zemdleli

Rodzina z Wrocławia zatrzymana przez służbę celną. Strażnicy PRAWIE ZEMDLELI, GDY ZOBACZYLI CO MAJĄ W BAGAŻU

Pracownicy służby celnej nie mają łatwego życia. Można im dogryzać, że sprawiają nam często problemy, ale trzeba doceniać ich pracę. Prawie zemdleli, gdy zobaczyli co próbowała przewieźć rodzina z Wrocławia do Polski. Po otworzeniu bagażu ich oczom ukazały się… czaszki. Początkowo było groźnie, lecz szybko okazało się, że do szczątki zwierząt. Jednak i to jest zakazane w naszym kraju.

Rodzina ma ponieść konsekwencje swojego zachowania. Próbowali przemycić szczątki egzotycznych zwierząt do Polski. Podróżni nie posiadali żadnych dokumentów zezwalających na przewóz z Australii do Unii Europejskiej wyżej wymienionych części zwierząt – mówi w rozmowie z Gazetą Wrocławską Joanna Rybak-Brzezinka, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Nie ma się co dziwić strażnikom, że początkowo prawie zemdleli. Nie codziennie widzi się takie rzeczy. Pojawiły się podejrzenia, że część ze zbiorów może podlegać ochronie Konwencji Waszyngtońskiej (CITES), zbiory zostały zatrzymane – dodaje Joanna Rybak-Brzezinka, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Zapewne rodzina poniesie srogie konsekwencje i odpowiedzą za to co zrobili.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Niesamowite zjawisko atmosferyczne. NA JEGO ZOBACZENIE JEST SZANSA JAK NA WYGRANIE W TOTOLOTKA

 

Tylko zwierząt szkoda… Można by rzec. Ludzie nie mają za grosz empatii i dla paru kości potrafią zaryzykować bardzo wiele. Zero zastanowienia. Tak się nie powinno podróżować.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

szczątki

Naukowcy trafili na nietypowe szczątki. Okazuje się, że JEST TO ZUPEŁNIE NOWY…

Szczątki znajdowały się w muzeum od 30 lat. Nikomu jednak nie przyszło do głowy żebym się im lepiej przyjrzeć. Dzięki dobrze zachowanej czaszce okazało się, że to nowy gatunek… dinozaura! Jego nazwa to Ngwevu intloko. Odkrycia dokonał zespół z Natural History Museum.

Paul Barrett oraz doktorantka Kimberley Chapelle to naukowcy, którzy dokonali tego niesamowitego odkrycia. Kobieta zamieściła w mediach społecznościowych informację o tym znalezisku. Szczątki leżały w muzeum od 30 lat! Za życia Ngwevu intloko (tzn. szara czaszka) miał być wszystkożercą, poruszać się na dwóch nogach, posiadał długą szyję i małą głowę.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Zmieszali go z błotem w „Mam Talent”. Po trzech latach wrócił i ZSZOKOWAŁ WSZYSTKICH

 

Okaz znajdował się w kolekcjach w Johannesburgu od około 30 lat. Wielu innych naukowców już go wcześniej widziało, lecz wszyscy myśleli, że to po prostu nietypowy przykład Massospondylus’a. Dla świata nauki to bardzo cenna informacja, która przybliży nam to, jak wyglądał świat, kiedy był jeszcze zdominowany przez dinozaury – tłumaczą naukowcy.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

tybecie, smoka

[WIDEO] Natrafiono na zwłoki SMOKA. Naukowcy się podzielili, bo…

 

W Tybecie odnaleziono zwłoki zwierzęcia, które łudząco przypomina smoka. Możliwe, że jest to dowód na to, że one naprawdę istnieją. Z naukowego punktu widzenia jest to pewna nowość. Ludzie w Internecie się podzielili na dwie strony. Jedni wierzą w autentyczność nagrania, drudzy natomiast twierdzą, że jest to bardzo dobrze wykonana atrapa, która łudząco przypomina zwierzę.

Z definicji, smok to fikcyjne stworzenie, najczęściej rodzaj olbrzymiego, latającego gada. Występuje w licznych mitach i legendach oraz w literaturze, filmach i grach. Według wielu mitów smoki obdarzone były dużą inteligencją, potrafiły posługiwać się magią, znały ludzką mowę, a także ziały ogniem. Poza tym posiadały lub strzegły rozmaitych skarbów. Jednak w Tybecie natrafiono na takie coś. Ludzie mówią, że to szczątki smoka… Fejk czy prawdziwe? Piszcie w komentarzach!

ZOBACZ:[WIDEO] Bezdomny, brudny proponuje prostytutce 500 zł za spotkanie. Jej reakcja jest HITEM internetu

źródło fot. i wideo: youtube.com

morze, kości

Na plaży leżały kości CZŁOWIEKA. Okazało się, że należą do ZAGINIONEGO…

Takie wydarzenia zawsze mrożą krew w żyłach. Na plaży odkryto gości dorosłego człowieka. Szybko okazało się, że należą one do zaginionego Erwana Ferrieux. Na północnym wybrzeżu Nowej Południowej Walii w Australii dokonano przerażającego odkrycia. 21-letni turysta z Francji zaginął w lutym tego roku. Niestety, policja potwierdziła, że nie żyje.

Kości znaleziono w miejscu gdzie najprawdopodobniej zaginął Erwan Ferrieux z Francji. Były one porozrzucane i codziennie odnajdywano kilka z nich. Badania DNA potwierdziły, że należą one do 21-letniego zaginionego Francuza. Porównanie DNA trzech kości zlokalizowanych w czerwcu potwierdziło, że pochodzą one od tej samej osoby płci męskiej. Wierzymy, że należą do pana Ferrieux – powiedział w poniedziałek nadinspektor policji w Port Macquarie, Paul Fehon. Prócz Erwana zaginął również Hugo Palmer – jego rok młodszy kolega. Policja podejrzewa, że mężczyźni mogli wejść do wody i po prostu utonąć, a prąd morski wyrzucił na plażę ich szczątki.

 

ZOBACZ:Tak makabrycznej zbrodni ŚWIAT nie widział. Poćwiartowane zwłoki, szatański rytuał i…

 

Niewyobrażalna tragedia. Dodatkowo znaleziono wypożyczone przez mężczyzn auto w którym były ich rzeczy. Tylko tyle po nich zostało…

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

ciała, 10-latka. spaceru, rodzinna zaroślach, policja, oględziny, 18-latek

Świętokrzyskie: kolejne makabryczne znalezisko. Znowu brakuje reszty ciała!

To naprawdę mroczna seria w województwie świętokrzyskim. W minioną sobotę z rzeki Kamiennej pod Starachowicami wyłowiono dwie ludzkie nogi. Okazuje się, że w niedzielę po południu, pod Małogoszczem 27-letni turysta natrafił na dłoń! Reszty ciała w obydwu przypadkach nie odnaleziono. 

27-latek przyjechał do Wygnanowa w gminie Małogoszcz na wakacje. W czasie spaceru natrafił na duży fragment prawej dłoni. Na miejsce przybyli policjanci, którzy wraz ze strażakami przeszukali okolicznych teren. W akcji wzięło udział prawie 50 funkcjonariuszy. Reszty zwłok nie odnaleziono.

 

ZOBACZ TEŻ: Niedźwiedź włamał się do ich domu i poszedł spać w szafie. Gdy go obudzili zrobił coś niesłychanego!

 

Internauci od razu połączyli to zdarzenie ze sprawą ludzkich nóg z rzeki Kamiennej. Niektórzy podejrzewają, że szczątki mogą należeć do tej samej osoby. Wprawdzie oba miejsca dzieli kilkadziesiąt kilometrów, niemniej obie sprawy to woda na młyn dla zwolenników kryminalnych teorii.

 

Policja na razie w żaden sposób nie skomentowała tych rewelacji i chyba na razie nie łączy obu smutnych znalezisk. Ale sprawie będziemy się bacznie przypatrywać.

 

echodnia.eu/ foto: zdjęcie ilustracyjne/policja

brzuch, szaleniec, narkotyki, hełmży, dziecko, kanibalizm, zwyrodnialec, ucho, 2-letnią córkę, żywcem, tajniaków, sex shop

Kanibalizm i zabójstwo w Szczecinie? Sąd Apelacyjny podjął ostateczną decyzję

Każdy wie doskonale co to jest kanibalizm. I właśnie do tego oraz zabójstwa miało dojść w Szczecinie 15 lat temu. Sąd Apelacyjny podjął decyzję o uchyleniu aresztu dla dwóch podejrzanych o zbrodnię mężczyzn. To wszystko dlatego, że nie ustalono do tej pory, kto był ofiarą oraz nie znaleziono żadnego ciała.

Pięciu mężczyzn miało pobić i uwięzić mężczyznę. Zdaniem prokuratury zabili go „ze szczególnym okrucieństwem”, a potem odcięli części jego ciała, upiekli i częściowo zjedli – czytamy na rmf24.pl. Jeden z podejrzanych zmarł w 2017 roku. Czterej pozostali siedzą w areszcie od października 2017 roku. Obrońcy dwóch mężczyzn złożyli zażalenie i sąd apelacyjny przychylił się do niego wypuszczając ich na wolność. Rafał O. i Sylwester B. trafili na wolność. Nie ma, naszym zdaniem na dzień dzisiejszy żadnego dowodu, pozwalającego na stwierdzenie, że jest uprawdopodobnione, iż podejrzani B. i O. dokonali wspólnie z innymi osobami zabójstwa – skomentował wyrok sędzia Olszewski. Dodał, że możliwe iż w zabójstwo i kanibalizm był zamieszany inny podejrzany oraz wymieniony wyżej zmarły mężczyzna. Znane nam są opisy w prasie, że mamy tutaj do czynienia z “ohydną zbrodnią”. Pewne też bulwersujące społeczeństwo fakty nastąpiły już po popełnieniu zbrodni zabójstwa, chodzi bowiem o kanibalizm. Trzeba też pamiętać, czemu miało to służyć – jedzenie szczątków ludzkich miało służyć temu, żeby każdą z osób, które były zamieszane w to zdarzenie – nie mówię, że brały w nim udział – na przyszłość przymusić do milczenia. I to chyba się po części udało – powiedział na koniec sędzia cytowany przez portal „o2.pl”.

 

ZOBACZ:Uważajcie na dziwne maile od SKARBÓWKI. Możecie zostać ofiarami oszustwa!

 

Zbrodnia jak widać jest bardzo tajemnicza, nie znamy o niej wielu szczegółów. Nawet opisy nie naprowadzają na jakikolwiek trop…

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

karton

Wrocław: Na cmentarzu znaleziono karton z ludzkimi szczątkami! Obok leżała kartka z nietypową prośbą.

Makabrycznego odkrycia dokonali pracownicy dbający o porządek na cmentarzu św Jacka we Wrocławiu.Między grobami natknęli się na dużych rozmiarów karton. Po dokładnych oględzinach okazało się, że w środku były ludzkie szczątki. Sprawa została zgłoszona na policję. Funkcjonariusze nie wykluczają, że kości pochodzą prawdopodobnie z czasów drugiej wojny światowej i zostały odkryte na terenie jednej z pobliskich budów.

Karton z kośćmi znaleziony w weekend majowy przez pracowników nekropolii zostawiono między nagrobkami. Obok leżała kartka z prośbą o ich pochowanie. Nadawca nietypowej przesyłki nie zostawił jednak swojego adresu dlatego wyjaśnianiem sprawy zajęła się wrocławska policja. Śledczy nie wykluczają, że zmarły to ofiara z czasów drugiej wojny światowej. Mają to potwierdzić badania przeprowadzone przez pracowników Zakładu Medycyny Sądowej.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Na zdjęciach z cmentarza zobaczyli tajemniczą dziewczynkę! To co ukazało się później jest naprawdę przerażające!

 

Niestety oprócz fragmentów szkieletu pudełko nie zawierało jakichkolwiek wskazówek czy zmarły/a był cywilem bądź żołnierzem walczącym po jednej ze stron. Głównym zadaniem policji będzie teraz ustalenie personaliów osoby, która podrzuciła makabryczną przesyłkę na teren cmentarza. W tym celu sprawdzany jest monitoring z całej okolicy. Za zbezczeszczenie zwłok grozi nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.

 

 

 

źródła: gazetawroclawska.pl, foto pixabay.com

stodole

Podhale: odkryli w starej stodole 30 tajemniczych kartonów. Gdy je otworzyli, nogi ugięły się pod nimi ze strachu!

Przerażającego odkrycia dokonali dziennikarze Tygodnika Podhalańskiego. W stodole znajdującej się na  Półwyspie Stylchyn nad Jeziorem Czorsztyńskim znaleźli kilkadziesiąt dziwnych kartonów. Gdy je otworzyli, nogi ugięły się pod nimi ze strachu.

Pudła znalezione w stodole były pełne ludzkich szczątków! Nie wiadomo jak długo tam leżały, skąd się wzięły i do kogo należały. Na miejsce została wezwana policja i prokurator, aby zabezpieczyć to przerażające znalezisko.

 

ZOBACZ: Zgierz: horror w szpitalu. Trzymali żywego pacjenta razem z nieboszczykami!

 

Teraz policjanci sprawdzają do kogo należy teren, na którym stoi stodoła, a więc kto może mieć zarazem coś wspólnego ze strasznym znaleziskiem. Dziennikarze „Tygodnika Podhalańskiego”, którzy dokonali odkrycia twierdzą, że stodoła jest elementem skansenu, który powstał w tym miejscu – zgromadzono tu stare budynki przeniesione z miejscowości zalanych przez Jezioro Czorsztyńskie, w momencie gdy stworzono tamę.

 

Prawdopodobnie kości również mogą pochodzić z zalanego terenu, np. z cmentarza, który z tego powodu zostały przeniesione. Ale wciąż otwarte pozostaje pytanie, skąd wzięły się one w tym miejscu?

miejsce, ludzi, łyżki, wampir, szkieletów, czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości, w masowym grobie

Myśliwy z Waliszewa padł ofiarą kanibali? Naukowcy rozwikłali tajemnicę

Tajemnicze szczątki odnalezione przed pięćdziesięciu laty przez polskich uczonych niedaleko Waliszewa nad Narwią wzbudzały spore kontrowersje. Wszystko wskazywało na to, że człowiek ten padł ofiarą grupy kanibali. Jednak zastosowanie nowoczesnej techniki obaliło tą  teorię. Co więc się z nim stało?

 

Szczątki człowieka wykopano z jednej z wydm pod koniec lat 50-tych XX wieku. Były nadpalone, a czaszka nosiła ślady po mocnym uderzeniu ciężkim narzędziem. Na podstawie datowania radiowęglowego określono, że szczątki pochodzą sprzed 8 tysięcy lat, a więc z okresu mezolitu (okres tuż po ostatnim zlodowaceniu).

 

Na podstawie przedmiotów znalezionych przy zwłokach uznano, że był to myśliwy. Wysnuto teorię, że został napadnięty przez grupę kanibali, którzy zadali mu ogłuszający cios w głowę, po którym został ślad na czaszce, a potem zjedli jego ciało – o czym świadczyły nadpalenia na kościach.

 

Po kilkudziesięciu latach do sprawy wrócili badacze z UKSW w Warszawie. Przebadali szczątki najnowszymi urządzeniami, m.in. mikroskopem elektronowym i tomografem komputerowym.

 

Okazało się, że na uszkodzonej czaszce widoczne są ślady gojenia, których nie widać gołym okiem. Oznacza to, że osoba ta nie zmarła w momencie, w którym nastąpiło uderzenie. Jednocześnie obala to przekonanie archeologów, że mamy do czynienia z ofiarą kanibalizmu

 

– powiedział profesor Łukasz Tomczyk z UKSW.

 

ZOBACZ: Małopolska: szczątki dziecka znalezione w jaskini. Niesamowite, co je pożarło!

 

Zdaniem naukowców człowiek ten żył jeszcze około 7-8 dni od feralnego uderzenia. Nie mógł więc zostać zjedzony. Prawdopodobnie było to około 20-30 letni mężczyzna.

 

Skąd więc nadpalenia na kościach? Prawdopodobnie w ramach rytuałów pogrzebowych jego ciało zostało, przynajmniej częściowo, spalone. Z innych stanowisk archeologicznych wiemy bowiem, że w okresie tym zmarłych często palono przed pochowaniem w ziemi.

 

wprost.pl/ foto: youtube