ryby

Powiedział żonie, że idzie na ryby i wróci na obiad. Wieczorem dokonano makabrycznego odkrycia!

W  tragiczny sposób dla 65-letniego wędkarza z Ostrzeszowa (woj.wielkopolskie) zakończył się wypad na ryby. Mężczyzna wyszedł z domu i powiedział żonie, że idzie nad pobliski staw. Kiedy długo nie wracał kobieta postanowiła go poszukać. Kilka chwil później natknęła się na porzucony sprzęt wędkarski męża.

Do dramatu starszego małżeństwa doszło w niedzielę. 65-letni mężczyzna wyszedł wcześnie rano z domu. Powiedział żonie, że idzie na ryby o czym świadczył ekwipunek, który zabrał ze sobą. Mieszkaniec Ostrzeszowa obiecał kobiecie, że wróci na obiad i żeby się o niego nie martwiła. Kiedy mężczyzna długo nie wracał do domu zaniepokojona żona postanowiła przejść się nad pobliski zbiornik, aby go poszukać. Niestety nad brzegiem natknęła się tylko na sprzęt wędkarski, a po mężu nie było nawet śladu.

 

 

 

Przerażona kobieta postanowiła zawiadomić policję. Po kilku minutach poszukiwań funkcjonariusze przybyli na miejsce odnaleźli ciało 65-letniego mężczyzny. Mimo podjętej próby reanimacji starszy człowiek nie odzyskał już przytomności. Po godzinie 20 lekarz stwierdził jego zgon. Bezpośrednia przyczyna śmierci wędkarza ma być znana po przeprowadzonej sekcji zwłok. Według wstępnych ustaleń śledczych mężczyzna zasłabł, bądź dostał zawału i wpadł do wody.

 

ZOBACZ TAKŻE:Łowił ryby i został zaatakowany przez ogromnego rekina! To co zrobił wtedy jego pies nie mieści się w głowie!

 

źródła: se.pl, foto: pixabay.com

 

warty

Dziecko spacerowało z psem brzegiem Warty. Nagle spostrzegło coś makabrycznego

14-letnia mieszkanka Gorzowa Wielkopolskiego nie będzie dobrze wspominać tego spaceru ze swoim czworonogiem. Przechadzając się brzegiem Warty dostrzegła w rzece coś strasznego. 

Do zdarzenia doszło w środę około godziny 14. 14-latka spacerowała nieopodal ulicy Fabrycznej w Gorzowie Wielkopolskim (woj. lubuskie). W pewnym momencie dostrzegła dryfujące z nurtem Warty ludzkie zwłoki. Od razu wezwała na miejsce odpowiednie służby.

 

ZOBACZ TEŻ: Romowie urządzili kilkudniową libację. Skończyło się makabrycznie

 

Nad brzegiem rzeki pojawili się policjanci i straż pożarna. Ci drudzy zajęli się wyłowieniem ciała z wody i przetransportowaniem na brzeg. Tam policjanci wraz z prokuratorem dokonali wstępnych oględzin i zabezpieczyli je do sekcji zwłok i dalszych specjalistycznych badań.

 

Jak na razie wiemy jedynie, że jest to  ciało mężczyzny. Od razu pojawiły się podejrzenia, co do jego tożsamości. Spekulowano, że może to być człowiek, który 19 października skoczył do Warty z Mostu Staromiejskiego. Jest to jeden z symboli Gorzowa Wielkopolskiego i bardzo charakterystyczny punkt na panoramie miasta.

 

 

Jednak policja zaprzeczyła jakoby mógł to być ten sam człowiek. W związku z tym jego poszukiwania nadal będą trwać, zaś teraz śledczy z województwa lubuskiego muszą ustalić kim jest ten denat.

 

Nie można wykluczyć możliwości, że mężczyzna utonął poza Gorzowem Wielkopolskim, a nurt rzeki przesunął jego ciało kilka-kilkanaście kilometrów. W związku z tym policjantów czeka wytężona praca by sprawdzić rejestry poszukiwanych, którzy zaginęli w ostatnich tygodniach nad Wartą lub w jej okolicy.

 

o2.pl/ foto: twitter com/ screenshot/ kamil lewera

20

47-latka została uwięziona w tonącym aucie! Przez 20 minut błagała dyspozytorkę o pomoc i się jej (….)!

Do makabrycznego wypadku doszło w podziemnym parkingu apartamentowca w Arkansas. 47-letnia Debra Stevens, która pracowała na co dzień jako dostawca gazet nie spodziewała się, że wpadnie w prawdziwą pułapkę. Kobieta wjechała na parking, który został całkowicie zalany przez powódź jaka przeszła przez miasto. Przerażona Amerykanka przez blisko 20 minut błagała dyspozytorkę numeru 911 o pomoc.

Do tego feralnego zdarzenia doszło w sobotę 24 sierpnia około godziny 6 rano. 47-letnia Debra Stevens jak co dzień rozwoziła prasę. Pech chciał, że nie zauważyła, iż parking apartamentowca na który wjeżdża jest zalany przez powódź. Amerykanka znalazła się w potrzasku, jednak do końca zachowała zimną krew. Zadzwoniła pod numer 911 i przez prawie 20 minut błagała policjantkę o pomoc. Niestety kiedy patrol dotarł do jej samochodu Debra już nie żyła.

 

 

 

Kobieta utonęła w swoim aucie, które stopniowo nabierało wodę. Policja z Arkansas postanowiła udostępnić szokującą rozmowę między zmarłą, a dyspozytorką. Nagranie jest wstrząsające. Słychać na nim histeryczny płacz przestraszonej kobiety i zdenerwowaną policjantkę, która każe się jej „zamknąć” i „nie panikować”. Mimo, że policjanci dotarli na miejsce po 12 minutach od wezwania to dopiero po godzinie odnaleźli auto 47-latki. Niestety wtedy na pomoc było już za późno.

 

źródła: o2.pl, youtube.com, foto youtube.com

ryby, jezioro, hiv

Miała HIV i utonęła w jeziorze. Mieszkańcy okolicy wpadli w panikę

Indie to kraj kontrastów. Do takiego wniosku można dojść nawet bez podróży w ten, mimo wszystko, piękny i ciekawy zakątek globu. Ludzie żyjący w niewielkiej wiosce Morab na południu Indii wpadli w popłoch gdy dowiedzieli się, że w ich jeziorze utopiła się nosicielka wirusa HIV.

Jezioro było jedynym źródłem pitnej wody dla społeczności. Mimo wyłowienia zwłok i zapewnień lekarzy, że nie istnieje zagrożenie zakażenia wirusem HIV, mieszkańcy zażądali… wymiany wody w jeziorze! Uznali bowiem, że jest ona niezdatna do picia.

 

Aby podkreślić stanowczość swoich żądań… sami wypompowali „skażoną” wodę z jeziora, co sprawiło, że obecnie są skazani na kilkukilometrowe pielgrzymki do innego jeziora po wodę pitną.

 

Pilibyśmy tę wodę, gdyby w jeziorze znaleziono ciało normalnej osoby. Ale ta kobieta zmarła na HIV. Nie ma innego rozwiązania. Władze muszą osuszyć jezioro i napełnić je świeżą wodą, jeżeli chcą ocalić życie mieszkańców

– mówi jeden z mieszkańców

 

ZOBACZ: Myśleli, że na ich wioskę spadł LÓD Z KOSMOSU: zbierali go i trzymali w lodówkach. Prawda okazała się BARDZO ROZCZAROWUJĄCA!

 

Trzeba przyznać, że to dość specyficzne podejście do sprawy, w którym ciała zmarłych pali się i wrzuca do świętych rzek, ekskrementy płyną rynsztokami, a higiena stoi w wielu miejscach na poziomie przysłowiowego „króla Ćwieczka”. Choć w tym wypadku raczej należałoby pisać o „radży Ćwiczku”!

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

tonie

[VIDEO] Właśnie to dzieje się z człowiekiem który tonie! Zobacz przerażające nagranie!

Wakacje i wysokie temperatury to idealna zachęta do tego by odpocząć nad rzeką, jeziorem bądź morzem. Niestety wiele osób traci wtedy zdrowy rozsądek, a o tragedię nietrudno. Dlatego wypoczywając nad akwenem wodnym warto mieć na uwadze bezpieczeństwo swoje i bliskich. Ma to uzmysłowić nagranie KWP w Olsztynie, które pokazuje jak niewiele potrzeba było doszło do tragedii i jak długo tonie człowiek.

Wielu z nas lekceważy zasady bezpieczeństwa i podczas wypoczynku nad wodą nie zachowuje zdrowego rozsądku. Wchodzenie do wody po kilku piwach czy pływanie w miejscach niestrzeżonych  to najczęstsze przyczyny utonięć. Nagranie opublikowane przez KWP w Olsztynie na YouTube pokazuje  co dzieje się z człowiekiem, który tonie i jak długo może przeżyć w wodzie.

 

 

 

Wbrew pozorom śmierć przez utonięcie nie jest wcale szybka i trwa dobrych kilka minut podczas których toczy się desperacka walka o życie. Osoba tonąca przez prawie 5 minut zachowuje świadomość i wie co się z nią dzieje. Nagranie ma uzmysłowić ludziom, a zarazem przestrzec ich przed niebezpieczeństwem jakie wiąże się z wchodzeniem do wody po alkoholu. Czy warto? Odpowiedzcie sobie sami.

 

 

źródła: fakt.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

 

pies

Czujny PIES! Zobacz jak RATUJE małą DZIEWCZYNKĘ! (VIDEO)

Mówi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka.

Niewątpliwie ten pies wykazał się czujnością i przyjacielskim stosunkiem wobec dziecka będącego w potencjalnym zagrożeniu.

Mała dziewczynka bawiła się nad wodą i podeszła aż nad stromy brzeg. Być może nie było to bardzo niebezpieczne, ale pies nie czekał aż dziecko wpadnie do wody.

Zareagował bardzo szybko, podbiegł do dziewczynki i odciągnął ją od brzegu wody. Zobacz, jak to wyglądało.

https://twitter.com/InterestingSci1/status/1140259020479053824

źródło: twitter

stawu, marzanna, gdańsku, okaleczone zwłoki, trzebiatów, ofiara masowego zatrucia dopalaczami?

Wędkarze myśleli, że w szuwary zaplątała się Marzanna. Gdy podeszli bliżej przerazili się!

Ostatnia niedziela w niemal całym kraju była pogodna. Dwóch wędkarzy z województwa dolnośląskiego wybrało się na ryby nad Odrę, niedaleko miejscowości Ceber. W pewnym momencie w szuwarach dostrzegli dziwny kształt Wyglądał trochę jak kukła Marzanna, która zaplątała się w niej po pierwszym dniu wiosny.

Wędkarze postanowili to sprawdzić i podeszli bliżej. Wtedy z przerażeniem dostrzegli, że to, co z daleka wyglądało jak Marzanna, to ludzkie zwłoki! Od razu wezwali policję i straż pożarną.

 

ZOBACZ TEŻ: Na wakacjach zaproponowali mu „wypędzenie czerwonego smoka”. Oto jak skończył [FOTO]

 

Strażacy przybyli na miejsce wyłowili zwłoki, które okazały się ciałem mężczyzny. Na razie nie znamy jego personaliów, ani żadnych innych szczegółów, ale prasa lokalna sugeruje, że może to być zaginiony w kwietniu mieszkaniec Lubina. To jednak prawdopodobnie będzie można ustalić dopiero po sekcji zwłok.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/screenshot youtube

autem

Wieczór kawalerski skończył się wielką tragedią. Znaleziono ciało

Niedawno pojawiła się informacja o tym, że zaginął 29-latek z Beskidów. Okazało się, że ostatni raz widziano go, gdy opuszczał wieczór kawalerski. Był pod wpływem alkoholu i właśnie wtedy kontakt z nim się urwał. Wszystko miało miejsce z soboty na niedzielę. Teraz jego ciało wyłowiono z Jeziora Międzybrodzkiego.

W działaniach wszystkie jednostki z terenu gminy (…) Działania prowadzone są na jeziorze w górach i okolicy(…) – pisała jedna z miejscowych jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej na swoim profilu facebookowym. Wspólnie z policją OSP znalazło ciało zaginionego mężczyzny w Jeziorze Międzybrodzkim. 29-latek był widziany ostatni raz, gdy opuszczał wieczór kawalerski z soboty na niedzielę około 1:30. Był pod wpływem alkoholu i od tego momentu nie kontaktował się ani ze znajomymi, ani z rodziną. W poszukiwania zaangażowało się wielu ludzi, w tym rodzina oraz znajomi, którzy od samego początku wspierali ekipę ratunkową od okolic przy domku letniskowym, aż do tragicznego finału w Jeziorze Międzybrodzkim.

 

ZOBACZ:To co odkrywca znalazł w Rowie Mariańskim przeraziło go do granic możliwości. Nie spodziewał się tego

 

Nie wiadomo póki co jak do wszystkiego doszło. Trwają czynności, które mają na celu wyjaśnienie wszystkich zdarzeń, które miały miejsce feralnego wieczoru. Jeżeli pojawią się jakieś nowe informacje, to będziemy o nich państwa informować.

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

prawie zginąl na bagnie

Gdyby nie policjanci zginąłby w bagnie. Nietypowa akcja pod Piasecznem

Wydawać by się mogło, że bagna, mroczne „ruchome piaski” i tym podobne miejsca, to relikt przeszłości oraz stosunkowo niewielu rezerwatów i parków narodowych w naszym kraju. Tymczasem okazuje się, że nawet dziś zwykły spacer i jeden fałszywy krok może poskutkować makabryczną śmiercią w bagnie.

Nietypową, ale jakże emocjonującą i dynamiczną akcję musieli przeprowadzić kilka dni temu policjanci z podwarszawskiego Piaseczna. Dostali wezwanie od kobiety, której mąż w czasie spaceru wpadł do bagna i nie mógł się wydostać. Kobieta nie umiała wskazać dokładnego miejsca – nie było jej przy mężu. Uwięziony w lepkiej mazi mężczyzna zadzwonił do niej i sam nie potrafił podać lokalizacji.

 

ZOBACZ: Urodziła w wannie, dziecko wrzuciła do pieca, a potem uprawiała seks z chłopakiem. Kobieta-bestia przed sądem

 

Policjanci jak i żona wiedzieli jedynie, że chodzi o podmokły teren niedaleko Góry Kalwarii. Ruszyli tam więc bez żadnej zwłoki i rozpoczęli poszukiwania. Utrudniał je mrok, bowiem wezwanie wpłynęło po godzinie 20.

 

Mężczyzna w tym czasie coraz bardziej zapadł się w bagnie i marzł. Nie był już w stanie krzyczeć, ani nawet mówić. Z mazi wystawała mu jedynie głowa i jedna ręka w której trzymał telefon. To go uratowało.

 

W momencie gdy policjanci byli blisko zmusił się do wysiłku i podniósł rękę z zaświeconym telefonem. Funkcjonariusze dostrzegli go wtedy i wyciągnęli z bagna. 48-latek trafił do szpitala i po kilku dniach zdrowy wrócił do domu.

 

Rodzina napisała list z podziękowaniami do piaseczyńskich policjantów. Gdyby nie ich działania i odrobina szczęścia ich bliski na pewno nie przeżyłby, a być może nawet nie zostałby nigdy odnaleziony.