w więzieniu

Szczecin: wyrywał zęby, ucinał palce. Tajemnicza śmierć brutalnego bandyty w więzieniu!

Jacek R. to jeden z najbezwzględniejszych i najbrutalniejszych bandytów szczecińskiego półświatka. Od kilku lat odsiadywał wyrok w więzieniu w Goleniowie, a co jeszcze ciekawsze – poszedł na współpracę z policją. Właśnie znaleziono go powieszonego w celi.

 

Sprawą już zajmuje się prokuratura. Odrębne śledztwo prowadzi służba więzienna. Jacek R. przez godzinę znajdował się w celi sam, najprawdopodobniej wtedy doszło do powieszenia. Prokuratura chce jednak sprawić, czy bandycie ktoś nie pomógł w przejściu na tamten świat. Według Gazety Wyborczej cierpiał on od jakiegoś czasu na zaburzenia psychiczne. Jednak co równie istotne – współpracował z policją w sprawie afery przejmowania mieszkań komunalnych.

 

Jacek R. specjalizował się w przejmowaniu lokali, w których mieszkali bezrobotni, alkoholicy lub osoby biedne, niepłacące czynszu. Skruszony bandyta wsypał całą siatkę, która zajmowała się procederem, w tym wicedyrektora budynków i lokali komunalnych w magistracie szczecińskim, Andrzeja R. Jacek R. przyznał, że wręczył mu 500 tys. złotych łapówki.

 

Dawniej Jacek R. znany był jako brutalny przestępca. Został skazany za przetrzymywanie i torturowanie dłużnika. Wyrywał mu zęby obcęgami, przecinał ścięgna, przetrzymywał w szambie i obcinał palce. Siedział w więzieniu także za przemyt kokainy. Od kilku lat za to chętnie współpracował z policją. Jego wyrok za aferę mieszkaniową został niedawno uchylony, miał się odbyć ponowny proces.

 

Czy Jacek R. zaczął komuś zbyt mocno przeszkadzać? A może faktycznie przegrał z chorobą psychiczną? To powinna wyjaśnić prokuratura i jej śledztwo.  Ale czy tak się stanie, przekonamy się dopiero za jakiś czas.

zadusił matkę i 3-letniego synka kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

Szczecin: tajemniczy MORD. Sąsiadów zaalarmował niewyobrażalny FETOR z jednego z mieszkań…

Ta sprawa jest tyleż makabryczna, co tajemnicza. Wszystko odbyło się w jednym z mieszkań przy placu Rodła w Szczecinie 10 lipca. Mieszkańcy budynku, zaalarmowani nieprzyjemnym zapachem z jednego mieszkań wezwali policję, która dokonała wstrząsającego odkrycia.

 

Smród dochodził z mieszkania na 8 piętrze. Drzwi były zamknięte, więc policjanci w asyście strażaków weszli do niego siłą. We wnętrzu odkryli zwłoki starszej kobiety, która musiała nie żyć od kilku dni. Znajdował się tam też 94-letni mężczyzna z ranami zadanymi nożem. Jeszcze żył.

 

Przetransportowano go szybko do szpitala, ale po kilku dniach mężczyzna zmarł. W ten sposób zginął prawdopodobnie jedyny świadek dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się w czterech ścianach.

 

Jak się okazuje Jerzy R. był przez wiele lat prokuratorem, zaś jego żona Anna – ławnikiem. Czy małżeństwo zamordował ktoś z zewnątrz? Sąsiedzi wspominają ich jako miłych i dobrych ludzi. Śledczy nie udzielają zbyt wielu informacji, ale jak mówią nie odrzucają żadnej hipotezy.  Być może było to tzw. rozszerzone samobójstwo, ale to pomogą ustalić dopiero sekcje zwłok i ustalenia biegłych.

noworodek, Odry, Muszyna, Alicja, alicją, rzeka, morderstwo, szczecin, policja

Szczecin: 55-latek UMÓWIŁ SIĘ z 18-letnią Alicją! Gdy nie spełniła jego fantazji potraktował ją po BESTIALSKU!

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. W lipcu 2016 roku zaginęła 18-letnia Alicja. Gdy nie wróciła na noc do domu, rodzina powiadomiła policję. Wkrótce okazało się, że przyczyną nieszczęścia jest 55-letni mężczyzna. Właśnie zapadł wyrok w jego sprawie.

 

Alicja i Zdzisław poznali się na portalu randkowym. Ala uwielbiała motocykle, planowała wyprawę w Polskę na jednośladzie. Zdzisław wykreował się na kogoś o podobnej pasji, kto pomoże młodej adeptce zgłębić tajniki motorów.

 

6 lipca Alicja wyszła z domu i już nie wróciła. Policjanci badający sprawę natrafili na jej komputerze na rozmowy ze Zdzisławem W. Zatrzymano go jako podejrzanego, zaś zwłoki Alicji odnaleziono po tygodniu w krzakach nad Odrą. Miała wiele ran kłutych.

 

Zdzisław umyślnie zwabił ją w ustronne miejsce. Zażądał seksu. Młoda dziewczyna odmówiła, wtedy mężczyzna wyciągnął nóż, zadźgał ją i okradł. Nigdy nie przyznał się do morderstwa twierdząc, że jedynie okradł dziewczynę.

 

Sąd nie dał wiary zeznaniom zwyrodnialca i nie miał litości dla zwyrodnialca – oczywiście według polskiego prawa. Wymierzył mu najwyższy możliwy wymiar kary – dożywocie. O przedterminowe zwolnienie morderca będzie mógł się ubiegać dopiero po 30 latach, a więc gdy będzie miał 85 lat. Ale nawet wtedy nie wyjdzie na wolność, a w najlepszym razie zostanie zamknięty w zakładzie psychiatrycznym.

 

Czy jednak warto żebyśmy przez trzy dekady utrzymywali kogoś takiego ze swoich podatków?

auto

Dramat w Szczecinie: bezdomny kopnął w brzuch kobietę w CIĄŻY. Zaatakował ją gdy…

W stolicy województwa zachodniopomorskiego omal nie doszło do tragedii. Kobieta w ciąży, wracająca do domu z dwójką dzieci zastała pod blokiem mężczyznę. Bezdomny chciał za wszelką cenę dostać się na klatkę schodową.

 

Kobieta nie chciała go wpuścić i zagrodziła mu drogę. Doszło między nimi do szarpaniny i ostrej wymiany zdań. Wtedy bezdomny kopnął kobietę w brzuch i uciekł. Zaatakowana trafiła do szpitala na obserwację, na szczęście ani jej, ani dziecku nic się nie stało.

 

Policjanci z komisariatu na Niebuszewie rozpoczęli poszukiwania podejrzanego. Okazał się nim 43-letni mężczyzna, notowany już za inne przestępstwa. Następnego dnia został zatrzymany przez żeński patrol policji.

 

Za atak na ciężarną i wybryk chuligański grozi mu rok pozbawienia wolności. Na razie trafił na dwa miesiące do aresztu. Jest mu tam zapewne ciepło, ma wikt i opierunek, więc summa summarum pewnie nie jest niezadowolony. Naszym zdaniem tego typu atak należałoby zakwalifikować jako usiłowanie zabójstwa, a przynajmniej spowodowania znacznego uszczerbku na zdrowiu.

 

Z jednej strony potrafimy też zrozumieć rozgoryczenie bezdomnego, który w tak niskich temperaturach szukał miejsca, gdzie mógłby się ogrzać. Ale nic nie usprawiedliwia ataku na bezbronną kobietę w ciąży.  W kraju istnieje wiele miejsc i instytucji, gdzie w sytuacji kryzysowej bezdomni mogą znaleźć pomoc. Jednak zazwyczaj warunkiem jest stan trzeźwości – nie do osiągnięcia dla wielu żyjących na ulicy.

 

gs24.pl

szczury

SZCZURY opanowały polskie miasto! „Jest ich więcej niż mieszkańców”  – alarmują eksperci. Taka plaga może spotkać KAŻDE miasto w kraju!

Biegają po ulicach w środku dnia i nie boją się ludzi, a co gorsza jest ich coraz więcej – relacje mieszkańców Szczecina nie napawają optymizmem. Podobne opinie wyrażają deratyzatorzy, którzy walczą z plagą szczurów od wielu lat. Niestety, niewłaściwe zwyczaje ludzi bardzo przyczyniają się do rozprzestrzeniania gryzoni.

 

Szczególnie dużo jest ich na szczecińskim Niebuszewie, w okolicach skweru, szkoły i ulicy Zamoyskiego. O sprawie informowali mieszkańcy dzielnicy, a o problemie jako pierwszy pisał „Głos Szczeciński”.

 

Specjaliści walczący ze szczurami zauważają rosnącą liczbę tych zwierząt. Mówią nawet, że jest ich już więcej niż ludzi w mieście! Ale nie pozostawiają także złudzeń, co do winowajców tego stanu rzeczy – sami mieszkańcy przyczynili się do tego.

 

„Człowiek jest głównym pomagającym dla szczurów czy karaluchów. Pozostawiane jedzenie, niezabezpieczone śmieci. To wszystko powoduje, że szczurów przybywa”

– mówi Wiktor Protas, który deratyzacją zajmuje się od 30 lat.

 

Miasto wydaje rocznie zaledwie 19 tysięcy złotych na walkę ze szczurami. Dotyczy to wyłącznie miejsc publicznych i gmachów w zarządzie miasta. Za prywatne budynki odpowiadają ich właściciele. Zdaniem ekspertów z tej branży to zdecydowanie niewystarczające działania. Dodatkowo często są bagatelizowane.

 

Szczury mogą przenosić wiele bardzo groźnych dla ludzi chorób – gorączkę krwotoczną, tyfus plamisty, czy pasożyty takie jak pchły. Walka z nimi jest niezbędna ze względu na zagrożenie jakie kontakt z nimi stanowi dla ludzi.

 

Im więcej żywności będziemy wyrzucać, tym problem szczurów i innych pasożytów stanie się większy. I to nie tylko w Szczecinie – każde polskie miasto jest tak samo narażone.

 

onet.pl

wrak odrzutowca

NIESAMOWITE ODKRYCIE pod Szczecinem: w jeziorze odnaleziono WRAK ODRZUTOWCA!  Skąd on się tam wziął?

Odkrycia dokonali pasjonaci związani z projektem „Jezioro tajemnic”, które bada dno m.in. jeziora Drawsko. Jednak lokalizacji ostatniego niespodziewanego odkrycia nie chcą ujawniać w obawie przed szabrownikami. W końcu nie codziennie natrafia się na wrak radzieckiego odrzutowca MiG-15!

 

Wiemy jedynie, że samolot spoczywa na dnie jednego z jezior w powiecie stargardzkim. Dokładna lokalizacja została jak na razie przekazana jedynie władzom.

 

Mig-15 w wersji szkolno-bojowej, dwumiejscowej, najpewniej rozbił się o taflę jeziora. Dlaczego jednak nikt nie podjął próby jego wydobycia? Tego nie wiadomo. Do opinii publicznej nigdy nie przedostały się też informacje o takiej katastrofie.

 

Jak udało ustalić się eksploratorom po kontakcie z wojskowymi, tego typu samolot rozbił się w tamtej okolicy w latach 50-tych. Jednak jak na razie nie są znane żadne szczegóły na temat maszyny – skąd leciała, do jakiej jednostki należała etc. Z informacji zgromadzonych przez odkrywców piloci katapultowali się, ale przeżył tylko jeden, którego zabrano do szpitala w Moskwie. Zapewne zachowane numery maszyny pomogą w jej identyfikacji.

 

Płetwonurkowie znaleźli część ogonową samolotu, jedno skrzydło i pomniejsze fragmenty rozrzucone w promieniu kilkudziesięciu metrów. Kabina i drugie skrzydło zapewne znajdują się w innej części jeziora.

 

Projekt „Jezioro tajemnic” przede wszystkim koncentruje się wokół poszukiwań w jeziorze Drawsko. Według wielu legend i podań ma ono skrywać mnóstwo tajemnic – w tym nawet wrak okrętu podwodnego! Tymczasem, jak widać, nie tylko Jezioro Drawsko skrywa tajemnice! Kto wie, co jeszcze kryje się w tamtej okolicy?

o2.pl/rmf24/pl/facebook.com/jeziorotajemnic – foto 

Czterej KANIBALE ze Szczecina w areszcie! Impreza z ich udziałem zakończyła się MAKABRYCZNIE – życie napisało scenariusz jak z najgorszego horroru

Wydawać by się mogło, że takie rzeczy zdarzają się tylko w amerykańskich horrorach. Okazuje się, że nie – zwyrodnialcy są wśród nas i to bliżej niż moglibyśmy przypuszczać.

 

Do koszmarnej zbrodni doszło kilka tygodni temu w Szczecinie. Nie znamy zbyt wielu szczegółów zdarzenia, ale to co wiemy już jeży włosy na głowie.

 

Piątka mężczyzn spotkała się na zakrapianej imprezie. W jej trakcie czterech z nich zamordowało piątego biesiadnika, jego ciało poćwiartowało, a część z uzyskanego w ten sposób mięsa spożyli po podsmażeniu na patelni!

 

Brzmi absolutnie nieprawdopodobnie, ale sąd właśnie zadecydował o 3-miesięcznym areszcie dla wszystkich czterech podejrzanych. Dla bezpieczeństwa umieszczono ich w czterech różnych zakładach karnych. Znajdują się pod opieką psychologów, lecz  nie są traktowani jako szczególnie niebezpieczni.

 

Akt kanibalizmu został zakwalifikowany jako znieważenie zwłok, za co grozi kara do 2 lat więzienia. Jednak za morderstwo, mogą trafić za kratki nawet dożywotnio. I jeśli faktycznie dopuścili się takiej zbrodni – chyba lepiej byłoby ich odizolować na zawsze!

 

wprost.pl/wp.pl

Nadziewał pączki i napoje spermą, a potem podawał je nieświadomym kobietom!

Do skandalu doszło w Szczecinie, gdzie kobiety jadały pączki i piły napoje z męskim nasieniem. Mężczyzna, który nadziewał jedzenie oraz dodawał do picia swojego własnego nasienia został zatrzymany, kiedy w internecie pojawiły się filmy z jego ohydnymi uczynkami. 40-letni fotograf Marcin N. najpierw dodawał do pączków i soków spermę, a potem częstował nimi swoje nieświadome klientki. Mężczyzna został skazany na 4,5 roku pozbawienia wolności.  Continue reading „Nadziewał pączki i napoje spermą, a potem podawał je nieświadomym kobietom!”

BRUTALNA NAPAŚĆ NA BOKSERA W SZCZECINIE! Sportowiec bez szans, jeden z oprawców miał siekierę. Pomimo zgromadzonych dookoła ludzi, nikt nie zareagował.

BRUTALNE POBICIE W JEDNYM ZE SZCZECIŃSKICH KLUBÓW.

W nocy z soboty na niedzielę ciemnoskóry bokser ze Szczecina zwiany z warszawską Legią Patryk F. został zaatakowany przez grupę pięciu młodych mężczyzn w klubie przy ul. Dworcowej.

Policja ustaliła, że przed atakiem Patryk F. był wyzywany od czarnuchów, zagrożono mu nawet, że z lokalu już nie wyjdzie.

 

Bokser zaatakowany przez pięciu mężczyzn nie miał szans w tej nierównej walce, jeden z oprawców zadał mu cios siekierką w plecy. Próbował również w głowę, ale sportowiec zasłonił się ręką.

Ciężko ranny sportowiec został przewieziony do szpitala. Jest tam też jeden z napastników, który otrzymał przypadkowy cios siekierą od swojego kompana.

Prowadzimy intensywne czynności w sprawie ciężkiego uszkodzenia ciała – powiedział Przemysław Kimon, rzecznik prasowy zachodniopomorskiej policji. – Ze względu na dobro postępowania, nie zdradzamy szczegółów – dodał.

Do brutalnej napaści doszło w lokalu wypełnionym ludźmi, niestety nikt nie był na tle odważny, aby zareagować.

Źródło WP.PL

MM