Bydgoszcz: dzieci znalazły na śmietniku zużyte strzykawki. Skończyło się tragicznie

strzykawki, walizce, martwe dziecko alkoholowej libacji

Grupka dzieci bawiących się na bydgoskim osiedlu Wyżyny natrafiła za jednym ze śmietników na zużyte strzykawki. Dzieci nie wiedząc z czym mają do czynienia zaczęły się nimi bawić. Kilkoro z nich pokłuło się igłami. 

Dzieci wspólnie bawiły się w chowanego. Gdy znalazły się obok śmietników ich zainteresowanie wzbudziły igły i strzykawki leżące wokół niego. Postanowiły wykorzystać je do zabawy. Troje z nich ukłuło się w czasie tej niebezpiecznej zabawy. 

 

ZOBACZ TEŻ: Sprawa Kristiny z Mrowin: jej morderca nie pójdzie do więzienia? Mieszkańcy w strachu

 

Gdy rodzice dowiedzieli się o tych obrażeniach, bezzwłocznie udali się z dziećmi do szpitala. Przeprowadzono szereg badań, które miały odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy dzieci nie zaraziły się jakąś groźną chorobą?

 

Po kilku dniach hospitalizacji i badań dzieci mogły wrócić do domu. Jednak lekarze podkreślają, że może minąć nawet kilka miesięcy zanim pewne choroby rozwiną się i ujawnią. Dlatego muszą zostać pod obserwacją.

 

W tym samym czasie policja rozpoczęła śledztwo pod kątem tego, kto i dlaczego wyrzucił niezabezpieczone strzykawki do kontenera na śmieci. Szybko okazało się, że pochodzą one z pobliskiego gabinetu dentystycznego. 

 

Dyrekcja placówki stomatologicznej otrzymała mandat w wysokości 500zł. Skontrolował ją także sanepid. Przychodnia miała podpisany kontrakt z firmą utylizującą odpady medyczne, dlaczego więc strzykawki i igły trafiły do śmieci? Miejmy nadzieję, że nieuważne dzieci nie będą cierpieć z powodu czyjegoś niechlujstwa!

 

o2.pl/ foto: pixabay/zdjęcie ilustracyjne

 Półtorej TONY ludzkich szczątków odkrytych w opuszczonym magazynie! Wśród nich odpady ze szpitali zakaźnych – kto jest winien zaniedbań?

szczątków,

Historię jak z horroru przeżyli mieszkańcy Zaporoża na Ukrainie. Gdy zrobiło się cieplej, ludzie mieszkający najbliżej budynku opuszczonego magazynu poczuli przejmujący fetor. Okazało się, że niezabezpieczony i niepilnowany budynek jest pełen ludzkich szczątków i medycznych odpadów!

 

Służby wezwane na miejsce odkryły łącznie cztery tony odpadów – półtorej tony odpadów organicznych, kończyn, narządów wewnętrznych i innych części ciała, a także 2,5 tony odpadów medycznych – ampułek, probówek, strzykawek, bandaży, itp. Wśród nich znajdowały się także przedmioty z rtęcią i innymi metalami ciężkimi!

 

Odpady pochodziły głównie z okolicznych placówek medycznych, ale także z ośrodka zajmującego się gruźlicą. Mieszkańcy są przerażeni, bo wokół niezabezpieczonego magazynu wałęsa się mnóstwo psów, kotów i innych zwierząt. Obawiają się, że zwierzęta mogą roznieść po okolicy niebezpieczne bakterie i wirusy.

 

Budynek należy do firmy zajmującej się wywozem odpadów pooperacyjnych. Jednak jak twierdzą jej przedstawiciele – od Nowego Roku budynkiem zarządza sąd i nie mieli prawa niczego z niego wywieźć. Gdy sprawa wyszła na jaw sąd cofnął decyzję o zajęciu nieruchomości. Firma ma miesiąc na oczyszczenie magazynu i wywiezienie odpadów.

 

To jednak nie kończy sprawy. Ekolodzy i mieszkańcy żądają wyjaśnień jak mogło dojść do takich zaniedbań. Chcą wiedzieć, kto za nie odpowiada. Podkreślają, że część szczątków mogła zostać rozwleczona przez zwierzęta. Ich zdaniem ktoś musi za to odpowiedzieć. I trudno się z nimi nie zgodzić!

 

onet.pl foto: youtube.