czystek

CZYSTEK – poznaj 10 POWODÓW, dla których warto go PIĆ!

Czystek to krzew z kwiatami nieco przypominającymi bratki.

W ostatnim czasie czystek zrobił furorę, bo napar z czystka ma wiele właściwości zdrowotnych. Poniżej przedstawiamy dziesięć powodów, dla których warto go pić:

  1. Oczyszcza organizm – picie czystka sprawia, że z naszego organizmu są wypłukiwane toksyny, jest to szczególnie ważne dla palaczy i osób stosujących inne używki
  2. Oczyszcza skórę – pozytywnie wpływa na skórę, szczególnie taką ze skłonnością do trądziku, reguluje także wydzielanie sebum; czystek oczyszcza skórę od środka
  3. Pomaga w walce z wirusami – czystek niweluje działanie drobnoustrojów i wirusów, warto go pić podczas przeziębienia
  4. Wzmacnia układ odpornościowy – ponieważ zawiera polifenole uznawane za korzystnie wpływające na odporność organizmu
  5. Ma działanie antygrzybicze – jest odpowiedni do leczenia grzybicy skóry czy opryszczki
  6. Jest przeciwutleniaczem – neutralizuje wolne rodniki i ma działanie przeciwnowotworowe
  7. Odmładza – napar z czystka ma działanie odmładzające dzięki obecności wolnych rodników spowalnia procesy starzenia się
  8. Poprawia kondycję włosów – czystek działa od wewnątrz i pomaga na przetłuszczające się włosy czy łupież
  9. Niweluje przykry zapach – skóra wielu osób wydziela nieprzyjemny zapach, inni mają problem ze śmierdzącym potem; to spowodowane jest obecnością toksyn w organizmie, więc warto pić herbatkę z czystka, by się oczyścić
  10. Dobry dla mężczyzn – polecany jest dla starszych mężczyzn mających przerost prostaty; czystek łagodzi bóle związane z tym schorzeniem

Zobacz też: Twoje palce robią się TRUPIOBLADE? To może być…

 

fot. pixabay

Jak Unia niszczy polskie zielarstwo

Unijne regulacje powodują, że tradycyjne polskie zioła są wypychane z rynku i stopniowo zanikają, a ich miejsce zajmują leki syntetyczne, które niekoniecznie mają mniej skutków ubocznych – wynika z wywiadu w „Najwyższym CZASie!”.

– Najwięcej szkody przynosi unijna dyrektywa o tradycyjnych ziołowych produktach medycznych (THNPD) z 2004 roku, a która weszła w życie w 2011 roku. Regulacja zakazuje umieszczania na opakowaniach informacji o leczniczych działaniach i zastosowaniach ziół. Aby to było możliwe, konieczne są bardzo drogie badania, tzw. procedura sprawdzająca [szacunki mówią, że są to koszty od 100 tys. do 140 tys. euro za jedną procedurę uproszczoną – przyp. TC]. Jest kilka faz badań, które trwają latami, trzeba mieć certyfikaty. Od wieków zioła miały swoje potwierdzone właściwości lecznicze. Teraz Unia każe na nowo to badać – mówi w rozmowie z „Najwyższym CZAS-em!” zielarz Adam Opoka, który prowadzi zielarnie Dąbrowie Górniczej i Czeladzi.

Zdaniem zielarza aktualna polityka unijna w zakresie ziołolecznictwa prowadzi do korporacjonizmu firm farmaceutycznych i spożywczych.

– Bo jeśli by było napisane na paczce paluszków czy chipsów: „może spowodować raka wątroby, trzustki, układu pokarmowego”, to żaden rodzic nie kupiłby dziecku takiej paczki. A w tych produktach mamy do czynienia z olejami palmowymi, słonecznikowymi utwardzonymi. To są tłuszcze trans, które są silnie toksyczne dla naszego układu sercowo-naczyniowego, przyczyniają się do nadmiaru wolnych rodników, czyli sytuacji stresu oksydacyjnego, podkancerogenezy. Przed tym jakoś Unia nie ostrzega. Koncerny farmaceutyczne i spożywcze bardzo ładnie się uzupełniają – wyjaśnia Opoka. – Np. syntetyczny karmel, który jest dodawany do coli, pieczywa, słodyczy, whisky itd. Myślimy, że pijemy coś ekskluzywnego, coś ekstra – nic bardziej mylnego to jest substancja silnie kancerogenna. Koncerny farmaceutyczne i spożywcze na tym gruncie bardzo dobrze ze sobą współpracują i „dbają” o to abyśmy jedli śmieciowe jedzenie, a później chorowali – dodaje.

Źródło: Najwyższy CZAS!
TP