klasy

Nauczycielka wyrzuciła ucznia z klasy, bo ją wyzywał. Teraz kobieta ma problemy z policją

Absurdalne sytuacje jakie mają miejsce w Skandynawii to codzienność. Tym razem nauczycielka wyrzuciła z klasy ucznia, który nazwał ją dziw***. Kobieta nie spodziewała się, że przez to będzie miała problemy z prawem. Oburzeni rodzice zgłosili całą sprawę na policję, gdyż uważają, że ich syn został potraktowany niesprawiedliwie i na to nie zasłużył…

Totalna abstrakcja – takim określeniem można nazwać całą tę sytuację. 15-latek wyzywa nauczycielkę od dziw***, sugerując, że na życie zarabia swoim ciałem. Kobieta prawidłowo wyrzuca go za to z klasy, po czym dowiaduje się, że rodzice zgłosili sprawę na policję. W sali podczas zajęć przebywały dwie nauczycielki. Jedna z nich chciała zabrać uczniowi telefon komórkowy, gdyż w placówce jest zakaz korzystania z nich podczas zajęć. To wtedy właśnie miała zostać zbluzgana. Druga nauczycielka oburzona całą sytuacją postanowiła wyrzucić chłopaka z klasy. Ten postanowił poskarżyć się swoim rodzicom. Ci stanęli po jego stronie i udali się na policję.  W porządnej, prawidłowo funkcjonującej rodzinie nazwanie nauczycielki dziw*** nie powinno uchodzić za normę. A zgłoszenie sprawy na policję świadczy o tym, że w tej rodzinie tak jest – powiedział przewodniczący lokalnego samorządu. Sprawę zgłoszono do odpowiedniej instytucji. Urzędnicy mają zbadać sytuację i przygotować wytyczne dla nauczycieli – jak reagować w analogicznych sytuacjach w przyszłości.

 

ZOBACZ:Nowe fakty na temat zamachowca z Nowej Zelandii. Kim jest Brenton Tarrant?

 

Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Uczeń powinien trafić do poprawczaka, gdzie być może ktoś nauczyłby go szacunku do kobiet, którego w domu nie został nauczony. Rodzice w ten sposób dają mu przyzwolenie, aby w przyszłości zachowywał się podobnie.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

 

superbakterie

Na superbakterie będą umierać miliony osób rocznie. Jest już w każdej części świata!

Naukowcy odkryli superbakterie w 2010 roku w Indiach. Teraz dotarła już na Arktykę i staje się poważnym zagrożeniem dla ludzi na całym świecie. Co o nich wiemy? Są odporne na antybiotyki i nie wynaleziono póki co skutecznego leku, który może je powstrzymać. Szacuje się, że w 2050 roku będzie umierać przez nie 10 milionów osób rocznie.

Specjaliści z Newcastle University zwracają uwagę na to, że superbakterie są już globalnym zagrożeniem. Dowodem na to jest fakt, że pojawiła się na tak dziewiczym terenie. Naukowcy podkreślają, że mogła tam dotrzeć za pośrednictwem turystów, którzy co raz częściej odwiedzają Arktykę. Trwają badania, dzięki którym próbują oni sprawdzić, czy mogły to przenieść również ptaki. W Polsce superbakteria pojawiła się w 2011 roku na terenie Warszawy i Poznania.

 

ZOBACZ:[Wideo] Jego odpowiedź w finale „Koła Fortuny” przejdzie do historii. Tego jeszcze nie grali!

 

Naukowcy od dawna przewidują erę postantybiotykową. To okres, w którym bakterie staną się odporne na istniejące leki. Szacuje się, że przez superbakterie będzie umierać… 10 mln ludzi rocznie.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

Ludzie UMIERAJĄ co chwilę. Atak ZIMY zbiera swoje żniwa!

Służby w całej Europie zmagają się z ostrym atakiem zimy. Wskutek ogromnego obniżenia temperatur, zginęło już kilkadziesiąt osób. Szczególnie, pogoda dotknęła Skandynawię. W Norwegii przerwano akcje poszukiwawcze, ze względu na warunki atmosferyczne.

Warunki pogodowe spowodowały, że należało przerwać poszukiwania czterech osób, które zaginęły po przejściu lawiny. Służby nie dają jednak nadziei, że kobiety jeszcze żyją. Ofiarami są 29-letnia Szwedka i jej 3 koleżanki z Finlandii w wieku od 29 do 32 lat – informuje „Metro”. Tragicznie jest także w austriackich Alpach. Atak zimy, odciął od świata 12 tysięcy ludzi uwięzionych w kurortach. W lawinach zginęło tam łącznie 5 osób. Sytuacja jest poważna również za naszą zachodnią granicą. W bawarskim mieście Bechtersgaden, ogłoszono stan wyjątkowy po tym, jak zostało ono prawie całkowicie zasypane śniegiem. Do pomocy potrzebna była armia. Żołnierze wiele godzin odśnieżali dachy domów i i innych budynków. Nie działają tam również szkoły, nie kursują pociągi. Miasto jest sparaliżowane.

 

ZOBACZ:[WIDEO] DZIEWCZYNA weszła na siłownie i ZAWSTYDZIŁA wszystkich! MEGA

 

W Polsce również dochodzi do zamarznięć ludzi. Samej dzisiejszej nocy, służby interweniowały kilkaset razy. Pozostaje czekać na wiosnę…

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com

 

głowy, czaszka, czaszki, rytuał, archeologia, historia, wykopaliska

Ludzkie GŁOWY zatknięte na tyczkach i TORTUROWANE zwłoki niemowlęcia – odkryto pozostałości przerażającego rytuału!

Szwedzcy uczeni odkopali nieopodal miejscowości Kanaljorden wstrząsające pozostałości po pradawnym rytuale. W torfowisku, które powstało w miejscu niewielkiego jeziora znaleźli głowy osób dorosłych i szkielet niemowlęcia. Wszystkie odkryte szczątki noszą ślady brutalnych tortur.

Szacuje się, że odkryte szczątki mogą mieć nawet osiem tysięcy lat. Czaszki należały zarówno do kobiet jak i mężczyzn i z wszystkimi obchodzono się wręcz bestialsko. Co ciekawe, dzięki specyficznym warunkom torfowiska wszystkie są w świetnym stanie – w jednej z czaszek zachowały się nawet resztki tkanki mózgowej!

 

Wszystkie szczątki znajdowały się wewnątrz drewniano-kamiennej konstrukcji o wymiarach 12 na 14 metrów. Naukowcy z Uniwersytetu w Sztokholmie mówią, że głowy były zatknięte na drewnianych żerdziach. Nosiły ślady zarówno zagojonych ran jak i świeżych obrażeń, które powstały tuż przed śmiercią.

 

Niektóre miejsca na czaszkach były ranione wielokrotnie. Uczeni na razie nie potrafią rozstrzygnąć dlaczego osoby te poddano takim mękom. Jest to też pierwsze tak stare tego typu odkrycie w Europie.

 

ZOBACZ: Przez trzy wisiorki trzeba pisać historię na nowo. To archeologiczna sensacja!

 

 

Co jeszcze ciekawsze, napastnicy inaczej traktowali głowy kobiet, a inaczej mężczyzn. Bito je w inne miejsca i z inną intensywnością.

 

Na całym stanowisku archeologicznym Kanaljorden odkryto jak na razie 400 drewnianych żerdzi  – czy na wszystkich były kiedyś zatknięte głowy? Taka wizja jest naprawdę przerażająca, ale póki co nie można jej ani potwierdzić, ani wykluczyć.

 

 

ZOBACZ: PRZERAŻAJĄCE odkrycie archeologów: dwie dziury w czaszce i szczątki dziecka między nogami. Tajemniczy pochówek

 

 

Być może dalsze badania i wykopaliska pozwolą ustalić więcej szczegółów tego bestialskiego rytuału sprzed tysięcy lat. Tego typu wydarzenia wiązano zazwyczaj z triumfem wojennym, gdzie zwycięzcy znęcali się w ten sposób nad pokonanymi wrogami. Być może znalezisko z Kanaljorden jest mroczną pozostałością jakiejś prehistorycznej rozprawy z pokonanym wrogiem?

 

rp.pl

łabędź nie wykiwał szwedzkiego policjanta!

Genialna interwencja szwedzkiego policjanta. Pękniesz ze śmiechu! [VIDEO]

Szwedzka policja nie ma łatwego życia. Co jakiś czas słyszymy z jak paskudnymi przestępstwami muszą zmagać się funkcjonariusze z tego kraju. Tym razem jednak na drodze pewnego policjanta stanął nie gang imigrantów, a… łabędź!

Sprytny i nieco uparty zwierz wybrał się prawdopodobnie na spacer z parku do centrum miasta. Jednak nie znając i nie stosując się do zasad ruchu drogowego sprowadził na siebie i innych uczestników ruchu spore zagrożenie. Z tego powodu zapewne łabędź stał się obiektem zainteresowania policjanta!

 

ZOBACZ:SZYBCY I WŚCIEKLI PO POLSKU: PIJANY SYN w TRAKTORZE kontra PIJANY OJCIEC W OPLU! Interweniowała policja

 

 

Mundurowy z anielską cierpliwością odeskortował ptaka przez ruchliwą ulicę do granic parku. Zdecydowanym ruchem wskazał mu powrót na zieloną trawkę. Wprawdzie wredne ptaszysko kilka razy usiłowało zgubić pościg, to nie udało mu się wykiwać policjanta, który towarzyszył mu krok w krok. Zresztą ten szybko otrzymał wsparcie!

 

Teraz rozumiem dlaczego Szwedzi płacą tak wysokie podatki: na każdego łabędzia przypada tam dwóch eskortujących go policjantów!

– to tylko jeden z wielu wesołych komentarzy po obejrzeniu tego video. Policjantom gratulujemy akcji zakończonej sukcesem i cieszymy się, że w jej czasie nikt nie ucierpiał!

 

mundial rosja

Mundial: WYSOKA KARA dla jednej z reprezentacji. Poszło o… GETRY!

Twarde prawo, ale prawo – przypomina się łacińska sentencja. FIFA zdecydowanie ma ją w pamięci i nie zamierza się cofać przed karaniem zespołów, które nie respektują zasad im narzuconych. Nieprzepisowe getry to wystarczający powód, aby reprezentacja Anglii zapłaciła 70 tysięcy franków szwajcarskich kary. Za co?

 

Sprawa dotyczy meczu ćwierćfinałowego meczu Anglii ze Szwecją, który „Synowie Albionu” wygrali 2:0. Trzech piłkarzy angielskich, Raheem Stirling, Dele Alli, Eric Dier mieli na sobie Gery, które „naruszyły przepisy medialne i marketingowe piłkarskiej federacji”.

 

Mówiąc wprost, chodzi o to, że na getrach tych piłkarzy znalazły się loga nieautoryzowanych przez FIFĘ marek. Co gorsza, zawodnicy używali ich nie tylko na meczu, ale również na oficjalnych sesjach treningowych.

 

Kara 70 tysięcy franków szwajcarskich ma wynikać z tego, że getry nie zostały zmienione mimo licznych napomnień ze strony federacji.

 

Podobną karę mają do zapłacenia Szwedzi. Jak widać pieniądze rządzą dzisiejszą piłką i zawodnicy to w rzeczywistości mobilne bandy reklamowe.

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

galeon, wiele wraków na dnie bałtyku

NIEBYWAŁE! Odkryto wielkie CMENTARZYSKO wraków na dnie Bałtyku! Jakie skarby skrywają odnalezione okręty?

To prawdziwy strzał w dziesiątkę i sensacja. Rutynowe badania archeologiczne dna Morza Bałtyckiego u wybrzeży Szwecji zakończyły się niesamowitym znaleziskiem. W jednym miejscu odkryto kilka świetnie zachowanych wraków okrętów z różnych okresów historycznych!

 

Jak na razie nurkowe spenetrowali dwa z nich, ale są pewni, że na dnie wypatrzyli szczątki co najmniej kilku innych jednostek. Już pierwszy wrak zapewnił przyśpieszone bicie serca odkrywcom – okazało się, że pochodzi z XIV wieku! To około 20-metrowa koga, okręt kupiecki jaki w średniowieczu wykorzystywany był na masową skalę.

 

„Mój puls podskoczył, gdy zorientowałem się, na co patrzę. Nigdy wcześniej nie widziałem tak dobrze zachowanych wraków”

– powiedział jeden z nurków Jim Hansson.

 

Odkrycie tak dobrze zachowanej kogi sprzed niemal 700 lat to wyjątkowa sytuacja. Wrak w dużej mierze leżał pod mułem, co świetnie zakonserwowało drewno. Do naszych czasów zazwyczaj wytrzymywały szczątki wraków z najwyżej XVII-XVIII wieku.

 

Drugi ze spenetrowanych wraków pochodzi najpewniej z XVI wieku. Na jego pokładzie znajdował się spory transport dziegciu i żelaza. Odkryto także zapas różnych narzędzi.

 

Podwodne badania miały związek z otwarciem Muzeum Morskiego w Sztokholmie. Jednak nikt nie spodziewał się, że jest jeszcze możliwość odkrycia tak bogatego cmentarzyska. Pierwszy wrak zlokalizowano przed świętami Bożego Narodzenia, ale aż do teraz fakt ten był utrzymywany w tajemnicy.

 

Bałtyk sprzyja tego typu znaleziskom. Stosunkowo niska temperatura wody i poziom zasolenia pozwalają na lepsze zachowanie drewna. Odkryte na dnie eksponaty na pewno będą stanowiły cenny kąsek dla nowopowstałego muzeum, a zarazem pozwolą lepiej poznać życie kupców i marynarzy sprzed wieków. A kto wie – może któryś z wraków zawiera jakiś bezcenny skarb?

 

o2.pl

WOJSKO na ulicach kolejnego europejskiego państwa? „To będzie WOJNA DOMOWA” – ostrzegają eksperci. Rząd rozważa każdą opcję

Okazuje się, że realia multikulturowego nie są tak kolorowe jak założenia. Szwedzki rząd coraz intensywniej rozważa różne opcje walki z panoszącymi się gangami.Możliwe, że za jakiś czas walką z nimi zajmie się wojsko.

 

Debata liderów szwedzkich partii politycznych odbyła się niedawno w parlamencie. Sprawą dominującą w dyskusji był obniżający się poziom bezpieczeństwa w Szwecji. Okazuje się bowiem, że policja nie radzi sobie ze zorganizowanymi grupami przestępczymi.

 

„Dalej będziemy zdecydowanie i cierpliwie zwalczać alternatywne społeczeństwa. Kiedy uda nam się odciąć możliwości finansowania grup przestępczych, zmniejszy się przemoc na ulicach”

– powiedział premier Stefan Loefven

 

Lider antyimigranckiej partii Szwedzkich Demokratów zaproponował aby do walki z gangami wykorzystać szwedzkie wojsko. Choć jeszcze jakiś czas temu pomysł taki zapewne wywołałby furię u lewicowych polityków, tym razem… przyjęli go wyjątkowo spokojnie i rzeczowo!

 

Premier Loefven przez dziennikarzy po debacie o pomysły szwedzkich demokratów uznał, że choć nie jest to rozwiązanie, o którym myśli w pierwszej kolejności, to jednak nie odrzuca go!

 

Jerzy Sarnecki, znany kryminolog, ostrzega jednak, że wyprowadzenie wojska w szwedzkich realiach na ulice to de facto rozpoczęcie wojny domowej w tym kraju. I może mieć rację. Już 1/5 społeczeństwa tego kraju stanowi ludność napływowa. To siła, z którą trzeba się liczyć.

 

Policyjni eksperci szacują, że w Szwecji działa 500 dużych grup przestępczych. W ubiegłym roku w wyniku ich porachunków zginęły 42 osoby. Jaka będzie decyzja szwedzkich władz? Nie podejrzewamy ich o chęć wprowadzenia rozwiązań stanowczych. Ale kto wie – gdzieś przecież musi istnieć tzw. „cienka czerwona linia”. Wkrótce zobaczymy, gdzie ona jest i czy gangi imigrantów faktycznie ją przekroczą.

 

interia.pl

granaty

GRANATY w cenie lodów? Takie rzeczy tylko w SZWECJI! Policja sobie nie radzi, więc dla bandytów przygotowano SUPER OFERTĘ

To będzie już czwarta tego typu akcja w Szwecji, ale pierwszy raz w roli głównej będą granaty. A wydawałoby się, że takie działania podejmuje się po konfliktach zbrojnych lub w krajach Trzeciego Świata.

 

 

Szwecja boryka się z rosnącą falą ataków przy użyciu ręcznych granatów. Imigranckie gangi rosnące w siłę coraz częściej wykorzystują tą broń w porachunkach między sobą. Są one coraz bardziej krwawe i czasem giną w nich zupełnie niewinni. W 2016 roku w wyniku ataku granatem do jedno z mieszkań w Goteborgu zginął 8-letni chłopiec.

 

Od 2015 roku liczba takich ataków niemalże potroiła się z 10 w 2015 do 27 w 2016. Zaś liczba przestępstw w których granaty pojawiają się w jakiejkolwiek formie – np. znaleziono je w miejscu przeszukania itp. – wzrosła z 8 w 2014 do 52 w 2016!

 

Granaty do Szwecji docierają przede wszystkim z Bałkanów. Według śledztwa dziennikarskiego „Göteborgs Posten” jedna sztuka rodem z magazynów w Bośni może kosztować zaledwie… równowartość 2 euro!

 

Z tego powodu w lutym 2018 roku szwedzki parlament zajmie się projektem amnestii, która miałaby objąć wszystkich posiadaczy granatów. Wystarczyłoby aby w okresie 3 miesięcy – od października 2018 do stycznia 2019 roku – oddali swoje wybuchowe zabawki do komisariatu. W takiej sytuacji nie poniosą żadnej kary.

 

Byłaby to już czwarta amnestia na broń w Szwecji – przeprowadzano takie akcje już 1993, 2007 i 2013 roku. W wyniku ostatniej z nich zebrano aż 15 tysięcy sztuk nielegalnej broni i 35 ton amunicji. Zobaczymy jakim powodzeniem cieszyć się będzie amnestia na granaty, jeśli parlamentarzyści zdecydują się ją wprowadzić.

Co ciekawe tego typu akcje odbywały się też w ostatnich latach np. w Wielkiej Brytanii i Australii. Władze zawsze były zadowolone z ich efektów.

dailymail online