wakacjach

Koniec z seksem na wakacjach?! Kontrowersyjne prawo wchodzi w życie

Na wakacjach z żoną, dziewczyną, mężem czy chłopakiem marzymy o cudownych chwilach spędzonych razem. Jest to czas kiedy nikt nam nie przeszkadza, wyłączamy telefony i odpoczywamy. Teraz jednak nie wszędzie będzie można skorzystać z „pełnego” odpoczynku. Indonezyjski parlament chce wprowadzić prawo, wobec którego muszą zastosować się również turyści. Czego ma ono dotyczyć?

Partnerskie podróże do Indonezji mogą już nie być takie łatwe. Nowe prawo ma dotyczyć również turystów. Chodzi o zakaz seksu małżeńskiego, którego przekroczenie grozi bardzo wysoką karą finansową lub (co najgorsze) więzieniem. Będąc na wakacjach staramy się przestrzegać prawa, lecz takiego czegoś nie można nazwać prawem. Powinno to dotyczyć mieszkańców Indonezji, a nie turystów.

 

ZOBACZ:[WIDEO] W czasie pogrzebu usłyszeli dźwięki z trumny. Po chwili wszyscy płakali ZE ŚMIECHU

 

Jak podaje Reuters, nowy Kodeks karny zakłada, że pary żyjące ze sobą bez ślubu mogą trafić do więzienia na pół roku. Alternatywą dla więzienia ma być grzywna w wysokości średniego trzymiesięcznego wynagrodzenia, czyli 10 milionów rupii (około 2800 zł). Widzimy zatem, jak droga może być ta przyjemność.

Póki co polska ambasada nie skomentowała informacji o nowych przepisach. Przed wyjazdem warto jednak zobaczyć ostrzeżenia na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Będziecie respektować te zasady jeżeli już znajdziecie się tam na wakacjach? Chyba nie będzie to należało do najłatwiejszych rzeczy…

źródło: se.pl fot. pixabay.com

 

krótkich, budowie, budowlańcy, budowa, budowie

[FOTO] Nie pozwolił pracownikom pracować w upał w krótkich spodenkach. NA DRUGI DZIEŃ ZROBILI TO

Zasady bezpieczeństwa BHP nakazują pracę w długich spodniach. Chodzi o to, że szczególnie na budowie może dojść do nieszczęścia. Pracodawca zabronił pracować swoim pracownikom w upały w krótkich spodenkach. Ci się sprzeciwili i stwierdzili, że go przechytrzą. Wzięli sprawy w swoje ręce i gdy na drugi dzień gdy do nich przyjechał w celu skontrolowania to się strasznie zdziwił i nie mógł wytrzymać ze śmiechu.

Ci kolesie są mocni. Te słowa wystarczą w zupełności. Nie wolno pracować w spodenkach? To przyjdziemy w kieckach, a co! Pracodawca może się cieszyć, że ma takich śmieszków za pracowników. Oj nuda to mu na pewno z takim zespołem nie doskwiera. Brawo za pomysł!

spodenkach

ZOBACZ:Poród okazał się tragiczny w skutkach. Lekarz URWAŁ DZIECKU…

źródło inf i fot: twitter.com

 

ŚNIADANIE

Zarezerwowała POKÓJ w HOTELU – Gdy zeszła na ŚNIADANIE, doznała SZOKU! (FOTO)

Hotelowe śniadanie mówi wiele o danym obiekcie.

Nasza czytelniczka sporo podróżuje po Polsce i nie tylko, dlatego ma dobre rozeznanie w standardach, jakie obowiązują na śniadaniach.

 

„W niektórych hotelach śniadanie to prawie obiad – można tu dostać wszystko: od owsianki począwszy, a na pierogach czy omletach skończywszy”

 

Część obiektów oferuje kąciki dla osób na dietach specjalnych – są więc tam produkty bezglutenowe czy bezlaktozowe a także wegańskie. W innych atrakcją jest tzw. live cooking, czyli przygotowywanie np. naleśników na oczach gości i na ich zamówienie. Z drugiej strony – często nawet w niewielkich hotelikach czy pensjonatach można dostać wyśmienite śniadanie, bo przygotowane z dbałością.

 

„Jeśli chodzi o wynoszenie jedzenia, to nikt nie robi problemu – można sobie zrobić kanapkę, zabrać jakiś owoc czy jogurt. To już nie te czasy, gdy pokutował mit Polaka wynoszącego stos kanapek.” – twierdzi czytelniczka.

 

A jednak podczas pobytu w jednym z hoteli w Wieliczce doznała szoku. Śniadanie w tym 3* obiekcie było w formie stołu szwedzkiego ze standardową gamą produktów. Na ciepło jajecznica i kiełbaski, na zimno – wędliny, sery, jajka i warzywa. Do tego jakieś płatki, dżem.

Czytaj także: Dostaje 50 tys. zł. za JEDEN post na INSTAGRAMIE, a nie STAĆ jej na JEDZENIE?!

 

„Mnie jednak powalił napis nad bufetem:‚Proszę nie robić kanapek’ i jeszcze to samo po angielsku. Tak szczerze, to wstyd mi było za właścicieli jeśli przed gośćmi stawiają takie zakazy” – mówi kobieta i dalej twierdzi:

 

zakaz robienia kanapek
fot. materiały prywatne/wsieci24.pl

 

„To wcale nie jest tak, że jeśli NIE zrobisz kanapki, to mniej zjesz czy też mniej weźmiesz z tego bufetu. W wielu hotelach widać, że ludzie nakładają sobie ZA DUŻO i potem to zostawiają, a obsługa wyrzuca do kosza. Jeśli zrobisz kanapkę, to przynajmniej jest szansa, że jedzenie się nie zmarnuje.” – twierdzi kobieta.

 

Cóż… istnieje spora obawa, że w tym hotelu goście nie będą robić kanapek, bo po prostu nie będą odwiedzać tego obiektu.

ogłoszenie

Kuriozalne ogłoszenie w częstochowskim szpitalu. Pacjentki były oburzone!

W szpitalach obowiązują pewne ściśle określone zasady. Na przykład nie wolno palić i wychodzić na zewnątrz bez zgody lekarza. Lecz ogłoszenie, jakie wywieszono w częstochowskim szpitalu oburzyło pacjentki. Nic dziwnego, chodziło o… „zakaz spodni”.

Oto treść ogłoszenia: „Pacjentki do badania kolan i zastrzyków do stawu kolanowego proszone są o zgłaszanie się w dniu badania w spódnicy. ZAKAZ SPODNI!”. Nic dziwnego, że kobiety były tym szpitalnym rozporządzeniem oburzone. Ja się pytam kto i jakim prawem tworzy takie wymogi? Nie ma we mnie zgody na takie ograniczenia dla kobiet w dostępie do świadczeń medycznych. Żeńska końcówka w słowie ‚pacjent’ już w tym przypadku nikogo nie razi. Szkoda tylko, że używana jest głównie do wyodrębnienia tej grupy pacjentów z możliwości swobodnego dostępu do świadczenia – napisała jedna z pań. Na jednej z grup pacjentki zastanawiały się, co będzie w przypadku, gdy akurat w szafie nie mają żadnej spódnicy. Niektóre pomyślały również o mężczyznach, dla których alternatywą mogłyby być krótkie spodenki. Lecz, gdy badanie miałoby się odbyć w grudniu… Co wtedy? Ciężko stwierdzić, bo w ogłoszeniu czytamy wyłącznie o płci pięknej.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Bogaty łebek całuje dziewczyny za kasę na oczach ich facetów. Ich reakcje są bezcenne!

 

Niektóre zakazy i nakazy są na prawdę chore i wymagają interwencji. Panowie zawsze chodzą w spodniach, więc co? Ich zakaz nie dotyczy? A może chodziło o komfort kobiet, aby nie musiały zdejmować spodni? Szpital nie wypowiedział się na ten temat.

źródło: wp.pl fot. pixabay.com

książki

Antysemicka gazeta sprzedawana w Empiku. Po interwencji zniknie z półek

Antysemicki dwumiesięcznik „Tajemnice Świata” był sprzedawany w sieci księgarń Empik. Po interwencji jednego z czytelników pismo zniknie ze sprzedaży.

„Tajemnice Świata” to antysemicka nagonka mająca na celu demaskowanie rzekomych żydowskich korzeni u osób z polskiego życia publicznego. Pismo zajmuje się też ujawnianiem spisku żydowskiego oraz wpływów żydowskich w biznesie i polityce.

Redaktorem naczelnym periodyku jest Leszek Bubel, antysemita, który sam o sobie mówi: „naczelny antysemita RP”.

Pismo zniknie z półek księgarń po tym, jak jeden z klientów na Tweeterze zaalarmował, że Empik handluje antysemickim pismem.

Bubel

Sieć bardzo szybko zareagowała na zgłoszenie. Rzeczniczka Empik Monika Marianowicz powiedziała:

„– Nie ma wątpliwości, że na łamach tego periodyku jest mowa nienawiści. W tej sytuacji zdecydowaliśmy, że natychmiast wycofujemy go z oferty i zdjęliśmy egzemplarze z półek. Nie chcemy być platformą do szerzenia tego rodzaju treści”.

To już kolejna wpadka Empiku. W listopadzie w ofercie sieci znalazła się książka nacjonalisty, rasisty i homofoba, byłego księdza Jacka Międlara. Tu również książkę wycofano po interwencji czytelników.

Źródło: Strajk.eu

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/polscy-nacjonalisci-oglosili-zbiorke-pieniedzy-na-rzecz-mordercy-ile-zebrali/

Przez ten szczegół, możesz STRACIĆ PRAWO JAZDY!

To, że w polskim kodeksie ruchu drogowego jest wiele haczyków, wiemy od dawna. Lecz, często nie zwracamy uwagi na najprostsze sytuacje drogowe, przez które możemy stracić prawo jazdy. Progi zwalniające…?

Polscy drogowcy pokochali progi zwalniający. Są one stawiane przy przejściach dla pieszych i w okolicy szkół. Ze względu na niejednoznaczne prawo, mogą być sporym problemem dla kierowców. Dlaczego? Z wyjątkiem stref zamieszkania progi zwalniające są oznaczane znakiem A-11a, przedstawiającym próg zwalniający, tabliczką określającą odległość od „śpiącego policjanta” i najczęściej znakiem ograniczenia prędkości, zazwyczaj do 20 km/h. Kłopot w tym, że za przeszkodą zwykle nie stosuje się znaku B-34, odwołującego ograniczenie prędkości. Zazwyczaj sytuacja wygląda tak, że zwalniamy przed progiem, po czym przyspieszamy i jedziemy szybciej. Problem w tym, że możemy przez to stracić prawo jazdy, jeżeli nie pojawi się znak ODWOŁUJĄCY wskazaną przed progiem prędkość.

 

ZOBACZ:Poznamy zabójcę IWONY WIECZOREK?! Dziennikarz nie ma wątpliwości

 

Znanych jest już bardzo dużo przypadków, w których egzaminator przerywał sprawdzian jazdy, właśnie przez taki błąd. Dla przyszłych kierowców, którzy mają zamiar zdawać „prawko”, mamy złą wiadomość. Sądy w razie sporów, trzymają stronę pracowników WORD-ów…

źródło: wp.pl

fot. youtube.com

żarówki halogenowej nastał kres

Od września ŻARÓWKI halogenowe idą do lamusa! Dzięki UE kupisz już tylko droższe

Doskonale wiemy, że Unia Europejska specjalizuje się w rozwiązywaniu problemów, które nigdzie indziej nie istnieją. Lecz tym razem eurokraci przekonują nas twardymi danymi. Ich zdaniem żarówki halogenowe to przeżytek, z którego dla dobra środowiska należy zrezygnować.

Od 1 września na terenie wspólnoty europejskiej wejdzie w życie przepis zabraniający produkcji i sprzedaży żarówek halogenowych. Sklepy będą miały prawo wyłącznie wyprzedać istniejące zapasy. Na ich miejsce wejdą żarówki z diodami LED.

 

Zdaniem europejskich urzędników z przejścia na żarówki LED będą same plusy. Mimo wyższej ceny, ich żywotność oceniana jest na 15-20 lat, podczas gdy zwykłe żarówki świecą około 2 lat. Dodatkowo LEDy zużywają znacznie mniej prądu, co pozwoli na ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery o nawet 15 milionów ton.

 

Urzędnicy starają się też przekonać, że dzięki ich energooszczędności i długowieczności, w perspektywie konsumenci zaoszczędzą. W skali całej UE może to być nawet kilka miliardów euro rocznie.

 

Czy te argumenty przekonują Was? Jeśli nie, to macie jeszcze co najmniej kilka dni na zakup tradycyjnych żarówek. Gdy wyczerpią się ich zapasy, niestety odejdą od lamusa. A kto wie, czy za kilka lat diody LED nie okażą się jeszcze gorsze niż obecnie stosowane źródła światła? Ciekawe, co wtedy wymyśli UE?

 

źródło: wprost. pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay. com 

kubusia

W Chinach ZAKAZALI Kubusia Puchatka! Powód SZOKUJĄCY!

Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej czyli Xi Jinping zakazał w całym kraju Kubusia Puchatka. Powodem jest krążący od jakiegoś czasu po sieci… mem.

Kubuś Puchatek jest obecnie powodem wielkiej awantury w Chinach. Miś o bardzo małym rozumku został memem, wraz z Xi Jinping. Bo właśnie ten Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej został porównany do tej bajkowej postaci.

[ZOBACZ: Od FRANCUSKICH specjałów woli…! Krzysztof IBISZ przyznał się do swoich PREFERENCJI!]

Ludzie mówili przenośnie o Puchatku i wszyscy wiedzieli, o co tak naprawdę chodzi. Jinping w końcu dowiedział się, że został pośmiewiskiem, a pechowo zbiegło się to w czasie z wprowadzaniem do kin ekranizacji przygód Puchatka. Nie można było do tego dopuścić! Film o Kubusiu został surowo zakazany.

źródło: se.pl

wiedźmina 3, "wiedźmina", wiedźmin, serial, netflix

Tam w Wiedźmina 3 już NIE ZAGRASZ! Kuriozalne argumenty za zakazem polskiej gry

Zamieszanie spowodowało samobójstwo dwóch nastolatków, którzy rzekomo mieli zostać do tego nakłonieni w czasie gry przez Internet. Władze Arabii Saudyjskiej zareagowały bardzo ostro i przygotowały listę 47 gier, które są „niezgodne z przepisami”, m.in. Wiedźmina 3.

 

Na jakiej zasadzie szejkowie wybierali gry? Ciężko powiedzieć, zważywszy, że np. Wiedźmin 3 nie ma nawet ryby multiplayer, umożliwiającego grę w sieci! Wydaje się więc, że samobójstwo stało się pretekstem do ograniczenia wpływu nieczystych, zachodnich  gier wideo na umysły młodych muzułmanów w Arabii Saudyjskiej. Wśród zakazanych tytułów znalazły się też Grand Theft Auto V” i „Assassin’s Creed 2”.

 

12-letni chłopiec i 13-letnia dziewczynka zabili się po tym jak wzięli udział przez Internet w zabawie w tzw. „Niebieskiego Wieloryba”. Jest to pół-legendarna zabawa internetowa w postaci 50-dniowego wyzwania. Codziennie osoby w nią zaangażowane musza wykonywać zadania zlecone przez mistrza gry.

 

Wśród zadań ma być np. samookaleczenie,  tauowanie, oglądanie horrorów, itp. Na koniec zabawy mistrz gry ma wzywać do popełnienia samobójstwa w wybrany przez niego sposób.

 

Jeśli historia samobójstwa nastolatków jest prawdziwa, to jeszcze bardziej nie widzimy związku pomiędzy nią, a grami wideo. Młodzi ludzie padli ofiarą wyrachowanych zabójców, oraz niezainteresowania bliskich, którzy nie dostrzegli, że z pociechami dzieje się coś złego. Ale przecież prościej zrzucić winę za zachodnie produkcje komputerowe.