest pewne. Puszcza Białowieska to jeden z naszych największych skarbów. Jak przyjaciel ❤️🌲🌳 A o przyjaciół się dba, broni ich ale też odwiedza ich często i sprawdza czy wszystko z nimi dobrze. Jedźcie do Puszczy!!! Samo paplanie i pisanie nie wystarczy..

 

Kończy się moje spotkanie z Puszczą. Nakręciliśmy spory materiał z którego powstanie dokument o Puszczy i ludziach o nią…

Publié par Borys Szyc sur mercredi 7 juin 2017

 

To bardzo pozytywne, że aktor angażuje się w ochronę przyrody. Często dzieje się tak, że setka aktywistów ma mniejszą siłę przebicia niż jedna, znana osoba. Czekamy więc na efekty pracy pana Borysa!

 

ms, źródło: facebook.com/BorysSzycOfficialFanPage

 

W naszym JEDZENIU jest PLASTIK! Przeczytaj, w jakich PRODUKTACH jest go najwięcej!

Oceany są zapełnione odpadami z plastiku – zabawki, szczoteczki do zębów, torby foliowe, butelki i tak dalej.

 

Z czasem zanieczyszczenia te rozbijają się na mikro cząsteczki rozproszone w wodach oceanu. Stworzenia żyjące w wodzie, nie są w stanie dostrzec czy rozróżnić, co jest plastikiem, a co nie. Dlatego tworzywa trafiają do ich organizmów wraz z wodą i pokarmem.

 

Według najnowszych badań, aż jedna czwarta ryb miała plastik w jelitach. Cząsteczki tworzyw sztucznych znaleziono także w organizmach małży i ostryg.

Zatem osoby jedzące dużo ryb morskich oraz skorupiaki, wraz z substancjami odżywczymi, dostarczą do swojego organizmu cząsteczki plastiku.

 

Skutki zjadania tworzyw nie są jeszcze do końca przebadane, ale już sama świadomość zjadania plastiku może odebrać apetyt na rybę…

 

aw, źródło: huffingtonpost.com, fot. pixabay

Konflikt polsko-romski. Ta sytuacja jest nie do zniesienia (VIDEO)

Mieszkańcy Maszkowic mają dość. Narzekają, że „nie ma mocnych na Cyganów”. Niechciani sąsiedzi wypalają złom i wyrzucają odpady gdzie im się podoba. Ostatnio wystawili je przy drodze krajowej na Nowy Targ.

 

Interwencji domagają się mieszkańcy miejscowości:

„Nie wiadomo skąd zwożą te wszystkie śmieci. Czego nie spalą, wyrzucają, żeby pozbyć się się problemu. Nie dość, że trują powietrze, to jeszcze niszczą wizerunek wsi w oczach innych.”

 

Irytacji nie kryje również wójt Łącka Jan Dziedzina. Śmieci, które Romowie bezkarnie wyrzucają sprząta na swój koszt gmina.

 

„Po wojnie, którą im wytoczyłem i przy współudziale policji, śmieci sprzątnęli z drogi i zostawili to wszystko na widoku przed osiedlem. Mamy dziwny kraj, bo prawo rzeczywiście nierówno działa.”

 

Wójt romskiej osady, Robert Szczerba, pytany o stosy śmieci i koszty wywozu tych wielkich hałd, odpowiada pytaniem, na pytanie: „A skąd wiecie, że to nasze śmieci?”

 

Konflikt wydaje się trudny do rozwiązania, społeczność romska nie poczuwa się do odpowiedzialności, natomiast mieszkańcy dbają o wizerunek i środowisko sprzątając nie swoje śmieci na własny koszt.

 

Zobacz nagranie. Takie stosy śmieci leżały przy drodze:

 

Źródło: sadeczanin.info/youtube
kd

Z dróg zniknie KULTOWY symbol kraju. ZOBACZ dlaczego!

Filipińskie media mówią o końcu pewnej epoki. Jeepneye stały się podstawowym środkiem transportu w całym kraju, kultowymi pojazdami przyciągającymi uwagę turystów, a nawet symbolem Filipin.

 

Według najnowszych zapowiedzi rządu plan restrukturyzacji miejskiego transportu zakłada, że jeepneye starsze niż 15 lat będą musiały ustąpić miejsca samochodom elektrycznym. Busy przerabiane z jeepów i przewożące miliony pasażerów dziennie emitują zbyt dużo spalin i muszą ustąpić miejsca pojazdom nowej generacji.

 

Wymiana może dotyczyć nawet 90 proc. wszystkich jeepneyów – sugeruje serwis „Quartz”, powołując się na koalicję filipińskich operatorów transportu. Nowe regulacje, o których informuje organizacja ds. transportu o nazwie Piston, nałożą na operatorów konieczność posiadania floty co najmniej 10 elektrycznych jeepneyów.

 

Koszt jednej maszyny to ok. 26 tys. dolarów. Rząd obiecuje wsparcie finansowe, jednak przewoźnicy cytowani przez „Quartz” obawiają się o przyszłość interesów. Piston twierdzi, że nowe regulacje dotkną 650 tys. kierowców oraz 250 tys. operatorów, a w niektórych częściach kraju, jak na przykład w północnej części wyspy Mindanao, 99 proc. jeepneyów zostanie usuniętych z dróg.

 

Jeepneye to ostatnia część miejskiego transportu, której nie dotknął dotychczas proces unowocześniania. Według rzecznika Rady Franczyzy i Regulacji Transportu Lądowego (LTFRB) Martina Delgry ma pomagać w otrzymywaniu odpowiednich kredytów na zakup nowych pojazdów.

 

Celem filipińskiego rządu jest zmniejszenie emisji spalin o 70 proc. do 2030 r. – informuje dziennik „South China Morning Post”. Kraje Azji Południowo-Wschodniej są jednymi z najbardziej zanieczyszczonych na świecie według danych Verisk Maplecroft’s Air Quality Index, który mierzy zawartość cząsteczek pyłu zawieszonego PM 2,5 (o średnicy nie większej niż 2,5 mikrometra) w powietrzu.

 

Jeepneye to pozostałość po wojskowych jeepach, które amerykańska armia przekazała Filipinom po zakończeniu II wojny światowej. Z ich pierwotnego kształtu nie zostaje wiele, samochody są przerabiane przez nowych właścicieli, by móc zabrać na pokład jak najwięcej pasażerów. Jeepneye ozdabia się malowniczymi grafikami, które przyciągają uwagę turystów. Nazwa pojazdów pochodzi od połączenia słowa „jeep” oraz filipińskiego określenia „jitney” oznaczającego „kolano”. W pojazdach jest zazwyczaj mało miejsca, dlatego pasażerowie stykają się kolanami podczas jazdy.

PAP
kd