turystów

ZROBILI TO NA OCZACH TURYSTÓW! Nie przewidzieli, że ktoś ich NAGRYWAŁ!

Na jednej z popularnych plaż w Hiszpanii miała miejsce nietypowa sytuacja. Wszystko działo się na oczach turystów.

Cała akcja trwała bardzo krótko, ponieważ zaledwie 3 minuty. Chodziło o przemyt narkotyków z plaży na motorówkę, która stała już podstawiona i tylko czekała na sygnał.

 

W mieście Estepona w Hiszpanii przemytnicy nie mają zahamowań  i szemrane interesy prowadzą już nawet na oczach wczasowiczów w biały dzień.

 

Przemytnicy przenosili narkotyki z samochodu do motorówki, momentami nieomal przewracając się o leżących na plaży ludzi. Zagrozili, że jeżeli ktokolwiek sięgnie po telefon lub zadzwoni na policję, zostanie zabity.

 

Z pobliskich domków z widokiem na morze nagrał ich jednak turysta. Mężczyzna sfilmował całą akcję telefonem. Obecnie prowadzone jest śledztwo w celu ustalenia tożsamości przemytników.

 

ZOBACZ TEŻ:Co jeść, aby zachować ZDROWE STAWY? Tych PTODUKTÓW UNIKAJ JAK OGNIA!

 

Plaża Costa del Sol w Hiszpanii jest coraz bardziej niebezpieczna, ponieważ nie jest to pierwszy tego typu incydent. Dochodziło już tam bowiem wcześniej do strzelanin z udziałem gangów narkotykowych. Przypuszcza się, że w tym rejonie mogą występować naprawdę zorganizowane i niebezpieczne grupy przestępcze.

 

Źródło:02/pixabay

galerii

Kraków: Obcokrajowiec zgubił fortunę w galerii handlowej! Polak, który ją odnalazł ma teraz spore problemy, bo (…)!

Obywatel Bośni i Hercegowiny, który wybrał się na wakacje do Polski najadł się niemało strachu, na szczęście w jego przypadku przykra przygoda skończyła się happy endem. Mężczyzna wraz ze swoją żoną wybrał się do jednej z podkrakowskich galerii. W sklepie odzieżowym przymierzał bluzę i pech chciał, że wychodząc zapomniał o saszetce z pieniędzmi, którą zostawił na wieszaku. W środku znajdowało się 18 tysięcy euro.

Zawartość saszetki szybko znalazła nowego właściciela. Kiedy turysta wrócił do sklepu w środku nie było już pieniędzy. Jak się później okazało zabrał je 54-letni Polak, który narobił sobie przez to sporo problemów. Mężczyzna zamiast poinformować o znalezisku policję postanowił przywłaszczyć sobie pieniądze. Pech chciał, że namierzyły go kamery dzięki czemu funkcjonariuszom szybko udało się go zidentyfikować. 54-latek ze Śląska niezbyt długo cieszył się pieniędzmi, które znalazł w galerii, ponieważ kilka godzin później do jego domu zapukali policjanci.

 

 

Zaskoczony mężczyzna nie spodziewał się takiego obrotu spraw i niemal od razu przyznał się, że ukrył pieniądze w przydomowym warsztacie. 54-latek został przewieziony na komendę, gdzie usłyszał zarzut kradzieży. Grozi mu za to nawet do pięciu lat więzienia. Turysta z Bośni i Hercegowiny nie krył szczęścia, że polskim policjantom udało się tak szybko odnaleźć jego pieniądze i początkowo nie mógł w to uwierzyć. Na całe szczęście finał tej historii okazał się pozytywny.

 

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

Dziecko przypadkowo zrobiło zakupy w sieci. Gdy rodzice zobaczyli ile zniknęło z ich konta, to…

Gdy dzieci bawią się na telefonie, tablecie lub na innym urządzeniu to lepiej je pilnować. Mogą na przykład zrobić samemu zakupy. Przekonała się o tym para z Nowej Zelandii. Z ich konta nagle zniknęła spora sumka pieniędzy. Po tym jak prześledzili co mogło się stać wyszło na jaw, że za całą sprawą stoi… ich dziecko. Okazało się, że kwota około 6 tysięcy złotych zniknęła dlatego, że młodzieniec kupił im bilety lotnicze do… Brazylii.

Kiedy odkryliśmy, że to prawda, moje serce waliło jak dzwon, zacząłem dzwonić do linii Qantas i firmy Webjet, żeby wyjaśnić sprawę. Próbowaliśmy odkręcić sytuację przez cały weekend – powiedział ojciec chłopca. Sprawca tego zdarzenia ma 13 lat. Gdy z konta znika spora ilość pieniędzy to zawsze szybciej bije serce. Warte pochwały jest tutaj zachowanie linii lotniczych. Początkowo zrozumiały sytuację i zapowiedziały, że trzeba uiścić tylko opłatę związaną z rezygnacją. W toku wydarzeń wyszło na jaw, że chłopiec jest chory na autyzm i to on zrobił te zakupy. I tutaj pojawiło się wspaniałe zachowanie przedstawicieli linii. Postanowili, że oddadzą rodzicom całą kwotę, czyli 2400 NZD – ok. 6 tysięcy złotych.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Wyszli na ryby tak jak w każdy inny dzień. NIE SPODZIEWALI SIĘ, ŻE WYŁOWIĄ Z RZEKI…

 

Zachowanie godne pochwały, wielu ludzi chętnie by skorzystało z takiej pomyłki i nie obchodziłyby ich okoliczności. Oby więcej takich przypadków w których człowiek jest dla drugiego człowieka dobry i wyrozumiały.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

Okłamywała męża, że jest z nim w ciąży! Dziewięć miesięcy później wyszła na jaw przerażająca prawda!

Na szokujący pomysł wpadła 37-letnia kobieta z Kolumbii. Przez 9 miesięcy wmawiała swojemu mężowi, że jest z nim w ciąży. Oczywiście była to czysta mistyfikacja, robiła to tylko po to, by wziąć go na litość, ponieważ mężczyzna chciał się z nią rozwieść. Jakby tego było mało pokazała dla męża fikcyjne zdjęcie USG, które wydrukowała z internetu, a swój brzuch powiększała poduszką, którą przez 9 miesięcy ukrywała pod ciuchami. Najgorsze wydarzyło się jednak kilka dni przed planowanym rozwiązaniem.

Rozwiązania jakie zastosowała Antonela Milena Padilla przekonały nie tylko jej małżonka, ale i jego rodzinę, która prosiła, by nie porzucał jej w tak trudnej sytuacji. Mężczyzna uwierzył w kłamstwo i przez 9 miesięcy „ciąży” nie zorientował się, że 37-latka go oszukiwała. Zawoził ją nawet na badania USG do szpitala, jednak nigdy nie wszedł z nią do gabinetu. Kiedy wreszcie dziecko miało przyjść na świat kobieta zdecydowała się na kolejny szaleńczy krok, wmówiła wszystkim, że została porwana, odurzona silnymi narkotykami, a gdy się obudziła dziecka już nie było! Dla męża był to szok.

 

 

 

Kolumbijka twierdziła, że padła ofiarą gangu zajmującego się handlem ludzkimi narządami. Rodzina, jak i mąż również w to uwierzyli. Z błędu dopiero wyprowadzili ich lekarze z miejscowego szpitala, którzy mieli co do tego wiele wątpliwości. Kobieta nie miała na ciele żadnych ran, a kiedy przeprowadzono badania krwi okazało się, że nigdy nie była w ciąży. Prawda okazała się bardzo bolesna dla mężczyzny, który powiedział, że nie chce jej znać. 40-latek jest zszokowany tym co go spotkało, przyznał, że kobieta wyłudziła od niego wiele pieniędzy i zmarnowała 9 miesięcy życia.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

turystów

Personel hotelowy postanowił przeszukać bagaże turystów. W MOMENCIE SIĘ ZACZERWIENILI

Zachowanie wielu turystów to często dla personelu hotelowego ogromne wyzwanie. Cała załoga musi mieć oczy dookoła głowy, gdyż w przeciwnym wypadku może się to źle skończyć. Tym razem piszemy o hinduskich wczasowiczach, których pracownicy hotelu na Bali podejrzewali o kradzież. Przypuszczenia się sprawdziły.

Cała sprawa nabrała takiego rozgłosu po tym, jak personel hotelowy sprzątał pokoje opuszczone przez hinduskich turystów. Ku ich zaskoczeniu, w pokoju brakowało ręczników oraz podstawowych artykułów wyposażenia toalety. Postanowili złapać dziewiątkę złodziejaszków i nie ukrywając swojej złości zaprezentować wszystkim jak się zachowują. Jeden z wczasowiczów wyraził dezaprobatę i krzyczał, że nie życzy sobie przeszukiwania oraz dodał, że może za to zapłacić. Mógł jednak wcześniej pomyśleć, zanim zrobił z siebie typowego Janusza. Tu nie chodzi o pieniądze. Wiem, że masz dużo pieniędzy. Ty nie masz szacunku Przyjeżdżasz na Bali i po prostu kradniesz – bez szacunku – powiedział jeden z pracowników, gdy mężczyzna nadal przepraszał. Nic dziwnego, że wszyscy byli zażenowani tą sytuacją.

 

ZOBACZ:[WIDEO] PILNE! Samolot wojskowy runął na dzielnicę. Mnóstwo OFIAR i RANNYCH!

 

Bardzo dobrze zachował się personel hotelowy. Za takie coś nie powinno być żadnych ulg. Cóż z tego, że jedni zapłacą za to co ukradli, jak inni będą robić to samo?

źródło: daily mail fot. screenshot

kenijczyk

[WIDEO] Niesamowity Kenijczyk rozmawia z polskimi turystami. Prawie doprowadził ich do łez

Kenijczyk stanął na drodze polskich podróżników i postanowił zamienić z nimi parę słów w naszym ojczystym języku. Gdy zaczął rzucać formułkami, to para aż nie mogła w to uwierzyć. Rozbawił ich do łez mówiąc np. „wszystko wina Tuska”, „Grzegorz Brzęczyszczykiewicz” oraz wiele innych. Stwierdził również, że „Polak – Kenijczyk – dwa bratanki”. I jak tu ich nie lubić?

Zazwyczaj gdy jesteśmy na wakacjach to miejscowi zaczepiają nas i próbują rzucać jakieś teksty po naszym języku. Nie zawsze im to wychodzi, ale ten Kenijczyk stanął na wysokości zadania. Widać, że lubi kontakt z Polakami i pokazał, że język też ma opanowany prawie do perfekcji!

ZOBACZ:Szok i niedowierzanie. 12-latka z Bielska-Białej urodziła dziecko

źródło fot. i wideo: youtube.com

konia

[VIDEO] Mimo wyraźnego zakazu postanowił pogłaskać dzikiego konia! Rozjuszone zwierzę kopnęło go prosto w (…)!

O tym, by nie łamać zakazów boleśnie na własnej skórze przekonał się turysta spędzający urlop na wyspie Assateague (USA) na Oceanie Atlantyckim. Mężczyzna mimo rozstawionych tabliczek ostrzegawczych postanowił pogłaskać dzikiego konia. Rozjuszone zwierzę nie odwdzięczyło się za przyjacielski gest i z impetem kopnęło mężczyznę w dość czułe miejsce na jego ciele.

Wyspa Assateague na Oceanie Atlantyckim znana jest z dzikich koni, które żyją wolno od kilkuset lat. Nikomu to nie przeszkadza, a tubylcy do tego przywykli. Zupełnie inaczej jest z turystami, którzy podchodzą do koni. Zwierzęta są dzikie i nieprzewidywalne dlatego lepiej na nie uważać i się do nich nie zbliżać. Stąd na wyspie wiele tabliczek ostrzegawczych. O tym jak mocny jest kopniak konia przekonał się jeden z nich.

 

 

 

Na nagraniu widzimy mężczyznę, który postanowił zignorować zakaz i pogłaskać zwierzę. Niestety szybko przekonał się, że nie był to zbyt dobry pomysł. Koń z impetem kopnął turystę w krocze! Miejmy nadzieję, że to co się stało będzie dla niego dobrą nauczką i w przyszłości już nigdy nie zbliży się do żadnego z nich.

 

 

źródła: o2.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

 

 

morskim

To co robili w Morskim Oku sparaliżowało turystów. Ale głupota

Chyba każdy z Polaków był kiedyś na Morskim Oku. Jest to jedna z najpiękniejszych atrakcji naszego kraju. Dużo się mówi o tym, że męczone są konie, które wwożą ludzi na górę. Tym razem jednak nie o tym. Powiemy dziś o dwóch Czechach, którym było tak gorąco, że stwierdzili iż wezmą sobie kąpiel. Chwila ochłody i przyjemności obfitowała za to w spore mandaty.

Zrobili to nie przy samym zejściu nad staw, gdzie przebywało wtedy mnóstwo ludzi, ale nieco dalej, gdzie jest więcej kosówek, w dyskretniejszym miejscu – informuje Grzegorz Lorek, strażnik Tatrzańskiego Parku Narodowego podczas rozmowy z „Gazetą Krakowską”. Na Morskim Oku jest bezwzględny zakaz kąpieli, więc bardzo zdziwił ludzi widok kąpiących się w nim ludzi. Byli to dwaj Czesi. 58-latek oraz jego sześć lat starszy kolega na tyle nie przypadli do gustu innym turystom, że ci wezwali do nich strażników. Jak sami twierdzili, chodziło o to, że było im gorąco i chcieli się ochłodzić. Trzeba przyznać, że był to pomysł zarówno głupi, jak i nieodpowiedzialny. Jak informuje „Gazeta Krakowska” – zapłacili oni po kilkaset złotych mandatu za ten wybryk.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Oto jeden z boleśniejszych skoków na dechę w historii. Co odwaliła ta laska?!

 

Jest to zupełnie zrozumiałe. Nie dość, że narażali swoje życie, to jeszcze mogli przysporzyć problemów osobom zajmującym się na co dzień Morskim Okiem.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

samolot

Leciał na urlop i cały samolot miał tylko dla siebie! Myślał, że pomylił loty, okazało się, że (…)!

Niezwykła niespodzianka spotkała w samolocie Skirmantasa Strimaitisa z Litwy. Mężczyzna cieszył się nadchodzącym urlopem, miał go spędzić w słonecznej Italii, dlatego wykupił bilet na lot z Wilna do Bergamo. Jednak to co zobaczył po wejściu na pokład maszyny zapamięta do końca życia. Samolot Boeing 737-800 był całkowicie pusty i oprócz mężczyzny leciało nim tylko 7 członków załogi!

Strimaitis zachodził w głowę czemu oprócz niego w samolocie nie ma żadnych turystów. Chwilę przed startem maszyny zastanawiał się nawet czy to nie żart. Po rozmowie z jedną ze stewardess sprawa szybko się wyjaśniła. Okazało się, że samolot lecący do Begamo był wyczarterowany przez litewskie biuro podróży Novaturas i miał odebrać grupę turystów z Włoch. Aby samolot nie leciał pusty operator postanowił sprzedać bilety tylko w jedną stronę na co zdecydował się jedynie Skirmantas!

 

 

 

Tym sposobem niezwykle szczęśliwy Litwin miał do dyspozycji całego boeinga ze 188 miejscami na pokładzie. Mężczyzna przyznał później, że był bardzo podekscytowany, a zarazem szczęśliwy, że mógł podróżować do Bergamo w tak komfortowych warunkach. Strimaitis zdradził, że był niezwykle miło traktowany przez załogę i pilotów, którzy zwracali się do niego po imieniu. Na pamiątkę i aby uwiecznić niezwykły lot zrobił sobie nawet zdjęcie.

 

źródła: fakt.pl, foto youtube.com