Szukali w willi dyktatora zakopanych skarbów. Zamiast tego dokonali makabrycznego odkrycia!

kości w willi dyktatora

Domy niegdyś wielkich i wpływowych ludzi często skrywają po nich różne pamiątki. Raczej rzadko udaje się  znaleźć prawdziwe skarby, niemniej jednak poszukiwaczy nigdy nie brakuje. Wszak ludzka wyobraźnia zawsze podpowiada taki scenariusz. Tym jednak razem poszukiwania w willi pewnego dyktatora przybrały zgoła makabryczny obrót. 

Grupa osób nielegalnie zajęła byłą posiadłość paragwajskiego dyktatora Alfredo Stroessnera. Budynek od jakiegoś czasu był opuszczony, a gdy nowi lokatorzy dowiedzieli się do kogo należała od razu rozpoczęli poszukiwania skarbów. Rozkopawszy znaczną część działki, zamiast precjozów dokonali makabrycznego odkrycia.

ZOBACZ TEŻ: Jaskinia Wielka Śnieżna: wiemy, co zabiło grotołazów. Wstępne wyniki sekcji zwłok

 

W jednym z miejsc na terenie posiadłości wykopali kości należące do co najmniej 4 osób! O swoim znalezisku poinformowali od razu służby, które przybyły na miejsce i zabezpieczyły koszmarne znalezisko.

 

Dom  Alfredo Stroessnera był swego czasu okrzyknięty „domem okropności”. Mówił się, że krwawy dyktator urządza w swej willi brutalne przesłuchania i tortury. Z relacji wynika, że ludzie mieszkający w pobliżu słyszeli z domu Stroessnera krzyki i błagania o litość.

 

ZOBACZ TEŻ: Sprzątał cmentarz kiedy usłyszał krzyki dochodzące z pobliskiego grobu. Po jego rozbiciu ukazał się przerażający widok!

 

Rogelio Goiburú, przewodniczący Paragwajskiej Komisji Pamięci Historycznej uważa, że na terenie posiadłości może być pochowanych więcej osób i zapowiada poszukiwania zakrojone na szeroką skalę.

 

Pojawiły się doniesienia, że z tego domu można było usłyszeć krzyki ludzi błagających o życie i że może tam być pochowanych wiele ciał

– powiedział dziennikarzom BBC

 

Alfredo Stroessner był generałem, który twardą ręką rządził Paragwajem w latach 1954-1989. Został wtedy obalony w wyniku zamachu stanu przez innego generała,  Andrésa Rodrígueza. W czasie panowania Stroessnera zginęło z powodów politycznych co najmniej 468 osób a 19 tys. było torturowanych.  Paragwaj za jego rządów był schronieniem dla innych dyktatorów i zbrodniarzy, np. słynnego niemieckiego doktora Mengele. Stroessner nigdy nie odpowiedział za swoje czyny. Zbiegł do Brazylii, gdzie zmarł w 2006 roku. Paragwaj jeszcze przez wiele lat borykał się z wysokim poziomem korupcji, niedostatkami demokracji i poszanowania praw człowieka, ale stopniowo, z roku na rok, sytuacja się poprawia.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne.screenshot

 

Z tej willi wypływały krwawe ścieki. Jej mroczna tajemnica została rozwiązana

krew z willi

Każde miasto ma jakieś swoje legendy i niewyjaśnione zjawiska. Szczególnie makabrycznie brzmią pogłoski, które od niemal dwóch lat krążyły o pewnej willi w stolicy afrykańskiego kraju Burundi, Bużumburze.

W grudniu 2016 roku pojawiło się nagranie przedstawiające kanał odpływowy, którym rzekomo zamiast wody płynęła krew. Czerwone zabarwienie faktycznie trochę tak wygląda, ale naszym niewprawnym okiem to nie woda była brudna, a dno kanału. Byliśmy bardzo sceptyczni i pomyśleliśmy o osadach żelaza, które właśnie na taki kolor barwi przecież glebę, jeśli płyną razem z wodą.

 

W Burundi jednak pojawiło się wiele teorii spiskowych. Jedna z nich głosiła, że w opuszczonej wilii w dzielnicy Kinindo założono małe tajne więzienie służb specjalnych. Przez długi czas nie było na to absolutnie żadnych dowodów. Aż do teraz.

 

Czytaj dalej na kolejnej stronie 

Krew barwiła wodę na czerwono. Mroczna tajemnica pewnej willi wyszła na jaw!

krew z willi

Każde miasto ma jakieś swoje legendy i niewyjaśnione zjawiska. Szczególnie makabrycznie brzmią pogłoski, które od niemal dwóch lat krążyły o pewnej willi w stolicy afrykańskiego kraju Burundi, Bużumburze.

W grudniu 2016 roku pojawiło się nagranie przedstawiające kanał odpływowy, którym rzekomo zamiast wody płynęła krew. Czerwone zabarwienie faktycznie trochę tak wygląda, ale naszym niewprawnym okiem to nie woda była brudna, a dno kanału. Byliśmy bardzo sceptyczni i pomyśleliśmy o osadach żelaza, które właśnie na taki kolor barwi przecież glebę, jeśli płyną razem z wodą.

 

W Burundi jednak pojawiło się wiele teorii spiskowych. Jedna z nich głosiła, że w opuszczonej wilii w dzielnicy Kinindo założono małe tajne więzienie służb specjalnych. Przez długi czas nie było na to absolutnie żadnych dowodów. Aż do teraz.

 

Dziennikarze BBC Africa Eye dotarli do świadków, którzy potwierdzili te przerażające pogłoski. Dotarli do byłych agentów i strażników, którzy pracowali w budynku, ale także do osoby, która była w nim przetrzymywana i torturowana!

 

ZOBACZ Koniec świata w 2040 roku? Uczeni przygotowali bardzo czarny scenariusz

 

Z ich relacji dowiadujemy się, że w budynku faktycznie istniało małe, tajne więzienie i że zginęło tam co najmniej kilka osób. Władze Burundi odmówiły jakiegokolwiek komentarza i jak zawsze zaprzeczają, że mają cokolwiek wspólnego złamanie praw człowieka.

 

 

Efektem dziennikarskiego śledztwa jest rekonstrukcja wnętrza domu, oraz materiał opisujący jego mroczne funkcje. Umieszczenie miejsca tortur w spokojnej, willowej dzielnic zakrawa na pierwszy rzut oka na kpinę, ale właśnie to ustronne miejsce pozwalało pozbywać się groźnych opozycjonistów bez zwracania na siebie uwagi kogokolwiek. W Burundi istnieje jeszcze co najmniej 21 podobnych miejsc. Czy poznamy kiedyś szczegóły tego makabrycznego procederu?

 

ZOBACZ: Zmarła 2 tysiące lat temu. Jej skóra wciąż jest miękka, a krew nie zastygła – oto najdziwniejsza mumia świata! [FOTO]

 

fakt/twitter.com/iburundi/BBC

Podatnicy zapłacą za remont rządowej willi. Milion złotych pójdzie na…

Rządowa willa numer 3 znajdująca się w zamkniętym kompleksie zespołu rezydencjalnego Parkowa w Warszawie ma odzyskać dawny blask i świetność. Aż trudno uwierzyć, że budynek wzniesiony w połowie ubiegłego stulecia kiedyś zachwycał swoim wyglądem. Dziś raczej odstrasza.

Remont will ma potrwać ponad 60 dni. W tym czasie odrestaurowane zostaną: dach, taras i schody. Podłogi mają zostać pokryte wysokiej jakości wykładziną, a w łazienkach położony zostanie gres. Po remoncie willa ma posłużyć jako miejsce  szkoleń i spotkań, nie ma planów, aby ktokolwiek w niej zamieszkał.

W sąsiedztwie odnawianej willi mieszka premier Beata Szydło oraz marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Źródło Super Express