zwłoki na wraku

Nurkowali w Bałtyku. W czasie eksploracji wraku dokonali makabrycznego odkrycia

Grupa nurków wykonywała prace dokumentacyjne stanu wraku liniowca Wilhelm Gustloff, który wraz z 9tys. pasażerów spoczywa na dnie Bałtyku. W pewnym momencie dokonali wstrząsającego odkrycia.

W jednym z pomieszczeń wraku znaleźli zwłoki nurka. Ich stan sugerował, że musiały znajdować się tam od kilku lat. Teoretycznie nie miało prawa do tego dojść, bowiem Wilhelm Gustloff jest uznawany za cmentarzysko wojenne i prawo zakazuje nurkowania tam. Jednak nielegalne ekspedycje co i rusz penetrują wrak.

 

ZOBACZ TEŻ:Nowy Targ: horrendalny wypadek. Motocyklista zderzył się z lądującym szybowcem!

 

Śledztwo w sprawie wszczęła prokuratura w Lęborku. Członkowie grupy Baltictech, którzy wykonali w porozumieniu z policją dokumentację zdjęciową i filmową znalezionych zwłok. Prawdopodobnie nurkowie Marynarki Wojennej wydobędą je, aby prokuratura mogła zlecić przeprowadzenie badań DNA.

 

Istnieje podejrzenie, że ciało należy do zaginionego w 2012 roku mieszkańca Poznania, który według informacji rodziny prawdopodobnie nurkował w tym rejonie tuż przed zaginięciem. Jednak aby to potwierdzić, niezbędne będą badania DNA.

 

Wilhelm Gustloff został zatopiony w 1945 roku przez sowiecki okręt podwodny. Zginęło na nim 6 razy więcej ludzi niż w katastrofie Titanica.

wrak 200 ton złota

Ten wrak może skrywać 200 ton złota. Jego historia jest niesamowita! [VIDEO]

Morza i oceany skrywają wiele tajemnic, ale raz po raz odkrywamy zaginione przed laty okręty. Wiele z nich obrosło legendami np. dotyczącymi przewożonych bogactw. Niewątpliwie do takich jednostek należy krążownik Dymitr Doński, który zatonął przed 113 laty. Ma się na nim znajdować nawet 200 ton złota!

Na trop jednostki wpadli południowokoreańscy poszukiwacze. Dymitr Doński należał do Floty Bałtyckiej, która w 1905 roku została wysłana na Pacyfik by zmierzyć się z flotą japońską. W czasie bitwy pod Cuszimą siły carskie zostały totalnie zmiażdżone, a Dymitr Doński był jednym ostatnich zatopionych okrętów.

 

ZOBACZ: Przeczytała drobny druczek w umowie. Dzięki temu spełni marzenie!

 

Japończycy wzywali Rosjan do poddania się, ale ci nie zamierzali opuścić statku. Japończycy szybko uporali się z nim posyłając go na dno, ale Dymitr Doński do końca nie opuścił bandery. Ale nie jego udział w bitwie pod Cuszimą był decydujący dla poszukiwaczy.

 

Liczą oni na to, że przekazy historyczne dotyczące jego ładunku są prawdziwe. Według nich na Dymitrze Dońskim miano zgromadzić zapasy złota na pokrycie wydatków Floty, żołdy marynarzy, ale także prywatne zasoby pochodzące z innych jednostek.  Według poszukiwaczy może chodzić nawet o 200 ton złota!

 

Poszukiwacze z firmy Shinil Group zlokalizowali Dymitra 1,3 kilometra od wyspy Ulleungdo na głębokości 434 metrów. Wrak jest zachowany w nienajgorszym stanie, a Koreańczycy pokazali nagrania, na których widać nazwę jednostki. Teraz zamierzają przygotować się do podniesienia wraku.

 

 

Czy to możliwe, aby na okręcie wojennym znajdowała się tak wielka fortuna? Pewni tego muszą być Koreańczycy, skoro decydują się na kosztowną i trudną akcję podniesienia wraku. Według ich szacunków fortuna na statku może być warta nawet 133 miliardy dolarów!

 

youtube.com/ wikipedia

świadek

Zaginiony malezyjski samolot z przed 5 lat odnaleziony?! Świadek twierdzi, że wie gdzie jest!

Po pięciu latach od zaginięcia słynnego malezyjskiego samolotu MH370, pojawiły się sensacyjne wiadomości, których autorem jest rybak. Świadek twierdzi, że widział katastrofę oraz zapisał dokładne współrzędne miejsca, w którym do niej doszło.

Świadek podaje współrzędne pomiędzy Malezją a Indonezją. Indonezyjski „Tribunnews” dodaje, że nie było żadnego hałasu, a mężczyzna zauważył tylko ogromny czarny dym. Rusli Khusmin tłumaczy, że kontaktował się z wieloma instytucjami, zarówno indonezyjskimi, jak i malezyjskimi, lecz dziwić może, że na konferencje prasowej nie potrafił powiedzieć ich nazw. Władze tego nie skomentowały, a dziennikarze wykorzystały Khusmina, jako dobry materiał do zarobienia pieniędzy na sensacji.

 

ZOBACZ:Rodzinna masakra na Dolnym Śląsku. Zwłoki trzech osób w domku jednorodzinnym

 

Do Khusmina zgłosił się jednak malezyjski prawnik Jacob George. Miał w końcu namówić go do wzięcia udziału w konferencji prasowej, powołując się na dobro rodzin ofiar katastrofy MH370. Być może, okaże się, że Rusli stanie się bohaterem, a wrak zostanie odnaleziony.

źródło: o2.pl

fot.

 

okręt podwodny, argentyński okręt ara san juan

Odnaleziono zaginiony od roku okręt podwodny. W sieci pojawiły się zdjęcia wraku [FOTO]

Tą sprawą żył przez długi czas cały świat. 15 listopada 2017 roku zaginął okręt podwodny ARA San Juan argentyńskiej marynarki wojennej. Los 44 marynarzy pozostawał nieznany aż do teraz. Niemal równo rok od zaginięcia, amerykańska firma natrafiła na wrak okrętu.

Do września 2018 roku poszukiwania prowadziła Argentyna i ekspedycje z innych państw. Ich porażka sprawiła, że zdecydowano się oddać je w ręce prywatnej firmy Ocean Infinity. Okręt podwodny odnaleźli marynarze ze statku Seabed Constructor niedaleko półwyspu Valdes w Patagonii. Po upewnieniu się, że to poszukiwany obiekt, na dno zeszły zdalnie sterowane roboty i sondy.

 

 

 

 

Najpierw wiadomość o odnalezieniu ARA San Juan przekazano rodzinom, a dopiero później opinii publicznej. W związku z tym wydarzeniem w Argentynie ogłoszono także 3 dniową żałobę narodową. Wczoraj opublikowano także zdjęcia odnalezionego wraku.

 

 

ZOBACZ: Nowe działania w sprawie zaginionego okrętu podwodnego ARA San Juan. W grze MILIONY DOLARÓW! Czy wrak zostanie wreszcie odnaleziony?

 

 

Teraz ma rozpocząć się intensywne śledztwo, które być może pozwoli ustalić przyczynę tragedii. Do tej pory pojawiało się wiele sprzecznych teorii: od ataku brytyjskiego okrętu podwodnego, przez wpadnięcie na brytyjską minę, aż po fatalny stan techniczny okrętu i nieprawidłowości w trakcie jego generalnego remontu.

 

Wrak znajduje się na głębokości 800 metrów. Nic nie wiadomo na temat ewentualnych prób jego podniesienia, ale raczej nie będzie to możliwe. Miejmy jednak nadzieję, że oględziny dokonane przy pomocy podwodnych robotów pozwolą na poznanie przyczyn wypadku ARA San Juan.

 

wprost.pl/ foto: wikipedia

sprzątali szlak, odkryli wrak

Himalaje: mieli sprzątać szlak, rozwikłali TAJEMNICĘ sprzed 50-lat! „Ramię wystawało z lodu”

Góry najwyższe kryją w sobie wiele sekretów. Począwszy od historii o mitycznym Yeti, po bardziej przyziemne – np. zaginionych tam himalaistów, wspinaczy, ale też samolotów, które w złych warunkach porozbijały się gdzieś na górskich stokach. Gdy grupa wspinaczy sprzątała himalajski szlak natrafiła na szczątki samolotu i ofiar tajemniczej katastrofy sprzed 50 lat!

 

Grupa indyjskich wspinaczy ruszyła w Himalaje aby posprzątać szlak dojściowy do szczytu Chandra Bhaga. Na wysokości 5500 metrów natknęli się na poskręcane kawałki metalowej konstrukcji, a w pewnym momencie niemalże zdeptali ludzkie szczątki!

 

Nie ulegało wątpliwości, ze natrafili przypadkiem na odsłonięte z lodu i śniegu szczątki samolotu. Pozostało jedynie zidentyfikować, co to była za maszyna.

 

Najpierw natknęliśmy się na części rozbitego samolotu, a następnie odkryliśmy zamarznięte ciało żołnierza leżącego głową w dół. Pomimo upływu 50 lat od katastrofy ręka i włosy były prawie nienaruszone

 

powiedział jeden z członków  ekspedycji.

 

Odkrycia dokonano 1 lipca, ale władze wojskowe poinformowano dopiero po jej zakończeniu, 15 lipca. Okazało się, że wspinacze odnaleźli wrak samolotu, który zaginął w 1968 roku w fatalnych warunkach pogodowych. Na jego pokładzie znajdowały się 102 osoby.

 

 

 

Samolot ostatni raz meldował się do bazy 7 lutego. Był to rosyjskiej produkcji An-12. Indyjskie wojsko sprowadziło na dół odnalezione zwłoki, zaś odkrywcy szacują, że szczątki maszyny jak i ciała ofiar są rozrzucone na powierzchni około 2,5 kilometra kwadratowego. Czy kiedyś uda się odnaleźć wszystkie ciała, a rodziny ofiar będą mogły je godnie pochować?

 

o2.pl/ foto: twitter

sprzątali szlak, odkryli wrak

Himalaje: mieli sprzątać szlak, rozwikłali TAJEMNICĘ sprzed 50-lat! „Ramię wystawało z lodu”

Góry najwyższe kryją w sobie wiele sekretów. Począwszy od historii o mitycznym Yeti, po bardziej przyziemne – np. zaginionych tam himalaistów, wspinaczy, ale też samolotów, które w złych warunkach porozbijały się gdzieś na górskich stokach. Gdy grupa wspinaczy sprzątała himalajski szlak natrafiła na szczątki samolotu i ofiar tajemniczej katastrofy sprzed 50 lat!

 

Grupa indyjskich wspinaczy ruszyła w Himalaje aby posprzątać szlak dojściowy do szczytu Chandra Bhaga. Na wysokości 5500 metrów natknęli się na poskręcane kawałki metalowej konstrukcji, a w pewnym momencie niemalże zdeptali ludzkie szczątki!

 

Nie ulegało wątpliwości, ze natrafili przypadkiem na odsłonięte z lodu i śniegu szczątki samolotu. Pozostało jedynie zidentyfikować, co to była za maszyna.

 

Najpierw natknęliśmy się na części rozbitego samolotu, a następnie odkryliśmy zamarznięte ciało żołnierza leżącego głową w dół. Pomimo upływu 50 lat od katastrofy ręka i włosy były prawie nienaruszone

 

powiedział jeden z członków  ekspedycji.

 

Odkrycia dokonano 1 lipca, ale władze wojskowe poinformowano dopiero po jej zakończeniu, 15 lipca. Okazało się, że wspinacze odnaleźli wrak samolotu, który zaginął w 1968 roku w fatalnych warunkach pogodowych. Na jego pokładzie znajdowały się 102 osoby.

 

 

 

Samolot ostatni raz meldował się do bazy 7 lutego. Był to rosyjskiej produkcji An-12. Indyjskie wojsko sprowadziło na dół odnalezione zwłoki, zaś odkrywcy szacują, że szczątki maszyny jak i ciała ofiar są rozrzucone na powierzchni około 2,5 kilometra kwadratowego. Czy kiedyś uda się odnaleźć wszystkie ciała, a rodziny ofiar będą mogły je godnie pochować?

 

o2.pl/ foto: twitter

zginęli jadąc na ślub

Zginęli w drodze na ślub. „Ciągle mam to przed oczami” – nowe informacje!

We wtorek pisaliśmy o dramatycznym wypadku na Podkarpaciu. W sobotnie popołudnie na drodze ze Stalowej Woli zginęło dwóch 24-letnich mężczyzn – świadek i drużba, którzy z obrączkami zmierzali na ślub przyjaciół.

 

Mężczyźni jechali na ślub, który miał się odbyć w kościele w Grębowie. Ich auto rozbiło się kilkanaście kilometrów od celu. W trakcie wyprzedzania, kierowca bmw stracił panowanie nad pojazdem, auto dachowało, uderzyło w betonowy znak i zatrzymało się na drzewie. Wszystko działo się na prostej drodze.

 

Służby wezwał na miejsce kierujący auta, które było wyprzedzane. Jednak strażacy i ratownicy przybyli na miejsce nie mogli już nic zrobić.

 

Są takie wypadki, po których po prostu nie mamy już jak pomóc. To był jeden z takich przypadków. Samochód zmienił się w złom. A obrażenia tych mężczyzn były po prostu niewyobrażalne. Ciągle mam to przed oczami

 

– powiedział jeden ze strażaków.

 

Widząc zdjęcie wraku wcale nie dziwi nas, że Mateusz i Bartek nie mieli szans na przeżycie. Jednak najgorsze, że na miejsce musieli przybyć bliscy będący na weselu, aby odebrać obrączki znalezione we wraku.

 

Obie ofiary zostaną poddane sekcji zwłok. Krew kierowcy zostanie dodatkowo przebadana pod kątem zawartości alkoholu. Zaś biegły sądowy ma wyjaśnić jak w zasadzie doszło do tak makabrycznego wypadku.

 

wp.pl/ foto: policja 

wrak 200 ton złota

Na tym wraku ma być 200 TON złota. Niesamowite odkrycie ma im przynieść FORTUNĘ!

Morza i oceany skrywają wiele tajemnic, ale raz po raz odkrywamy zaginione przed laty okręty. Wiele z nich obrosło legendami np. dotyczącymi przewożonych bogactw. Niewątpliwie do takich jednostek należy krążownik Dymitr Doński, który zatonął przed 113 laty. Ma się na nim znajdować nawet 200 ton złota!

 

Na trop jednostki wpadli południowokoreańscy poszukiwacze. Dymitr Doński należał do Floty Bałtyckiej, która w 1905 roku została wysłana na Pacyfik by zmierzyć się z flotą japońską. W czasie bitwy pod Cuszimą siły carskie zostały totalnie zmiażdżone, a Dymitr Doński był jednym ostatnich zatopionych okrętów.

 

Japończycy wzywali Rosjan do poddania się, ale ci nie zamierzali opuścić statku. Japończycy szybko uporali się z nim posyłając go na dno, ale Dymitr Doński do końca nie opuścił bandery. Ale nie jego udział w bitwie pod Cuszimą był decydujący dla poszukiwaczy.

 

Liczą oni na to, że przekazy historyczne dotyczące jego ładunku są prawdziwe. Według nich na Dymitrze Dońskim miano zgromadzić zapasy złota na pokrycie wydatków Floty, żołdy marynarzy, ale także prywatne zasoby pochodzące z innych jednostek.  Według poszukiwaczy może chodzić nawet o 200 ton złota!

 

Poszukiwacze z firmy Shinil Group zlokalizowali Dymitra 1,3 kilometra od wyspy Ulleungdo na głębokości 434 metrów. Wrak jest zachowany w nienajgorszym stanie, a Koreańczycy pokazali nagrania, na których widać nazwę jednostki. Teraz zamierzają przygotować się do podniesienia wraku.

 

 

Czy to możliwe, aby na okręcie wojennym znajdowała się tak wielka fortuna? Pewni tego muszą być Koreańczycy, skoro decydują się na kosztowną i trudną akcję podniesienia wraku. Według ich szacunków fortuna na statku może być warta nawet 133 miliardy dolarów!

u boot, hitler, wrak

Na dnie Bałtyku odkryto NIESAMOWITY WRAK! Tą łodzią podwodną miał uciekać Adolf HITLER!

Pracownicy i uczeni duńskiego Muzeum Bitew Morskich przeczesywali dno cieśniny Skagerrak łączącej Bałtyk z Morzem Północnym w poszukiwaniu nieznanych dotąd wraków. Jednak nie spodziewali się, że natrafią na taki okręt. Oto ich oczom ukazał się wrak niemieckiego U-Boota, którym, zdaniem niektórych, miał uciekać Hitler z Europy do Argentyny.

 

Łódź zidentyfikowano jako U-3523, bardzo nowoczesną jednostkę, zdolną przez bardzo długi czas pozostawać w zanurzeniu. Odkrycia dokonano 18 kilometrów od miasta Skagen. Okręt wbił się w morskie dno na około 20 metrów, a jego rufa sterczy do góry. Znajduje się na głębokości około 120 metrów.

 

Takie ułożenie wraku, oraz uszkodzenia, które na nim spostrzeżono świadczą, że musiał stać się ofiara bombardowania. Najprawdopodobniej stało się to 6 maja 1945 roku, tuż przed zakończeniem II Wojny Światowej w Europie.

 

Odkrywcy uważają jednak, że nie ma żadnych dowodów na to, aby łódź przewoziła zrabowane kosztowności lub najwyższych hitlerowskich oficjeli. Choć wiele tego typu historii i plotek krąży do dziś. Wiemy, że niejeden niemiecki zbrodniarz usiłował uciekać, lub nawet uciekł z powodzeniem, wywożąc przy tym wojenne łupy.

 

 

Uczeni, którzy widzieli wrak twierdzą, że jest w bardzo dobrym stanie. Jednak na razie nie są przewidziane żadne prace mające wydobyć go na powierzchnię.

 

Ponieważ U-3523 byłby zdolny by dopłynąć aż do Ameryki Południowej, wielu przyjmowało, że to właśnie na tym okręcie Adolf Hitler mógł próbować uciec z Niemiec. Takie informacje zawierały np. dokumenty argentyńskiego wywiadu z lat 50-tych XX wieku. Były także zeznania jednego ze świadków, który rzekomo miał widzieć moment zejścia Niemców na ląd w Argentynie. Mimo to śledztwo zostało zamknięte.

 

Co dokładnie kryje wrak U-3523? Tego niestety nie dowiemy się w najbliższym czasie, choć mogłoby to obalić jedną z wielu hipotez dotyczących losów wodza III Rzeszy.

 

o2.pl/twitter.com