pompeje, szkielet

Gdy spojrzał za siebie nadeszła ŚMIERĆ. Archeolodzy odkryli szkielet z niesamowitą i tragiczną historią!

Pompeje to potężne stanowisko archeologiczne, tak rozległe, że do tej pory nie zostało w całości przekopane przez archeologów. Dlatego ciągle można tam odnaleźć niesamowite ślady po tragedii jaka spadła na miasto w roku 79. Jedną z najnowszych jest szkielet około 35-letniego mężczyzny.

 

Nowe miejsce wykopalisk nazywane jest Regio V. Odkryto na nim szkielet należący do ponad 30-letniego mężczyzny, który zginął w tragicznych okolicznościach. Sądząc po śladach na kości piszczelowej był niepełnosprawny i poruszał się wolniej.

 

Gdy Wezuwiusz wybuchł, a fala lawy, popiołu i materiału piroklastycznego zaczęła spadać na miasto uciekał wraz z resztą przerażonych mieszkańców. Z racji na niepełnosprawność nie miał szans zdążyć – drogę odcięła mu płynąca lawa.

 

Mężczyzna szukał schronienia na wyższych kondygnacjach najbliższego budynku. Gdy odwrócił się i spojrzał w stronę Wezuwiusza, na plecy powaliła go chmura popiołu. A po chwili na jego głowę spadł 300-kilogramowy fragment budowli, który zabił go na miejscu.

 

Poza emocjonalną warstwą tego odkrycia da nam ono także możliwość porównania szkieletu z innymi, co pozwoli poznać styl życia i dynamikę ucieczki przed erupcją

 

– powiedział jeden z archeologów, Massimo Ossana.

 

Erupcja, która nastąpiła w sierpniu 79 roku zniszczyła nie tylko Pompeje, ale też dwa inne miasta – Herkulanum i Stabie. Pompeje przykryła aż 6 metrowa warstwa popiołu, który świetnie zakonserwował budynki, malowidła, oraz ciała ofiar, których do tej pory odnaleziono ponad 2 tysiące.

kilauea

PIEKŁO NA ZIEMI! Trwa erupcja wulkanu Kilauea, ludzie uciekają w PANICE. Lawa wdziera się do domów i na drogi! [FOTO&VIDEO]

Już niemal dwa tysiące mieszkańców Hawajów musiało opuścić swoje domy po tym, jak doszło do erupcji wulkanu Kilauea. Sytuacja jest coraz poważniejsza, gdyż lawa dotarła już do osiedli mieszkalnych, a co gorsza – zaczęła wypływać z zupełnie niespodziewanych miejsc!

 

Duża siła erupcji i ciśnienia magmy sprawia, że pojawia się ona na powierzchni w wielu miejscach poza kraterem głównym. Na osiedlach mieszkalnych pojawiają się szczeliny, przez które sączy się lawa lub para wodna.

 

 

 

Zniszczonych zostało już kilkadziesiąt domów, kilka dróg jest nieprzejezdnych. Najgorsza sytuacja jest w okolicach osiedla Lehlani.  Naukowcy nie mają dobrych informacji – erupcja wulkanu Kilauea może potrwać jeszcze dość długo – w zasadzie jest to bowiem wzmożenie erupcji trwającej od 1983 roku!

 

 

 

twitter.com/ o2. pl/ foto: twitter.com

 

Wielka bańka MAGMY coraz bardziej pęcznieje! Uczeni nie mają wątpliwości: gdy pęknie zginą DZIESIĄTKI MILIONÓW LUDZI!

Japońscy naukowcy ostrzegają przed zagrożeniem które spoczywa pod morskim dnem nieopodal wyspy Kiusiu – trzeciej co do wielkości wyspy Archipelagu Japońskiego. Kaldera Kikai to pozostałość po potężnej erupcji wulkanicznej. Teraz wszystko wskazuje na to, że w tym samym miejscu może dojść do nowego kataklizmu i potężnego wybuchu magmy.

 

Szczyt wielkiego bąbla z magmą znajduje się zaledwie 30 metrów pod powierzchnią wody. Ma 610 metrów wysokości i ponad 9 kilometrów długości. Zgromadziło się w nim około 40 kilometrów sześciennych magmy.

 

Japończycy ostrzegają, że zagrożenie to jest bardzo słabo znane, a zarazem znajduje się w niesamowicie niebezpiecznym miejscu. Kaldera i wielki zbiornik magmy leżą bowiem na styku płyt tektonicznych pacyficznej i filipińskiej. Można ją porównywać z tym, co kryje ziemia pod Parkiem Narodowym Yellowstone w USA.

 

Badacze z Uniwersytetu Kobe uważają, że potężna erupcja w tym miejscu doprowadziłaby do śmierci co najmniej 100 milionów ludzi. Jest jednak pewna pocieszająca kwestia – ryzyko, że doszłoby do jednorazowego, potężnego uwolnienia całości magmy znajdującej się w bańce jest minimalne. Uczeni uważają, że wynosi ono mniej niż 1%.

 

Na marzec zaplanowano kolejną ekspedycję w rejon kaldery Kikai. Specjaliści chcą ją dokładnie zmierzyć, opisać i na tej podstawie monitorować później ewentualny rozrost magmowej bańki. Takie działania pozwolą na dokładniejsze przewidzenie czy i kiedy może dojść do erupcji.

 

o2.pl/ foto: pixabay.com 

Kolejny POTĘŻNY wyrzut magmy z wulkanu Mayon! Gwałtowna zmiana pogody może doprowadzić do jeszcze większej tragedii! [FOTO&VIDEO]

Wulkan Mayon, jeden z najaktywniejszych na Filipinach dalej straszy możliwością gwałtownej erupcji. Wczoraj miał miejsce kolejny duży wyrzut lawy. Ale to nie ona w tym momencie spędza sen z powiek okolicznych mieszkańców i uczonych. Gwałtowna zmiana pogody może bowiem doprowadzić do kataklizmu jeszcze gorszego w skutkach.

 

Chodzi mianowicie o gwałtowne opady deszczu, które paraliżują Filipiny. Istnieję obawa granicząca z pewnością, że trwające ulewy doprowadzą do wielu lawin błotnych, a na zboczach wulkanu może dojść do obsunięć nagromadzonych tam warstw popiołu.

 

 

Z okolic wulkanu ewakuowano już niemal 80 tysięcy ludzi. Jednak może się okazać, że w związku z pogodą będzie konieczna dalsza akcja ewakuacyjna. Zresztą, wulkanolodzy nadal utrzymują, że Mayon nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i mogą nas czekać silniejsze erupcje.

 

 

Po ostatnim wyrzucie magmy i popiołu chmura pyłu wzniosła się na trzy kilometry, zaś gorąca magma dotarła już na odległość ponad 3 kilometrów od szczytu krateru. Gdzie może ona dotrzeć jeśli faktycznie nastąpi jeszcze silniejsza erupcja?

 

 

Wygląda na to, że dramat lokalnej ludności prędko się nie skończy. Nawet jeśli wulkan uspokoi się, to czekać ich będzie zmierzenie się z dramatycznymi skutkami ulew – podmytymi drogami, zniesionymi mostami i zasypanymi przez lawiny błotne domami.

 

 

 

mayon

POTĘŻNA ERUPCJA wulkanu na Filipinach! Dziesiątki tysięcy ludzi ewakuowanych. To dopiero POCZĄTEK KATAKLIZMU [FOTO& VIDEO]

Wulkan Mayon, o którym pisaliśmy w ubiegłym tygodniu (ZOBACZ: Piekło na ziemi: Budzi się kolejny potężny wulkan! ) dał o sobie znać. Po tygodniu stosunkowo spokojnego wyrzucania lawy i pyłów, nastąpił ogromny wybuch popiołu i trujących gazów. Lecz jak ostrzegają wulkanolodzy – właściwa erupcja dopiero przed nami!

 

Wulkan Mayon, wznoszący się na 2463 metry nad poziom morza, to jeden z najaktywniejszych na Filipinach. Znajduje się w prowincji Albay. Chmura pyłu, która wystrzeliła z wulkanu wzniosła się na ponad 10 kilometrów w górę.

 

 

Na całą okolicę spadła lawina popiołu i kamieni. Na szczęście 28 tysięcy ludzi mieszkających najbliżej wulkanu udało się ewakuować. Tzw. strefa śmierci, w której mogą spadać odłamki skał, rozgrzany materiał piroklastyczny i gruba warstwa popiołu wynosi aż 8 kilometrów.

 

 

Przy tym naukowcy są zgodni, że nie jest to jego ostatnie słowo. Najsilniejsza erupcja wulkanu dopiero ma nadejść w ciągu najbliższych godzin lub maksymalnie dni. Jeśli do tego dojdzie, być może zaistnieć potrzeba ewakuacji większej liczby ludzi.

 

 

Władze zamknęły szkoły i apelują do mieszkańców o nie wychodzenie z domów. Kolejne godziny będą decydujące – wkrótce przekonamy się jaką naprawdę siłę ma Mayon.

 

PIEKŁO NA ZIEMI, tysiące ludzi ucieka z domów – budzi się kolejny POTĘŻNY WULKAN! [FOTO&VIDEO]

Materiały ukazujące wulkan Mayon wywołują prawdziwą grozę – osnuta dymem i plująca ogniem góra tak naprawdę dopiero zaczyna swoje straszne przedstawienie. Wulkanolodzy ostrzegają – to może być preludium do potężnej erupcji!

 

Wulkan Mayon, wznoszący się na 2463 metry nad poziom morza, to jeden z najaktywniejszych na Filipinach. Od soboty trwa nieustanny wręcz wyrzut popiołów, który grubą warstwą opadł na okoliczne wioski. Ponad tysiąc rodzin musiało opuścić swoje domy.

 

 

Kiedy musimy przygotować się na najgorsze – nie wiadomo. Uczeni uważają, że to kwestia najbliższych tygodni lub może nawet dni. Niemal na pewno nie skończy się na niewybuchowej erupcji lawy.

 

 

Badacze chcą monitorować wypływ lawy z krateru. Jeśli będzie on trwał nieustannie, to będzie to bardzo zły znak. Miejscowa ludność ustawia wokół wulkanu wielkie, białe krzyże, które mają ochronić okolicę przed prawdziwym kataklizmem.

 

 

Ze względu na wzrost aktywności wulkanu, specjalny komunikat wydała polska ambasada w Kuala Lumpur w Malezji. Turystom poleca się rejestrację w systemie Odyseusz, a także bieżące monitorowanie aktywności Mayon.

 

 

Miejmy nadzieję, że i tym razem wulkan jedynie postraszy i nie dojdzie do najgorszego Musimy jednak być przygotowani na wszystko – energia gromadząca się we wnętrzu ziemi musi przecież znaleźć w końcu ujście. Oby takie zjawisko było jak najmniej dotkliwe dla ludzi!

o2.pl

zagrożenie pod powierzchnią włoch

Ziemia pod Włochami skrywa POTĘŻNE ZAGROŻENIE – uczeni biją na alarm. To może doprowadzić do gigantycznego KATAKLIZMU, a nawet…

Każdy zapewne pamięta ostatnią serię dramatycznych trzęsień ziemi na terenie Włoch. Nie były one najsilniejsze, ale ich częstotliwość i charakterystyka wzbudziła podejrzenia naukowców. Poprzez szczegółowe badania zidentyfikowali jakie zagrożenie czyha pod powierzchnią i co doprowadziło do wstrząsów.

 

W skorupie ziemskiej pod południowymi Apeninami znajdują się potężne pokłady magmy – twierdzą włoscy uczeni. Aktualnie znajduje się ona na głębokości 15-20 kilometrów, ale cały czas zbliża się do powierzchni.

 

Nie ma wątpliwości, że to właśnie jej ruchy doprowadziły do ostatnich trzęsień ziemi na terenie Włoch. Co gorsza, wraz z jej podnoszeniem się, siła wstrząsów będzie znacząco rosnąć.

 

Magma znajduje się pod krainą historyczną Sannio, w rejonie masywu Matese. Jest to pogranicze Abruzji, Kampanii i Molise. Wszystkie wstrząsy, które do tej pory miały miejsce w tych rejonach mają wiele podobieństw ze zjawiskami zachodzącymi na terenach wulkanicznych.

 

Badacze pocieszają za to, że Włochom raczej nie grozi powstanie kolejnego wulkanu. Twierdzą, że należy wykluczyć aż tak mocne podniesienie się poziomu magmy. Zachowują sobie jednak i w tej kwestii pewien margines błędu:

 

„Jeśli jednak obecny proces akumulacji magmy w skorupie trwa, nie można wykluczyć, że w skali czasu geologicznego może powstać struktura wulkaniczna”

-powiedział Giovanni Chiodini, geochemik z rajowego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii (INGV).

 

To jednak na pewno nie nastąpi za naszego życia ani nawet naszych dalekich potomków. Jednak silne trzęsienia ziemi mogą już wkrótce spustoszyć ten piękny kraj. Miejmy nadzieję, że Matka Natura będzie dla Włochów łaskawa i zagrożenie okaże się mniejsze.

 

rmf24.pl/tvn24.pl

wulkan

Wygasły wulkan ZASKOCZYŁ NIESPODZIEWANĄ ERUPCJĄ! Mieszkańcy ewakuowani, a uczeni przygotowani na NAJGORSZE!

Uczeni obserwujący erupcję wulkanu na wyspie Kadovar na Papui Nowej Gwinei są bardzo zaniepokojeni. Brak zarejestrowanych erupcji w historii nie pozwalała na znalezienie punktu odniesienia. Dlatego ten niepozorny wulkan może być naprawdę bardzo groźny!

 

Z wysypy ewakuowano już 500 mieszkańców. Wulkan cały czas wyrzuca spore ilości gazu i popiołu na wysokość ponad 2 kilometrów . To bardzo dużo biorąc pod uwagę, że ma zaledwie 365 metrów wysokości nad poziom morza!

 

Eksperci najbardziej obawiają się momentu, w którym dojdzie do wylewu magmy. Zbocza wulkanu stromo opadają do morza – jeśli siła erupcji zdoła je osunąć do morza, to może to zakończyć się falą tsunami.

 

Na razie wulkan nie zagraża także lokalnemu ruchowi lotniczemu. Ale ponieważ badacze nie wiedzą jaka energia kryje się w jego wnętrzu, na tą chwilę nie da się przewidzieć skutków ewentualnej erupcji magmy. Stosunkowo nieduże rozmiary stożka wulkanicznego nie muszą wcale oznaczać, że nie istnieje żadne ryzyko.

 

Pokazuje to też jak bardzo niestabilna i zaskakująca może być nasza planeta. Jak wiele innych teoretycznie wygasłych wulkanów może nagle obudzić się do życia? Okazuje się, że nawet po setkach lat uśpienia, teoretycznie bezpieczne miejsca mogą zamienić się w rejony śmiertelnie niebezpieczne. Miejmy nadzieję, że w erupcji tej nie ma wcale aż tak wiele niewiadomych jak może się wydawać.

 

o2.pl

5 miliardów ludzi

Jedna KATASTROFA pochłonie nawet 5 MILIARDÓW LUDZI – wobec tego zjawiska jesteśmy zupełnie bezsilni!

Choć człowiek bada dna oceanów, lata w kosmos i zdobywa najwyższe ziemskie szczyty, to są siły i miejsca na globie, na które nie ma wpływu. Katastrofa, którą grozi nam superwulkan Yellowstone jest jednym z takich miejsc. Jeśli wybuchnie – a to na pewno nastąpi – może pochłonąć nawet 5 miliardów ofiar!

 

 

Park Narodowy Yellowstone to jedna z największych atrakcji turystycznych w USA. Jednak pod tą ziemią pełną gejzerów i ciepłych jezior znajduje się kaldera największego superwulkanu na Ziemi. Rozciąga się na 55 kilometrów szerokości i 80 kilometrów długości. Jak mówi profesor Jerzy Żaba, kierownik Katedry Geologii Podstawowej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zmieściłaby się akurat między Opolem a Wrocławiem.

 

Yellowstone wybuchało co najmniej trzy razy. Ostatnia erupcja sprzed 640 tysięcy lat była najsilniejsza i według szacunków uczonych miała ogromny wpływ na klimat całej planety. Wszystko dlatego, że Yellowstone nie jest typowym wulkanem ze stożkiem i kraterem. To wielki zbiornik magmy o nieznanej nam głębokości.

 

Gdyby dziś wydarzyła się erupcja podobna do tej sprzed 640 tysięcy lat, to najpewniej w krótkim czasie z głodu zginęłoby nawet 5 miliardów ludzi na Ziemi. Tlenek siarki wyrzucony przez superwulkan stworzyłby warstwę w atmosferze odbijającą promienie słoneczne. Niemal całe terytorium USA uległoby zniszczeniu, a ogromne połacie Ziemi zasypałaby gruba warstwa popiołów.

 

To wszystko doprowadziłoby do wieloletniego ochłodzenia i śmierci wielu gatunków roślin, zwierząt i wreszcie – ludzi. W tym momencie nie dysponujemy żadną technologią, która mogłaby nas ochronić przed takim kataklizmem. NASA widząc realne zagrożenie rozpoczęła prace koncepcyjne nad sposobami ochłodzenia kaldery wulkanu i zmniejszenia ciśnienia magmy, ale czy ewentualna ingerencja nie doprowadzi nas do odwrotnych rezultatów?

 

Yellowstone, obok kilku innych superwulkanów, jak Toba, czy Pola Flegrejskie pod Neapolem uświadamia nam jak niewielki wpływ na otaczający nas świat mamy. Mimo rozwoju technologicznego są takie zjawiska, wobec których jesteśmy zupełnie bezsilni.

o2.pl