tajlandii

[WIDEO] Program kosmiczny rodem z Tajlandii. Wysadzili w powietrze…

To co zrobili ci ludzie z Tajlandii jest niesamowite. Początkowo mogłoby się wydawać, że to fake, lecz oglądając cały filmik można zobaczyć na końcu, że oni naprawdę tego dokonali. Ogólnie widowisko jest wręcz nie z tej ziemi i mogłoby się wydawać, że ta misja nie ma szans powodzenia. Zdarzyło się jednak inaczej, wszystko wyszło tak jak planowali i zaimponowali tym całemu światu. To najlepsze co można dziś zobaczyć.

Program kosmiczny rodem z Tajlandii w mistrzowskim wykonaniu. NASA to może się kryć głęboko pod ziemię po tym co zrobili Tajowie. Oczywiście to sarkazm, ale bardzo lubimy takie ciekawe projekty, którymi możemy się później z Wami podzielić.

ZOBACZ:Nie uwierzycie gdzie urodziła ta kobieta. Pierwszy taki przypadek w historii

źródło fot. i wideo: youtube.com

córkę

Milioner oferuje fortunę temu kto ją poślubi jego córkę! Przyszłemu zięciowi stawia tylko jeden warunek!

Nietypowa oferta jaką złożył 58-letni milioner z Tajlandii zaskoczyła nawet jego córkę. Mężczyzna, chcąc zadbać o swoją pociechę, która nigdy nie miała chłopaka zaoferował fortunę temu, kto zostanie jej mężem. Kandydat musi spełniać jednak jeden podstawowy warunek. Arnon Rodthong zapowiedział, że będzie brał pod uwagę tylko takich adoratorów, którzy zgodzą się „ciężko pracować i sprawią, że jego córka będzie szczęśliwa”.

Potencjalny kandydat dostanie nie tylko córkę, która o planach taty dowiedziała się od przyjaciół, może również liczyć na równowartość miliona złotych i całego majątku , który Taj jest gotów na niego przepisać. Atrakcyjna 26-latka, która nie wstydzi się tego, że nadal jest dziewicą przyznała, że była mocno zdziwiona propozycją ojca, jednak dostrzega w niej nutę ironii i nie jest na niego zła.

 

 

 

58-latek, o którym zrobiło się również głośno w międzynarodowych mediach stwierdził, że chce uszczęśliwić córkę, a zarazem liczy na kogoś kto zajmie się jego biznesem. Taj ma ogromną plantację,na której uprawia duriany i chce żeby przyszły zięć kontynuował jego pracę i utrzymywał gospodarstwo. Rodthong zaznaczył również, że „nie chce żadnego filozofa ani nikogo z wykształceniem magistra. To wszystko”. 

 

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

morza

Para zbudowała sobie dom na środku morza. Teraz muszą się ukrywać bo grozi im kara śmierci

Rzadko się zdarza, że piszemy o tak dziwnych historiach. Para zbudowała sobie dom na środku morza, a teraz musi się ukrywać. Chad Elwartowski i jego partnerka muszą ukrywać się przed tajskimi władzami. Za zarzucane im czyny grozi w tym kraju wieloletnie więzienie, a nawet kara śmierci. Kiedy żołnierze dotarli do platformy to w środku nikogo już nie było.

Supranee „Nadia” Thepdet i Chad Elwartowski spędzili kilka tygodni w wybudowanej na morzu platformie. Znajduje się ona około 19 kilometrów od wybrzeża Pukhet. Tajskie władze zauważyły platformę, lecz gdy dotarli na miejsce, to nie było już w niej nikogo. Marynarka wojenna uważa, że naruszyli oni terytorium morskie Tajlandii. Podkreślają również, że para nie uzyskała zgody na budowę platformy. W tym kraju grozi za to dożywotnie więzienie, a nawet kara śmierci. Spędzili kilka tygodni na platformie i udokumentowali swoją przygodę. W żaden sposób nie byli zaangażowani w projektowanie, byli tylko najemcami – podkreślają Ocean Builders, grupa do której należy konstrukcja. Jest to grupa przedsiębiorców promujących ruch seasteading, czyli budowę na wodach międzynarodowych. Nie podlegają one prawu żadnego kraju. Właśnie w ten sposób powstają mikronacje, czyli małe kraje które deklarują niepodległość, ale nie uznaje ich społeczność międzynarodowa. Najbardziej znaną morską mikronacją jest Sealand. Zamieszkuje w nim… 27 osób.

 

ZOBACZ:Tegoroczna Wielkanoc będzie wyjątkowa. Zdarza się tylko raz na 19 lat

 

Dosyć ciekawa inicjatywa. Rzeczywiście można powiedzieć, że ludzie czują się tam stuprocentowo wolni. Tylko nie zawsze się zgadzają na to inne państwa. Ciekawe jak się skończy ta historia.

źródło: o2.pl fot. screenshot twitter.com

 

 

zdjęcie

[FOTO] By mieć super zdjęcie zaryzykował życie swojej dziewczyny! Przez swoją głupotę omal jej nie zabił!

Kelly Castille i Kody Workman to para podróżników, która relacje ze swoich wyjazdów opisuje na Instagramie. Oczywiście wszystko opatrzone jest fotografiami, które pokazują miejsce, w którym aktualnie się znajdują bądź zwiedzają. Ostatnio wybrali się do Tajlandii o czym nie omieszkali poinformować, jednak zdjęcie z podróży jakie opublikowali wywołało ogromne kontrowersje. Wszystko przez bardzo niebezpieczne ujęcie.

Afera wybuchła po tym jak podróżnicy opublikowali zdjęcie z basenu znajdującego się nad przepaścią. Widzimy na nim jak mężczyzna stoi w basenie, a jego dziewczyna wisi nad przepaścią. Choć Kelly przyznała, że nie widzi w tym nic złego bo czuła się bardzo bezpiecznie, to internauci są odmiennego zdania. Zarzucają parze nonszalancję i szukanie rozgłosu na siłę.

 

ZOBACZ:[FOTO] Przez to zdjęcie ta nauczycielka narobiła sobie masę problemów! Zgubił ją jeden widoczny szczegół, który nie spodobał się dyrekcji szkoły!

 

Po fali hejtu podróżnicy postanowili odnieść się do nieprzychylnych komentarzy i oskarżeń i wystosowali oświadczenie. Napisali w nim, że wszystko co robili było bezpieczne i zachowali odpowiednie środki ostrożności. Mimo to komentujący nadal nie ustępują twierdząc, że para naraża na utratę zdrowia bądź życia inne osoby, które będą chciały ich naśladować.

 

https://www.instagram.com/p/BvwamQAF0Lm/

ZOBACZ:Zgodzili się na udział w erotycznej sesji ślubnej! Przez te zdjęcia mają teraz mnóstwo kłopotów! (foto +18)

 

źródła: instagram,com, foto instagram.com

 

 

 

przeżyć

Niemiecka turystka pojechała do Tajlandii na wakacje życia. Przeżyła tam horror, który skończył się jej śmiercią

Gdyby tak cofnąć się o jakieś 20 lat wstecz, to zauważylibyśmy, że podróże nie były tak powszechne. Teraz możemy praktycznie udać się w każdy zakątek świata – jeżeli tylko mamy pieniądze. Ta niemiecka turystka udała się do Tajlandii, aby przeżyć wakacje swojego życia. Niestety, wszystko skończyło się tragicznie. Kobieta została zgwałcona, a następnie zamordowana.

Ciało 26-letniej turystki znaleziono w Ko Sichang. Wyspa leży w Zatoce Tajlandzkiej około 75 kilometrów od Bangkoku. Miała ona tam przeżyć wakacje swojego życia. Niestety, szybko okazało się, że była to jej ostatnia podróż. „Focus” informuje, że zwłoki były przykryte kamieniami a trafił na nie inny podróżnik – znaleziono je w niedzielę. Niemka wynajęła sobie skuter aby zwiedzić wszystkie ciekawe miejsca na wyspie. Ostatni raz widziano ją jak dokonywała transakcji, kilka godzin później już nie żyła. Wiadomo już, kto zamordował kobietę Sprawca jest znany na wyspie, zarabiał jako śmieciarz – powiedział Ungkul Sarakul, komendant policji na Ko Sichang, którego cytuje „The Straits Times”. Kobieta pochodził z Dolnej Saksonii i podróżowała sama, o tragedii poinformowano już jej rodzinę.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Ogromna ciężarówka próbowała przejechać przez most z desek. To nie mogło się dobrze skończyć!

 

Z jednej strony fajnie, że możemy podróżować gdzie chcemy, jeżeli tylko mamy na to środki finansowe. Z drugiej jednak trzeba pamiętać, żeby nie robić tego samemu, gdyż dzisiejszy świat jest bardzo niebezpieczny i nie wiemy co może czekać na nas za rogiem. Szczególnie dotyczy do kobiet.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

Tajlandii

[WIDEO] Jak odróżnić kobietę od transseksualisty w Tajlandii? Polska podróżniczka daje wskazówki!

Pamiętacie scenę z „Kac Vegas w Bangkoku”, kiedy Stu trafił na kobietę z przyrodzeniem? Właśnie o tym będzie ten tekst. Jak odróżnić kobietę od transseksualisty w Tajlandii? Polska podróżniczka Mariola daje kilka podstawowych wskazówek, dzięki którym nie zakochasz się w facecie. W gruncie rzeczy, wiele różnic między tamtejszymi ladyboy’ami a zwykłymi dziewczynami nie ma. Lecz, gdyby się tak bliżej przyjrzeć…

No właśnie, podstawowa rzecz – jabłko Adama. Co prawda, jak mówi pani Mariola, daje się je usuwać lub zmniejszać dzięki operacjom plastycznym. Więc może to być bardzo myląca wskazówka. Lecz duże dłonie lub stopy wychwycimy na pierwszy rzut oka. Z racji tego, że Tajki są na ogół bardzo filigranowe, może to nas naprowadzić na fakt, że trafiliśmy właśnie na ladyboy’a. Kolejną ważną rzeczą jest wzrost – wysokie niewiasty to na 99 procent transseksualiści. Następną ciekawostką są kształty. U prawdziwych kobiet piersi zazwyczaj są naturalne i widać to na pierwszy rzut oka. Właśnie dlatego panie w Tajlandii tak rzadko poddają się operacjom plastycznym. Również jeżeli chodzi o makijaż, to tamtejsi transseksualiści używają go o wiele więcej. Wystarczy zapamiętać te parę rzeczy i na tajskiej ziemi możecie się czuć bezpiecznie!

ZOBACZ:Zdarza Ci się zdradzać swojego partnera? Jeżeli tak, to jesteś narażona na raka!

źródło fot. i wideo: youtube.com

Nigdy nie miała chłopaka, jej ojciec oferuje fortunę temu kto ją poślubi! Przyszłemu zięciowi stawia tylko jeden warunek!

Nietypowa oferta jaką złożył 58-letni milioner z Tajlandii zaskoczyła nawet jego córkę. Mężczyzna, chcąc zadbać o swoją pociechę, która nigdy nie miała chłopaka zaoferował fortunę temu, kto zostanie jej mężem. Kandydat musi spełniać jednak jeden podstawowy warunek. Arnon Rodthong zapowiedział, że będzie brał pod uwagę tylko takich adoratorów, którzy zgodzą się „ciężko pracować i sprawią, że jego córka będzie szczęśliwa”.

 

 

 

 

Potencjalny kandydat oprócz córki, która o planach taty dowiedziała się od przyjaciół, może liczyć na równowartość miliona złotych i całego majątku , który Taj jest gotów na niego przepisać. Atrakcyjna 26-latka, która nie wstydzi się tego, że nadal jest dziewicą przyznała, że była mocno zdziwiona propozycją ojca, jednak dostrzega w niej nutę ironii i nie jest na niego zła.

 

 

 

58-latek, o którym zrobiło się również głośno w międzynarodowych mediach stwierdził, że chce uszczęśliwić córkę, a zarazem liczy na kogoś kto zajmie się jego biznesem. Taj ma ogromną plantację,na której uprawia duriany i chce żeby przyszły zięć kontynuował jego pracę i utrzymywał gospodarstwo. Rodthong zaznaczył również, że „nie chce żadnego filozofa ani nikogo z wykształceniem magistra. To wszystko”. 

 

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

 

 

ambra wieloryba na plaży

Znalazł na plaży coś obrzydliwego. Nawet nie wiedział, że dzięki temu zostanie milionerem!

Pewien 44-letni barman z Tajlandii spacerował po plaży na wyspie Kah Manui. Tuż przy brzegu spostrzegł dziwną, żółtą bryłę. Zaciekawiony postanowił zabrać ją do domu. Gdyby nie jego przyjaciel, prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałby się, że w ogródku umieścił skarb.

Znaleziona na plaży przez Boonyosa Tala bryła przypominała nieco wosk. Pod wpływem ognia lekko się rozpuszczała, ale nie zajmowała ogniem. Tala pozostawił ją w swoim ogrodzie i zapomniał. Zupełnie niedawno odwiedził go przyjaciel, który spostrzegł przedziwną bryłę. Uświadomił mu, że… najprawdopodobniej wszedł w posiadanie wymiocin wieloryba!

 

ZOBACZ: [VIDEO] Rosjanin popisywał się na zamarzniętej rzece. To się nie mogło skończyć lepiej!

 

Brzmi obrzydliwie, ale skutek posiadania 10-liogramowej bryły wymiocin wielkiego morskiego ssaka jest tylko i wyłącznie pozytywny – to cenny i poszukiwany składnik wielu perfum! Tej wielkości kawał substancji może być wart nawet 500 tysięcy dolarów! (ok. 2 miliony złotych).

 

 

Fachowa nazwa wymiocin wieloryba to ambra. Powstają one gdy zwierzę ma zatwardzenie, lub innego rodzaju zatrucie pokarmowe i problemy trawienne. Jest jednym z droższych naturalnych składników wykorzystywanych przez przemysł perfumeryjny. Aby jednak mieć pewność, że w tym wypadku mamy do czynienia z ambrą, muszą zostać przeprowadzone badania próbek.

 

Jeśli wszystko pójdzie po myśli barmana, to będzie mógł się on udać na zasłużoną emeryturę!

Chciał wyłudzić pieniądze od rodziców, więc upozorował własną śmierć! Prawda wyszła na jaw w najmniej spodziewanym momencie! (wideo)

Tachawit Janngiw z Tajlandi to prawdziwy półgłówek. Mężczyzna i jego żona chcąc wzbogacić się w łatwy sposób postanowili upozorować jego śmierć. Rodzice Azjaty, którzy są majętnymi ludźmi kiedy zobaczyli zdjęcia „martwego” syna spełnili wszystkie żądania jego małżonki. Plan po części udało się zrealizować, ponieważ zrozpaczona rodzina wysłała pieniądze na jego pogrzeb.

 

 

 

Pomysł jaki wpadł im do głowy miał być perfekcyjny. Kobieta na jednym z portali społecznościowych opublikowała zdjęcie swojego „zmarłego” męża. Tachwit został upozorowany na nieboszczyka, a fotografia była podpisana jako jego „ostatnie zdjęcie”.

 

 

Po dramatycznej publikacji rodzina mężczyzny zaczęła dzwonić do żony syna, która potwierdziła, że Tachwit nie żyje. Mało tego poprosiła jego mamę, by pokryła koszty pogrzebu. Pieniądze miały zostać przeznaczone na trumnę i sprowadzenie zwłok do rodzinnej miejscowości mężczyzny. Niestety ciało nigdy tam nie dotarło, ponieważ mężczyzna żył i miał się dobrze. Kiedy oszustwo zostało zdemaskowane, o tym, że Tachwit żyje bliskich „nieboszczyka” poinformował jego dobry kolega wściekła rodzina wyznała w mediach, że syn został wydziedziczony i nie ma żadnych praw do majątku.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com