pijani ukraińcy w tatrach

Tatry: pijani UKRAIŃCY chcieli wykąpać się w wodospadzie. Wywołali awanturę, ale nie przewidzieli, że…

Szlak nad Morskie Oko przyciąga różnych ludzi. Często takich, którzy w górach nie powinni się znaleźć. Tak było z trzema mężczyznami w wieku 25-30 lat. Pijani Ukraińcy postanowili zejść ze szlaku i wykąpać się w… Wodogrzmotach Mickiewicza!

 

Gdy do władz Tatrzańskiego Parku Narodowego dotarły informacje o wybrykach na trasie do Morskiego Oka, od razu wysłano tam straż parku narodowego, ratowników TOPR i policję. Pijani Ukraińcy tymczasem próbowali podejść pod górę wodospadu – jeden fałszywy krok mógł skończyć się tragicznie.

 

Gdy strażnicy przybyli na miejsce, usiłowali przekonać mężczyzn do zejścia. Ci jednak byli bardzo agresywni. Jeden z nich chciał pobić strażników, za to, że „zepsuli mu przygodę”. Panowie otrzymali 500-złotowe mandaty, których jednak nie przyjęli.

 

Nie myślcie też, że to koniec historii. Policja sprawdziła delikwentów i okazało się, że wszyscy przebywają w Polsce bez ważnych wiz! Tym samym teraz grzecznie czekają aż straż graniczna dokończy procedury i deportuje ich na Ukrainę! I po co było tak, nomen omen, kozaczyć?

 

 

tatrach, tatry, świnica, niebieska turnia

W Tatrach RUNĄŁ kawałek góry. Popularny szlak tatrzański został ZDEMOLOWANY i zamknięty do odwołania [FOTO]

Często mówi się, że w górach nie warto się śpieszyć. Że jeśli nie uda nam się zdobyć jakiegoś szczytu, to przecież możemy tam wrócić innym razem, bo góry nigdzie nie uciekną, skoro stoją już tak długo. Jest w tym ziarno prawdy, ale nie do końca – w polskich Tatrach miał właśnie miejsce potężny obryw skalny.

 

Zawaliła się znaczna część Niebieskiej Turni, która góruje nad fragmentem szlaku pomiędzy Przełęczą Zawrat a Świnicą. Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że nie jest to koniec niszczycielskiego zjawiska i dalsze fragmenty turni mogą wkrótce także się zawalić.

 

„Oberwała się część południowej ściany Niebieskiej Turni, niszcząc szlak. Odcinek szlaku Zawrat-Świnica jest obecnie zamknięty!!! Non stop lecą tam kamienie!!! Także przebywanie na szczycie Niebieskiej Turni jest śmiertelnie niebezpieczne, z pewnością spadło stanowisko zjazdowe, więc popularna graniówka będzie nie do przejścia”

 

– napisał na swoim profilu Facebook pan Rafał Mikler, zamieszczając także stosowne zdjęcia. Informacje te potwierdziły także władze Tatrzańskiego Parku Narodowego.

 

„Z powodu obrywu skalnego oraz zniszczenia dużego fragmentu szlaku zostaje on zamknięty do odwołania. Obryw jest nadal aktywny. Prosimy nie planować wycieczek tym szlakiem”

 

Użytkownicy mediów społecznościowych potwierdzają, że obryw musiał być naprawdę potężny, gdyż był słyszalny przez wielu turystów znajdujących się często bardzo daleko od Świnicy. W sieci pojawiło się także nagranie dokumentujące drugą część osuwiska. Jednak zdecydowana większość skał spadła na drugą stronę, do Doliny Pięciu Stawów.

 

 

 

 

Miejmy nadzieję, że sytuacja wkrótce się unormuje i możliwe stanie się odremontowanie uszkodzonego fragmentu szlaku. Trasa z Zawratu na Świnicę jest bardzo popularna i wymagająca zarazem, dlatego w obecnych warunkach faktycznie lepiej się tam nie pojawiać!

 

wprost.pl/facebook.com/ foto: redakcja

 

Kolejka na Kasprowy Wierch ma ZNIKNĄĆ DO JUTRA! TPN postawił twarde żądania – co będzie dalej?

To kolejny akt sporu pomiędzy Polskimi Kolejami Linowymi, a Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Tym razem jednak władze parku postanowiły zadziałać stanowczo. Do dyrekcji PKL wpłynęło pismo,w którym zażądano aby kolejka na Kasprowy Wierch została rozebrana!

 

TPN chce w ten sposób wyegzekwować swoje uprawnienia do użytkowania wieczystego gruntów parku – zostały one przekazane TPN przez Skarb Państwa. Innymi słowy, zdaniem władz parku, ziemia pod stacjami kolejki i słupami należy do niego. Niemniej, TPN nie wyklucza porozumienia w tej sprawie.

 

„Żądanie dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, aby Polskie Koleje Linowe zaniechały przewozów koleją linową na Kasprowy Wierch i do końca stycznia ją zdemontowały, w najłagodniejszy sposób można określić jako absurd”

– powiedział prezes PKL, Janusz Ryś.

 

PKL uznaje, że nie ma mowy o jakichkolwiek naruszeniach. Kolejka na Kasprowy funkcjonuje od 80 lat, a więc dłużej niż Tatrzański Park Narodowy. Dodatkowo władze spółki podkreślają, że samo zbieranie pozwoleń na modernizację kolejki zajęło 12 lat, dlatego tym bardziej nie ma szans aby w kilka dni zebrać pozwolenia na rozbiórkę konstrukcji. A co dopiero ruszyć z rozbiórką.

 

Dodatkowo spółka twierdzi, że teren pod słupami i stacją pośrednią kolejki jest w ich wieczystym użytkowaniu. TPN ma zgoła odmienne podejście do sprawy. Uważa, że PKL nigdy nie zawarły żadnej stosownej umowy, ani z parkiem, ani ze Skarbem Państwa, która regulowałaby kwestie korzystania z gruntów.

 

Obecnie Polskie Kolejne Linowe należą do zagranicznego Funduszu Mid Europa, który poczynił spore inwestycje w spółkę i zamierza ją wprowadzić na giełdę. Z kolei TPN wziął się ostatnio za porządkowanie ksiąg i regulowanie wszelkich kwestii spornych, lub potencjalnie spornych dotyczących gruntów na terenie parku. Zapewne pismo to jest wyrazem dążenia do przyśpieszenia negocjacji. Kolejki na Kasprowy raczej nikt nie zburzy – ale otwarte pozostaje pytanie jaki będzie jej dalszy los.

rp.pl