spłonął w samochodzie

Śląsk: makabryczny wypadek. Spłonął w aucie, nikt nie był w stanie go rozpoznać [FOTO]

Prędkość, brawura, a może jeden mały błąd i ogromna dawka pecha? Jedno jest pewne – to cud, że w tym wypadku nie zginął nikt więcej. Opel corsa zderzył się czołowo z ciężarówką iveco i stanął w płomieniach. Kierowca nie miał żadnych szans i spłonął w aucie.

Wypadek wydarzył się w sobotnie przedpołudnie na drodze wojewódzkiej nr 907 w okolicach Koszęcina. Jego przyczyny nie są na razie znane, policja wciąż prowadzi dochodzenie. Opel corsa wpadł do rowu i momentalnie zapalił się, kierowca spłonął we wnętrzu auta.

 

Nie było możliwości, aby wyciągnąć go żywego. Kierowca ciężarówki nie doznał poważnych obrażeń, podobnie jak dziecko, które podróżowało z nim w kabinie auta. To też zakrawa na cud, patrząc na zniszczenia jakich doznała ciężarówka.

 

Początkowo policjanci nie byli w stanie ustalić tożsamości kierującego. Ciało było zwęglone w stopniu, który uniemożliwiał nawet identyfikację płci! Po kilkudziesięciu godzinach funkcjonariusze z Lublińca ustalili, że oplem kierował 30-letni mieszkaniec powiatu lublinieckiego.

 

 

Policja dając przykład tego wypadku ostrzega przed nadmierną prędkością. Prosta droga i dobra pogoda to wbrew pozorom idealne warunki do tego aby doprowadzić do tragicznego w skutkach wypadku.

 

chevrolet rozpadł się na części

Lublin: chevrolet zderzył się z busem. ROZERWAŁO go na strzępy! [FOTO]

Coś nam się wydaje, że w tym zdarzeniu swoją rolę odegrał jakiś anonimowy Mirek-Handlarz, który tanim kosztem połatał uszkodzony samochód i sprzedał jako „nówkę-sztukę, niebitą, trzymaną pod kocem w garażu”. W każdym razie siła zderzenia wystarczyła, aby samochód rozpadł się na części. 

 

Do niebezpiecznego wypadku doszło na Alei Witosa w Lublinie. Kierujący chevroletem stracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez pas zieleni i uderzył w busa z ośmioma pasażerami.

 

Siła uderzenia była na tle duża, że od auta osobowego oderwał się tył, a sam samochód – jak widać na policyjnych zdjęciach – zatrzymał się kilkadziesiąt metrów dalej.

 

chevrolet

 

Wszyscy pasażerowie i kierowca busa trafili do szpitali, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Podobnie rzecz się ma z kierowcą osobówki.

 

moto.interia.pl/ foto: policja

spadła z klifu i przeżyła tydzień

Jej samochód spadł z klifu, uratowano ją PO TYGODNIU!

Niesamowitą wolą walki i hartem ducha wykazała się Angela Hernandez, która zaginęła przed dziesięcioma dniami. Okazało się, że przetrwała tydzień w rozbitym aucie, które spadło z klifu.

 

Całe Stany Zjednoczone żyły historią zaginięcia tej kobiety. Po raz ostatni była widziana 6 lipca na jednej ze stacji benzynowych nieopodal Portland. Potem ślad po niej ginął.

 

Jak się okazało, Angela jadąc drogą wzdłuż nadmorskiego klifu wystraszyła się zwierzęcia, które wyszło przed jej maskę. Gwałtownie odbiła w prawo, wprost w przepaść. Jej samochód spadł do podnóża 60-metrowego klifu obmywanego przez morskie fale!

 

Hernandez już w tym momencie mogła mówić o niewyobrażalnym szczęściu, gdyż jedyne, co jej się stało, to kilka siniaków i uraz ramienia. Mogła chodzić, ale nie była w stanie wdrapać się z powrotem na klif.

 

Kolejna szczęśliwa okoliczność to fakt, że niedaleko znajdował się strumień, z którego kobieta korzystała przy pomocy węża wyrwanego z chłodnicy. Nie wiadomo natomiast czy miała przy sobie jakieś jedzenie.

 

W takich warunkach Hernandez spędziła siedem dni. Wrak jej auta odkryli przypadkowi turyści spacerujący u podnóża klifu.

 

 

Przybyli na miejsce ratownicy wydobyli ją na szczyt przepaści i przetransportowali śmigłowcem do szpitala. Powinna szybko wrócić do zdrowia!

WIELKIE OSTRZE przebiło jego brzuch! Mimo to, ten facet to prawdziwy SZCZĘŚCIARZ!

Potężne, 20-kilogramowe ostrze służące do zbierania siana wbiło się w plecy i przebiło na wylot brzuch 43-letniego Justina Firtha. Mężczyzna mimo wszystko może mówić o potężnym szczęściu!

Justin Firth ze stanu Idaho wykonywał prace budowlane wraz ze współpracownikami. W pewnym momencie na leżącego Firtha osunęło się wielkie ostrze, które bez problemu przebiło go na wylot!

 

Koledze z pracy wezwali pomoc, a sami palnikiem zaczęli odcinać feralną część, które wciąż przymocowane było do maszyny.

 

 

Po przewiezieniu do szpitala, lekarze rozpoczęli 4-godzinną operację, aby wyjąć ostrze i pozszywać zniszczone organy wewnętrzne. Dopiero wtedy okazało się jak wiele szczęścia miał Justin. Mimo przerażająco wyglądającego wypadku, żaden kluczowy organ wewnętrzny nie został uszkodzony na tyle, aby wywołać realne zagrożenie życia!

 

Chciałbym bardzo podziękować lekarzom i wszystkim, który pomogli mnie To mogło mnie od razu zabić. Ostrze mogło zmiażdżyć moją czaszkę lub uszkodzić inne narządy

– powiedział mediom.

 

Mężczyzna jeszcze w tym tygodniu wróci do domu! Lekarze uważają, że powinien wrócić do pełnego zdrowia. Co ciekawe, Justin… zamierza zabrać przyczynę swojego wypadku na pamiątkę. Ciekawe czy postawi je w salonie, czy powiesi na ścianie? A może Wy macie lepsze pomysły na upamiętnienie tego wypadku?

 

źródło rmf24.pl/ foto: screenshot/twitter.com

policja bez mandatu, ulicy

Częstochowa: pijana kobieta przejechała po pijanym mężczyźnie leżącym na ulicy! Rusza proces

2 kwietnia na ulicy 7 Kamienic doszło do przedziwnego zdarzenia. Kobieta jadąca fordem przejechała po mężczyźnie leżącym na jezdni i ruszyła dalej jak gdyby nigdy nic, nawet nie zwalniając. Widzący to kierowca audi ruszył w pościg.

 

Dzięki jego interwencji kobieta nie uciekła. Udało mu się zajechać jej drogę i zmusić do powrotu na miejsce wypadku. Przybyła na miejsce policja przebadała ją alkomatem – miała 0,6 promila alkoholu we krwi.

 

Mężczyzna przewieziony w ciężkim stanie do szpitala zmarł. Badania wykazały, że sam był bardzo pijany. Kobiecie postawiono zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia.

 

Dodatkowym czynnikiem obciążającym jest prowadzenie pojazd pod wpływem alkoholu. Za takie przestępstwo łącznie grozić jej może nawet 12 lat. Okazało się też, że poza alkoholem, oskarżona przyjmowała też leki psychotropowe.

 

Biegli nie mieli wątpliwości, że wypadku można było uniknąć, gdyby kobieta zdecydowała się na hamowanie i ominięcie człowieka na jezdni. Tym bardziej, że kierowca audi jadący z naprzeciwka, a który potem ją zatrzymał, ostrzegał ją sygnałami świetlnymi przed niebezpieczeństwem.

 

Karolina B. częściowo przyznała się do zarzucanych czynów. Nie przyznała się do kierowania pod wpływem środka odurzającego i ucieczki z miejsca wypadku. Ale w zasadzie to niewiele zmienia. Przed odpowiedzialnością już i tak nie ucieknie.

 

wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

Uważaj na SŁUCHAWKI! Ich używanie może Cię ZABIĆ, gdy…

Ulubiona muzyka, radio czy nawet rozmowa telefoniczna. Zakładamy słuchawki i…w miasto!

 

To wydawałoby się niewinne zachowanie może być bardzo groźne. I nie chodzi tu o same słuchawki, ale o sposób ich używania.

 

Otóż poruszając się w ruchu ulicznym czyli po chodniku, drodze, przejściach dla pieszych itp. powinniśmy nie tylko PATRZEĆ, ale też SŁUCHAĆ. Często przecież jest tak, że jeszcze nie zdążymy zobaczyć zbliżającego się auta, a już je słyszymy.

Słuchanie muzyki przez słuchawki usypia naszą czujność, co może skończyć się tragicznie.

 

Tak też było z kobietą, która kilka dni temu weszła pod tramwaj. Dziewczyna miała słuchawki na uszach i po prostu weszła na tory, a tramwaj po niej przejechał.

Poniżej nagranie ze zdarzenia – nie ma informacji, czy kobieta przeżyła.

 

 

fot. pixabay

honduras, podróż poślubna

Podróż poślubna z HORRORU: pan młody zginął, panna młoda walczy o życie!

Chwile po ślubie to często najpiękniejsze momenty w życiu Pary Młodej, czas, który powinien zapisać się w pamięci beztroską i szczęściem. Tymczasem tym razem podróż poślubna zakończyła się tragicznie.

Młoda Para z Izraela postanowiła udać się do Hondurasu. Miała to być ich podróż poślubna. 24-letni Egael Tishman i 27-letnia Shif Fanken w czasie rejsu dotarli na wyspę Roatan. Aby zażyć nieco adrenaliny postanowili, że zjadą na linie zawieszonej ponad koronami drzew.

 

Pierwsza jechała Shif. Pech chciał, że jej lina zakleszczyła się i kobieta zatrzymała się w połowie zjazdu. Za nią pędził Egael i nie był w stanie wyhamować. Z impetem uderzył o swoją ukochaną.

 

Mimo poważnego wypadku, oboje byli po nim przytomni. Dopiero potem ich stan zaczął się pogarszać. Egael wkrótce zmarł, prawdopodobnie z powodu krwotoku do mózgu. Shif walczy o życie. Z honduraskiego szpitala przewieziono ją do Fort Lauderdale, gdzie przeszła skomplikowaną operacje.

 

Niewiele dzieli szczęście od rozpaczy. Tym razem pech spowodował niewyobrażalną tragedię. Czy dało się jej uniknąć? Obawiamy się, że to pytanie panna młoda – jeśli przeżyje – będzie sobie zadawać do końca życia.

 

fakt.pl/ foto: pixabay

samolot zwiadowczy mc-12w

Amerykański samolot zwiadowczy miał wypadek przez… NAPÓJ GAZOWANY! Zadziwiający raport

To zdecydowanie najdroższa puszka napoju energetycznego w historii. Bowiem ona jedna wystarczyła, aby na jakiś czas wyeliminować samolot zwiadowczy naszpikowany elektroniką jak drożdżówka rodzynkami. W jaki sposób? Opisuje to raport, do którego dotarli amerykańscy dziennikarze.

 

Samoloty MC-12W to maszyny zwiadowcze powstałe na bazie cywilnego samolotu firmy Beechcraft. Bardzo dobrze sprawdziły się w Afganistanie. Niemalże „niewojskowa” sylwetka skrywa w sobie bardzo drogi sprzęt zwiadowczy, który pomaga zlokalizować przeciwnika i przesłać te informacje do innych jednostek.

 

W 2017 roku jeden z samolotów MC-12W odbywał lot ćwiczebny nad Florydą. Doszło wtedy do wypadku, a jego szczegóły poznaliśmy dzięki dziennikarzom pisam „The Drive”, którzy dotarli do raportu.

Okazuje się, że w trakcie lotu jeden z pilotów sięgnął do torby po puszkę napoju energetycznego. Pech chciał, że wytrzęsiona w czasie startu i lotu puszka dosłownie eksplodowała po otwarciu, zalewając cały kokpit!

 

Szybko piloci poczuli zapach spalenizny dlatego w pośpiechu zaczęli wracać do bazy i wyłączyli wszystkie systemy elektroniczne. Po wylądowaniu okazało się, że do wymiany jest aż 13 modułów elektronicznych, wyświetlacze i innych drogi sprzęt. Koszt napraw oscylował wokół 113 tysięcy dolarów!

 

Jedyna niewiadoma to czy pilot musiał zapłacić za wyrządzone szkody, czy mu się upiekło? To jednak zdecydowanie jeden z najdziwniejszych wypadków lotniczych o jakich słyszeliśmy.

 

konflikty.pl/ foto: wikipedia

wypadek śmigłowca

Opolszczyzna: KATASTROFA ŚMIGŁOWCA, rozbił się tuż obok budynków mieszkalnych! Są ofiary [VIDEO]

Trzy osoby leciały cywilnym śmigłowcem który rozbił się w województwie Opolskim obok miejscowości Domecko, niedaleko Opola. Na miejscu pracują strażacy i policja.

 

 

Na miejsce wypadku zadysponowano 20 zastępów straży pożarnej, karetki pogotowia i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dwie z trzech osób podróżujących śmigłowcem zginęły na miejscu, trzecia w ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala.

 

Maszyna rozbiła się w polu, zaledwie kilkadziesiąt metrów od zabudowań mieszkalnych. Na szczęście nikt postronny nie ucierpiał w wyniku tej katastrofy. Jest to śmigłowiec Robinson 44, lekki i bardzo popularny w Polsce model. Z podobnych helikopterów korzystają np. TVN 24 i radio RMF FM.

 

 

Nie znamy przyczyn katastrofy ani jej dokładnego przebiegu. To wkrótce zaczną ustalać śledczy, którzy rozpoczęli swoje czynności po zakończeniu akcji ratunkowej.

 

wprost.pl/foto: facebok.com/osp