wybrzeża bałtyku w przyszłości

Gdańsk i Elbląg za 80 lat mogą przestać istnieć. Wybrzeże Bałtyku zmieni się nie do poznania!

Sporo miejsca media i naukowcy poświęcają problemowi globalnego ocieplenia, a w raz z nim – wzrostowi poziomu mórz i oceanów. Zazwyczaj problem ten odnosimy do wielkich metropolii jak Londyn, Nowy Jork, albo do wysp i wysepek Pacyfiku. A jak wzrost poziomu wody odbije się na Bałtyku i naszym państwie? Okazuje się, że bardzo mocno!

Wystarczy, że poziom wody w Bałtyku wzrośnie o 1 metr, co czeka nas już w 2100 roku i będziemy mieli spory problem. Jak pokazują mapy na stronie flood.firetree.net pod wodą znajdzie się spora część Gdańska, Gdyni, całe Żuławy Wiślane, niektóre dzielnice Szczecina i wiele z popularnych dziś, nadmorskich kurortów jak Międzyzdroje, Mielno, a częściowo także Darłowo. Inne z kolei staną się wyspami. Żeby dostać się na plażę wystarczyć będzie przejażdżka na przedmieścia Koszalina, który stanie się miastem nadmorskim, Elbląga, Malborka czy Tczewa.

 

ZOBACZ TEŻ: BOMBA EKOLOGICZNA na dnie Bałtyku: rybacy łowią ryby całe we wrzodach! Grozi nam ŚMIERTELNE NIEBEZPIECZEŃSTWO!

 

To jednak nie koniec – według przewidywań uczonych w ciągu kolejnych 400 lat poziom wody urośnie o kilkanaście metrów, a to będzie już prawdziwą katastrofą! Jeśli poziom wody podniesie się o 13 metrów do 2500 roku, to po znacznej części Trójmiasta będziemy mówić w czasie przeszłym. Wspomniany Malbork będzie podwodną twierdzą i atrakcją dla nurków, woda zaleje Elbląg, a morska woda może sięgać aż do Grudziądza. Brzmi przerażająco?

 

ZOBACZ TEŻ: Przerażające morderstwo – udusili ciężarną, a z jej brzucha wyjęli dziecko!

 

W zachodniej części wybrzeża woda sięgnie aż po Lębork, niezatopiona część Szczecina stanie się wyspą odciętą od Polski, a do Kostrzyna nad Odrą zamiast na Woodstock być może będzie się jeździć na plażę.

 

Oczywiście – to tylko przewidywania. Istnieją pewne przesłanki by faktycznie sądzić iż poziom mórz może znacząco się podnieść w kolejnych wiekach, jednak nie należy tego traktować jako prawdy objawionej. Uczeni zajmując się pogodą i klimatem już wielokrotnie pokazali, że nawet ich „pewne” teorie brały w łeb.

morze, kości, plażę

CZARNA SERIA trwa! Morze wyrzuciło kolejną ludzką NOGĘ! Od 11 lat nikt nie umie tego wyjaśnić

To była tylko kwestia czasu – przyznają okoliczni mieszkańcy. Gdy jakiś czas temu pisaliśmy o podobnym, makabrycznym znalezisku w Kolumbii Brytyjskiej [ZOBACZ], było jasnym, że na tym się nie skończy. I oto minęło kilka miesięcy i morze znów wyrzuca na brzeg ludzkie szczątki.

 

Wybrzeża Kolumbii Brytyjskiej w Kandzie od kilkunastu lat są areną niewyjaśnionego, strasznego zjawiska. Morze co jakiś czas wyrzuca na plaże… ludzkie nogi. Jeszcze żadna inna część ciała nie pojawiła się na wybrzeżach. Zawsze wypływają nogi, zazwyczaj jeszcze w obuwiu.

 

Czternasta z rzędu kończyna wypłynęła na plażę na wyspie Gabriola, znalazł ją przypadkowy spacerowicz. Na plaży Brickyard to pierwsze tego typu znalezisko. Jedyne, co różni je od podobnych tego typu odkryć to… rodzaj obuwia. Tym razem, według policji, na stopie znajdował się but turystyczny. Do tej pory wypływały raczej stopy w obuwiu sportowym.

 

Pierwsza stopa z „czarnej serii” została wyrzucona na brzeg w 2007 roku. Od tego czasu powstało wiele teorii mających wyjaśnić ten dziwaczny fenomen. Jedne są bardziej prawdopodobne, a drugie zupełnie szalone.

 

Podejrzewano już, że stopy mogą należeć do ofiar jakiejś katastrofy lotniczej, lub wielkiego tsunami z 2004 roku, które nawiedziło wybrzeża Azji. Pojawiały się też podejrzenia o działalności mafii lub seryjnego zabójcy.

 

Policja zdementowała jedynie tą ostatnią wersję, odrzucając możliwość, że osoby, do których należały kończyny padły ofiarą morderstwa. To jednak w żaden sposób nie przybliża nas do wyjaśnienia tej dziwnej sytuacji.

 

o2.pl/ pixabay