[WIDEO] Jak najeść się ZA DARMO do syta w McDonaldzie? Oto dziecinnie prosty trick

trick

Zastanawialiście się kiedyś jak najeść się do syta za darmo w McDonaldzie? Pewien znany francuski youtuber Remi Gaillard pokazał dziecinnie prosty trick, który nie zawsze może wyjść. Trzeba mieć również twarde sumienie i zimne serce, żeby coś takiego zrobić. Dlaczego? A no dlatego, że osoba, która jedzie za nami w Mc Drive na pewno nie dostanie swojego zamówienia…

Trick polega na tym, że wjeżdża się pomiędzy dwa samochody, a przy kasie mówimy ekspedientce, że nic nie zamawiamy. Jedziemy pod okienko w którym odbiera się jedzenie. Zgarniamy to, co zamówił klient za nami i ot cała filozofia. Wydaje się jednak, że jest to wykroczenie, bo tak jakby kradniemy czyjś produkt, za który ktoś wcześniej zapłacił. Nie fajne zachowanie panie Gaillard.

ZOBACZ:Śląsk: mężczyzna zwrócił uwagę piratowi drogowemu. Ten wyjął broń i zaczął strzelać do niego i jego dziecka

źródło fot. i wideo: youtube.com

[WIDEO] Popis gimbusa z niezniszczalną rolką. Miało być show, a połamał sobie palce!

rolką

Dzieci i nastolatkowie próbują zabłysnąć w Internecie. Często jednak nie wszystko wychodzi tak, jak by chcieli. Ten młodzieniec chciał pokazać popis z niezniszczalną rolką. Oglądając filmik, już w pierwszych sekundach można prognozować, co się zaraz stanie. Tym razem się nie myliliśmy i doszło do tego, czego się spodziewaliśmy. Drzwi zatrzasnęły się z dużą siłą i… po palcach.

Czasem warto pomyśleć, zanim się coś zrobi. Ten gimbus chciał pokazać popis z niezniszczalną rolką. Coś w tym jest, rzeczywiście wyglądało tak, jakby miała ona wytrzymać napór. Jednak chłopak nie pomyślał o tym, że może się ona zsunąć…

ZOBACZ:[WIDEO] Gorszego parkowania nie widzieliście nigdy. Prawo jazdy było robione zapewne za kiełbasę!

źródło fot. i wideo: youtube.com

Uwaga na wakacyjne OSZUSTWO na DRĄŻKU! Wytrzymaj 2 MINUTY a dostaniesz 100 zł! Tylko, że drążek jest… Zdradzamy, na czym polega sztuczka!

Przy okazji wakacyjnych festynów czy w miejscowościach turystycznych pojawia się atrakcja, jaką jest utrzymanie się dwie minuty na drążku.

 

Technika jest dowolna. Można zastosować uchwyt od dołu, czy góry – liczy się tylko, by wytrzymać wymagany czas.

Dwie minuty to dla osób wysportowanych niedużo i w normalnych warunkach spokojnie utrzymają się nawet dłużej niż dwie minuty.

W tej zabawie jednak udaje się to nielicznym. Dlaczego?

 

Dużo ćwiczę – opowiada pani Karolina – więc pomyślałam, że spróbuję i wygram stówkę. Jednak na kilkanaście sekund przed upływem tych dwóch minut, drążek prawie „wyślizgnął” mi się z rąk.

 

Na czym polega haczyk?

Otóż drążek jest ruchomy. Co prawda kręci się jedynie minimalnie, ale to sprawia, że trudniej się utrzymać i mięśnie szybciej się męczą.

 

Wiele osób kusi się na obiecywane 100 zł. więc płacą 20 lub 30 zł.  za podjęcie wyzwania i udział w zabawie. Jednak my ostrzegamy przed oszustami – nie dajcie się nabrać!

 

(ms)

 

 

Jak McDonald’s robi nas w KONIA! Poznaj trzy TRICKI fast-food’owego GIGANTA!

Jako konsumenci zwykle nie zastanawiamy się nad mechanizmami panującymi w danym miejscu. Tym sposobem McDonald’s w sprytny sposób wmanewrował nas w kilka „pułapek”.

 

1. Ilość staje się synonimem jakości.

Co to oznacza? Że mniej zwracamy uwagę na jakość posiłku. Bardziej na to, że w stosunkowo niskiej cenie dostajemy DUŻĄ porcję.

Ktoś może powiedzieć, że porcje w macu wcale nie są duże. Jednak sieć sprytnie przekonuje nas, że naprawdę serwują spore posiłki. Jak to robią?

 

2. Rozmiar porcji.

Zauważyliście, że hamburger (kotlet) w McDonald’s jest taki duży, że aż wstaje z bułki? To prosty trick polegający na usmażeniu hamburgera o średnicy ok. 1 cm większej niż bułka. Tak „dużego” hamburgera wkładamy do bułki i gotowe!

Ta sama zasada stosowana jest z frytkami. Długie frytki nakładane są do malutkich torebeczek. Wystają, bo jest ich tak „dużo”, że się nie mieszczą!

Podobnie z napojami, które w Macu standardowo serwowane są z lodem. Dostajemy więc duży kubek napoju, ale połowa to lód.

 

3. Jesteś bezpłatnym pracownikiem Maca.

W klasycznych restauracjach podchodzi do nas kelner, przyjmuje zamówienie, przynosi posiłek i potem sprząta po nas. W McDonald’s każdy z nas staje się pracownikiem sieci – wykonując wszystkie te czynności samodzielnie. Stoimy w kolejce, zamawiamy, przynosimy sobie posiłek, wyrzucamy opakowania, sprzątamy tace. Dobrze jeszcze, że nie myjemy podłogi!

 

Czy można mieć do Maca pretensje za takie tricki? Niekoniecznie, bo to po prostu świetnie działający model biznesowy. Warto jednak znać te sztuczki i być ich świadomym podczas kolejnej wizyty w „restauracji” McDonald’s.

 

(ms)