WIELKIE OSTRZE przebiło jego brzuch! Mimo to, ten facet to prawdziwy SZCZĘŚCIARZ!

Potężne, 20-kilogramowe ostrze służące do zbierania siana wbiło się w plecy i przebiło na wylot brzuch 43-letniego Justina Firtha. Mężczyzna mimo wszystko może mówić o potężnym szczęściu!

Justin Firth ze stanu Idaho wykonywał prace budowlane wraz ze współpracownikami. W pewnym momencie na leżącego Firtha osunęło się wielkie ostrze, które bez problemu przebiło go na wylot!

 

Koledze z pracy wezwali pomoc, a sami palnikiem zaczęli odcinać feralną część, które wciąż przymocowane było do maszyny.

 

 

Po przewiezieniu do szpitala, lekarze rozpoczęli 4-godzinną operację, aby wyjąć ostrze i pozszywać zniszczone organy wewnętrzne. Dopiero wtedy okazało się jak wiele szczęścia miał Justin. Mimo przerażająco wyglądającego wypadku, żaden kluczowy organ wewnętrzny nie został uszkodzony na tyle, aby wywołać realne zagrożenie życia!

 

Chciałbym bardzo podziękować lekarzom i wszystkim, który pomogli mnie To mogło mnie od razu zabić. Ostrze mogło zmiażdżyć moją czaszkę lub uszkodzić inne narządy

– powiedział mediom.

 

Mężczyzna jeszcze w tym tygodniu wróci do domu! Lekarze uważają, że powinien wrócić do pełnego zdrowia. Co ciekawe, Justin… zamierza zabrać przyczynę swojego wypadku na pamiątkę. Ciekawe czy postawi je w salonie, czy powiesi na ścianie? A może Wy macie lepsze pomysły na upamiętnienie tego wypadku?

 

źródło rmf24.pl/ foto: screenshot/twitter.com

policja bez mandatu, ulicy

Częstochowa: pijana kobieta przejechała po pijanym mężczyźnie leżącym na ulicy! Rusza proces

2 kwietnia na ulicy 7 Kamienic doszło do przedziwnego zdarzenia. Kobieta jadąca fordem przejechała po mężczyźnie leżącym na jezdni i ruszyła dalej jak gdyby nigdy nic, nawet nie zwalniając. Widzący to kierowca audi ruszył w pościg.

 

Dzięki jego interwencji kobieta nie uciekła. Udało mu się zajechać jej drogę i zmusić do powrotu na miejsce wypadku. Przybyła na miejsce policja przebadała ją alkomatem – miała 0,6 promila alkoholu we krwi.

 

Mężczyzna przewieziony w ciężkim stanie do szpitala zmarł. Badania wykazały, że sam był bardzo pijany. Kobiecie postawiono zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia.

 

Dodatkowym czynnikiem obciążającym jest prowadzenie pojazd pod wpływem alkoholu. Za takie przestępstwo łącznie grozić jej może nawet 12 lat. Okazało się też, że poza alkoholem, oskarżona przyjmowała też leki psychotropowe.

 

Biegli nie mieli wątpliwości, że wypadku można było uniknąć, gdyby kobieta zdecydowała się na hamowanie i ominięcie człowieka na jezdni. Tym bardziej, że kierowca audi jadący z naprzeciwka, a który potem ją zatrzymał, ostrzegał ją sygnałami świetlnymi przed niebezpieczeństwem.

 

Karolina B. częściowo przyznała się do zarzucanych czynów. Nie przyznała się do kierowania pod wpływem środka odurzającego i ucieczki z miejsca wypadku. Ale w zasadzie to niewiele zmienia. Przed odpowiedzialnością już i tak nie ucieknie.

 

wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

Uważaj na SŁUCHAWKI! Ich używanie może Cię ZABIĆ, gdy…

Ulubiona muzyka, radio czy nawet rozmowa telefoniczna. Zakładamy słuchawki i…w miasto!

 

To wydawałoby się niewinne zachowanie może być bardzo groźne. I nie chodzi tu o same słuchawki, ale o sposób ich używania.

 

Otóż poruszając się w ruchu ulicznym czyli po chodniku, drodze, przejściach dla pieszych itp. powinniśmy nie tylko PATRZEĆ, ale też SŁUCHAĆ. Często przecież jest tak, że jeszcze nie zdążymy zobaczyć zbliżającego się auta, a już je słyszymy.

Słuchanie muzyki przez słuchawki usypia naszą czujność, co może skończyć się tragicznie.

 

Tak też było z kobietą, która kilka dni temu weszła pod tramwaj. Dziewczyna miała słuchawki na uszach i po prostu weszła na tory, a tramwaj po niej przejechał.

Poniżej nagranie ze zdarzenia – nie ma informacji, czy kobieta przeżyła.

 

 

fot. pixabay

honduras, podróż poślubna

Podróż poślubna z HORRORU: pan młody zginął, panna młoda walczy o życie!

Chwile po ślubie to często najpiękniejsze momenty w życiu Pary Młodej, czas, który powinien zapisać się w pamięci beztroską i szczęściem. Tymczasem tym razem podróż poślubna zakończyła się tragicznie.

Młoda Para z Izraela postanowiła udać się do Hondurasu. Miała to być ich podróż poślubna. 24-letni Egael Tishman i 27-letnia Shif Fanken w czasie rejsu dotarli na wyspę Roatan. Aby zażyć nieco adrenaliny postanowili, że zjadą na linie zawieszonej ponad koronami drzew.

 

Pierwsza jechała Shif. Pech chciał, że jej lina zakleszczyła się i kobieta zatrzymała się w połowie zjazdu. Za nią pędził Egael i nie był w stanie wyhamować. Z impetem uderzył o swoją ukochaną.

 

Mimo poważnego wypadku, oboje byli po nim przytomni. Dopiero potem ich stan zaczął się pogarszać. Egael wkrótce zmarł, prawdopodobnie z powodu krwotoku do mózgu. Shif walczy o życie. Z honduraskiego szpitala przewieziono ją do Fort Lauderdale, gdzie przeszła skomplikowaną operacje.

 

Niewiele dzieli szczęście od rozpaczy. Tym razem pech spowodował niewyobrażalną tragedię. Czy dało się jej uniknąć? Obawiamy się, że to pytanie panna młoda – jeśli przeżyje – będzie sobie zadawać do końca życia.

 

fakt.pl/ foto: pixabay

samolot zwiadowczy mc-12w

Amerykański samolot zwiadowczy miał wypadek przez… NAPÓJ GAZOWANY! Zadziwiający raport

To zdecydowanie najdroższa puszka napoju energetycznego w historii. Bowiem ona jedna wystarczyła, aby na jakiś czas wyeliminować samolot zwiadowczy naszpikowany elektroniką jak drożdżówka rodzynkami. W jaki sposób? Opisuje to raport, do którego dotarli amerykańscy dziennikarze.

 

Samoloty MC-12W to maszyny zwiadowcze powstałe na bazie cywilnego samolotu firmy Beechcraft. Bardzo dobrze sprawdziły się w Afganistanie. Niemalże „niewojskowa” sylwetka skrywa w sobie bardzo drogi sprzęt zwiadowczy, który pomaga zlokalizować przeciwnika i przesłać te informacje do innych jednostek.

 

W 2017 roku jeden z samolotów MC-12W odbywał lot ćwiczebny nad Florydą. Doszło wtedy do wypadku, a jego szczegóły poznaliśmy dzięki dziennikarzom pisam „The Drive”, którzy dotarli do raportu.

Okazuje się, że w trakcie lotu jeden z pilotów sięgnął do torby po puszkę napoju energetycznego. Pech chciał, że wytrzęsiona w czasie startu i lotu puszka dosłownie eksplodowała po otwarciu, zalewając cały kokpit!

 

Szybko piloci poczuli zapach spalenizny dlatego w pośpiechu zaczęli wracać do bazy i wyłączyli wszystkie systemy elektroniczne. Po wylądowaniu okazało się, że do wymiany jest aż 13 modułów elektronicznych, wyświetlacze i innych drogi sprzęt. Koszt napraw oscylował wokół 113 tysięcy dolarów!

 

Jedyna niewiadoma to czy pilot musiał zapłacić za wyrządzone szkody, czy mu się upiekło? To jednak zdecydowanie jeden z najdziwniejszych wypadków lotniczych o jakich słyszeliśmy.

 

konflikty.pl/ foto: wikipedia

wypadek śmigłowca

Opolszczyzna: KATASTROFA ŚMIGŁOWCA, rozbił się tuż obok budynków mieszkalnych! Są ofiary [VIDEO]

Trzy osoby leciały cywilnym śmigłowcem który rozbił się w województwie Opolskim obok miejscowości Domecko, niedaleko Opola. Na miejscu pracują strażacy i policja.

 

 

Na miejsce wypadku zadysponowano 20 zastępów straży pożarnej, karetki pogotowia i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dwie z trzech osób podróżujących śmigłowcem zginęły na miejscu, trzecia w ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala.

 

Maszyna rozbiła się w polu, zaledwie kilkadziesiąt metrów od zabudowań mieszkalnych. Na szczęście nikt postronny nie ucierpiał w wyniku tej katastrofy. Jest to śmigłowiec Robinson 44, lekki i bardzo popularny w Polsce model. Z podobnych helikopterów korzystają np. TVN 24 i radio RMF FM.

 

 

Nie znamy przyczyn katastrofy ani jej dokładnego przebiegu. To wkrótce zaczną ustalać śledczy, którzy rozpoczęli swoje czynności po zakończeniu akcji ratunkowej.

 

wprost.pl/foto: facebok.com/osp

sejf w domu

W odziedziczonym domu odnalazł UKRYTY SEJF! Jego zawartość okazała się niesamowita

Pewien użytkownik serwisu Reddit pochwalił się zdjęciami z akcji, która rozegrała się w domu, który odziedziczył po dziadkach. Gdy ściągnął wykładzinę odkrył podejrzany betonowy właz, a pod nim… najprawdziwszy szyfrowany sejf!

 

Evilenglish, bo takim pseudonimem posługiwał się Amerykanin, opisał, że najpierw próbował odgadnąć szyfr i otworzyć sejf własnoręcznie. Gdy mu się to nie udało, wezwał ślusarza.

 

Po kilku godzinach pracy sejf umieszczony w podłodze stanął otworem i… tu nastąpiło pierwsze rozczarowanie – cała jego objętość była wypełniona wodą, która wyciekała z rury przebiegającej tuż obok.

 

Jednak na jej powierzchni pływały jakieś przedmioty. Amerykanin myślał wprawdzie, że przez wodę wszystko uległo zniszczeniu, na szczęście nie było aż tak źle.

 

Okazało się, że w sejfie znajdowały się klasery z setkami zabytkowych monet! Przetrwały one wilgoć i próbę czasu w bardzo dobry sposób. Poza tym, w sejfie było kilka innych przedmiotów i nieco gotówki, która jednak rozmiękła.

 

monety

 

Co zamierza zrobić z monetami mężczyzna? Jak stwierdził, nie będzie ich sprzedawał, bo to rodzinna pamiątka. Ich wartość ocenił na kilkanaście tysięcy dolarów.

 

Kto z nas nigdy nie odkrył jakiś pamiątek po przodkach w miejscu zamieszkania, niech pierwszy rzuci kamieniem – zazwyczaj jednak próżno oczekiwać na tak niesamowite znaleziska. Mimo wszystko każde z nich jest na swój sposób cenne, jako pozostałość po bliskich nam osobach.

 

o2.pl/ foto: facebook.com 

wypadek, helikopter, pogotowie ratunkowe

Chciała uchylić okno w samochodzie, zamiast tego PRZEJECHAŁA wózek ze swoim dzieckiem!

Przedziwny wypadek miał miejsce na Podkarpaciu w Ustrzykach Dolnych. Kobieta przyjechała ze swoim 3-letnim dzieckiem pod jeden z supermarketów. Dziecko z poważnymi obrażeniami głowy trafiło do szpitala w Rzeszowie.

 

Po przyjeździe pod sklep, kobieta wysadziła dziecko do wózka, który zostawiła przed maską samochodu. Następnie przypomniała sobie, że chciałaby zostawić w aucie uchylone szyby. Wróciła się do kabiny auta i przekręciła kluczyk w stacyjce, chcąc uruchomić elektrykę auta.

 

Niestety, kluczyk przeskoczył i uruchomił silnik, auto ruszyło i przewróciło wózek z trzylatkiem, najeżdżając na niego. Dziecko z poważnymi obrażeniami głowy zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Rzeszowie. Było przytomne.

 

Matka dziecka została poddana badaniu trzeźwości. W momencie wypadku nie była pod wpływem alkoholu. Mamy nadzieję, że dziecko dojdzie do siebie, ale mama chyba nie uniknie odpowiedzialności.

 

wp.pl/foto: pixabay

chłopcy z zalanej jaskini

Tajlandia:  w czasie akcji ratunkowej w zalanej jaskini doszło do TRAGEDII

Cały świat żyje dramatem 12 chłopców uwięzionych w zalanej jaskini Tham Luang Nang Non w północnej Tajlandii. W czasie akcji ratunkowej zginął jeden z nurków-ochotników.

 

Nurek był byłym komandosem jednostki SEALS. Chciał pomóc tajskim władzom w akcji ratowniczej, niestety zginął w czasie wymiany butli z tlenem. Nie znamy dokładnych okoliczności zdarzenia, wiemy jedynie, że nurkowi zabrakło powietrza.

 

Kierownictwo akcji ratunkowej przyznaje, że ma pewien problem z dziesiątkami ochotników, którzy chcą nieść pomoc uwięzionym dzieciom. Ich działania czasem powodują więcej szkód niż pożytku – w czwartek grupa ochotników zamiast wypompowywać wodę z jaskini, wpompowała ją z powrotem niwecząc wysiłek ratowników!

 

12 chłopców wraz z opiekunem zaginęło 23 czerwca. 2 lipca ratownicy dotarli do nich poprzez zalane korytarze jaskini. Grupa znajduje się w bezpiecznym miejscu, ale nie ma możliwości opuszczenia go bez specjalistycznego sprzętu.

 

Aktualnie ratownicy dostarczają uwięzionym jedzenie, napoje, leki i tlen. Cały czas trwają wytężone prace nad rozwiązaniem tej patowej sytuacji. Jeśli nie uda się niczego wymyślić, to chłopcy będą musieli poczekać nawet 4 miesiące, dopóki poziom wód zalewających jaskinię nie opadnie.

 

wprost.pl/screenshot youtube